Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

ŚMIECI W CENTRUM UWAGI. OPŁATA OSTRO W GÓRĘ?!

Tomasz | 2019-08-28 08:20

(Myszków) We wtorek, 20 sierpnia odbyła się kolejna sesja Rady Miasta w Myszkowie, a jej głównym tematem, po raz kolejny, była wysokość opłaty śmieciowej. Przypomnijmy, że 24 czerwca podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, radni 8 głosami „za” oraz „13” głosami „wstrzymującymi się” zadecydowali, że nowa stawka śmieciowa będzie wynosiła 17,80 zł miesięcznie od osoby, w przypadku opadów segregowanych oraz 29 zł miesięcznie, jeśli selektywna zbiórka odpadów nie będzie prowadzona. Już wtedy podwyżka byłą dość znacząca, bo dotychczas za odbiór odpadów mieszkańcy Myszkowa płacili za odpady segregowane, stanowiące zdecydowaną większość zgłoszonych deklaracji, 11,30 złotych. Tym razem do przegłosowania przez radnych była nowa uchwała, która zakładała, że od 1 stycznia 2020 r. stawka za odpady segregowane wynosiłaby 26,60 zł oraz 53,20 zł za odpady niesegregowane. W trakcie dyskusji nie zabrakło szukania winnego zaistniałej sytuacji, oskarżania miasta o zaniedbania i braku stosownych działań, również jeśli chodzi o dofinansowanie do miejskiej spółki SANIKO, a w konsekwencji radni 14 głosami „przeciw” oraz 5 głosami „wstrzymującymi się” uchwałę odrzucili. To jednak nie koniec sytuacji śmieciowej w Myszkowie – wręcz przeciwnie.


 

W części 1 zamówienia „Realizacja obowiązku gminy w zakresie odbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości zamieszkałych na terenie Gminy Myszków” wpłynęło 5 ofert. Najniższa z nich, opiewająca na kwotę 7.310.213,76 zł złożona została przez PZOM STRACH Sp. z o.o. Sp. K., ul. Przemysłowa 7, 42-274 Konopiska. I właśnie uchwalona przez radnych 24 czerwca stawka opłaty w wysokości 17,80 miała umożliwić podpisanie umowy. Kolejna oferta złożona została przez konsorcjum Zakładu Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. z Zawiercia oraz „SANIKO” Sp. z o.o. na kwotę 9.181,972,54 zł. Konsorcjum złożyło odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej, jednak podczas rozprawy oferent, który złożył najtańszą ofertą wycofał się, stąd gmina podjęła decyzję o wyborze kolejnej oferty.


 

- Stajemy dzisiaj przed bardzo trudną decyzją, dlatego że z przyczyn niezależnych ani od burmistrza ani od Rady Miasta, bo to nie my składamy oferty do przetargu, natomiast zmieniające się koszty powszechnie w całym kraju systemu śmieciowego powodują wzrost opłat nakładanych na mieszkańców zgodnie z literą prawa. Podwyżka proponowana w tej uchwale wynika z konieczności wyboru oferty po rozstrzygnięciu Krajowej Izby Odwoławczej. Przepisy prawa wyraźnie wskazują, że ten system musi się bilansować, na nim nie wolno zarabiać, ale nie wolno też do niego dopłacać. Nosimy się z zamiarem wyboru oferty numer dwa. Tak naprawdę, niepodjęcie uchwały trudnej spowoduje, że gmina nie będzie mogła podpisać umowy i zostaniemy ze śmieciami na ulicy. Natomiast podjęcie uchwały spowoduje na nas pewnie niezadowolenie mieszkańców. Uważam, że w tej sytuacji należy wyraźnie informować mieszkańców, że nikt z siedzących tutaj na sali nie ma wpływu, jakie oferty składa firma. Wpływ na to mają warunki rynkowe, mają decyzje o wysokości opłat środowiskowych, jak również opłaty, jakie stosują zarządzający wysypiskami czyli tzw. RIPOKami (regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych – red.). Jest to nasza wspólna odpowiedzialność. Ja, zdając sobie sprawę jak wysoka jest to opłata, wyżej cenię odbiór odpadów niż brak odbioru odpadów, niż wysokość opłaty. Bardzo proszę o odwagę i wnikliwość, ale też i dojrzałość – zaistniałą sytuację wyjaśniał Burmistrz Miasta Myszkowa, Włodzimierz Żak.


