Gazetamyszkowska.pl

PINB UNIKA OKREŚLENIA „SAMOWOLA” DEAL Z BURMISTRZEM?

Tomasz Urbański | 2018-07-08 12:20

(Myszków) Potwierdza się, że kilkadziesiąt dróg w Myszkowie zostało zbudowanych lub zmodernizowanych bez zgłoszenia robót budowlanych lub wymaganego pozwolenia na budowę. Ale Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego inż. Zbigniew Drążkiewicz, choć stwierdza brak wymaganych zgłoszeń lub pozwoleń, postępowania umarza. Zadowolony z takiej decyzji burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak z pewnością skarżył korzystnych decyzji nie będzie, a zawiadamiający o nieprawidłowościach „sygnalista”, były urzędnik Miasta Myszkowa Andrzej Pałys formalnie nie jest stroną postępowania administracyjnego. Napisał więc alarmujący list do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie z prośbą o włączenie się śledczych do sprawy, ze względu na ważny interes publiczny. Już wcześniej pisaliśmy, że choć Prokuratura Rejonowa w Myszkowie nie prowadzi w sprawie podejrzenia licznych samowoli budowlanych na myszkowskich drogach formalnego śledztwa, to Prokurator Rejonowy zażądał od PINB, Urzędu Miasta „wszelkich dokumentów dotyczących przebudowy dróg gminnych za ostatnie 8 lat.”

 

Prokurator Rejonowy Dariusz Bereza: - Sprawie tej przyglądamy się od dawna, czekaliśmy właśnie na decyzje Nadzoru Budowlanego. W związku z listem pana Pałysa przypomnieliśmy PINB, że czekamy na doręczenie wszystkich decyzji w tym względzie. Wtedy zdecydujemy, czy prokuratura włączy się do postępowania administracyjnego.

 

Były pracownik UM Myszków inspektor nadzoru inwestorskiego pisze do prokuratury: „W związku ze zgłoszonymi samowolami budowlanymi dokonanymi na terenie miasta Myszkowa przez Gminę Myszków reprezentowanej przez burmistrza miasta Włodzimierza Żaka, a zgłoszonymi pismem z dnia 3.12.2017 r. z uwagi na zaniedbania i brakiem obiektywnej oceny podczas kontroli wykonanych na wskazanych przeze mnie obiektach, które są załączone do pisma wysłanego do PINB Myszków, a także na niezgodne z prawem i jego rażące naruszenie gdzie jak wynika z decyzji wydanej przez Pana Zbigniewa Drążkiewicza przyznaje, że jest to samowola budowlana wymagająca zgłoszenia po czym umarza postępowanie. Wiedząc, że nie będę miał możliwości złożenia odwołania od decyzji świadomie prawdopodobnie z uwagi na skalę wykonanych samowoli budowlanych wydaje sprzeczną decyzję. Z tego względu proszę Prokuratora Rejonowego dla miasta Myszkowa Pana Dariusza Berezę o włączenie się w sprawę gdzie prawdopodobnie z uwagi na przekroczenie uprawnień urzędniczych doszło do naruszenia prawa i moją niemoc w odwołaniu od decyzji administracyjnej.

 

Nie jest to obiektywna ocena Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, ponieważ nie zobaczył zdjęć satelitarnych stanu dróg przed wykonaniem inwestycji, bazując na zeznaniu tylko jakiegoś podrzędnego pracownika UM.

 

Nie zbadał materiałów przetargowych do wymienionych inwestycji, nie przejrzał przedmiarów robót, z których jasno wynika, że zostały wykonane roboty na drodze, której tak właściwie nie ma, ponieważ jest drogą gruntową.

 

Od momentu zgłoszenia do dnia dzisiejszego upłynęło 6 miesięcy i wydał tylko jedną decyzję jeszcze sprzeczną z prawem.

Wnoszę wobec powyższego Prokuratora Rejonowego Dariusza Berezę z uwagi na wielowątkowość i złożoność sprawy o włączenie się, a zarazem złożenie odwołania od decyzji administracyjnej dla lepszego zbadania spawy.

 

Z poważaniem Andrzej Pałys”

 

Autor wysłał też skargę do Starosty Powiatu Myszkowskiego podobnej treści, ale z wnioskiem, żeby starosta wystąpił do Wojewody Śląskiego o odsunięcie Zbigniewa Drążkiewicza PINB od tej sprawy: „od momentu zgłoszenia upłynęło 6 miesięcy i wydał tylko 1 decyzję, jeszcze sprzeczną z prawem. (…) Wnoszę o złożenie wniosku do Wojewody Śląskiego o odwołanie PINB Zbigniewa Drążkiewicza i odsunięcie go od sprawy z uwagi na stronniczość, co nie jest zgodne z etyką zawodową dla osoby pełniącej funkcję publiczną, a tym bardziej inżyniera”.

 

Ulica Kraszewskiego i inne

 

7 czerwca 2018 Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Zbigniew Drążkiewicz wydał decyzję nr 71/18, że umarza postępowanie w sprawie legalności przebudowy drogi gminnej ulicy Kraszewskiego. Identyczna decyzja PINB wydana 15 czerwca dotyczy ul. Żeromskiego, Olszowej, Sosnowej, Akacjowej, Wiśniowej, Świerkowej. W żadnej z decyzji nie pada określenie „samowola budowlana”. Gdyby PINB stwierdził to wprost, przy tak dużej liczbie dróg (prawie 60) jest bardzo prawdopodobne, że Prokuratura wszczęłaby śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez burmistrza i podległych mu pracowników. Czyżby tego chciał uniknąć inż. Drążkiewicz? Aby nie postawić burmistrza Włodzimierza Żaka tuż przed wyborami w kłopotliwej sytuacji?

 

- Już we wstępie decyzji jest sprzeczność. Decyzja administracyjna mówi o „przebudowie”, choć miała miejsce jej budowa od podstaw, z nawierzchnią betonową typu Jomb, gdzie wymagane jest pozwolenie na budowę. PINB uznał niezgodnie z faktami, że to „przebudowa”, a brak formalny dotyczy tylko braku zgłoszenia robót, co PINB potwierdził. Ale w decyzji nr 71/18 inż. Drążkiewicz unika słowa „samowola budowlana”, choć wykonanie „przebudowy” drogi, gdyby to faktycznie była przebudowa, bez zgłoszenia jest samowolą budowlaną - mówi Andrzej Pałys.

 

W decyzji 71/18 dot. ul. Kraszewskiego czytamy: „wykonanie w/w robót budowlanych wymagało dokonania zgłoszenia zamiaru wykonania robót budowlanych. Inwestor taką dokumentacją nie dysponuje”. Kolejne cytowane decyzje z 15.06 są jak kalka tej dotyczącej ul. Kraszewskiego. W każdym przypadku PINB stwierdza brak zgłoszenia robót budowlanych, co z automatu powinno prowadzić do uznania wykonanych robót za samowole budowlane. Ale PINB postępowania administracyjne umarza, jakby się nic nie stało. To po co ustawodawca nałożył obowiązek zgłoszenia robót budowlanych jednocześnie tworząc przepisy, że ich brak oznacza samowolę budowlaną?

 

Samowolę budowlaną można legalizować

 

Możemy szeroko cytować orzecznictwo Sądów Administracyjnych dotyczące takich przypadków. Przypomnimy jedno, już cytowane w artykule „Wszystkie drogi nielegalne?”: w wyroku II SA/Kr 62/16  WSA w Krakowie przypomniał: „Zgodnie z orzecznictwem, remontem nie są roboty budowlane polegające na rozbiórce istniejącego obiektu budowlanego i budowie obiektu nowego, nawet jeśli budowa polega na odbudowie obiektu istniejącego z ewentualnym wykorzystaniem materiałów pozostałych po rozbiórce obiektu dotychczasowego. W przypadku remontu musi bowiem istnieć remontowany obiekt, a remont polega na wymianie jedynie poszczególnych elementów i zastąpieniu ich nowymi.” (…) i dalej: „Nie można również wykonanych robót zakwalifikować jako remontu istniejącego obiektu budowlanego lub przebudowę drogi. Nawet jeśli w tym miejscu istniała nieutwardzona droga polna czy leśna to poprzez nawiezienie żwiru a następnie utwardzenie czyli przystosowanie jej do przejeżdżania i przechodzenia inwestor wykonał obiekt budowlany w rozumieniu omawianych przepisów. Sama droga gruntowa niczym nie utwardzona nie jest obiektem budowlanym, który można by poddać remontom”.

 

Poprawna droga jaką powinien iść PINB to po kolei: stwierdzenie samowoli budowlanej. Drugi etap: gmina występuje o legalizację lub - jeżeli się nie zgadza z decyzją, PINB wydaje decyzję o rozbiórce drogi. PINB nie ma tu możliwości „zmusić” gminy do pójścia drogą legalizacji samowoli budowlanej. Co ważne. Potwierdzenie samowoli budowlanej gminy nie zawsze musi skutkować wysokimi kosztami legalizacji wykonanych prac drogowych. Gmina ma możliwość - przynajmniej teoretycznie - wnioskowania o umorzenie opłaty legalizacyjnej, np. ze względu na „ważny interes społeczny”. O umorzenie opłaty gmina wnioskuje do Wojewody Śląskiego, który działa jak organ podatkowy w zakresie prawa budowlanego. Gdyby Wojewoda nie zgodził się opłaty umorzyć, zostaje wtedy droga postępowania administracyjnego przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, a te zwykle stają w takich przypadkach po stronie gmin.

 

Taką właśnie drogą powinien był pójść PINB: stwierdzić samowolę. Co faktycznie się stało, gdyż PINB potwierdził brak zgłoszeń (choć powinno być pozwoleń na budowę drogi). Gmina wystąpiłaby o legalizację samowoli. I przy odrobinie szczęścia Miasto Myszków, powołując się na ważny interes podatnika, uniknęłoby opłat legalizacyjnych.

 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze