Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

POWIATOWI GROŻĄ OGROMNE ZWROTY ŚRODKÓW

Tomasz Urbański | 2018-09-17 12:20

(Zawiercie) Powiatowa sesja 30 sierpnia miała bardzo nerwowy przebieg. Dało się już odczuć przedwyborcze nastroje. Tym razem jednym z głównych tematów stała się nagroda dla dyrektor szpitala Anny Pilarczyk-Sprychy. Z wyliczeń radnej Beaty Chawuły wynika, że chodzi o kwotę prawie 40 tysięcy złotych. Interpelacje złożyło wielu radnych. Emocje w czasie późniejszej dyskusji były tak duże, że na większość pytań radni otrzymają odpowiedzi na piśmie. Na domiar złego starosta Krzysztof Wrona poinformował, że powiatowi grozi zwrot subwencji oświatowej za lata 2013, 2014, 2015. Powiat musi być przygotowany do nagłego zwrotu aż 600 tysięcy złotych! Od tego, czy powiat będzie musiał zwracać subwencję oświatową, uzależniona jest druga transza podwyżek dla pracowników starostwa.


 

Anna Pilarczyk-Sprycha nie była obecna na sesji. W związku z tym na pytania radnych dotyczące szpitala odpowiadała Maria Milejska z zarządu powiatu.


 

- Na ostatniej połączonej komisji zdrowia i budżetu po prostu byłem zbulwersowany zachowaniem radnego Krupy. Powiem tak, że w słownictwie ludzi kulturalnych i honorowych brak słów żeby określić jego zachowanie. Do krytyki ma prawo każdy. Nawet wilczym prawem opozycji jest krytykować, ale moralnego takiego prawa nie ma zarówno radny Krupa jak i radny Mach. Wszak to oni doprowadzili do sytuacji, że zawierciański szpital stanął nad krawędzią przepaści. Dlatego z moich pozyskanych informacji chciałem zapytać (...) czy prawdą jest, że w czasie kadencji Krupy z tytułu kosztów odsetek, niezapłaconych faktur, postępowań komorniczych i sądowych szpital musiał oddać około 18 milionów? - pytał radny Jan Zamora.


 

Rafał Krupa był starostą powiatowym w latach 2010-2014. Ryszard Mach w kadencji 2006-2010. Dzisiaj obaj są powiatowymi radnymi. Radny prosił także o informację ile osób zostało zwolnionych ze szpitala w latach 2010 i 2014. - Z mojej wiedzy wynika, że to był personel średni medyczny i lekarze - wskazywał. Zamorę interesowało także jakie z tego tytułu szpital osiągnął oszczędności, ile osób w latach 2014-2018 zostało zwolnionych lub zatrudnionych, ile szpital kosztowały podwyżki, ile pieniędzy w roku 2010 i 2014 przeznaczono na podwyżki.


 

Dodatkowo radny jest zaniepokojony tym, że w Blanowicach były radny powiatowy Jerzy Gębala, obecnie zawierciański radny chce wydzierżawić teren pod stację nadajnikową.


 

- To jest maszt wysokości około 40 metrów, emitujący fale elektromagnetyczne, które są szkodliwe dla zdrowia. (...) Dookoła jest dużo różnych górek, czemu to ma być budowane w centrum Blanowic? - pytał zaniepokojony J. Zamora.


 

Warto wskazać, że radny większość odpowiedzi otrzyma na piśmie, ponieważ w pewnym momencie atmosfera na sali zrobiła się tak nerwowa, że o taką właśnie formę odpowiedzi prosił starosta.


 

Maria Milejska poinformowała, że co do kosztów finansowych z tytułu niezapłaconych faktur nie była to aż taka kwota, o której mówił radny, jednak dokładnie nie podała o jaką sumę chodzi. Precyzyjną odpowiedź radny otrzyma na piśmie. M. Milejska nie udzieliła na sesji informacji ile osób zostało zwolnionych w latach 2010- 2014 ze szpitala. Co do pielęgniarek i położnych było to 66 osób. - Co uczyniło zysk (oszczędność na kosztach- przyp. red.) 1 milion 500 (prawdopodobnie tysięcy - przyp. red). Dzisiaj borykamy się z niedoborem tej kadry - odpowiadała Maria Milejska.


 

- Powiem jeszcze o zobowiązaniach wymagalnych w 2014 roku było ich 6 milionów 800 (prawdopodobnie tysięcy - przy. red.). Na koniec czerwca 2018 r. 543 tysiące zł. Każdy ma świadomość, że o wiele te zobowiązania się zmniejszyły - mówiła w którymś momencie obrad Milejska.


 

- Koszty postępowania sądowego, akurat mam podane łącznie za kadencję poprzednią były 925 tysięcy 146 zł, a na koniec czerwca tego roku 431 tysięcy 346 zł. Koszty komornicze na koniec kadencji, (...) na koniec 2014 r. (wynosiły - przyp. red.) łącznie 1.267.066, a w czerwcu 2018 r. 77 tysięcy 269 zł - dodała Milejska.


 

- Mamy zobowiązania, ale sobie z tymi zobowiązaniami nieźle radzimy, pomimo że zatrudniamy pracowników. Będziemy zatrudniać, bo musimy proszę państwa świadczyć usługi na wysokim poziomie. Zatrudniliśmy opiekunki medyczne, które wcześniej nie były zatrudniane, bo nie mamy pielęgniarek. W tamtej kadencji odeszło ponad 60 pielęgniarek ze szpitala – poinformowała.


 

NA PODWYŻKI DLA „SZARAKÓW” BRAKUJE PIENIĘDZY?


 

Beata Chawuła podkreśliła, że jej pytanie będzie związane z uchwałą zarządu powiatu. - Tą uchwałą zarząd powiatu przyznał pani dyrektor Szpitala Powiatowego w Zawierciu nagrodę za 2017 rok w wysokości trzykrotnego miesięcznego wynagrodzenia, co łącznie dało kwotę prawie 40 tysięcy złotych. Czy zarząd powiatu nie znalazł innego, bardziej zasadnego i pilnego celu, aby (na niego - przyp. red.) te pieniądze przeznaczyć? Za jakie szczególne zasługi pani dyrektor otrzymała taką kwotę nagrody? W ubiegłym roku pan starosta obiecał swoim pracownikom podwyżki. Tłumacząc się brakiem pieniędzy starosta podzielił podwyżkę obiecaną na 2018 rok na dwie części. Pierwszą cześć jak Państwo pamiętacie starosta przyznał na początku roku - trochę z opóźnieniem, ale pracownicy dostali wyrównanie. Chciałam zapytać, czy pan starosta dotrzymał obietnicy i przyznał drugą część tej podwyżki? Jeżeli czytamy, że jednemu pracownikowi przyznaje się jednorazowo prawie 40 tysięcy złotych nagrody to ja nie wyobrażam sobie w tej sytuacji tłumaczenia, że na podwyżki dla pracowników brakło pieniędzy- mówiła radna. Pytała, czy druga część podwyżki dla pracowników została przyznana, a jeżeli nie to kiedy zostanie przyznana. Radna żywi nadzieję, że podwyżka taka zostanie przyznana z wyrównaniem od 1 lipca.


 

- Owszem pierwsza transza podwyżki została uruchomiona, natomiast druga jest uzależniona od skutków dotyczących zwrotu subwencji oświatowej za lata 2013, 2014, 2015 (starostą w latach 2013 i 2014 był Rafał Krupa - przyp. red). Odbyła się kontrola w pierwszej połowie roku, której wyniki są po raz kolejny zatrważające. Musimy być przygotowani do nagłego zwrotu 600 tysięcy złotych. Ta kwota jest zatrzymana i zarezerwowana w tej chwili, ponieważ procedura zwrotu środków jest dzisiaj zupełnie inna. Przyjmuje zasadę zwrotu do końca bieżącego roku budżetowego - poinformował starosta Krzysztof Wrona.


 

- Niebawem spodziewam się, że przyjdzie decyzja o natychmiastowym zwrocie – dodał.


 

- Przyjmuję pana odpowiedź, że macie trudną sytuację finansową. Potrafił Pan obiecać pracownikom starostwa podwyżkę i teraz Pan nie da ze względu na błędy innych ludzi. (...) Jednocześnie daje Pan nagrodę w ogromnej wysokości innemu pracownikowi. Czy nie uważa Pan, że byłoby zasadne i sprawiedliwe, albo dać wszystkim albo nikomu? - wskazywała B. Chawuła.


 

PRZEDWYBORCZE NERWY NA SALI OBRAD


 

- Oczywiście członek zarządu może odpowiadać (na pytania - przyp. red.). Dzisiaj sytuacja przed wyborami jest dosyć trudna ze względu na przynależność niektórych osób do komitetu. W związku z tym rozumiem, że pewne pytania trzeba zadawać. Dostaliśmy odpowiedź na interpelację koleżanki Beaty Chawuły w zakresie kosztów funkcjonowania administracji (szpitala - przyp. red.). Wiem o tym, że ilość zatrudnionych w tej kadencji w administracji szpitala drastycznie wzrosła. (...) Chciałem zapytać jak jest z tymi kosztami faktycznie. Jak jest z tą nagrodą dla pani dyrektor, bo w tamtej kadencji ja przypomnę, w trzech ostatnich latach, były zyski i dyrektor mógł wystąpić o nagrodę, taka możliwość była, nie wystąpił - mówił w czasie gorącej dyskusji o szpitalu radny Rafał Krupa.


 

- Nie było na to pieniędzy. Trzeba było robić restrukturyzację, trzeba było pracownikom płacić – dodał.


 

- Zaniepokoiła mnie informacja związana z parametrami finansowymi szpitala za półrocze i zadłużenie. Widzę, że zadłużenie jak utknęło na 49 milionach jak ja skończyłem swoją kadencję, nadal jest na takim samym poziomie - wskazywał Rafał Krupa. Dopytywał, czy jeżeli chodzi o wynik finansowy szpitala w tym roku, to będzie on na plusie, czy na minusie.


 

- Pani dyrektor szpitala mówiła o dużych problemach związanych z tym, że będziemy musieli pokryć środki na podwyżki dla lekarzy, dla pielęgniarek. To zabrzmiało niepokojąco zwłaszcza, że pani dyrektor szpitala wybiera się jako kandydat do gminy Ogrodzieniec - martwił się R. Krupa.


 

Oczywiście nie obyło się bez riposty Jana Zamory, który jak zwykle nie szczędził dla byłego starosty Krupy kąśliwych uwag.


 

- Wtedy kiedy pan był starostą rynek (pracy - przyp. red.) był taki, że można było płacić najniższą krajową. Dzisiaj jest sytuacja taka, że brakuje lekarzy, tokarzy, ślusarzy, kierowców, wszystkich.(...) Niech pan się poduczy panie starosto (do Rafała Krupy - przyp. red.). Może trochę na jakąś lepszą uczelnię nie tę elitarną co pan skończył - grzmiał Zamora.


 

- Panie przewodniczący ja chciałem tylko poprosić, żeby mnie pan trochę bronił jako radnego ze względu na to, że ja nie chcę być obrażany, ja chcę rozmawiać konkretnie o sprawach - mówił Krupa do przewodniczącego rady Jarosława Kleszczewskiego.


 

ILU DYREKTORÓW SZPITAL MA?


 

- Ja przypomnę tylko w mojej kadencji był jeden dyrektor i dyrektor do spraw lecznictwa z dodatkiem tysiąc złotych (w szpitalu - przyp. red.). Dzisiaj jest czterech, czy pięciu dyrektorów? Ja nie wiem ilu jest dyrektorów - mówił wzburzony Krupa.


 

- Dwa zakłady zostały połączone - przypomniał przewodniczący Jarosław Kleszczewski o połączeniu szpitala ze ZLA. W ten sposób zapewne próbował tłumaczyć ilość dyrektorów w szpitalu.


 

- Jeżeli chodzi o wynik finansowy (szpitala - przyp. red.) to planowany on jest na plusie. Jeżeli chodzi o zatrudnienie niby się przyjęło tylu pracowników, a szpital ma dodatni wynik finansowy. Myślę, że bardzo dobrze. Nie wiem skąd takie emocje. (...) Myślę, że w tym wypadku każdy z nas powinien się martwić o to żeby ten szpital był, żeby istniał i żeby nasi mieszkańcy mieli się gdzie leczyć. (...) Myślę, że nam radnym powiatu szczególnie powinno na tym zależeć i wszyscy powinniśmy dążyć do tego żeby szpital był, funkcjonował i świadczył usługi dla naszych mieszkańców na najwyższym poziomie. To jest nasza rola jako ludzi wybranych przez społeczeństwo. Nie jest naszą rolą non stop krytykować placówkę żeby mieszkańcy byli zaniepokojeni co się w tym szpitalu dzieje - odpowiadała na pytania radnego Krupy zadane w dyskusji Maria Milejska z zarządu powiatu i nawiązała również do zmian wizerunkowych szpitala.


 

- Problemy kadrowe są wszędzie, nie tylko w naszym szpitalu. Musimy pozyskiwać specjalistów, żeby móc leczyć ludzi. W 2014 roku zobowiązania (szpitala -przyp. red.) nie wynosiły 48 tylko 51 (można przyjąć, że milionów złotych - przyp red.) panie radny. W 2018 roku, na koniec czerwca 48. 306.000 zł. Jest różnica? Myślę, że jest - odpowiadała radnemu z NAW Maria Milejska.


 

- Po połączeniu dwóch zakładów (w jednym zakładzie było dwóch dyrektorów i w drugim dwóch) jest czterech. (...) Czy czterech dyrektorów w szpitalu spowodowało spadek wyniku? - dodała M. Milejska.


 

Liczymy jednak po swojemu. Głównym dyrektorem jest Anna Pilarczyk-Sprycha. Są też zastępcy: do spraw lecznictwa (Sławomir Milka), ds. administracyjno-organizacyjnych (Magdalena Sitek), do spraw technicznych (Jan Dyrka) i do spraw ekonomicznych (Dorota Suchy). Razem jest ich zatem aż pięciu. Co ciekawe w ubiegłym roku pisaliśmy o konkursie na stanowisko szefa Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Zawierciu. Dyrektorem został właśnie Jan Dyrka z Myszkowa. Obecnie po połączeniu placówek pełni on funkcję - jak przynajmniej można wyczytać z BIP szpitala - zastępcy dyrektora do spraw technicznych.


 

ZAMORA: CZY PAN PAMIĘTA ILE PAŃSKA NIAŃKA KOSZTOWAŁA?


 

- Jak słucham tutaj radnego Krupę to normalnie śmiech. Bardzo łatwo jest wyliczać ilu dyrektorów, co i jak. A czy pan panie Krupa pamięta ile pańska niańka kosztowała? Niańka, która się nazywała Konrad Imielski? - odpowiedział Jan Zamora.


 

Radny nawiązał do sytuacji z 2012 roku, gdy Konrad Imielski były prezydent Zawiercia, w latach 80 sekretarz Komitetu Miejskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Zawierciu oficjalnie został doradcą ówczesnego starosty Rafała Krupy w zakresie… funkcjonowania samorządu powiatowego.


 

- Politycznie dzisiaj już zaczynamy niestety rozmawiać. Pani Maria Milejska wspomniała, że od 2009 roku zadłużenie (szpitala - przyp. red.) wynosiło 34 miliony. Maria Milejska była naczelnikiem wydziału zdrowia (...) i ona to firmowała. Pan radny Zamora jest w komitecie wyborczym pani Milejskiej i on zadaje pytania jako interpelacje, a pani Milejska nie czekając na odpowiedzi na interpelacje (punkt porządku obrad - przyp. red.) odpowiada, już jest przygotowana ile było kosztów sądowych itd. To śmieszne - podkreślił Rafał Krupa.


 

- Kiedy ja byłam naczelnikiem pan był starostą i praktycznie może nie codziennie, ale co drugi dzień Pan był w szpitalu, a mnie się pan kazał zająć ZLA. Ja miałam ciężką sytuację osobistą. Pamięta Pan te czasy? Chce Pan żeby wszyscy się dowiedzieli wszystkiego? Może nie - odpowiadała M. Milejska Krupie.


 

- Pani Maria była naczelnikiem (wydziału zdrowia -przyp. red.) za czasów też kadencji mojego poprzednika Ryszarda Macha i faktycznie mało się wtedy angażowała, być może się wtedy uczyła po to żeby dzisiaj efektywniej zarządzać - mówił, w którymś momencie obrad radny Krupa.


 

ARGUMENTY ZARZĄDU W SPRAWIE NAGRODY


 

- Pan radny Krupa chwilę temu powiedział, że za jego kadencji dyrektor szpitala nie otrzymał nagrody. Nie dostał, bo nie spełniał wymagań uchwały. Zgodnie z uchwałą zarządu została przydzielona dyrektorowi ta nagroda. Dyrektor spełnia te wymagania. Poprzednio tak nie było - powiedziała Maria Milejska.


 

- Czy dyrektorowi nie przysługuje raz w tej kadencji (bo nigdy w tej kadencji nie było przyznanej nagrody) nagroda za to co robi?Proszę mi powiedzieć. (...) Budżet szpitala to jest co innego, a budżet powiatu co innego. Proszę nie mylić pojęć - wskazywała M. Milejska.


 

ODPADY, WYJAZDY Z REMIZ I NIE TYLKO


 

Paweł Sokół zwrócił uwagę, że ze względów bezpieczeństwa powinny zostać umieszczone znaki informacyjne przy strażnicach o wyjazdach samochodów strażackich. Poruszył temat budowanej drogi w ciągu Zabrodzie do granicy województwa i powiatu. Część tej drogi była wybudowana w ubiegłym roku i radny nie wie z jakich powodów ta droga już się kruszy. Mówił również o niebezpiecznych zakrętach i drzewach w tym rejonie. Interesowała go kwestia czyszczenia rowów na kompleksie łąk Koryczany-Zabrodzie. P. Sokół ubolewał nad tym, że na dożynki diecezjalno- powiatowo-gminne nie zaproszono Solidarności Rolników. - To między innymi dzięki tej Solidarności takie dożynki mogą się odbywać chrześcijańsko-cywilne – podkreślił.


 

Aniceta Książek-Słomka interesowała się odpadami znalezionymi na terenie byłej Przędzalni. Pytała o to jakie zostały poczynione kroki w sprawie zabezpieczenia tych odpadów i jakie kroki zostały podjęte w sprawie ich utylizacji.


 

Andrzej Danecki przypomniał o pomyśle nadania szpitalowi imienia Henryka Wnuka. - Jak postępują prace nad realizacją tego? - nie krył zaciekawienia tematem radny.


 

Marek Szczygłowski podkreślił, że uczniowie SP nr 9 w Zawierciu w trosce o swoje bezpieczeństwo proszą o pomalowanie pasów przed szkołą na kolor czerwono-biały. Pytał, czy była konieczność rekompensaty finansowej dla rolników i sadowników z tytułu suszy, czy w tym roku na terenie naszego powiatu miały miejsce pożary składowisk śmieci i czy standardowe wyposażenie straży w naszym powiecie jest porównywalne z wyposażeniem polskich straży, które brały udział w gaszeniu pożarów w Szwecji. Interpelował w sprawie śledztwa w sprawie składowania odpadów na terenie byłej Przędzalni. Chciał wiedzieć jaką kwotę przyznano w ramach unijnego dofinansowania na realizację programu rewitalizacji linii kolejowej Zawiercie-Tarnowskie Góry.


 

Tomasz Ślusarczyk poruszył kwestię połączenia Poręba-Żelisławice na odcinku ulic Baśniowa i Niwecka. Chodziło o przyłączenie tych dróg do zasobu naszego powiatu. Ta sprawa była poruszana już w poprzedniej kadencji przez poprzednich radnych powiatowych z Poręby.


 

W URZĘDACH NIE WOLNO!


 

W wolnych wnioskach ponownie zagrzmiało. Najpierw radni posprzeczali się o ideę wolnych wniosków. I tak Tadeusz Czop złożył wolny wniosek, by przewodniczący rady Jarosław Kleszczewski nie przeszkadzał radnym. Z kolei radny Rafał Krupa zwrócił się do pozostałych tymi oto słowami:


 

- Mamy kampanię wyborczą w związku z czym zachęcam wszystkich do oddawania głosów na Niezależną Alternatywę Wyborczą - żartował radny.


 

Tymczasem warto radnym przypomnieć, że kodeks wyborczy zabrania prowadzenia agitacji wyborczej na terenie urzędów administracji rządowej i administracji samorządu terytorialnego oraz sądów.


 

Monika Polak-Pałęga


 



Galeria zdjęć

Komentarze