Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

TIR ZE ŚMIECIAMI Z NIEMIEC „WYGONIONY” Z BĘDUSZA

Tomasz Urbański | 2018-07-13 12:20

(Myszków) Od kilku miesięcy w całym kraju jest głośno o nielegalnych składowiskach odpadów. Problem został dostrzeżony przez rządzących, dopiero po serii pożarów składowisk odpadów. Ludzie zaczęli być coraz bardziej ostrożni i dokładniej zerkają na działki położone w ich sąsiedztwie. Wiele osób woli zapobiec powstawaniu nielegalnych wysypisk, niż martwić się o środowisko i zdrowie najbliższych, gdy będzie już za późno. Do podobnej sytuacji doszło również w Myszkowie. W ubiegły piątek dzięki czujności mieszkańców Będusza, udaremniono rozładunek tira wypełnionego śmieciami.

 

W piątek 29 czerwca przed południem (około godziny 10.00-11.00) na ul. Armii Krajowej w Myszkowie pojawił się tir wypełniony śmieciami. Kierowca zamierzał wyładować odpady na jednej z działek położonych przy tej ulicy. Nie dopuścili do tego mieszkańcy – jak wynika z ich relacji uniemożliwili oni kierowcy wyjazd z działki, na miejsce wezwali policję. Przyjechali również urzędnicy z myszkowskiego magistratu, a po godzinie 15.00 Inspekcja Transportu Drogowego. Jak przekazali nam mieszkańcy ul. Armii Krajowej, kierowca pozbierał to, co zdążył wyładować. Transport śmieci miał pochodzić z Niemiec.

 

Kierownik Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Myszkowa Wioletta Dworaczyk potwierdziła, że właściciel terenu ani nikt inny przy ul. Armii Krajowej 49 (tam, gdzie miał zostać rozładowany tir ze śmieciami) nie ma pozwolenia na zbiórkę czy przechowywanie odpadów. Pozwolenie takie wydaje starostwo. Transport odpadów był legalny, ale nikt nie mógł ich „wyrzucić” na działkę przy ul. Armii Krajowej. - Kierowca z firmy, do której należał samochód ciężarowy tłumaczył się, że odpady, które przywiózł miał tu wyładować. Jak ustaliliśmy firma miała pozwolenie na transport odpadów z zagranicy wydane przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ), dlatego do GIOŚ wysłaliśmy opis sytuacji. Sam transport odpadów wyglądał więc na legalny, ale firma przewożąca odpady nie miała prawa rozładować ich w Myszkowie, na posesji przy Armii Krajowej, gdzie firma transportowa nie otrzymałaby Karty Przekazania Odpadów. Nie pozwoliliśmy na rozładowanie odpadów, na terenie do tego nieprzeznaczonym, ale interesuje nas gdzie z Myszkowa odpady pojechały dalej. Na tej działce stwierdziliśmy nielegalne składowanie odpadów przywiezionych wcześniej, dlatego wszczynamy wobec właścicielki postępowanie o nielegalne przyjmowanie i składowanie odpadów – przekazała nam Wioletta Dworaczyk.

 

Na miejscu pojawili się również przedstawiciele Inspekcji Transportu Drogowego. Ich zadaniem jest jednak skontrolowanie samego sposobu przewozu, do którego w tym przypadku nikt nie miał zastrzeżeń.

 

- Na miejscu pracowali policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Straży Miejskiej i Inspekcji Transportu Drogowego, pracownikami Urzędu Miasta w Myszkowie (Wydział Ochrony Środowiska) oraz Inspektorem Ochrony Środowiska ze Starostwa Powiatowego w Myszkowie. Inspektor Ochrony Środowiska Starostwa Powiatu Myszkowskiego nie stwierdził, aby były to odpady niebezpieczne czy zagrażające środowisku – przekazała nam st. asp. Barbara Poznańska z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.

 

Z informacji, które uzyskaliśmy od mieszkańców ulicy Armii Krajowej wynika, że wcześniej pojawiło się już coś na działce, jakieś odpady, ale nie było ich aż tyle, ile w piątek przywiózł ich kierowca ciężarówki. Nie zgłaszali wcześniej, że na działce ktoś sobie składuje coś, co przypomina połamane skrzydła małego samolotu. Wyszli z założenia, że nie chcą być „upierdliwi” wobec sąsiada oraz że może coś przywiózł na działkę, ale niebawem to wywiezie. Jednak tir wyładowany śmieciami – jak opisywali mieszkańcy odpadami nieposortowanymi, plastikami, wśród których niektórzy dopatrzyli się rur – był już dla mieszkańców grubą przesadą, na którą nie mogli pozwolić. Z ich słów wynika, że kobieta, która prawdopodobnie jest właścicielką działki przy Armii Krajowej 49 odjechała przed przyjazdem policji.

 

Właścicielka już może spodziewać się kłopotów z tytułu tego, co obecnie zalega na jej działce oraz z powodu tira, który został „przyłapany”. Podejrzewamy, że przy ul. Armii Krajowej 49 żadne nielegalne wysypisko nie powstanie, przede wszystkim dzięki mieszkańcom tej ulicy. Gdyby nie oni, dziś na działce prawdopodobnie zalegałaby góra śmieci. Mieszkańcy, którzy zaalarmowali na czas odpowiednie służby i nie pozwolili, by „za płotem” urządzić wysypisko spisali się na medal. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że każdy kto zauważy podejrzane składowanie odpadów w swojej okolicy nie pozostanie bierny.

 

Edyta Superson


 



Galeria zdjęć

Komentarze