Gazetamyszkowska.pl

ŚCIEŻKA ROWEROWA SZCZEGÓLNIE CHRONIONA

Tomek | 2017-04-29 11:20

(Żarki) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w listopadzie ubiegłego roku oddalił skargę na Burmistrza Miasta i Gminy Żarki, którą złożył warszawianin. Mężczyzna wydzierżawił 250 m kw. pola przy ścieżce i wystąpił do gminy o prawo jeżdżenia po niej, jako dojazd do nieruchomości. Ścieżka Mirów-Żarki bywa źródłem konfliktów i nieporozumień, gdyż zwłaszcza latem, jest dla niektórych rolników również drogą dojazdową do pól. Właściciele pól, żeby jeździć po ścieżce legalnie, muszą uzyskać indywidualne pozwolenie od gminy. I ta słusznie - jak uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny - ogranicza ruch pojazdów na ścieżce do niezbędnego minimum. Priorytetem jest bowiem bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów. W przypadku warszawianina burmistrz Żarek  stwierdził, że nie ma powodów, by mężczyzna jeździł ścieżką rowerową samochodami osobowymi. Ten z kolei uznał, że gmina nie rozważyła w wystarczającym stopniu interesu obywatela. Po blisko półrocznym konflikcie WSA w Gliwicach przyznał rację burmistrzowi.

 

Właściciel jednej z działek położonych w Jaworzniku przy ul. Partyzantów oddał w użyczenie część swojej nieruchomości mieszkańcowi Warszawy. Pod koniec maja ubiegłego roku warszawianin zwrócił się do burmistrza Żarek z wnioskiem o wydanie pozwolenia na wjazd dwoma samochodami osobowymi na ścieżkę spacerowo-rowerową na odcinku Żarki-Mirów, by dojeżdżać do działki położonej przy ul. Partyzantów. Na początku czerwca 2016r. burmistrz odmówił wydania zezwolenia, tłumacząc, że pozwolenia na przejazd samochodami przez ścieżki rowerowe wydaje się, gdy mamy do czynienia np. z dojazdem do miejsca zamieszkania lub drogą do pól i lasów, na których wykonuje się prace polowe. Gmina stwierdziła, że w przypadku wniosku warszawianina nie ma powodów, by wykorzystywał on ścieżkę jako dojazd do działki. Może dotrzeć do niej dwoma innymi drogami.

 

 Warszawianin nie zgodził się z odmową - 23 czerwca ub. r. wezwał burmistrza do „usunięcia naruszenia prawa”. Burmistrz jednak nie ugiął się i 8 lipca 2016r. podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko - nie wydał zezwolenia na przejazd samochodami ścieżką rowerową na odcinku Żarki-Mirów.

 

Warszawianin skarży się do WSA

 

Niezadowolony mężczyzna postanowił walczyć dalej - w połowie sierpnia ubiegłego roku w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach złożył skargę na odmowną decyzję burmistrza. Burmistrz Żarek odpowiedział na wniesioną skargę, podtrzymując swoje wcześniejsze argumenty. Podkreślił również, że trasa łącząca Żarki z Mirowem jest ścieżką spacerowo-rowerową i należy w jak największym stopniu ograniczyć tam ruch samochodów. Auta korzystające ze ścieżki mogą natomiast zagrażać bezpieczeństwu spacerowiczów i rowerzystów.

 

WSA: gmina nie naruszyła prawa

 

WSA w Gliwicach uznał, że burmistrz nie naruszył prawa, odmawiając warszawianinowi wydania zezwolenia na przejazd ścieżką rowerową, zauważając, że w związku z tym skarga nie może zostać uwzględniona. - W ocenie Sądu rozpoznając wniosek skarżącego organ poprawnie odmówił jego uwzględnienia, nie wykraczając poza granice dopuszczalnego uznania administracyjnego - czytamy w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach ogłoszonym 23 listopada 2016 roku.

 

Sąd zauważył również, że w swoim wniosku o wydanie zezwolenia warszawianin jako jedyny powód swojej prośby podał dojazd do działki, nie dodając żadnych szczególnych okoliczności. Zdaniem wymiaru sprawiedliwości burmistrz słusznie odmówił wydania pozwolenia, a jego argumentacja była wystarczająca oraz przedstawiona jasno i wyczerpująco.

 

Sędziowie zwrócili też uwagę na to, że mężczyzna o złym stanie technicznym dróg dojazdowych wspomniał dopiero w skierowanym do burmistrza wezwaniu do usunięcia naruszenia prawa. - Przyznając drożność dróg skarżący wskazuje jedynie na ich zły, w jego ocenie, stan techniczny. Takie okoliczności, o ile odpowiadają stanowi rzeczywistemu, mogłyby ewentualnie stanowić uzasadnienie domagania się od gminy naprawienia nawierzchni - stwierdził gliwicki WSA. To, że ścieżka rowerowa jest w lepszym stanie i jeździ się po niej samochodem wygodniej, niż po dziurawej drodze nie jest wystarczającym uzasadnieniem wniosku warszawianina. - (…) w razie jego (żądania - przy. red.) uwzględnienia niweczyłoby społeczną funkcję ścieżek rowerowych i spacerowych, w ramach których priorytetowym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa pieszym i rowerzystom - argumentował w wydanym przez siebie wyroku WSA.

 

Ścieżka rowerowa nie posłuży więc mężczyźnie za komfortowy substytut ulicy dojazdowej do użyczonych 250 metrów kwadratowych działki. Tytułem komentarza można by dodać, że wyrok WSA uznający, że nadrzędnym dobrem jest bezpieczeństwo ruchu na ścieżce, zatrzyma innych chętnych od pomysłu dzierżawy skrawków pola tylko po to, żeby uzyskać prawo jeżdżenia samochodem po ścieżce rowerowej.

 

Edyta Superson



Galeria zdjęć

Komentarze