Gazetamyszkowska.pl

ZARZĄDCY NIE POTRAFIĄ SIĘ DOGADAĆ, A ŚMIECI STRASZĄ

Tomasz Urbański | 2017-11-06 12:20

(Myszków) Od kilku miesięcy jedna z mieszkanek bloku przy ulicy Wolności 27 walczy o dostawienie kontenerów na śmieci. Na 12 bloków jest tylko 5 kontenerów, które po opróżnieniu, już tego samego dnia są przepełnione, a śmieci rozsypane są dookoła. Widok nie jest miły, ale jakoś żaden zarządca wspólnoty nie kwapi się, aby zorganizować dostawę kilku sztuk kontenerów mimo, że Urząd Miasta w sierpniu wystąpił do firmy A.S.A. z Zabrza o dostawienie 7 pojemników. Trzeba tylko wyznaczyć miejsce i tu właśnie powstał problem, którego żaden z zarządców nie potrafi rozwiązać.

 

- Rano wybierają śmieci, a wieczorem wszystkie kontenery są już pełne i śmieci leżą dookoła. Czasem nawet na ulicy. Te śmietniki są przy drodze, graniczą też z ogrodzeniem szpitala. Widok naprawdę nie jest miły, zwłaszcza przechodząc obok. A jak ktoś ma okna na te kontenery, to aż nie chce się patrzeć w tamtym kierunku. Widok jest odrażający. W dodatku śmierdzi tam okropnie, bo okoliczne pijaczki załatwiają tam też swoje potrzeby. Cały czas trzeba patrzeć na ten bałagan. Dzwonię, piszę od kilku miesięcy i nie mogę się doprosić, aby dostawić kilka kontenerów. W końcu,  w sierpniu dostałam od Urzędu Miasta pozytywną odpowiedź. Jednak minęło już 2 miesiące, a po dodatkowych kontenerach ani śladu. Jak dzwonię do zarządców MTBS, Wojar czy Jamas, którzy zostali wymienieni w piśmie, które otrzymałam z Urzędu Miasta i pytam kiedy będą śmietniki, każdy mnie odsyła do kogoś innego. To takie odbijanie piłeczki. Ile to jeszcze może trwać? Nikt nie czuje się odpowiedzialny, tak przecież być nie może – skarży się pani Małgorzata, mieszkanka ulicy Wolności.

 

Pismo, w którym wiceburmistrz Iwona Franelak zgłosiła zapotrzebowanie do firmy A.S.A. z Zabrza, która odbiera odpady z terenu miasta, aby dostawiła kontenery na ulicę Wolności zostało napisane 25 sierpnia. Firma miała dostawić 7 kontenerów, ale do tej pory tego nie zrobiła. Co jest tego przyczyną? - Problem niestety nie leży w pojemnikach, o które Gmina wystąpiła zaraz po zgłoszeniu zapotrzebowania i które „czekają” na ustawienie, a w wyznaczeniu miejsca. Na omawianym osiedlu funkcjonują dwie wspólnoty mieszkaniowe Jamas i Wojar oraz MTBS i to one muszą wspólnie wskazać miejsce. Do tej pory temat jest dyskutowany. O przyczyny takiego stanu rzeczy należy pytać zarządzających, bowiem Gmina poza MTBS-em nie ma wpływu na decyzje pozostałych podmiotów – tłumaczy Małgorzata Kitala-Miroszewska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.

 

Jacek Maślanka z firmy P.U. Jamas, zarządca dwóch wspólnot mieszkaniowych przy ulicy Wolności 27 nie widzi problemu z wyznaczeniu miejsca ustawienia dodatkowych kontenerów na śmieci. - Miejsca przy starym śmietniku jest wystarczająco dużo, a sam problem tkwi w braku organizacji i niemocy urzędniczej, zwłaszcza Wydziału Ochrony Środowiska oraz mentalności samych mieszkańców, co do odpowiedniego segregowania śmieci i utrzymania czystości i porządku min. w tym miejscu. Przypominam, że na osiedlu Wolności 27 jest pięciu Zarządców, a nie tylko firma Jamas i Wojar. Jedyną kwestią dyskusyjną na dzień dzisiejszy jest budowa jednej dużej zamykanej altany śmietnikowej służącej do użytkowania dla wszystkich Wspólnot Mieszkaniowych osiedla Wolności 27 i mogącej pomieścić kilka kontenerów na odpady segregerowane oraz zmieszane – mówi Jacek Maślanka.

 

Jarosław Woźniczka z firmy Wojar, zarządca trzech wspólnot przy ulicy Wolności mówi, że jego mieszkańcy wyrazili zgodę na partycypowanie w kosztach budowy porządnej altany śmietnikowej. Problem jednak tkwi w tym, kto ma się tym zająć. – Ktoś musi te prace nadzorować. MTBS ma na tym osiedlu najwięcej wspólnot, bo aż 5, którymi zarządza, więc niech dopilnuje dowiezienie kontenerów i budowę ewentualnej wiaty. Mieszkańcy wspólnot, którymi ja zarządzam nie mają nic przeciwko temu – komentuje Woźniczka.

 

Jak widać od ponad 2 miesięcy nie ma chęci porozumienia między zarządcami, a na tym cierpią tylko mieszkańcy. Może ktoś w końcu zrozumie, że taki bałagan nie może trwać wiecznie i weźmie sprawy „w swoje ręce”, za co mieszkańcy na pewno będą bardzo wdzięczni.

 

Ewelina Kurzak

 



Galeria zdjęć

Komentarze