Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

WYPUSZCZENI Z ARESZTU!

Tomasz | 2019-10-13 08:20

(Stara Huta) W piątek 27 września z aresztu śledczego w Herbach wyszło trzech mężczyzn, zatrzymanych w związku z bójką na pikniku w Starej Hucie 31 sierpnia. Kolejny aresztowany został wypuszczony z aresztu w poniedziałek, 30 września. Wszyscy musieli wpłacić kaucje od 8 do 15 tysięcy. Tuż po wyjściu z aresztu rzekomi napastnicy, którym postawiono zarzuty pobicia strażaków ze Starej Huty po pikniku, skontaktowali się z naszą redakcją. Jak sami przyznają, „bez zainteresowania Gazety Myszkowskiej nie wyszlibyśmy tak szybko, po 23 i 26 dniach. To powiedział nam nawet nasz adwokat, że w tej sprawie możemy podziękować Waszej gazecie”. Nie jest naszą, dziennikarzy rolą dawanie uczestnikom bójki glejtu niewinności, ale od początku w tej sprawie było szereg wątpliwości, kto jest napastnikiem, a kto był pobity, dlaczego strażacy, wśród których był jeden policjant, choć mieli być badani alkomatem, w aktach sprawy wyniki badań się nie znalazły? Czy konieczne było wyciąganie nieletnich, 17-letnich chłopców o 7 rano z domów i przetrzymywanie ich w trybie 48-godzinnym? Czy w sprawie ktoś kontaktował się z jedną z ważnych polityczek rządzącej partii, o której mówi się, że jest kadrową w służbach takich jak policja i straż pożarna? Wygląda na to, że na wiele niewygodnych pytań trudno będzie uzyskać odpowiedź; choć czy były naciski polityczne na to, aby ostro rozprawić się z rzekomymi napastnikami, światło rzuciłoby sprawdzenie bilingów jednego ze strażaków lub jego żony i telefonu polityczki PiS.


 

Myszkowska Prokuratura Rejonowa, co potwierdza Prok. Rej. Dariusz Bereza, nie wnosiła sprzeciwu wobec wniosków obrońców podejrzanych o uchylenie aresztów. Areszty nałożone na 3 miesiące dla 4 mężczyzn zakończyły się po 23 i 26 dniach. Szybko, biorąc pod uwagę, że po zatrzymaniu obrońcy musieli przygotować zażalenia, doręczyć je do Sądu, ten wyznaczyć termin rozprawy.


 

Po opuszczeniu przez nich aresztu udało nam się porozmawiać z jednym do niedawna zatrzymanym. Opowiedział co pamięta z samej bójki, która miała miejsce 31 sierpnia i późniejszego zatrzymania: -Ja odmówiłem składania wyjaśnień, więc siedziałem na krześle wiele godzin jak były posiedzenia aresztowe w Sądzie. Przede mną zeznania przez 5,5 godziny składał (imię). Policjanci z Myszkowa byli wściekli, bo służba im się dawno skończyła, a musieli nas pilnować. Moim zdaniem Sąd przyklepał te areszty „z automatu”. Jeden policjant z Myszkowa był bardzo gadatliwy, nazywał się (nazwisko), była chyba 12 w południe, jak mówi do nas: „Jedziecie na Herby (tam jest areszt śledzczy- przyp. red.). Nie wierzysz? Zobacz przez okno, więźniarka z Herb już czeka”. Oni myśleli, że to pójdzie ekspresem, a posiedzenie aresztowe trwało do wieczora. Wszystko było jednak przesądzone. Jeden jeszcze mówił, że „pobiliście niewłaściwe osoby”.


 

Również inne osoby, którym w tej sprawie postawiono zarzuty, czy członkowie ich rodzin, mówili, że padały ze strony jednego ze strażaków słowa, że będą „załatwieni”. Że na sprawę są naciski polityków PiS-u, bo jeden ze strażaków ma tam „plecy”.


 

-Jak byłem na policji, to ten gadatliwy mówił, że nie mamy szans, bo są naciski na tę sprawę. Mówił mi też inny z zatrzymanych, że miał telefon od kolegi (tu pada nazwisko), że to sprawa polityczna.


 

GM: -Jak doszło do bójki?


 

-My tam wcale nie pojechaliśmy z zamiarem bójki. Kręciłem się gdzieś po Myszkowie, byłem po może 2 kieliszkach wódki. Była już noc, dowiedziałem się, że w Starej Hucie jest impreza. Nawet nie wiedzieliśmy, że coś tam się działo wcześniej, jakieś spięcia. Zajechaliśmy na miejsce, weszliśmy na teren. Ledwie weszliśmy, zobaczyłem że na kolegę (później aresztowanego) naskoczył jeden strażak. Jeden z nas, kolega (też później zatrzymamy) podbiegł mu pomóc. Wtedy w kierunku obydwu wyskoczyło z garażu przynajmniej 10 strażaków, może więcej. Wszyscy na moje oko pijani, zataczali się. Na mnie rzuciło się kilku. Broniłem się dając im ciosy. Całe życie ćwiczę sporty, w w tym sporty walki. Kilka strzałów i padali jak muchy. Nie było to zbyt trudne, bo byli mocno nawaleni. Jeden z nich, ten strażak-policjant wyskoczył z tonfą (policyjna pałka z poprzeczną rączką). Kolega mu ją wyrwał, chyba padło coś, że może mu tą pałką… no wie pan. Gdzie mu ją…


 

GM: Ok. Zostawmy szczegóły…


 

-No więc nas napadnięto, to się broniliśmy. A że umiemy, to strażacy za chwilę uciekli do budynku, ktoś włączył syrenę. My uznaliśmy, że zwiewamy i tyle. Pojechaliśmy w kierunku Pińczyc, dalej w stronę DK1. Ciągle za nami jakiś samochód osobowy się kręcił.


