Gazetamyszkowska.pl

SAMI SOBIE ROBIĄ NA ZŁOŚĆ

Tomek | 2017-05-19 12:20

(Myszków) Wierzchowina to rozległy teren, z którego każdego dnia korzysta wielu mieszkańców Myszkowa. O tym jak zaniedbana bywa i jakim jest składowiskiem śmieci wiedzą chyba wszyscy ci, którzy czasami tam zaglądają. Jak można się spodziewać posprzątać nie ma kto, za to amatorów pozostawiania po sobie „pamiątek” nie brakuje. Co można zrobić? Oczywiście wzywać policję lub straż miejską i liczyć na to, że patrol zdąży dojechać i złapać śmieciarzy na gorącym uczynku. A prócz tego? Edukować, tłumaczyć, powtarzać, licząc na rozsądek ludzi.

 

Dla jednych stanowi krótszą drogę na Światowit, inni traktują ją jako bezpieczne miejsce do spacerowania z psem. Na Wierzchowinie często też można spotkać biegaczy oraz amatorów nordic walking. Równie często - szczególnie, gdy dzień staje się dłuższy, a temperatura wzrasta - wybierają się tam kilku- lub kilkunastoosobowe grupy, dla których Wierzchowina jest idealnym miejscem na „imprezę w plenerze”. Samo to, że mieszkańcy (w różnym wieku) spędzają tam miło czas nikomu by nie przeszkadzało – usiądą, porozmawiają, z dala od innych, nikomu nie wadząc. Niestety – sterty śmieci, paczki po papierosach, niedopałki, foliowe torebki, opakowania po przekąskach, butelki, puszki, kapsle – to stały zestaw wszystkich „plenerowiczów”, który większość z nich zostawia na trawie. Kto to posprząta?

 

- Gmina na Wierzchowinie nie posiada własnych terenów, są to działki prywatnych właścicieli. Tym samym nie możemy sprzątać terenów prywatnych. Strażnicy Miejscy ustalają właścicieli zanieczyszczonych działek, a następnie wysyłają do nich pisma z wnioskiem o ich posprzątanie – wyjaśnia rzeczniczka myszkowskiego magistratu Małgorzata Kitala-Miroszewska.

 

Imprezowicze nabrudzili, właściciel działki ma po nich sprzątać - polskie realia. Co zrobić, by nauczyć śmieciarzy porządku i kultury? Można wystawiać mandaty z nadzieją, że jak zapłacą, to się nauczą. - Niestety, jedyną możliwością ukarania sprawców takich wykroczeń jest ich zatrzymanie na gorącym uczynku. Istnieje możliwość zamontowania fotopułapki i z takich możliwości korzystamy. W większości przypadków jednak, co też widać na zdjęciach, zanieczyszczanie działek powodują osoby tam imprezujące i pozostawiające tam swoje śmieci. W takim przypadku, świadkowie takich zdarzeń winni zawiadamiać Policję lub Straż Miejską celem natychmiastowego ujawnienia wykroczenia - zachęca rzeczniczka.

 

Koszy na śmieci na Wierzchowinie nie ma, bo i kto miałby je tam ustawić? Właściciele działek na swoich nieruchomościach mieliby umieścić kosze z myślą o imprezowiczach? Brzmi absurdalnie. Z kolei miasto nie może na czyjejś posesji postawić kontenera lub kosza na śmieci. Co więc można zrobić? Po pierwsze: nie śmiecić! Utrzymanie czystości wymaga kultury, świadomości, logicznego myślenia i poczucia odpowiedzialności. Są ludzie, od których wręcz nie można tego wymagać, bo przekracza to ich możliwości. Mimo wszystko można spróbować na nich wpłynąć. Z pewnością nie można przechodzić obojętnie. Warto zwrócić uwagę, przypomnieć, że należy po sobie posprzątać. I tak do znudzenia. Może za którymś razem (choćby po setnym upomnieniu) śmieciarz nauczy się, że jego skandaliczne zachowanie nie pozostaje niezauważone, więc choć nie chce, to podnieść papierek musi, bo inaczej „ktoś się będzie czepiał”.

 

Leżące na trawie śmieci to nie jedyny problem na Wierzchowinie. W rzece można czasami znaleźć prawdziwą niespodziankę w postaci złamanej butelki, wbitej w dno rzeki. Z pewnością niejednemu właścicielowi psa zdarzyło się wrócić z Wierzchowiny z pupilem ze skaleczoną łapą. Mając też na uwadze dobro dzieci, warto zawsze przed nimi wejść do wody i sprawdzić, czy pod jej powierzchnią nie ma potrzaskanych butelek.

 

Tak jak informuje rzeczniczka urzędu miasta, będąc świadkiem zaśmiecania można też zadzwonić po policję lub straż miejską i liczyć, że przyjadą, znajdą wskazane miejsce, zdążą nakryć śmieciarzy na gorącym uczynku i nałożą karę. Tylko czy kara wystarczy, by nauczyć czystości?

 

Nie chodzi o to, by ludzie patrzyli na siebie z niechęcią, by skarżyli na siebie nawzajem i by skakali sobie do oczu z powodu mniejszego lub większego papierka. Chodzi tylko i wyłącznie o to, byśmy dbali o miejsce, w którym żyjemy. Narzekać na to, że jest brzydko, szaro, nudno potrafią wszyscy. Zadbać o ty, by było choć ciut lepiej, czyściej i ładniej - mało kto potrafi. (es)



Galeria zdjęć

Komentarze