 

Sławomir Jałowiec, przewodniczący Komisji Rewizyjnej podkreślił, że dotychczasowa sytuacja kosztuje miasto ogromne pieniądze.


 

- Na początku roku dostaliśmy od pana informacje, że nastąpiły zawirowania na rynku śmieciowym i trzeba podjąć radykalne kroki. Pan te kroki podjął. Nasunął się wniosek, że należy przygotować przetarg jak najszybciej i ten przetarg ma być zrobiony dobrze. Tak, żeby wybrał oferenta najlepszego i wiarygodnego. Co się dzieje? Od miesiąca stycznia, czy od lutego, nieczystości stałe są wywożone, owszem, ale do miesiąca czerwca kosztuje to nasze miasto ponad 1mln zł. To są fakty – zaznaczył Sławomir Jałowiec.


 

Burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak, po raz kolejny musiał odpowiadać na liczne pytania radnych.


 

- Ku zaskoczeniu nas wszystkich oferent, który złożył najtańszą ofertę, na rozprawie przed KIO wycofał się. Nawet orzeczenie KIO pozwoliło mu, o zgrozo, zachować wadium. Dzisiaj stajemy przed sytuacją, że przy braku decyzji my nie podpiszemy umowy. Jeżeli nie podpiszemy umowy, zamykamy sobie tryb możliwości zabezpieczenia w sposób spokojny systemu śmieciowego. Zwłaszcza, że pracujemy również nad tym, by poszukiwać rozwiązań, by nasza spółka (SANIKO – red.) w ramach zamówienia in house, składając w kolejnym postępowaniu, wtedy pozbywamy się trybu konkurencyjnego, żeby nasza spółka uchroniła mieszkańców i żeby ta opłata nie wzrastała. Póki co, rozwiązania legislacyjne nie zatrzymują wzrostu cen na rynku śmieciowym. Mam również apel, by mieszkańcy naszych bloków, bo to też wpływa na cenę, zaczęli w końcu segregować odpady – tłumaczył Włodzimierz Żak.


 

Sytuację, postanowił skomentować również Tomasz Załęcki.


 

- Koszty jakie mieszkańcy mają ponieść, to wychodzi niecałe 300% w ciągu kilku miesięcy. Z 11,30 na 26,60 zł. I powiem szczerze, to jest taka laurka, taka ocena dla całego urzędu miasta w jaki sposób pracuje. Dla mnie te ostatnie miesiące, kojarzyły się z takim chaosem, brakiem wiedzy, dziwnymi sytuacjami, niewiedzą – komentował Tomasz Załęcki.


 

Radni wielokrotnie wspominali również, że dokapitalizowanie miejskiej spółki SANIKO, uchroniłoby miasto przed podwyżką cen za śmieci.


 

- To jest taka ułuda. Państwo czasem mówicie, dokapitalizujmy spółkę SANIKO, żeby śmieci były tańsze. Ale na dokapitalizowanie gmina weźmie kredyt, a spłatę tego kredytu poniosą mieszkańcy. To jest tak, że opłata nie wzrośnie, ale w innym miejscu pojawią się obowiązki płatnicze dla naszych mieszkańców – wyjaśniał Włodzimierz Żak. - Po wykonaniu analizy, możliwe, że przedstawimy radzie miasta możliwość przystąpienia do takiego innego podejścia do śmieci, czyli że będziemy powierzać zagospodarowanie odpadów, czyli będziemy mówić gdzie te odpady będą się znajdować, miastu Zawiercie. Taką uchwałę podjęła gmina Żarki, ale nie zgodziła się na to gmina Włodowice. To bardzo różnie wychodzi z analizy. Jesteśmy w kontakcie z innymi gminami, bo sens opłacalności pewnego przedsięwzięcia też może być związany z korzyścią skali. Zawiercie zbiera aktorów, jednak systemu takiego jeszcze wprost nie wprowadziła – burmistrz pokazywał również alternatywne możliwości, które mogą pojawić się w przyszłości.


 

O potrzebie zmian w SANIKO wspominała również Iwona Skotniczna.


 

- Nasza spółka SANIKO, jest spółką która w swoich zadaniach ma dbanie o porządek miasta. I szkoda, że spółka przez tyle lat była niedofinansowywana, żeby w tej chwili mogła być spółka samodzielną, dbającą o porządek miasta, a nawet świadczącą usługi dla innych miast – głos w dyskusji zawarła również Iwona Skotniczna.


 

Do słów radnej odniósł się burmistrz, informując pokrótce, dlaczego sytuacja spółki wygląda tak, a nie inaczej.


 

- Przedstawiłem kiedyś raport dotyczący spółki SANIKO. Kiedy w 1989 duże przedsiębiorstwo komunalne było dzielone na trzy spółki, które teraz mamy, czyli MTBS, Wodociągi i SANIKO, to od tego okresu permanentnie spółka SANIKO notowała straty. Spółka SANIKO zaczęła osiągać zyski dopiero w ostatnim okresie. Tak naprawdę najbardziej ciągnęła ekonomię spółki w dół nieefektywność warsztatu samochodowego, dlatego że nie można prowadzić opłacalnego warsztatu dla 9 autobusów. Żeby dofinansować spółkę, trzeba mieć na to pieniądze. Żeby mieć na to pieniądze, za to też zapłacą mieszkańcy – po raz kolejny tłumaczył burmistrz Włodzimierz Żak.


 

Przepisy w sposób jednoznaczny określają, że system gospodarki odpadami w każdej gminie musi być systemem samofinansującym się. Innymi słowy, jeśli w wyniku przetargu ustalona zostanie kwota, za którą przedsiębiorca będzie odbierał i zagospodarowywał odpady w gminie, to w dużym uproszczeniu na kwotę tę muszą złożyć się wszyscy mieszkańcy. Co niezwykle istotne, gmina nie może na tym systemie ani zarabiać, ani do niego dopłacać. Wyraźnie podkreśliła to Beata Pochodnia, tłumacząc jednocześnie, że koszty czy chociażby częstotliwość wywozów wynika z ustawy.


 

- Radni mają wpływ na kształt tej oferty, na SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia – red.), o tyle, o ile, toczą dyskusje, jakie składowe tego systemu powinny się tam znaleźć. I taka merytoryczna dyskusja toczyła się kilka miesięcy temu. Wtedy bardzo zgodnie, bez podziału, doszliśmy do tego, by przyjąć rozwiązanie minimalistyczne, wiedząc, że grożą naszym mieszkańcom podwyżki – komentowała Beata Pochodnia.


 

Do dyskusji włączył się także Eugeniusz Bugaj.


 

- Debatujemy dzisiaj nad wysokością stawki, która de facto jest nam narzucona przez odbiorcę naszych śmieci. Natomiast żaden z nas nie pokusił się, nad rozważeniem możliwości jak tego tonażu uniknąć. Ani raz nie usłyszałem na tej sali, że być może narzućmy na markety formę odbioru śmieci w postaci plastikowych butelek, że nie będziemy w Myszkowie sprzedawać torebek foliowych tylko przejdziemy na papier. Panie burmistrzu, przespaliśmy, żeby nie użyć innego słowa czas w którym powinniśmy inwestować w nasza spółkę. Teraz się budzimy z letargu z problemem, który nas przygniótł, przygniotły nas śmiecie. Proszę sobie wyobrazić, że dwadzieścia parę złotych x 4 średnio na rodzinę to jest stówa. To on zapłaci więcej niż za energię elektryczną. Problem jest trudny, ale kwota jest zbyt wysoka – swoje zdanie wyraził również Eugeniusz Bugaj, Wiceprzewodniczący Rady Miasta.


 

Odpowiadając na kolejne wątpliwości radnych burmistrz pytał, co jest większym złem, wyższa opłata czy śmieci na ulicach?


 

- Rozstrzygając przetarg, rozstrzygamy go w okresie obowiązywania do końca przyszłego roku. I teraz, im później podejmiemy decyzję o zawarciu stawki, jej wejście w życie tym ona będzie wyższa. Gdybyśmy dzisiaj liczyli stawkę od 1 października wynosiłaby ona 25 zł. Proponujemy państwu, na wasze sugestie, stawkę od 1 stycznia. Powoduje to, że opłata wzrośnie do 26,6. Im później ją wprowadzimy, im później będziemy odwlekać tą kwestie, tym opłata będzie wyższa. Chcieliśmy, by nasi mieszkańcy płacili jak najniższą stawkę. Stało się co się stało, nikt nie przewidział zachowania podmiotu składającego najtańszą ofertę i skończyło się to niekorzystnym dla gminy werdyktem. Ale to spowodowało, że pobierając stawkę 17,80, pobieramy ją w wysokości niewystarczającej do zapłacenia za śmieci. A przepis mówi, że za śmieci musimy tak to zbilansować, że to co zapłacą mieszkańcy ma nam starczyć za zapłatę tego systemu. Co jest większym złem, wyższa opłata czy śmieci na ulicach? – tłumaczył Włodzimierz Żak.


 

Sławomir Jałowiec pytał jakie są scenariusze w przypadku nie przyjęcia przez radnych proponowanej uchwały.


 

- Jeżeli dzisiaj państwo nie podejmiecie tej stawki, skorzystam z przysługującego prawa i zaproponuję jeszcze w dniu dzisiejszym sesje nadzwyczajną, z uchwaleniem stawki 25 zł od 1 października. Natomiast chcę tylko podnieść jedną rzecz, co dalej. Dalej będę liczył na państwa rozwagę, tylko i wyłącznie. Dlaczego? Dlatego, że to co mamy teraz obsługiwane przez spółkę SANIKO będzie realizowane do 3 września, nie dłużej. Jeżeli w tym czasie nie podpiszę umowy z konsorcjum, które jest ofertą numer dwa, w jeszcze nierozstrzygniętym przetargu. Tak naprawdę pokazaliśmy państwo jak to wygląda na liczbach, jak to wygląda z tytułu reguł dyktowanych przez przepisy, przez otoczenie, przez rynek i branże. Tak naprawdę musimy zrobić wszystko by do 3 września mieć wybranego wykonawcę, który będzie odbierał śmieci. Nasi mieszkańcy narzekają, że nie podajemy im harmonogramów. Jak mamy to zrobić, skoro wobec nie ustalenia stawki, nie wiemy czy w ogóle będzie jakiś harmonogram. Nie kładę tego na szali, by sprowokować państwa do podjęcia decyzji, tylko apeluję o rozwagę – informował burmistrz Włodzimierz Żak.


 

Zofia Jastrzębska podkreśliła, że ostatnie 4 lata nie były czasem spokoju, a czasem nieudolności.


 

- 8 sierpnia pani burmistrz była uprzejma powiedzieć, że podpisując umowę z firmą FCC mieliśmy 4 lata spokoju. Uważam, że te 4 lata spokoju, to nie był spokój. To była po prostu nieudolność, nic nie robienie. Najlepiej potwierdza moje słowa procedura przetargowa. Mając czas 4 lata, w tym czasie należało tak przygotować przetarg, by był czas, aby w sytuacji gdy jeden przetarg nie wyjdzie, mówiąc kolokwialnie, i trzeba go unieważnić można było zakończyć procedurę drugiego przetargu, przed wygaśnięciem umowy. Tutaj nie zrobiono nic. Nieudolność urzędu potwierdzam również tym, że po 4 latach gmina niestety nie dysponuje pełnymi danymi co do ilości odpadów w poszczególnych frakcjach. Okazuje się, że liczenie ton odpadów rozpoczęło się od marca 2019 r. – do dyskusji włączyła się także Zofia Jastrzębska.


 

Zastępca Burmistrza Miasta Myszków Iwona Franelak wyjaśniła, co wchodzi w składową ceny 26,60 zł.


 

- Co miałam na myśli mówiąc, że mieszkańcy i my mieliśmy spokój? Otóż rozpisując przetarg na 4-letni okres zapewniliśmy stabilizację ceny, co skutkowało tym, że była to również stabilizacja stawki, którą mieszkańcy płacili do systemu śmieciowego, po to, by domknąć system. Dlatego umowa, którą zawieraliśmy wtedy, a była to umowa ryczałtowa, która przekonani byliśmy, że pokryje wszystkie nasze potrzeby związane z wywozem śmieci. Zapewniała spokój w mieście, jeśli chodzi o gospodarkę śmieciową. Teraz ogłosiliśmy przetarg i naszym głównym celem było takie rozstrzygnięcie przetargu, by zabezpieczyć stawkę możliwie najniższą dla naszych mieszkańców, stąd nasze uporczywe działania po to, by oferta najtańsza stała się ofertą ostateczną, czyli oferent, który ją złożył, mógł świadczyć u nas usługę. W zestawieniu wydatków założenia są następujące, do systemu śmieciowego policzono to, co zapłacono już firmie FCC, która świadczyła u nas usługi do końca lutego 2019. Następnie policzono wszystkie faktury, które zobowiązani jesteśmy zapłacić firmie SANIKO, z trzech umów. Od marca do czerwca. Kilka dni w lipcu. Oraz lipiec, sierpień i dwa albo trzy dni września. To macie państwo wliczone do aktualnie proponowanej stawki. Oprócz tego, do stawki wliczone są koszty PSZOK-u (Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych – red.) z całego okresu obowiązywania umowy. Ponadto koszty obligatoryjne, czyli koszty administracyjne, są to koszty związane jedynie z wypłatą wynagrodzenia i opłacenia pochodnych, czyli zusów. I z tych wyliczeń przedstawione zostało dzielenie przez liczbę osób. Do końca lipca posługujemy się ilością 26 tys. mieszkańców, natomiast od 1 sierpnia liczbą 27.711 mieszkańców. Założenie ponadto zrobione jest w ten sposób, że od 1 sierpnia liczymy stawkę jakby wszyscy mieszkańcy segregowali śmieci. Ponieważ należy liczyć się z tym, że przy takiej krotności, mieszkańcy zmobilizują się i wszyscy będą śmieci segregować. Przedstawiłam na spotkaniu dwie wersje. Pierwsza to taka, po to by uzyskać jak najniższą kwotę stawki opłaty, kwotę 25 zł przy założeniu, że będzie ona obowiązywać od 1 października tego roku. Druga wersja, wersja graniczna, pokazywałam jak zmienia się stawka w zależności od miesiąca w którym ją wprowadzamy, po to, by spiąć system śmieciowy w okresie dwuletnim, czyli 26,60 od 1 stycznia 2019. Te wyliczenia są wyliczeniami matematycznymi. My mówimy, że dzieląc przez większą ilość miesięcy, uzyskujemy stawkę niższą, dzieląc przez mniejsza liczbę miesięcy uzyskujemy stawkę wyższą - wytłumaczyła Zastępca Burmistrza Miasta Myszków Iwona Franelak.


 

Zofia Jastrzębska pytała również o kwotę kary, jaka jest do zapłacenia przez firmę FCC, która zaprzestała świadczyć usługi na kilku frakcjach, oraz czy jakiekolwiek kwoty zostały już zapłacone.


 

- Jeśli chodzi o faktury, które są składane przez firmę FCC, ponieważ te faktury do nas wpływają, za marzec, kwiecień, maj, czerwiec faktury zostały złożone, Jednak w związku z tym, że firma nie świadczyła w tym czasie usług, potrącone tam zostały kary oraz potrącone zostało odszkodowanie, które przysługuje nam w umowie, ponieważ gmina może dochodzić szkody, którą poniosła w związku z tym, że firma przestała świadczyć usługę. Dlatego mamy sytuację, że faktury za marzec, kwiecień, maj zostały wyzerowane, tzw. potraktowane jak faktury zapłacone, ale poprzez odliczenie kar. Czyli 3 razy 298.231,17 zł. Te trzy faktury potraktowane zostały jako wysokość kar i wysokość odszkodowania. Do rozliczenia została ostatnia faktura za czerwiec. Nie została ona jeszcze obciążona karami i odszkodowaniami, co zostanie uczynione zaraz, gdy nasze roszczenia staną się wymagalne. Natomiast jeśli chodzi o całość szkody, to zostanie wyliczone – wyjaśniała Iwona Franelak.


 

Adam Zaczkowski, jak to ma w zwyczaju ostatnimi czasy na sesjach Rady Miasta, nie włączał się do dyskusji, czekając, by zabrać głos jako ostatni.


 

- Od ponad dwóch godzin toczymy dyskusję na temat systemu śmieciowego w kontekście stawki dla mieszkańców za odbiór odpadów. Ja mam wrażenie, że tej dyskusji w ogóle by nie było, gdyby radni mieli przeświadczenie, że wszystko w tej sprawie ze strony urzędu, przygotowania do tej dzisiejszej uchwały, i do organizacji systemu śmieciowego zostało zrobione dobrze. I że urząd i pan burmistrz zrealizowali wszystko, co się dało, żeby ta stawka dla mieszkańców była jak najniższa. Tymczasem mam wrażenie, po dzisiejszych wypowiedziach, że jest tak wiele kontrowersji, tak wiele pytań, tak wiele niewiadomych i tak wiele zaniedbań, które zostały wykonane, że z tego właśnie powodu nie ma entuzjazmu, co do ustalania stawki na tak wysokim poziomie. Szczególnie, że została przeprowadzona też przez radnych analiza okolicznych i nie tylko cen, w miastach o podobnej specyfice. I w większości przypadków te stawki są niższe, czasem dużo niższe. Pozwolę sobie na podsumowanie i wskazanie kilku przykładów, które spowodowały, że ta dyskusja jest tak burzliwa i tyle kontrowersji narosło wokół tego tematu. Dumpingowa cena w przetargu i tutaj pan burmistrz wyjaśniał, że nie dało się inaczej, my mamy na ten temat inne zdanie. Ewidentnie było widać, że cena za frakcje jest nierealna i firma nie jest tego w stanie zrealizować. Ilości odpadów nieweryfikowane w trakcie poprzedniej umowy i niedoszacowane, co okazuje się z miesiąca na miesiąc, bo państwo inna dane przedstawiliście w specyfikacji przetargowej, inne są dzisiaj przedstawiane przy analizie stawki, co też pokazuje jednoznacznie, że to, co mówił pan burmistrz wcześniej, że to firma zawyżała ilości odpadów okazało się nieprawdziwe. Jeden argument, który tutaj dzisiaj nie padł na sali, my nie mamy objętych systemem śmieciowym nieruchomości niezamieszkałych. To powoduje, że my nie wiemy i nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale są sygnały, że nieuczciwi przedsiębiorcy płacą niskie stawki, bo zamawiają małe pojemniki, a część strumienia odpadów pod osłoną nocy trafia do pojemników w zabudowie wysokiej. Późno ogłoszony przetarg. Dobre przygotowanie się do realizacji w zupełnie nowym schemacie odbioru odpadów, bo poprzednia umowa była ryczałtowa i nieweryfikowana, co zostało już ustalone ponad wszelką wątpliwość. Badanie rynku, które mogłoby być wykonane wcześniej przy pomocy wcześniej ogłoszonego przetargu dałoby czas na to, by szukać innych rozwiązań. Żadne alternatywne rozwiązania nie zostały przygotowane i dzisiaj pan burmistrz mówi o tym, że to rynek dyktuje ceny i musimy je przyjąć. Nie było by takiej sytuacji, gdybyśmy przygotowali się do alternatywnych rozwiązań, jak chociażby powierzenia tego zadania naszej spółce. Żeby to się jednak mogło stać, ta spółka musiałaby być odpowiednio wcześniej przygotowana do świadczenia takiej usługi – informował Adam Zaczkowski.


 

Do słów radnego odniosła się Beata Pochodnia, podkreślając, że Zaczkowski uzurpuje sobie prawo do podsumowywania posiedzeń rady.


 

- Pan radny zaczął wypowiedź od tego, że od dwóch godzin przysłuchuje się i obserwuje wypowiedzi radnych. Ja szanowni państwo od kilku, kilkunastu komisji, sesji Rady Miasta obserwuje inne zjawisko, otóż z niewiadomych dla mnie przyczyn pan radny zaczął uzurpować sobie prawo do podsumowywania posiedzeń szanownej rady. Ja pana radnego zapewniam, że nie wszyscy radni, na pewno nie są to radni klubu do którego ja należę, wymagają aby im posiedzenia w których uczestniczą recenzować. Proszę też więcej wiary w inteligencję mieszkańców, którzy obserwują tą sesje i sami potrafią wyciągać wnioski przysłuchując się debacie. Jeżeli natomiast członkowie pana klubu, bo nie wszyscy państwo siedzicie przy jednym stole, wymagają tego, żeby wybrzmiało pana stanowisko czy pana głos, bardzo proszę o poproszenie o przerwę, zwołanie posiedzenia klubu i wtedy prowadzenie takich podsumowań i recenzji. Wobec wypowiedzi, że do tej pory nie robiono nic, urząd nie robił nic, a jednocześnie padają również wypowiedzi, z których wynika, że odbywały się na temat systemu śmieciowego, opłaty śmieciowej liczne posiedzenia, komisje, sesje nadzwyczajne, to generalnie radni określili kształt tego systemu, obcinając to wszystko co mogło by spowodować wzrost stawki w sposób nie do przyjęcia – komentowała Beata Pochodnia.


 

Ostatecznie dyskusje podsumował Burmistrz Miasta Myszkowa Włodzimierz Żak.


 

- Za chwilę szanowna rada stanie przed trudnym zadaniem, głosowania nad zaproponowanymi stawkami, które nikogo, łącznie ze mną nie cieszą. I gdybyśmy mieli takie możliwości i narzędzie ekonomiczne, zgodnie z literą prawa, chciałbym żeby ta opłata wogóle nigdy dla mieszkańców miasta nie wzrosła. Niemniej jednak realia życia pokazują coś innego. Niewłaściwym jest porównywanie się do gmin, które nie mają bloków, są mniejsze, mają niższe koszty punktu selektywnej zbiórki odpadów, więc nigdy nie porównamy systemu do systemu. I nie stanowi dla mnie uzasadnienia dla opłaty to, że niektóre miasta mają te opłaty wyższe. To nie jest argument w tej dyskusji. Natomiast chciałem zwrócić uwagę, że w tej dyskusji próbuje się coś, co jest faktem i liczbą, niejako zniekształcić pokazując, że moglibyśmy zrobić coś wcześniej. Więc ja powiem tak, chcę podać tylko parę dat z kalendarza. W lutym firma zakończyła z nami współpracę. Niezwłocznie zwołaliśmy nieformalne spotkanie z państwem, próbując szybko przygotować spółkę (SANIKO – red). Prezes spółki, wierzę że bazując na realiach i będąc też mieszkańcem Myszkowa, powiedział państwu, że łącznie z doposażeniem firmy musiałby zaproponować stawkę około 24 zł. Państwo wtedy absolutnie nie wyraziliście zgody i zaproponowaliście byśmy czym prędzej zorganizowali przetarg. Spotkanie miało miejsce w lutym. W marcu pani kierownik wydziału środowiska omówiła z państwem, co z tego systemu wyciąć a czego nie. I państwo to zatwierdziliście jako rada miasta. 5 kwietnia ogłosiliśmy przetarg. Procedury przetargowe trwały w sposób nieopierzchały, zgodnie z literą prawa i co dyktuje prawo zamówień publicznych. Nie jesteśmy w stanie w tych procedurach przewidzieć zachowania oferentów. Kwestia związania ofertą, kwestia złożenia odwołania, tego typu zdarzenia są zdarzeniami nieprzewidzialnymi i na mamy na nie wpływu. Dzisiaj stoimy przed taką sytuacją, że mamy obsługę dla naszych mieszkańców zapewnioną do 3 września, natomiast jeśli nie rozstrzygniemy przetargu i nie podpiszemy umowy i nie będziemy mieć następnego wykonawcy, to nie jest groźba, tylko bardzo realny scenariusz, że będziemy dywagować pomiędzy naciskami Sanepidu dlaczego śmieci nie są odbierane, wobec faktu niemożności podpisania kolejnego zamówienia bez rozstrzygnięcia przetargowego. W tle prowadzimy rozmowy ze spółką, licząc że znajdziemy jakiś scenariusz dla samej spółki, niemniej jednak prezes spółki przekazuje informacje że taniej nie będzie. Nie zapominajmy w jakich realiach działa gmina, i że nie jest podmiotem prywatnym. Proponowany przez sąsiednie miasto Zawiercie rozwiązanie, który być może ustabilizuje system, proponowana cena wyjściowa zaskoczyła nas, bo ona nie była niska. To nie będzie obniżenie tych stawek, ale to będzie ewentualnie stabilizacja w przyszłość. My, mając ogłoszony przetarg na 1,5 roku nie możemy wejść w ten system teraz już. Taką deklaracje wejście w system, o ile wyrazi na to zgodę Rada Miasta w stosownej uchwale, ja wyraziłem. Obserwując to, że nie uzyskałem podstawowej odpowiedzi na moje pytanie, a chciałbym ją uzyskać na piśmie, w jaki sposób, w oparciu o jakie przepisy, będzie dozwolone zastosowanie innej opłaty za 1 tonę na wysypisku w Zawierciu dla gminy Myszków, a inną dla kogoś kto w tym konsorcjum nie będzie. Będąc osoba odpowiedzialną, żeby wejść w jakiś system też to rozpoznaje. Moja prośba jest taka, żebyście państwo uchwalili stawkę, które powoli nam wreszcie uspokoić rynek śmieciowy na jakiś czas, a w tle czeka nas intensywna praca z naszą spółką, żeby znaleźć rozwiązania, że być może nasza spółka w zamówieniu in house, zaproponuje stawkę niższą, niż zaproponowana dzisiaj. Liczę na państwa rozwagę. – informował Włodzimierz Żak.


 

Ostatecznie, uchwała 14 głosami „przeciw” oraz 5 głosami „wstrzymującymi się” została przez radnych odrzucona. Nie oznacza to jednak końca problemu ze śmieciami w Myszkowie. Wręcz przeciwnie.


 

Adam Bugaj



Galeria zdjęć

Komentarze