 

GM: -Widział pan jak przyjechała policja? Czy strażaków badano na trzeźwość?


 

-Nie, bo myśmy już odjechali. Ale podobno badania na trzeźwość mieli zrobione dopiero w poniedziałek (2 dni po bójce-przyp. red.). Nie wiem na pewno, tak mówiono.


 

GM: - Ten wątek sprawy jest o tyle ciekawy, że wiele osób mówi o tym, że strażacy po bójce mieli być badani na trzeźwość. Ale w aktach sprawy -co potwierdza prokuratura- wyników badań nie ma. Z kolei KPP w Zawierciu potwierdziła dla Gazety Myszkowskiej, że jeden strażak- zawodowo policjant w KPP w związku z tą sprawą ma postępowanie dyscyplinarne, w związku z podejrzeniem, że podczas bójki był na zwolnieniu lekarskim. KPP Zawiercie otrzymała jego wynik badania, potwierdzający, że policjant był trzeźwy. Ciekawe kiedy było wykonane to badanie?


 

-Mogę powiedzieć to, co wcześniej, że nie widziałem, ale mówi się różnie. Od jednego z policjantów usłyszałem, że pół godziny przed bójką, zanim my tam dotarliśmy, na miejscu były 2 radiowozy. Wśród nich ten policjant (gadatliwy). Z powodu urodzin jednego ze strażaków.


 

-Podobno w niedzielę, następnego dnia w remizie mieli jakieś „zebranie”. Efekt był taki, że ci którzy mieli jakiekolwiek sińce, dostali rolę „poszkodowanych”, a reszta świadków.


 

Powtórzę raz jeszcze, że nie pojechaliśmy tam z zamiarem bójki, tylko na imprezę. To oni nas zaatakowali.


 

GM: -Podobno prawie każda zabawa na Starej Hucie kończyła się rękoczynami. Co się takiego stało, że wokół tej z okazji Dnia Dziecka (31.08), albo urodzin jednego ze strażaków (1.09-wersja nieoficjalna) zrobiła się taka afera: 4 w areszcie, dwóch dzieciaków zatrzymanych na 48, wszyscy z zarzutami i dozorami policji.


 

-Jedyne co mi przychodzi do głowy, to zdanie tego policjanta, który powiedział, że „pobiliśmy niewłaściwe osoby”. Że drobne bójki były tam regularnie to wiem. Już 10 lat temu było podobnie. Wtedy strażacy zaczepiali dziewczyny. Jedna nie życzyła sobie ich amorów i została poważnie uderzona. Była w ciąży. Strażacy dostali wtedy mocny łomot, ale nawet nie wezwali policji, bo bali się, że jak ta dziewczyna straci dziecko, to będą mieli poważne problemy. Na szczęście dziecko przeżyło, dziewczyna jest dzisiaj żoną mojego kolegi.


 

Teraz jak już wyszliśmy, jeden ze strażaków próbował się z nami kontaktować, chcieli się nawet umówić, ale ja mam zakaz zbliżania się do nich. Adwokat doradził nam, aby się nie spotykać, jeżeli to przez adwokata.


 

GM: -Po co chcą się spotkać?


 

-Podobno chcieliby się ze wszystkiego wycofać.


 

Ponieważ żaden z rzekomo poszkodowanych strażaków w bójce nie poniósł obrażeń ciała o skutkach powyżej 7 dni, mogą nie wnosić o ściganie sprawców pobicia i złożyć oświadczenie, że wobec sprawców pobicia „nie wnoszą pretensji”. Nie oznacza to jednak, że sprawa nie trafi do sądu. Prokuratura po zakończeniu dochodzenia może uznać, że mimo braku wniosków o ściganie (od „poszkodowany”) celowe będzie skierowanie do Sądu aktu oskarżenia, ze względu na ilość uczestników bójki, jej rozmiary. Ze względu na narażenie na niebezpieczeństwo spowodowania uszczerbku na zdrowiu”.


 

Po wypuszczeniu 4 mężczyzn z aresztu temperatura sprawy mocno opadła, wszyscy zatrzymani mogli wrócić do pracy i swoich spraw codziennych. Na pewno nie można jednak mówić o finale tej historii.


 

Zarząd OSP w Starej Hucie przesłał do redakcji „wezwanie”, w którym sprzeciwiają się informacjom publikowanym w Gazecie Myszkowskiej, „jakoby członkowie OSP zachowywali się w sposób niewłaściwy i miało dochodzić do przestępstw popełnianych przez członków OSP w Starej Hucie”. I dalej, że „została powołania komisja, która zajmie się ustalaniem okoliczności oraz zachowaniem członków OSP”- Po co komisja, skoro jak pisze zdanie wcześniej zarząd OSP „nic się nie stało? Poza tym, panowie strażacy, warto przypomnieć, że toczy się śledztwo, które ma wyjaśnić co się działo. Kto narozrabiał, kto na kogo napadł.


 

Dalej zarząd OSP pisze, że zostali opisani jednoznacznie negatywnie, a treści w artykułach to „insynuacje”. Kończą słowami, że strażacy ochotnicy „o każdej poże dnia i nocy z narażeniem życia są gotowi do niesienia pomocy, Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. W nocy z 31/08 na 1.09 chyba jakoś to inaczej poszło…


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze