Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

WYBORY NA KILKUNASTU OSIEDLACH „DO KOSZA”

Tomasz | 2019-09-18 08:20

(Zawiercie) Rada Miejska w Zawierciu stwierdziła nieważność wyborów na przewodniczących i zarządów w 15 osiedlach. Powodem były uchybienia i braki w protokołach z zebrań. Spore zamieszanie, trwające od kilku, jeśli nie kilkunastu tygodni wywołały skargi i pisma, mówiące o sposobie przeprowadzenia wyborów. Pismami musiała zająć się komisja rewizyjna. Wybory przeprowadzono niezgodnie ze statutem, więc uchwały podjęte na zebraniach w poszczególnych osiedlach trzeba było uznać za nieważne. Długa dyskusja dotycząca tej trudnej sytuacji wywołała spore emocje wśród wielu radnych. Pojawiło się wskazywanie winnych zamieszania i pytania, czy unieważnienie wyborów naprawdę jest wszędzie konieczne.


 

Na początku sierpniowej sesji (28.08) radny Dominik Janus zaproponował, by zdjąć z porządku obrad punkty dot. osiedli, argumentując, że jeśli rada przyjmie te uchwały, to narazi się na kolejne rozstrzygnięcia nadzorcze wojewody. Z jego stanowiskiem nie zgodziła się Ewa Mićka, która pytała dlaczego D. Janus zakłada, że rada naraża się na kolejne rozstrzygnięcia nadzorcze, skoro uchwały sprawdził prawnik pod kątem formalno-prawnym. - Chciałam przypomnieć, że jest pan również autorem – nie wiem jak to nazwać – no nie chciałabym powiedzieć donosu, ale pisma do wojewody w związku z tym, że były nieprawidłowości podczas wyborów, więc nie wiem dlaczego pan się dziwi teraz i pan przeciwny wniosek składa do tego, co wcześniej pan mówił. Przecież rada miejska w postaci komisji rewizyjnej nie może działać niezgodnie z prawem. Jeżeli osiedla posiadają swoje statuty, to są zobowiązane wykonywać swoje zadania zgodnie z zapisami tych statutów. Komisja rewizyjna nie mogła zrobić nic innego, biorąc pod uwagę również i pana wniosek do wojewody, jak i również inne pisma, które wpływały do pani przewodniczącej, która skierowała je do komisji właściwej, czyli rewizyjnej, żebyśmy sprawdzili czy wszystko było zgodnie z prawem. No i nie było zgodnie ze statutami osiedli. Dlatego my nie mamy innego wyjścia, niezależnie od tego jakie jest pana życzenie, tylko musimy działać jako komisja zgodnie z prawem – mówiła dalej Ewa Mićka. Podkreślała również, że komisja rewizyjna działa na wniosek, a skoro takie się pojawiły (dot. nieprawidłowości przy przeprowadzeniu wyborów na osiedlach), to komisja musiała pochylić się nad wyborami na osiedlach – wszystkich, a nie wybiórczo.


 

Mariusz Golenia stanął niejako w obronie wyborów przeprowadzonych w Kromołowie. Jak tłumaczył radny, zebranie przeprowadzono prawidłowo. Pojawiły się jedynie błędy w protokole z zebrania, a błędy można poprawić. Ewa Mićka odparła, że komisja rewizyjna nie dysponuje np. nagraniem z zebrania – pracuje jedynie na dokumentach, na protokole i ocenia to, co się w nim znalazło.


 

JAK JUŻ KTOŚ SIĘ NAUCZYŁ PISAĆ DONOSY…


 

Jak mówił Witold Grim, nie było w poprzednich latach takiej sytuacji, by po wyborach radni kierowali do wojewody skargi. Nie zdarzały się też uchybienia, w konsekwencji których konieczne byłoby unieważnienie wyboru przewodniczącego osiedla. - Skoro panowie zarzuciliście i złożyliście skargę do wojewody, to teraz nie dziwcie się, że po prostu komisja rewizyjna postępuje zgodnie z regulaminem, bo jaką my mamy gwarancję, że jeżeli my przymkniemy oko na jeden czy drugi punkt regulaminu, że panowie kolejnej skargi nie napiszecie. Jak już ktoś się nauczył pisać donosy, czy skargi, to już będzie pisał cały czas – skwitował Witold Grim.


 

Dominik Janus przytoczył słowa, które podczas komisji miały paść ze strony Ewy Mićki, że w ubiegłych latach osiedla były traktowane po macoszemu. Nadmienił również, że skargi nie zostaną rozpatrzone. Przyczyną są braki formalne – skargi nie spełniają ustawowych wymagań, dlatego nie podlegają rozpatrzeniu. - Skargę też trzeba umieć napisać. A jak się nie umie, to się nie należy za to brać, bo można tylko narobić bałaganu i zamieszania, tak jak panowie narobiliście właśnie – tłumaczyła radnemu przewodnicząca Beata Chawuła.


 

Stwierdzenie, że wybory na osiedlach traktowane były po macoszemu miało oznaczać, że wcześniej komisja rewizyjna nie sprawdzała wyborów na osiedlach dlatego, że nie pojawiały się żadne skargi, ani wnioski do komisji w tym zakresie. Jak tłumaczyła Ewa Mićka, jej słowa zostały wyjęte z kontekstu, co zmieniło ich sens.


 

Radni nie przyjęli wniosku Dominika Janus dot. zdjęcia z porządku obrad stwierdzenia nieważności wyborów na osiedlach.


 

KTO ZACZĄŁ?


 

Większość radnych zabierających głos w dyskusji mówiła, że sytuacja, z którą przyszło się zmierzyć Radzie Miejskiej jest trudna i przykra. Paweł Kaziród, jako przyczynę całego zamieszania wskazał pisma kilku radnych – Dominika Janusa i Dariusza Kurka, które spowodowały, że wszystko musiała rozpatrzeć komisja rewizyjna, a teraz konieczne jest naprawienie sytuacji, by w dalszym funkcjonowaniu zarządów i przewodniczących osiedli nie było żadnych niejasności. Na swoją obronę Dominik Janus stwierdził, że wszystko zaczęło się podczas majowej sesji, na której Krzysztof Sarecki sugerował, że ustalenia poczynione na zebraniu w Argentynie są nieważne. Stwierdził również, że jego skarga nie dotyczyła przeprowadzenia wyborów, a ponadto komisje nie miały przesłanek, by wychodzić poza treść skargi.


 

- Panie radny Janus, komisja rewizyjna nie zajmuje się wybiórczo niczym. Więc jeżeli pana skarga dotyczyła jednego osiedla, to komisja rewizyjna jest zobowiązana zbadać wszystkie. Koniec i kropka. No i tyle. Poza tym nie tylko pana skarga wpłynęła i poza panem nikt nie napisał skargi do wojewody. I pana skarga dotyczyła wyborów i niech pan nie mówi, że nie dotyczyła. Komisja rewizyjna kompleksowo musi sprawdzić wszystko, nie może sprawdzać wybiórczo, tendencyjnie, komisja rewizyjna ma obowiązek sprawdzić wszystko, jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości – odpowiedziała mu E. Mićka.


 

TO PRÓBA UPOLITYCZNIENIA OSIEDLI I SOŁECTW


 

Wprowadzanie polityki do osiedli i przejęcie samorządów na najniższym szczeblu – taki powód zamieszania widzi z kolei Witold Grim. Podczas sierpniowej sesji stwierdził on, że stoją za tym ludzie związani z Odnową Łukasz Konarskiego. Wnioskował o zakończenie dyskusji i dodał, że już nie czas na „rozdzieranie szat”, tylko teraz należy działać zgodnie z regulaminem.


 

Stwierdzenie nieważności uchwał dotyczących wyborów przewodniczących i zarządów osiedli oznacza, że dalej trwa kadencja poprzednich zarządów. To też wzbudzało wątpliwości niektórych radnych. Co jeśli poprzedni przewodniczący nie chcą już pełnić tych funkcji? – pytał radny Mariusz Golenia. Przewodnicząca Chawuła wyjaśniała, że tak mówi statut. Chyba nie do końca przekonało to Mariusza Golenię, który stwierdził, że rozumie to, ale czasami trzeba posłuchać zdrowego rozsądku. Sytuacje z drobnymi pomyłkami w protokole porównał również z sytuacją, jaka wystąpiła w powiecie – tutaj wadliwe uchwały mają zostać poprawione. Z porównaniem nie zgodziła się Ewa Mićka. Jak mówiła, unieważnienie wyborów i przeprowadzenie nowych jest formą poprawienia zaistniałej sytuacji.


 

Statuty osiedli są prawem. Jeśli przyjęte przez organ osiedla uchwały są niezgodne ze statutem, to są one nieważne. Ostatecznie, po długiej dyskusji radni głosowali kolejno 15 uchwał stwierdzających nieważność wyborów przewodniczących i zarządu osiedli. Dotyczyły one osiedli Argentyna, Blanowice, Centrum, Dąbrowice, Kromołów, Marciszów, Miodowa, Stary Rynek, Szymańskiego, Warty, Wydra Zielona, Zuzanka, Zuzanka I, Żerkowice oraz sołectwa Łośnice.


 

O CENIE BILETÓW NIE DECYDUJE RADA


 

W porządku obrad sierpniowej sesji pojawił się również projekt uchwały uchylający uchwałę z 2017 roku dotyczący cen biletów autobusowych oraz ulg w przejazdach. W dyskusji Ewa Mićka pytała, czy wojewoda wydał jakieś rozstrzygnięcia nadzorcze w sprawie takich uchwał w innych gminach? Dopytywała również co będzie dalej po uchyleniu obowiązujących cen i ulg. Proponowała, by odrzucić tę uchwałę.


 

Okoliczności związane z uchyleniem obowiązującej uchwały wyjaśniał prawnik Wojciech Berendowicz. Do obowiązującej uchwały w Zawierciu nie zostało wydane rozstrzygnięcie nadzorcze, ale pojawiło się takie w Częstochowie. Związane było z tym, że zgodnie z prawem rada miejska może ustalić maksymalne stawki opłat. Zawierciańska uchwała ustala konkretne ceny i stawki, a nie maksymalne. Jeśli radni uchyliliby obowiązującą uchwałę, to w tym czasie operator transportu zbiorowego w uzgodnieniu z jego organizatorem (czyli ZKM z prezydentem miasta) uregulowałby opłaty i ulgi za przejazdy autobusowe. - W związku z tym tak naprawdę nie byłoby żadnej luki, płynnie by zostało to wyprostowane czy tutaj no te ewentualne nieścisłości, które się pojawiły czy wątpliwości tej uchwały obecnie obowiązującej. W stosunku do gminy Zawiercie nie było wydane rozstrzygnięcie nadzorcze (…) – mówił Wojciech Berendowicz, tłumacząc, że zmiana max na celu, by uregulowania zw. z cenami i ulgami w transporcie publicznym były zgodne z prawem.


 

- Wojewoda, jeżeli wyda rozstrzygnięcie nadzorcze do obowiązującej nas uchwały, to wtedy będziemy się zastanawiać, żeby zmienić tą uchwałę i również stworzyć uchwałę, która mówi o stawkach maksymalnych. (…) Została nam przedstawiona uchwała, która naszą uchwałę znosi. Po co? Po to tylko, żeby to pan prezydent jako operator, znaczy przepraszam – ZKM jest operatorem, a pan prezydent jest organizatorem i pan prezydent będzie z operatorem ustalał ceny. Ja rozumiem, że może i tak być, natomiast biorąc pod uwagę to, jak nam się z panem prezydentem współpracuje, no to ja byłabym daleka od tego, żeby zgodzić się na to, żeby te ceny ustalał pan prezydent. Ja chciałabym mieć jako radna chociaż jakąkolwiek kontrolę nad tym, jakie te ceny będą, bo jeżeli pan prezydent ustali sobie z operatorem, to my nie będziemy mieć na to żadnego wpływu – oceniała Ewa Mićka.


 

KOMPETENCJE NIE ULEGAJĄ ZMIANIE


 

Zdaniem mecenasa Berendowicza, rada nie pozbawi się żadnych kompetencji, jako że kompetencje w zakresie kształtowania cen w transporcie publicznym ma operator w uzgodnieniu z organizatorem, natomiast zgodnie z prawem rada miejska może (choć nie musi) ustalić stawki maksymalne – kompetencje nie ulegną zmianie. Na pytania radnej Mićki i przewodniczącej Chawuły prawnik wyjaśnił, że zgodnie z ustawą stawki ustala operator z organizatorem (ZKM i prezydent) i w jego ocenie, prezydent mógłby zmienić obowiązujące stawki, bo obowiązująca uchwała rady miejskiej nie reguluje maksymalnych cen, a uchwała rady miejskiej nie może być sprzeczna z ustawą. „Czyli nie ma znaczenia co my zrobimy” – podsumowała Beata Chawuła, mówiąc, że nawet przy pozostawieniu uchwały w mocy, organizator z operatorem mogą dowolnie ustalać ceny za przejazdy autobusowe. Radni odrzucili projekt, który uchylał uchwałę sprzed dwóch lat, ustalającą ceny i ulgi w przejazdach komunikacją miejską. (es) Foto: (jl)


 



Galeria zdjęć

Komentarze