Gazetamyszkowska.pl

ZMARŁ HENRYK ŚREDNICKI

MyszPress | 2016-04-22 11:56

(Piotrków Trybunalski, Myszków) W niedzielę 10 kwietnia w Piotrkowie Trybunalskim w wieku 61 lat zmarł Henryk Średnicki, jeden z najwybitniejszych polskich pięściarzy w latach siedemdziesiątych. Średnicki to jedyny do tej pory Polak, który jako amator zdobył tytuł Mistrza Świata w boksie. Po nim nikt podobnej sztuki nie dokonał. Po zakończeniu kariery zawodniczej Średnicki poświęcił się szkoleniu bokserów w Myszkowie. Spod jego ręki wyszli m.in. Mistrzowie Polski Łukasz i Przemysław Maszczykowie, Krzysztof Szot czy Miłosz Wodecki. Pogrzeb Średnickiego odbył się w czwartek 14 kwietnia w Dąbrowie Górniczej - Mydlicach, po czym trumna z jego ciałem spoczęła na cmentarzu przy ul. Krakowskiej w Będzinie.

 

Henryk Średnicki urodził się 17 stycznia 1955 roku w Siemianowicach Śląskich. W tym mieście, w klubie Górnik rozpoczął swą przygodę ze sportem. Do klubu przyprowadził go ojciec, kiedy 15-letni Heniek sprał na ulicy pięciu chłopaków, którzy zaczepili jego starszego brata. Ojciec przyszłego Mistrza Świata zdecydował, że swoją energię Henryk musi wyładować w inny sposób. Co ciekawe, Średnickiemu wróżono początkowo karierę… ciężarowca, bo ważąc 44 kilogramy robił przysiady ze 140-kilogramową sztangą. Musiał jednak zmienić dyscyplinę sportu po wypadku na rowerze, po którym pozostała mu kontuzja ręki. Do końca życia nie potrafił w pełni zgiąć ręki w łokciu. Nie przeszkodziło mu to jednak w karierze bokserskiej. Zaledwie po trzech miesiącach treningów zdobył brązowy medal młodzieżowych mistrzostw Polski. Trafił do kadry juniorów, gdzie zwrócił na siebie uwagę samego Feliksa Stamma. Pierwszy tytuł Mistrza Polski zdobył w 1974 roku w wadze papierowej. Miał zaledwie 19 lat. W tej samej kategorii tryumfował w 1975 i 1976 roku. W 1977 zdobył tytuł wicemistrza w wadze muszej, swoją dominację w tej kategorii potwierdził w 1978 i 1979 roku. Ostatni tytuł Mistrza Polski zdobył w 1982 roku w wadze koguciej. Łącznie w krajowym czempionacie tryumfował sześć razy. Trzykrotnie zwyciężał w prestiżowym Turnieju im. Feliksa Stamma. Do sukcesów w Polsce dorzucił także międzynarodowe. Był dwukrotnie Mistrzem Europy - w Halle w 1977 roku tryumfował w wadze papierowej, dwa lata później w wadze muszej. Podczas II Mistrzostw Świata amatorów w boksie w 1978 roku w Belgradzie stanął na najwyższym stopniu podium, po zwycięskim finale w wadze muszej, w którym pokonał Hectora Ramireza z Kuby. Jak wspominał w jednym z wywiadów „za tytuł dostał 1,6 tys. jugosłowiańskich dinarów, za które kupił żonie buty, i 8 tys. zł, czyli więcej niż dwie ówczesne średnie krajowe pensje”.

 

Henryk Średnicki oficjalnie stoczył 377 walk (nieoficjalnie około 500) w wadze papierowej, muszej, koguciej i piórkowej. Odniósł 339 zwycięstw (w tym ponad 200 przed czasem), 8 pojedynków zremisował, 30 przegrał. Podczas bokserskiej kariery reprezentował GKS Katowice, GKS Tychy, GKS Jastrzębie i Górnika Sosnowiec. Po zakończeniu kariery został trenerem, prowadził m.in. szkółkę bokserską w Myszkowie, osiągając ze swymi podopiecznymi sukcesy. Jego wychowankiem jest m.in. Łukasz Maszczyk, wielokrotny Mistrz Polski i Olimpijczyk oraz także wielokrotni czempioni krajowi: Przemysław Maszczyk i Krzysztof Szot. Ten ostatni na swoim profilu na FB w reakcji na śmierć Średnickiego napisał: - Był dla mnie jak ojciec. W Myszkowie Średnicki stał się niemal postacią kultową. Bywał gościem na galach podsumowujących organizowany przez naszą redakcję Plebiscyt Na Najpopularniejszego Sportowca Roku.

ZAPOMNIANY MISTRZ

 

Henryk Średnicki dwa razy startował w igrzyskach olimpijskich. W Montrealu 1976 walczył w wadze papierowej ale odpadł po przegranej 3:2 z Koreańczykiem Uk Li Byongiem, którego wcześniej niemiłosiernie obijał w sparingach. Koreańczyk zdobył w Montrealu srebrny medal. W Moskwie w 1980 roku doszedł do ćwierćfinału wagi muszej. Z zawodnikiem gospodarzy Miroszniczenką przegrał w nim …2:3. Po latach zżymał się, że jeden punkt pozbawił go olimpijskiej emerytury. Na podstawie nowelizacji ustawy o kulturze fizycznej podpisanej przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego każdy medalista olimpijski ma prawo do sportowej emerytury równej średniej krajowej. Przepisy nie dotyczą niestety Mistrzów Świata. - Dlaczego Mistrzostwo Świata mniej jest warte niż brązowy medal olimpijski? Przecież Mazurek Dąbrowskiego grany mistrzowi olimpijskiemu i mistrzowi świata jest taki sam – zastanawiał się w jednym z udzielonych wywiadów.

 

Kiedy w domu zaczynało brakować pieniędzy, bo Średnicki otrzymywał tylko niewielką górniczą rentę, mógł wspominać propozycje Duńczyków, którzy przed igrzyskami proponowali mu górę pieniędzy za przejście na zawodowstwo. Nie zgodził się. Na utrzymanie siebie i swojej rodziny Mistrz Świata zarabiał nosząc elementy obudów w kopalni Czerwone Zagłębie, pomagając sąsiadowi handlować garnkami na targowiskach czy jako barman w sosnowieckich lokalach.

 

Być może frustracja spowodowała, że zaglądał do kieliszka. Paweł Czado, autor reportażu o Średnickim, jaki ukazał się w katowickim dodatku Gazety Wyborczej (korzystałem z niego pisząc powyższy artykuł) wspomina, że wszyscy trenerzy i bokserscy działacze, z którymi rozmawiał podkreślali, że największym przekleństwem Średnickiego zawsze byli nachalni kibice. Z mistrzem świata chciał się napić każdy górnik, a Średnicki nie potrafił odmówić. A potem każdy chciał się z takim „małym” zmierzyć (Średnicki miał 158 centymetrów wzrostu). - Ale w ringu Heniek był wzorem sportowca. Zawsze bardzo grzeczny, komend arbitra wysłuchiwał na baczność – wspominał Średnickiego Edmund Ligocki, wieloletni sędzia i prezes Śląskiego Okręgowego Związku Bokserskiego. Nałogu Średnicki nie pozbył się niestety pracując w Myszkowie. I choć z ostatnich lat możemy pamiętać Henryka Średnickiego przez pryzmat tej jego słabości, patrząc na całe życie, wspominajmy go jako niezwykle utalentowanego boksera z tytułem Mistrza Świata.

 

Robert Bączyński

 



Galeria zdjęć

Komentarze