Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

WICESTAROSTA MORAWIEC SZCZERZE O POLITYCE: Chuj, stało się. Życie!

Tomasz | 2020-02-09 08:20

(Myszków) Prawo i Sprawiedliwość rządzi w powiecie myszkowskim mając starostę (Piotr Kołodziejczyk). Józef Lazar był pracownikiem Powiatowego Zarządu Dróg, ale 28 listopada dyrektor PZD Zbigniew Cesarz wręczył mu wypowiedzenie. Do końca lutego biegnie mu okres wypowiedzenia, ale PZD zwolniło Lazara nawet ze świadczenia pracy. Formalnie zwolnienie Lazara to wynik reorganizacji zatwierdzonej przez Zarząd Powiatu Myszkowskiego. Ale z rozmów, które nagrał Lazar ze swoim pracodawcą i z wicestarostą Mariuszem Morawcem jawi się zupełnie inny obraz. Że na zwolnienie Lazara od początku budowania się większości PiS-u w Radzie Powiatu Myszkowskiego, od początku kadencji miał naciskać radny Jarosław Kumor. Z nagranych rozmów można wywnioskować, że Kumor stawiał zwolnienie Lazara jako warunek wejścia do koalicji. O tym, że są naciski ze strony radnego Kumora na zwolnienie Józefa Lazara, że wybrany starostą Piotr Kołodziejczyk też naciska na zwolnienie Lazara, mówi dyrektor PZD już w rozmowie z 8 stycznia 2019. Dzisiaj publikujemy jej istotny fragment, gdyż w całości pokażemy treść innej, jeszcze ciekawszej rozmowy Józefa Lazara z naszym powiatowym „kałużą”, czyli Mariuszem Morawcem. Morawiec, choć o mandat radnego ubiegał się startując z list Lewicy, zaraz jak zdobył mandat, przyjął od PiS posadę Wicestarosty Powiatu Myszkowskiego.


 

Dwa tygodnie temu w Gazecie Myszkowskiej nr 3 po raz pierwszy pisaliśmy w artykule „Taśmy Lazara pogrążą PiS?”, że faktycznym powodem zwolnienia z pracy w PZD Józefa Lazara mogła być zemsta. Wtedy opublikowaliśmy pierwszą rozmowę, choć chronologiczne ostatnią, gdy dyrektor PZD wzywa do siebie Józefa Lazara informując go o tym, że zwalnia go z pracy. Lazar nagrywa rozmowę, czego dyrektor PZD na pewno nie jest świadom. Obaj rozmawiają jak koledzy. Przypomnijmy jedną z wypowiedzi Zbigniewa Cesarza: -Nie na mój wniosek. Ty wiesz, jak to się stało. Sam wiesz, że to nie mogło do innego bieguna dojść.


 

Lazar: -Dla niektórych zemsta jest ważniejsza niż wszystko.


 

Cesarz: -Trzeba było wcześniej rozmawiać z członkami zarządu (Zarządu Powiatu).


 

Naszym zdaniem Cesarz jasno wyraża, że decyzja o zwolnieniu nie jest jego decyzją, że wykonuje tylko polecenia. Choć formalnie było na odwrót: to dyrektor PZD składał do Zarządu Powiatu wniosek o zatwierdzenie zmian organizacyjnych, Zarząd 27 maja 2019 je zatwierdził. Przez kilka miesięcy Józef Lazar przebywał na zwolnieniu lekarskim. Wypowiedzenie otrzymał 28 listopada po powrocie do pracy.


 

A teraz zapowiadany fragment nagranej rozmowy Józefa Lazara z dyrektorem PZD Zbigniewem Cesarzem z początku 2019 roku. Jest 8 stycznia 2019. Lazar wchodzi do gabinetu dyrektora. Publikujemy fragment rozmowy, w którym dyrektor Cesarz ocenia jak mocne są naciski na zwolnienie Józefa Lazara, jaką w tym rolę odgrywa Starosta z PiS Piotr Kołodziejczyk. To fragment rozmowy. Całość opublikujemy w kolejnym artykule o „taśmach Lazara”:


 

Józef Lazar: -Ileś tam razy spotkaliśmy się z Piotrkiem w ostatnim czasie, przed wyborami.


 

Zbigniew Cesarz: -Piotrek ci nie powie, bo on nie ma przełożenia na ciebie. Bo ciebie musi zwolnić dyrektor, a nie Piotrek.


 

Lazar: -Oczywiście. Ale, że on się tak poddał pod żądania Kumora.


 

Cesarz: -Wiesz, że jest 10 do 9. Gdyby jeden wypadł, to jest problem.


 

Lazar: -Ale tam może jeszcze być różnie. Tam może jeszcze Sochowa dojść do nich, czy ktoś inny. I może się okazać, że głos Kumora nie jest tak ważny.


 

Cesarz: -W tym momencie jest. Podejrzewam, że będą podchody i z tego co wiem, to Kumor nie odpuści.


 

PiS ledwie zdobył władzę w Starostwie Powiatowym, choć nie przez urnę wyborczą. Tam przegrał. Razem z przystawką, czyli radnymi Wojciechem Pichetą i Jarosławem Kumorem PiS miał tylko 9 radnych. Ale jeszcze przed dniem wyborów, toczyła się dyskusja, że startujący z Lewicy Mariusz Morawiec może iść na współpracę z PiS-em. I rzeczywiście tak się stało. Morawiec, choć zdobył mandat z listy Lewicy, która jednoznacznie deklarowała, że w żadne układy z PiS-em wchodzić nie zamierza, zaraz po wyborach samorządowych w zamian za stanowisko Wicestarosty poparł PiS. Dlatego bywa porównywany do radnego Sejmiku Śląskiego Wojciecha Kałuży, przez którego Platforma Obywatelska i PSL straciły władzę w sejmiku województwa. Stąd określenie o „kałuży wstydu”. Radny Kałuża w swoich stronach nie jest określany inaczej, jak po śląsku „ciul”.


 

Ale przejdźmy do naszego „kałuży”, czyli Mariusza Morawca, który dał się PiS-owi przekupić stanowiskiem wicestarosty. Choć gdy znany był wynik wyborów, Morawcowi proponowano stanowisko starosty, pod warunkiem, że nie sprzeda się PiS-owi. Morawiec, który nie raz publicznie mówił, że „z PiS-em mu nie po drodze”, przyjął jednak posadę wicestarosty od Piotra Kołodziejczyka. Nagrania rozmów wicestarosty Morawca z Józefem Lazarem pokazują, że PiS wcale nie musiał bardzo Morawca przekonywać. Dlaczego? Wygląda na to, że Morawiec też w swoich wyborach mógł się kierować zemstą. Tym razem chodziło jednak o odegranie się na byłym Staroście Powiatu Myszkowskiego Dariuszu Laseckim, o czym wprost mówi Morawiec. Chodzi o rzekomą umowę polityczną z poprzedniej kadencji, gdy rządziła koalicja PO-Przyszłość-PSL i Lewica. Starostą został Dariusz Lasecki z PO. Dalej wersje wydarzeń są różne. Mariusz Morawiec twierdzi, że nieoficjalna umowa była, że w połowie kadencji to on zostanie starostą. Jedni radni tamtej kadencji mówią, że takie uzgodnienia były, inni zaprzeczają. Sam Lasecki zaprzecza. Nie było wtedy, w roku 2014 tajemnicą, że wiele mówiło się o przyszłym ślubie „kawalera do wzięcia” Dariusza Laseckiego z Sylwią Mokrysz, z rodziny do której należy znana firma spożywcza Mokate. Miał być ślub w Wenecji. A Lasecki świeżo został wybrany starostą. Mówiło się wtedy, że być może po ślubie zrezygnuje ze stanowiska starosty w połowie kadencji. Gdyby tak się stało, rzeczywiście Mariusz Morawiec był wymieniany jako jego następca. Do ślubu nie doszło, Lasecki i Sylwia Mokrysz zostali przyjaciółmi. Ale plany połączenia węzłem małżeńskim unieważniono. Lasecki nie zrezygnował z mandatu i stanowiska Starosty Powiatu Myszkowskiego. Z kolei Morawiec wystąpił z koalicji. Zadra do Laseckiego była przez niego wielokrotnie demonstrowana, występując z koalicji mówił o braku honoru, nieuczciwości. Warto więc dowiedzieć się, co te słowa znaczą dla Mariusza Morawca. Zaznaczamy, że treść rozmowy jest w 100% oryginalna, dlatego pełna wulgaryzmów ze strony osoby, która pełni zaszczytną funkcję Wicestarosty Powiatu Myszkowskiego.


 

Oto cała treść rozmowy:


 

14.02.2019 Mariusz Morawiec Wicestarosta Powiatu Myszkowskiego. Gabinet wicestarosty.


 

Mariusz Morawiec: Chodź, masz chwilę? Co tam słychać?

Józef Lazar: -Mam.


 


 

Morawiec: -Co tam?


 

Lazar: -Nic nie wiem, wycofałem się całkowicie. Nawet ze straży (pożarnej- przyp. red.) chciałem zrezygnować.


 

Morawiec: -A czemu?


 

Lazar: -Wiesz jaką propozycję mi Zbyszek przedstawił?


