Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

Zabawili się ludzkim życiem!

Tomasz Urbański | 2018-12-15 12:20

(Pińczyce) Wieś Pińczyce w gminie Koziegłowy. Niedziela 11. listopada. Jest około 17.30, gdy w altance obok sklepu w pobliżu cmentarza trzech młodych mężczyzn pije alkohol. Dobra zabawa, żarty. Jak to w pobliżu sklepu, co chwilę ktoś podjeżdża na zakupy, ktoś przechodzi. Do mężczyzn w altance dosiada się pan Kazimierz K. Wszyscy go w Pińczycach znają, z tego, że wódki nie odmawia. Wiele lat temu zmarła mu żona, załamał się, nadużywa alkoholu. Wg relacji osób, które anonimowo opowiedziały nam co działo się w altance trzej mężczyźni urządzili sobie z Kazimierza żarty. Kazimierz K. zmarł.


 

Jedna z kobiet, mieszkanka Pińczyc, tak relacjonuje tragiczne wydarzenia niedzieli 11 listopada: -Trzej już przebywający w altanie młodzi mężczyźni mieli założyć się z nim, czy wypije 4 butelki wódki. Jeżeli tak, dadzą mu 100 zł. Całość nagrywali telefonem komórkowym wrzucając nagranie do sieci on line. Ja tego nagrania nie widziałam, ale w drugim sklepie we wsi jeden strażak z OSP chwalił się, że widział to w internecie, jak leciało na żywo. Później chyba usunęli, jak ten mężczyzna zmarł.


 

Mieszkańcy Pińczyc przekazali nam nazwiska, nawet adresy zamieszkania trzech mężczyzn, którzy urządzili sobie tę zabawę. Gdy Kazimierz K. stracił przytomność, ci mieli uciec, zostawiając go bez pomocy. Wszytko miało zauważyć dwóch innych młodych mieszkańców Pińczyc, którzy wezwali pogotowie, próbowali też Kazimierza K. reanimować. Niestety mężczyzna zmarł.


 

20. listopada wszystkie zgromadzone informacje przekazane przez mieszkańców, zwłaszcza nazwiska i adresy wszystkich 5 mężczyzn, również tych, którzy próbowali ratować Kazimierza K., przekazaliśmy myszkowskiej policji z pytaniem, czy opisany przez naszych informatorów przebieg wydarzeń znajduje potwierdzenie w materiałach policji.


 

Pytamy w sklepie w Pińczycach o przebieg zdarzenia w altance. Dwie ekspedientki mówią, że ponieważ to niedziela, nie było ich w pracy. Ale tak, słyszały o tym. „Wszyscy o tym mówią - mówi jedna z kobiet. Zabawili się, to nagranie to podobno jeden z nich na Instagramie puścił.


 

Wśród mieszkańców Pińczyc sprawa ta jest omawiana w taki sposób, że „wykończyli go dla zabawy” - piszemy do rzecznik KPP w Myszkowie. W telefonicznej rozmowie Barbara Poznańska, oficer prasowy KPP Myszków stwierdziła, że policjanci nie mieli wiedzy o możliwym przebiegu zdarzenia, że mogło dojść do przestępstwa, a nie zwykłego wypadku. Dzień później otrzymaliśmy kolejną odpowiedź: - Policjanci z Komisariatu Policji w Koziegłowach prowadzą postępowanie w sprawie zgonu mężczyzny, który nastąpił w dniu 11.11.2018r. Nadmieniam, że sprawa już została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie -asp. sztab. Barbara Poznańska.


 

Zapytaliśmy o wyniki śledztwa w Prokuraturze Rejonowej w Myszkowie. Prokurator Dariusz Bereza informuje: - Potwierdzam, że prowadzimy śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Zleciliśmy policji przeprowadzenie szeregu czynności dochodzeniowych.


 

Dość oczywistym się wydaje, że kluczowe dla oceny co stało się w Pińczycach w altance jest przesłuchanie wszystkich świadków i możliwych uczestników zdarzenia, których dane Gazeta Myszkowska przekazała Policji. Co ważne, te informacje zdobyliśmy dzięki współpracy mieszkańców Pińczyc. Najważniejszym dowodem, jeżeli śledczy do niego dotrą, będzie nagranie, które miało widzieć kilka osób. Relacja „on-line” nawet jeżeli została skasowana z telefonu czy konta na portalach społecznościowych, z pewnością pozostaje dostępna na ich serwerach. Miejmy nadzieję, że śledczy dotrą do nagrania. Cenne będą wszystkie informacje kto, na czyim profilu widział takie nagranie. My ze swej strony wskazaliśmy policji jednego świadka, który miał widzieć to nagranie. (JotM)



Galeria zdjęć

Komentarze