Gazetamyszkowska.pl

SEKUNDA DO… MISTRZOSTW POLSKI

MyszPress | 2014-08-25 09:47

(Myszków) Zaledwie tyle dzieli Grzegorza Jakóbka, utalentowanego motocyklistę z Myszkowa, by „przenieść się” z wyścigów zaliczanych do Pucharu Polski do serii startów, które wyłaniają Motocyklowego Mistrza Polski. Podczas drugiego wyścigu 4 rundy PP na torze w Poznaniu pobił swój rekord jednego okrążenia, przejeżdżając ponad czterokilometrowe „kółko” w 1 minutę i 42 sekundy. Jeśli w tym sezonie uda mu się pojechać o sekundę szybciej automatycznie awansuje do elity polskich motocyklistów, walczących o tytuł Mistrza Polski.

 

Reprezentant Myszkowa w wyścigach motocyklowych startuje w barwach Automobilklubu Śląskiego. W ubiegłym roku z dorobkiem 87 punktów zajął wysokie piąte miejsce, w gronie 20 zawodników, w Pucharze Polski w wyścigach motocyklowych w klasie Rookie 600. Utalentowany motocyklista z naszego miasta walczył bez respektu dla utytułowanych rywali. Punktował regularnie we wszystkich rundach Pucharu Polski, w których brał udział.

 

Przed tegorocznym sezonem, zgodnie z zapowiedziami, „wzmocnił” swoją Yamahę R6.

 

 – W tym roku można na moim motocyklu naprawdę szybko jechać. Poprawione jest zawieszenie, a dokładnie sprężyny w zawieszeniu są wreszcie dobrze dobrane. Ale rzeczywistość jest taka, że jak jedno się poprawi, zepsuje się coś innego – mówi z uśmiechem Grzegorz Jakóbek. Za nim już cztery rundy Pucharu Polski, a w nich sześć startów. – Do sukcesu, do podium, naprawdę wiele nie brakuje. Wszystko zależy od startu, samego przebiegu wyścigu, pogody. Poza tym rywale też nie śpią, nie tylko ja „kombinuję” z motorem. Różnice wśród pierwszej szóstki są znikome, liczone w sekundach. Ktoś kto dziś jest szósty jutro może zwyciężyć, lub być drugi – mówi motocyklista z Myszkowa.

 

Tegoroczne ściganie rozpoczął na torze na Słowacji gdzie był 5. Po dwóch kolejnych wyścigach na torze w Poznaniu do swojego dorobku w klasyfikacji generalnej dopisał punkty także za 5 i 6 miejsce. Najlepiej poszło mu na torze w czeskim Moście gdzie finiszował tuż za pierwszą trójką. Z dużymi nadziejami Grzegorz Jakóbek jechał na kolejne wyścigi do Poznania rozgrywane 2 i 3 sierpnia. – Niestety, na rozgrzewce przed pierwszym wyścigiem eksplodował mi silnik i tym samym nie mogłem wystartować. Wielka szkoda straconych punktów. W drugim dniu wystartowałem na pożyczonym silniku i ukończyłem wyścig na 6 miejscu. Udało mi się jednak pobić podczas tego startu czas jednego okrążenia. Rundę o długości 4 kilometrów i 82 metrów przejechałem w 1 minutę i 42 sekundy – relacjonuje Grzegorz Jakóbek. Warto wspomnieć, że w ubiegłym roku takie czasy, i średnie prędkości jaki uzyskał motocyklista z Myszkowa dawały zwycięstwa w wyścigach.

 

Kolejne starty zaliczane do Pucharu Polski już w najbliższy weekend, 23-24 sierpnia. Kiedy rozmawiamy na kilka dni przed nimi Grzegorz Jakóbek nie wie, czy uda mu się przygotować nowy silnik. Pożyczony (co ciekawe, od lidera klasyfikacji Rookie 600 Marka Chłopkowskiego, który widząc talent naszego zawodnika nie wahał się użyczyć swojego zapasowego) trzeba będzie oddać. – Mój silnik, ten który wybuchł, służył mi już trzeci sezon. Zamówiłem potrzebne do wymiany części, to jednak spory wydatek. Cały komplet do silnika kosztuje ok. 7 tysięcy złotych. Przede mną jeszcze trzy wyścigi, dwa w Poznaniu i na koniec jeden na Słowacji. Myślę, że na koniec sezonu będzie wiadomo co z moimi przyszłorocznymi startami. Jeśli osiągnę 1 minutę 41 sekund na okrążeniu automatycznie przejdę wyżej, czyli do wyścigów zaliczanych do Mistrzostw Polski. To oznacza m.in. więcej startów, bo to już 10 rund, a nie jak w Pucharze Polski 6. Ale nawet gdyby mi się udało awansować, nie wiem czy dałbym radę ścigać się we wszystkich. Coś bym tam pojechał – mówi Jakóbek, który nie ukrywa, że o wszystkim decydować będą także finanse. Mimo sukcesów jakie osiąga (w ich uznaniu nominowaliśmy Grzegorza Jakóbka do tytułu Sportowca Roku 2013) nie może zdobyć wsparcia przedsiębiorców i firm z Myszkowa i okolic. Na razie jego Yamachę R6 zdobią symbole dwóch głównych sponsorów: Huty Szkła „Stolze” z Częstochowy i rzeszowskiego sklepu „4Motos”. – Miejsca na maszynie jest jeszcze dużo - śmieje się motocyklista. – Pomagających nigdy nie za dużo. Gdyby znalazła się jakaś firma z Myszkowa czy okolic byłbym bardzo zadowolony. Zainteresowanych wsparciem motocyklisty prosimy o kontakt z redakcją, chętnie będziemy pośredniczyć w kontaktach z zawodnikiem. Ze swej strony możemy także obiecać, że o startach utalentowanego zawodnika, któremu z całych sił kibicujemy, będziemy nadal pisać. Chętnie podkreślimy udział sponsorów w jego sukcesach, bo że te nadejdą nie wątpimy.

 

Robert Bączyński

foto: M. Jagielski



Galeria zdjęć

Komentarze