 

Morawiec: -Cesarz. Ale wiesz czyja to jest sprężyna?


 

Od redakcji: zwrócimy uwagę, że z wypowiedzi wicestarosty wynika, że wie o jaką chodzi propozycję, kto za nią stoi.


 

Lazar: -Wiem, że Jarek Kumor…


 

Wicestarosta Morawiec: -A nie możecie się spotkać, wódki wypić i (?-niewyraźnie) zakopać? Jemu najbardziej chodzi, wiesz o co…


 

Lazar: -O co?


 

Morawiec: -O to kurwa, że on stracił na tych łąkach. Mazanek to chycił…


 

Od redakcji: Gazeta Myszkowska opisywała sprawę tzw. łąk pod Żarkami, które dzierżawił syn radnego Kumora.


 

Lazar: -Mariusz, to nie moja sprężyna, że stracił dopłaty. Wystarczyło, żeby do końca lipca skosił. A on se nie skosił. Przecież ja mu nie zabraniałem skosić.


 

Morawiec: (niezrozumiałe)


 

Lazar: -Tak mi Zbyszek przekazał, że poprosił go Piotrek (Kołodziejczyk- Starosta Myszkowski) czy bym sam nie zrezygnował (z pracy-przyp. red.). Bo inaczej się koalicja posypie.


 

Morawiec: -Bo Jarek tak tutaj… Ale jak to wyciszyłem na razie. Ja z nim gadałem. Mówiłem mu: Jarek, kurwa daj spokój. Kurwa. Parę lat ma dorobić kurwa, niech se na spokojnie dorobi. Ani nie jest radnym, ani nie ten. Nie miesza. Nie ten...Wzięlibyście se kurwa flaszkę, wypilibyście. Chuj. Stało się. Życie. Ja też przecież dzisiaj, jakby przyszło co do czego, też nie miałbym kurwa problemów, bo kurwa życie jest jakie jest. Swoje ugrałem, chuj. Pokazałem Laseckiemu (nieczytelne)


 

-Pokazałeś.


 

Morawiec: -I kuniec, jakby trzeba było, to se z nim siądę, i jakby trzeba było to se z nim siądę i kurwa nawet mogę wypić po kielichu. Nie będę się kurwa mścił do końca życia i o jeden dzień dłużej. Mówię to do Jarka (Kumora): Jarek, kurwa dzisiaj my, jutro… chuj wie. Dowiesz się kurwa, że masz raka, czy chuj wie co. Bo widzisz jaki jest świat. Mówię: siądźże sobie z tym Józkiem, wypij kurwa flaszkę. I chuj. Robi se chłop tam gdzieś kurwa w Żorkach, gówno ma z tej roboty, porę groszy zarobi, jeszcze musi dojeżdżać. Dałbyś se kurwa spokój. Na razie wycichło. Zobaczymy jak będzie dalej. Do Anki (Socha-Korendo) se zadzwoń.


 

Lazar: -Dzwoniłem.


 

Morawiec: -Mówiłem jej, Ania znajdźcie sposób. Może gdzieś ktoś kogoś zna, dotrzyjcie do tego Jarka. Bo tu nic. To nie jest Piotrka wina. Ja go nie bronię. Mówię ci kto jest winowajcą. Kto jest motorem.


 

Lazar: -Ja to usłyszałem w ten sposób, że on was straszy, że odejdzie z koalicji.


 

Morawiec: -Bo jest dziesiątka.


 

Lazar: -Ale z tego co wiem, to macie już więcej.


 

Morawiec: -Dlatego to się zaczyna wyciszać.


 

Lazar: -Ale słuchaj Mariusz, ja mu na komisji powiedziałem w oczy: Jarek, ty się możesz na mnie gniewać. Ale nie może być tak, żeś ty się dogadał, czy jakoś tak powiedziałem, że wy, syn, bierzecie to w trybie bezprzetargowym. Bo do mnie zgłosiło się kilku zainteresowanych rolników, czego efektem było, że było ośmiu chętnych.


 

Od redakcji: chodzi o czas, gdy Lazar był radnym w kadencji 2014-18 i zwrócił uwagę, że jest propozycja przedłużenia dzierżawy tzw. Łąk pod Żarkami” bez przetargu. A łąki dzierżawił syn radnego Jarosława Kumora. Gdy dzięki Lazarowi jednak ogłoszono przetarg, łąki wydzierżawił inny rolnik, oferując prawie 2x wyższy czynsz.


 

Morawiec: -Ofert.


 

Lazar: -Było 3,2 kwintala, a wygrał ten, za 5,6 kwintala


 

Morawiec: -Czyli prawie 100% więcej. Czyli była ta przejrzystość i jasność, że wszyscy mieli dostęp do tego.


 

Lazar: -Jakby mnie on ruszył w ten sposób, ja się też będę bronił.


 

Morawiec: -Ależ oczywiście. Dziwne byłoby, gdybyś się nie bronił. Na razie, muszę lecieć. Jakby coś jeszcze było, będziemy dzwonić. Na razie, cześć.


 

Co wynika z nagrania? Zwolnienie Lazara to zemsta polityczna!


 

Można doszukiwać się różnych podtekstów, ale kilka wątków wydaje się pewnych:


 

1. PiS nie był pewien większości w Radzie Powiatu (10 do 9) co wykorzystywał radny Jarosław Kumor naciskając na realizację swojej osobistej zemsty. Morawiec potwierdza, że radny Jarosław Kumor naciska na zwolnienie Lazara z pracy w PZD, strasząc odejściem z koalicji.


 

2. Zarząd Powiatu jednogłośnie zatwierdził realizację planu zemsty, zatwierdzając zmiany organizacyjne w PZD. Pod pozorem reorganizacji stanowisko zajmowane przez Józefa Lazara zostaje zlikwidowane. Zarząd Powiatu przyjmuje stosowną uchwałę jednogłośnie 27 maja 2019 roku. Można postawić śmiało tezę, że przynajmniej trzech głosujących nad uchwałą członków zarządu powiatu musiało mieć świadomość, że nie jest to zwykła zmiana schematu organizacyjnego Powiatowego Zarządu Dróg. Że faktycznie chodzi o prawne zatwierdzenie zemsty na Józefie Lazarze. Zwolnienie Lazara miało zapewnić trwałość władzy PiS! Z Zarządu Powiatu jak wynika z nagranych rozmów musieli mieć o tym wiedzę Piotr Kołodziejczyk- starosta, Jarosław Kumor- naciskający na zwolnienie Lazara i Mariusz Morawiec- wicestarosta. Nie wiemy, czy prawdziwy powód reorganizacji w PZD znali radni Jolanta Koral i Tomasz Ośmiałowski. Ale czy mogli nie znać? Jak wynika z rozmów, ze słów wicestarosty Morawca i cytowanej 2 tygodnie temu rozmowy z 28 listopada 2019 pomiędzy dyrektorem PZD Zbigniewem Cesarzem i zwalnianym Józefem Lazarem radny Kumor przez cały rok miał czynić naciski na zwolnienie Lazara z pracy. Co więcej, mówiło się o tym, nie tylko wśród radnych PiS-u, mających formalną możliwość zatwierdzenia „planu zemsty”. Również wśród radnych opozycyjnych nie było tajemnicą, że radny Kumor żywi urazę do Lazara za to, że ten miałby go pozbawić dzierżawy łąk. Kumor miał na tym stracić nawet 25 tysięcy.


 

Wygląda na to, że PiS nie mając w wyniku wyborów większości w Radzie Powiatu, stworzył ją w oparciu o choć, co wykracza poza polityczną korupcję, jak w przypadku przejęcia radnego Mariusza Morawca, za stanowisko Wicestarosty. Spełnienie żądań Jarosława Kumora -a treść rozmów wskazuje, że takie żądania radny Kumor stawiał- każe się zastanowić, czy spoiwem rządów PiS, w Powiecie Myszkowskim nie jest zgoda na zemstę, jej zalegalizowanie uchwałą Zarządu Powiatu Myszkowskiego. Fikcyjne zwolnienie pracownika, gdy powody zwolnienia są inne niż faktycznie mogłoby się spotkać z oceną Sądu Pracy, gdyby Józef Lazar zdecydował się złożyć pozew. Ale nie zrobił tego. Naszym zdaniem to błąd, gdyż proces o uznanie wypowiedzenia za niezgodne z prawem byłby w tym przypadku bardzo ciekawy. Z jednej strony zwolnienie legalizowane jest uchwałą Zarządu Powiatu Myszkowskiego, więc formalnie nie ma się do czego przyczepić. Z drugiej, „taśmy Lazara” pokazują faktyczne motywy. A te, delikatnie mówiąc, nie są etyczne.


 

Józef Lazar uważa, że naciski na jego zwolnienie z pracy, sposób ich realizowania mogą świadczyć, że doszło do przestępstwa. Nie wiadomo jeszcze, która prokuratura zajmie się analizą jego zawiadomienia, i czy będzie decyzja o wszczęciu śledztwa. Prokuratura Krajowa wniosek Lazara o skierowała przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Ta ma zdecydować, czy sprawą zajmą się sami, czy przekażą sprawę do zbadania którejś z prokuratur rejonowych.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze