Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

PIKNIK JAK BITWA PLEMIENNA

Tomasz | 2019-09-25 08:20

(Stara Huta) Piknik z okazji „Dnia Dziecka” 31 sierpnia w Starej Hucie skończył się aresztem dla 4 mężczyzn, piąty nieletni codziennie musi stawiać się na policji, w ramach dozoru. Wszyscy mają zarzuty udziału w bójce. Dwóch aresztowanych mężczyzn to mieszkańcy Pińczyc, po jednym z Myszkowa i Mysłowa. Nieletni 17-latek z Będusza również ma zarzut udziału w bójce, ale Prokuratura Rejonowa w Myszkowie uznała, że w jego przypadku wystarczy dozór policji. Ma zgłaszać się na komendzie codziennie, od poniedziałku do piątku. Wg oficjalnej wersji myszkowskiej policji mężczyźni podczas pikniku rodzinnego napadli i pobili uczestników pikniku, a następnie „oddalili się w nieznanym kierunku”. I jak zwykle policja pisze w takich sprawach, że „sprawa jest rozwojowa i niewykluczone są dalsze zatrzymania”. W komunikacie policji w przedziale 2 dni zmieniła się też liczba poszkodowanych, którzy mieli zostać pobici. Najpierw wymieniano 4, później aż 9 pobitych. Sprawa rzeczywiście wydaje się bardzo rozwojowa, zwłaszcza że wersja ustalona przez policję i prokuraturę coraz bardziej rozmija się z wyjaśnieniami świadków i uczestników bójki, do których dotarła Gazeta Myszkowska.


 

Na rodzinny piknik z okazji Dnia Dziecka (na koniec sierpnia) strażacy z OSP Stara Huta zapraszają na plakacie. Nie piszą, że wstęp tylko dla miejscowych. Starą Hutę od Pińczyc oddziela tylko tablica z początkiem i końcem miejscowości. Gdyby nie tablica, nikt by nie zauważył, który dom jest w Pińczycach, a który już w Starej Hucie. Mimo tego, jak opowiadają mieszkańcy, co rusz na imprezach dochodzi do mniejszych lub większych potyczek. Zwykle incydenty kończą się na kilku ciosach. Do rana sprzeczki zwykle się wyjaśniają. 31 sierpnia coś jednak poszło inaczej i z pozoru drobna sprzeczka pomiędzy dwoma 17-latkami skończyła się wielką wojną Pińczyc ze Starą Hutą. A przynajmniej ze strażakami z OSP Stara Huta.


 

Gdy gdzieś organizowana jest zabawa, czy piknik, normalne, że schodzi się młodzież z okolicznych miejscowości. W Starej Hucie zaczęli się pojawiać młodzi ludzie z Pińczyc, Myszkowa, Mysłowa. Do pierwszych nieporozumień dochodzi pod wieczór, około 19-20-tej.


 

PROKURATURA MÓWI O 3 BÓJKACH. OTO PIERWSZA


 

Ile razy i kto z kim się bił? Prokuratura przyznaje, że mogło dojść do przynajmniej 3 potyczek. Różni świadkowie i uczestnicy pikniku różnie zapamiętali kiedy co się stało. Nam udało się odtworzyć te wydarzenia tak: około 20-21-szej, 17-latek z Będusza uderza w twarz swojego rówieśnika ze Starej Huty. Nie pięścią, lecz jak sam twierdzi, „z liścia”, za to, że ten miał mu ubliżać. Jemu i dziewczynie, z którą był.


 

-Zdenerwowałem się, rzeczywiście dałem mu w twarz, ale otwartą ręką, z „liścia” po prostu. Od nich wszystkich czuć było alkohol, od niego też. Zaczęły się krzyki, że on jest w mundurze, a ja go atakuję. Nie powinienem go uderzyć, ale mnie sprowokował. Ubliżał mi. Nie podszedłem, żeby go uderzyć, tak wyszło. Wtedy wyskoczyli do mnie inni strażacy, zaciągnęli mnie do rowu przed remizą, tam kopali, bili. Byłem z dziewczyną, ona krzyczała, żeby mnie nie bili.


 

-Wiesz kto cię bił?


 

-Jednego znam, z ksywki, chłopak ze Starej Huty. Dwóch starszych, po 40-ce nie znam, ale bym ich poznał. Pani w prokuraturze, gdy jej to powiedziałem, jak mnie bili w rowie powiedziała, że „ją to nie interesuje, bo to jest nasza wina, a nie strażaków”.


 

W środę 4 września 17-latek z Będusza był pierwszym zatrzymanym w sprawie. Wcześniej niekarany, uczeń technikum. To był szok dla rodziny, gdy policja po 6 rano weszła do domu. Przeszukano jego pokój, policjanci pytali o maczety lub inną broń. Do radiowozu, choć nie stawiał żadnego oporu, został wyprowadzony w kajdankach. Przesłuchania, noc w izbie zatrzymań w Zawierciu. Minęło prawie 40 godzin zanim został wypuszczony do domu. Na policję musi stawiać się codziennie, choć adwokaci z którymi rozmawialiśmy, mówią, że nawet przy podejrzeniach dużo cięższych przestępstw podejrzanym nakłada się obowiązek stawiania się na policji raz na tydzień, a nawet raz w miesiącu. Ma zarzut udziału w bójce, pobić miał dwóch strażaków z OSP Stara Huta, „poprzez uderzenie rękami w twarz”, a drugiego „w twarz i pośladki”. Wszystko „wspólnie i w porozumieniu” z innym mężczyzną. O nim za chwilę.


 

Prokuratura postawiła chłopcu zarzut udziału w bójce. Żaden ze strażaków, którzy mieli go w odwecie bić we trzech w rowie zarzutów nie usłyszał.


 

BOGDAN, LAT 23 SIEDZI W ARESZCIE. NAPASTNIK CZY OBROŃCA?


 

Pierwszy z mężczyzn, wobec którego Sąd Rejonowy Myszkowie uznał, że należy aresztować go na 3 miesiące, to 23-latek z Pińczyc. 17-latek z Będusza, który był z nim razem pod remizą, twierdzi, że starszy kolega po prostu stanął w jego obronie, gdy z remizy wypadła grupa pijanych strażaków i zaciągnęła go do rowu. Tę wersję ma potwierdzać dziewczyna chłopca, która już złożyła zeznania.


 

-To mój kolega, stanął w mojej obronie, gdy ci starsi, pijani strażacy zaciągnęli mnie do rowu. Teraz siedzi w areszcie. Nie wiem, co dokładnie mu zarzucają. Była szarpanina, ale Bogdan zareagował dopiero, jak strażacy na mnie się rzucili.


 

BÓJKA DRUGA. OKOŁO 22.00


 

O tej bójce wiemy najmniej, ale za to z relacji świadka, mieszkańca Myszkowa, który ją obserwował. Pytamy, czy wie kto na kogo napadł, kto prowokował.


 

Patryk: -Ja byłem na miejscu przed 22.00. To było już po pierwszej bójce. Stałem przy bramie. Nie chcieli ich wpuścić na imprezę. Próbował wejść Bogdan z Pińczyc. Wtedy -to widziałem- rzucił się na niego Przemek ze Starej Huty, taki młody strażak. Za nim wybiegli wszyscy strażacy z remizy, rzucili się na Bogusia.


 

23-letni Bogdan w tej sprawie otrzymał zarzuty udziału w bójce. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i wobec 23-latka zastosował 3-miesięczny areszt. W jego obronie stanął pracodawca, przedsiębiorca z Osieka, u którego młody chłopak zajmuje się dostarczaniem towarów do dwóch sklepów. Wobec zatrzymania mężczyzny firma z Osieka została bez ważnego pracownika. Pracodawca zorganizował mu obrońcę, który ma złożyć zażalenie na areszt.


 

GM: -Podobno to strażacy zaatakowali chłopaka z Będusza lub jego dziewczynę?


 

Patryk: -To było przy pierwszej „akcji”, ale przy tym mnie nie było. To miało być przed 21.00. Najgoręcej było nad ranem, około 2 w nocy. (III bójka)


 

-Od czego zaczęła się ta awantura i kto kogo napadł?


 

-Podobno mojego kolegę strażacy bili w rowie, ale o co poszło, tego nie widziałem. Jak mówiłem przyszedłem później i widziałem jak na Bogdana (z Pińczyc) rzucili się strażacy. Nie widziałem tego, co działo się nad ranem. Słyszałem, że straż w nocy włączyła syrenę, w nocy, gdy działo się najwięcej. Mówi się, że chcieli w ten sposób wezwać „posiłki”.


 

-Zeznawałeś w tej sprawie?


 

-Jeszcze nie. Ale jeżeli będę wezwany, powiem co widziałem, co pamiętam.


 

Matka 17-latka z Będusza: -Po prawie 48 h wyciągnęliśmy syna z policji, dostał dozór policyjny. Ma zarzut udziału w tej bójce. Syn mówi, że bronił dziewczyny (z Markowic) którą uderzyli strażacy z OSP Stara Huta. To mojego syna w rowie kopali strażacy ze Starej Huty. Z tego co wiem, policja badała alkomatem wszystkich, którzy byli na miejscu i wszyscy strażacy byli pijani.


 

-Strażak, który jest radnym, policjantem z zawodu, też?


 

-Nie wiem. Podejrzewam, że tak. Mówią, że wyskoczył z policyjną pałką.


 

-Na pewno ten strażak co jest radnym?


 

-Na pewno ten, co jest policjantem. Jeden z aresztowanych to kolega mojego syna, chłopak z Pińczyc. Sprawa wygląda na konflikt osobisty, gdyż ten chłopak chodzi z córką radnego, dziewczyną 15-letnią. Jeszcze przed bójką miał do chłopców krzyczeć, że „i tak was prawnie załatwię”. Tam zawsze na imprezach chłopcy się lali. Ale tym razem jedni wyszli z założenia, że im „dojebiemy”. Potraktowano ich tak, jakby chłopcy mieli zamiar napaść strażaków i ich pobić. A ci byli tak pijani, że sami przewróciliby się, później krzycząc, że ich biją. U nas na Będuszu jest podobnie. Jeszcze dobrze się impreza nie rozkręci, wszyscy już pijani. Ale pić nie powinni ci, którzy odpowiadają za porządek. Ktoś niefortunnie kogoś uderzy, ale jak ochrona pijana, wszystko może się zdarzyć.


 

Inny świadek: -W sklepie słyszałem, że strażacy od gminy dostali pieniądze, podobno na ochronę pikniku. A nikt nie chronił, wszyscy pili. Piknik był w sobotę, w niedzielę urodziny miał ten radny, policjant, cała remiza piła na konto jego niedzielnych urodzin.


 

A TY CO K...WA POWIESZ?


 

17-latek z Będusza opowiada, jak wyglądało przesłuchanie prowadzone przez myszkowskich policjantów. Trudno sobie wyobrazić, aby wystraszony 17-latek w takiej sprawie zmyślał. Mówi, że podczas przesłuchania oberwał w kark. To, co słyszał najczęściej od przesłuchujących go policjantów, to głównie przekleństwa: -Mówiłem, że kolega (Bogdan) nie był przy tym jak miałem spięcie z tym kolegą, młodym strażakiem. Wyszedł do pokoju obok, gdzie przesłuchiwano kolegę. Wrócił, walnął mnie w kark mówiąc: „no, młody, masz k… wa szczęście”. Od dziewczyny wiem, że jak ją przesłuchiwano, policjanci się darli, mówiła mi (dziewczyna, lat 17), że policjanci ciągle krzyczeli. Mieli do niej krzyczeć: „a ty, co k… wa powiesz?”


 

Matka zatrzymanego 17-latka: -To dziewczyna z dobrego domu. Policjanci pojawili się w szkole, tam jej szukali. Ale jej akurat w szkole nie było. W dyrekcji uzyskali telefon. Odebrała przy mnie. Był czwartek. Usłyszała, że ma się stawić na przesłuchanie na policję. Podwiozłam ją pod komendę chyba na 9.00. O 11 wyszła z policji. Odwiozłam ją do szkoły na lekcje. Była bardzo wystraszona.


 

Ewelina. Jej brat jest chłopakiem 15-letniej córki policjanta ze Starej Huty, który został aresztowany na 3 miesiące. Rozmowie przysłuchuje się babcia.


 

GM: -Brat dostał zarzuty udziału w bójce. Za co?


 

Babcia: -A za to, że od Nowego Roku córka tego policjanta była u nas codziennie. Mówiłam wnuczkowi, że ona dla niego za młoda, tylko 15 lat ma. A on 23.


 

GM: -Próbuję dojść prawdy o co chodzi w tej awanturze w Starej Hucie. Kto kogo pobił.


 

Ewelina: -Pracodawca mojego brata polecił nam adwokatkę, jest złożone zażalenie na areszt, ma widzieć się też z bratem, który jest w areszcie w Herbach.


 

GM: -Kto kogo pobił?


 

-Syn tego radnego mojemu bratu jest winien pieniądze. Wyzywał go, mówił, że pieniędzy nie odda.


 

GM: -To był powód bójki? 17-latek z Będusza, który też ma zarzuty, mówi, że pani brat stanął w jego obronie.


 

-Chłopców z Pińczyc strażacy nie chcieli wpuścić na piknik. Rok temu było podobnie i też się bili. Rozmawiałam dzisiaj z tym kolegą brata (17-latek z Będusza), pytałam, jak to było od początku. Powiedział, że mój brat stanął w jego obronie. Tam pojawiał się syn tego policjanta, który jest winien bratu pieniądze. Wyzywali się. Nie wiem, co było dalej.


 

Matka jednego z zatrzymanych: „-Policjanci przyszli po 6 rano. Przeszukali pokój syna i samochód. Syn koleguje się z tym Bogdanem z Pińczyc, który jest chłopakiem córki policjanta ze Starej Huty. Tego, który później uczestniczył w bójce. Byłam w szoku, jak syna zatrzymano na 48h za to, że popsztykali się z drugim kolegą ze Starej Huty. Mój syn ma zarzuty za udział w bójce, choć to jego pobiło 3 pijanych strażaków. Im nikt zarzutów nie stawia. Rozmawiałam od tego czasu z wieloma osobami, niektórzy mówią, że ojciec tej dziewczyny (policjant) odgrażał się, że „wszyscy mają być udupieni”. Syn mówił mi też, że na policji podczas zeznań był uderzony w kark. W tym roku tam cała straż się biła: stare, młode, wszyscy się tłukli, ze 20 strażaków.


 

Wszystkie chłopaki czytali waszą gazetę, i mówią, że dobrze, że się ktoś dobrał tym pijakom ze straży do d… Że jeden odważny napisał prawdę. A prawda jest taka, że jeżdżą pijani i nie wiadomo, kiedy do pożaru, a kiedy…


 

BIEDNI STRAŻACY NAPADNIĘCI PRZEZ CHULIGANÓW Z PIŃCZYC? WERSJA POLICJI BUDZI WĄTPLIWOŚCI


 

Udział w bójce policjanta ze Starej Huty, wątek miłosny jego 15-letniej córki z 23-letnim chłopakiem z Pińczyc może w tej sprawie mieć znaczenie, gdy padają zarzuty świadków, że postępowanie myszkowskiej policji w tej sprawie może nie być rzetelne. 17-latek z Będusza przyznaje się do uderzenia rówieśnika z OSP Stara Huta. Ale w odwecie dostaje łomot na oczach dziewczyny od dorosłych, prawdopodobnie pijanych strażaków z OSP Stara Huta. Jak opowiada (i zeznaje) trzech strażaków biło go w rowie obok remizy. To wywołuje sekwencję zdarzeń z niedoszłym zięciem zawierciańskiego policjanta (wcześniej służył w Myszkowie), który miał się odgrażać, że „prawnie ich wykończy”. Nie wiadomo czy i jakie groźby padły, ale prokuratura myszkowska potwierdza, że żaden ze strażaków OSP Stara Huta nie otrzymał zarzutów za udział w bójce. Była już późna noc, nawet druga w nocy, gdy wieści o ataku strażaków na chłopaków z Pińczyc się rozniosły. I nie ma znaczenia jak było naprawdę, liczy się to, jaka wersja wydarzeń zaczęła żyć własnym życiem.


 

Jest późna noc, gdy dochodzi do III bójki w Starej Hucie. Patrząc na liczbę aresztowanych, napastników mogło być czterech. Chyba, że policja ustali kolejnych. Ci dają łomot strażakom z OSP, choć do żadnych ciężkich obrażeń nie dochodzi. Jak to na imprezie, której wszyscy uczestnicy są pijani. Zadajemy pytanie w myszkowskiej prokuraturze, czy to prawda, że wszyscy wylegitymowani strażacy, ci pobici, byli pod wpływem alkoholu? Szef myszkowskiej prokuratury prokurator Dariusz Bereza odmawia odpowiedzi na tak postawione pytanie. Tłumaczy powody aresztowań, gdy poddajemy w wątpliwość, tak ostre środki: -Posiedzenia aresztowe w sądzie trwały w piątek od godz. 12 w południe, przez wiele godzin, do 20-tej. Wszystkie 4 wnioski o areszt Sąd zatwierdził. Postanowiliśmy zareagować ostro, ponieważ ze gromadzonego materiału wynika, że tam odbywały się rajdy samochodami po wioskach, skrzykiwanie się napastników, pojawiają się hasła Koziegłowy Warriors. Zdecydowaliśmy się na aresztowanie podejrzanych, aby rozbić solidarność sprawców.


 

Gazeta Myszkowska: -Wśród zatrzymanych są wyłącznie osoby, którym przypisuje się atak na strażaków. Wielu świadków mówi jednak o tym, że to strażacy z OSP Stara Huta, może nie jako pierwsi, ale też atakowali i bili. A żaden z nich nie ma postawionych zarzutów udziału w bójce. Czy policja, a w ślad za nią prokuratura, nie przyjęła zbyt jednostronnie wersji zdarzeń, że to źli chłopcy z Pińczyc napadli na spokojnych strażaków ze Starej Huty?


 

Prok. Dariusz Bereza: -Środki zapobiegawcze zastosowane wobec obecnie zatrzymanych, gdy cel ich zastosowania minie, mogą -również na nasz wniosek być uchylone. Nie wykluczamy też nowych zatrzymań ani postawienia zarzutów innym osobom.


 

W areszcie, decyzją Sądu, na wniosek Prokuratury Rejonowej w Myszkowie znalazł się też młody mężczyzna zwany „Adasiem”. Nic nie wiemy o jego czynnym udziale w bójce, inni świadkowie mówią, że był kierowcą ewentualnych napastników. Ostatni z zatrzymanych, Miłosz W. z Mysłowa jest określany jako „bokser”, miłośnik sztuk walki. Może stąd groźnie brzmiące hasło udziału w bójce grupy „Wojowników z Koziegłów” (Warriors Koziegłowy), o których mówił prokurator Bereza? W Koziegłowach działa przy remizie OSP klub kickboksingu KS Warriors Koziegłowy. Na profilu klubu na FB widać, że sztuki walki trenują w nim również dzieci, chłopcy, ale i dziewczynki. Na nasze pytanie, czy słuszne jest łączenie nazwy klubu z napastnikami, którzy mieli pobić strażaków z OSP Stara Huta nikt z klubu nie odpowiedział. Strażacy z OSP Koziegłowy potwierdzili, że klubowi jedynie wynajmują piętro remizy. Odmówili podania wysokości czynszu zasłaniając się „tajemnicą handlową”.


 

Przedstawiciele prokuratury mówią o samochodowych rajdach po wioskach rzekomych napastników skrzykujących się do ataku na strażaków. Ale jeden ze świadków, z którym rozmawialiśmy, mówił, że po Starej Hucie, Pińczycach jeździł samochodem jeden z młodych strażaków w mundurze wykrzykując pod adresem rzekomych napastników (jeden aresztowany, drugi ma dozór), że ich „zabije”. Miał to być kuzyn policjanta, zajmującego się „ochroną” podczas pikniku. Już wiemy, co potwierdzała KPP w Zawierciu, że policjant choć nie był wtedy na służbie, ma wszczęte postępowanie dyscyplinarne w związku z podejrzeniem, że zajmował się „ochroną”, choć w jednostce w Zawierciu od dawna przebywał na zwolnieniu lekarskim.


 

Dalecy jesteśmy od stwierdzenia, że mężczyźni z Pińczyc, Mysłowa, Myszkowa, którym prokuratura zarzuca napaść i udział w bójce, to sami grzeczni chłopcy z kółka różańcowego. Zbyt wiele jednak jest głosów, że strażacy z OSP Stara Huta nie są bez winy. Jeżeli nie zaczęli awantury, to z pewnością odpowiedzieli atakiem na drobną sprzeczkę (17-letni chłopak z Będusza, który uderzył „z liścia” ich kolegę jest w odwecie pobity przez aż 3 strażaków). To wywołało eskalację zdarzeń.


 

O nocnej bójce o drugiej w nocy wiemy niewiele, poza tym, że strażacy dostali łomot. Uruchomili nawet syrenę. Podobno mieszkańcy Starej Huty, którzy zaalarmowani sygnałem alarmowym, którego powinno się używać przy pożarach, klęskach żywiołowych, wypadkach drogowych, niezbyt żałowali biednych, pobitych strażaków. I podobno kompletnie pijanych. Choć prokuratura odmawia potwierdzenia jakie były wyniki badania pobitych strażaków alkomatem. Piknik był w sobotę, w niedzielę jeden ze strażaków, przewijający się w tej sprawie w każdym wątku policjant na L-4, miał mieć urodziny. Być może piknik oficjalnie zorganizowany z okazji Dnia Dziecka, które tylko w Starej Hucie przypada 31 sierpnia, dlatego miał tak zakrapianą alkoholem atmosferę?


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze