Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

PAWEŁ KAZIRÓD: RADA MIEJSKA TO NIE PRZEDSZKOLE

Tomasz Urbański | 2018-06-02 12:20

(Zawiercie) W czasie sesji nadzwyczajnej 21 maja zawierciańscy radni po raz kolejny pochylili się nad pomysłem przeprowadzenia w mieście referendum. Tym razem chodziło o powołanie miejskiej komisji właśnie do spraw referendum lokalnego. I tym razem nie obyło się bez kłótni i przepychanek. Wcześniej przypomnijmy radni deklarowali chęć wycofania się z pomysłu, ale się nie dogadali, bo nikt nie chciał zrobić pierwszego kroku. 25 kwietnia radni zadecydowali, że w Zawierciu odbędzie się referendum w trzech kwestiach. Planowane jest prawdopodobnie na 17 czerwca. Początkowo z inicjatywą wystąpiła grupa, która chciała, żeby w referendum mieszkańcy wypowiedzieli się w sprawie budowy kopalni rud cynku i ołowiu. W skład tej grupy weszli także ludzie związani z Niezależną Alternatywą Wyborców. Jest to ugrupowanie byłego prezydenta Zawiercia, w sprawie którego w Sądzie Rejonowym w Myszkowie zapadł już wyrok skazujący Ryszarda M. na cztery lata bezwzględnego więzienia (nie jest jeszcze prawomocny). Chodzi o tak zwaną zawierciańską aferę korupcyjną. Część zawierciańskich radnych (wśród nich ci z PO i SLD) chciała, żeby mieszkańcy wypowiedzieli się również na temat dofinansowania z budżetu miasta zabiegów in vitro i bezpłatnych biletów komunikacji miejskiej dla młodzieży do ukończenia 18 roku życia. Radni deklarowali, że się wycofają z pomysłu referendum, ale najwyraźniej komunikacja zawiodła. Zostały niedomówienia i wzajemne oskarżenia.

 

Przeciwnikami referendum są między innymi przedstawiciele Stowarzyszenia „Nie dla Kopalni Cynku i Ołowiu”, którzy oficjalnie przyznają, że referendum ma podtekst polityczny. Także członkowie Rady Gospodarczej apelowali do prezydenta miasta, radnych o niepodejmowanie decyzji w sprawie referendum w tym czasie i najbliższym okresie (aż nie wystąpią poważne powody do jego ogłoszenia).

 

Prezydent Zawiercia Witold Grim oszacował koszty referendum na około 130.000 zł. Wśród członków komitetu referendalnego tylko i wyłącznie referendum „kopalnianego” można było wymienić między innymi: Dariusza Bednarza (radny powiatowy, startował z list NAW-u), Tomasza Pacię (radny miejski kojarzony z NAW), Edmunda Kłóska (radny miejski, startował z KWW NAW), Zbyszka Wojtaszczyka (radny miejski, startował z KWW NAW).

 

Jak przekazał nam jakiś czas temu Paweł Kaziród, przewodniczący Rady Miejskiej w Zawierciu, członkowie „kopalnianego” komitetu referendalnego nie zrezygnowali ze swojego pomysłu (do UM nie wpłynęło pismo w tej sprawie do 8 maja).

 

- W związku z tym uchwała w sprawie referendum, które poruszać ma trzy kwestie została już przesłana do wojewody. Referendum stało się faktem – mówił Paweł Kaziród.

 

OŚWIADCZENIE WPŁYNĘŁO W POŁOWIE MAJA

 

- Mam pytanie dotyczące oświadczenia jakie otrzymałam przed posiedzeniem rady. Oświadczenie zostało złożone przez pełnomocnika i inicjatora referendum w sprawie budowy kopalni rud cynku i ołowiu. Informuje ono o rozwiązaniu (komitetu referendalnego – przyp. red.). (…) Czy wobec tego nie wycofujemy się z przeprowadzenia tego referendum? Wydajemy 130 tysięcy zł zupełnie niepotrzebnie. Grupa radnych, która wniosła o rozszerzenie pytań referendalnych i przeprowadzenie tego referendum (jako inicjatywy radnych) złożyła takie zobowiązanie na poprzedniej sesji, że wycofa się z tej inicjatywy, jeżeli wycofają się poprzednicy (członkowie pierwszego komitetu referendalnego – przyp. red.) – wskazywała na ostatniej, nadzwyczajnej sesji radna Małgorzata Benc.

 

- Działając w imieniu inicjatora referendum – grupy obywateli – mieszkańców miasta Zawiercie – jako ich pełnomocnik, niniejszym oświadczam, iż inicjator referendum odstępuje od zamiaru przeprowadzenia referendum gminnego w sprawie budowy tzw. kopalni cynku i ołowiu na terenie powiatu zawierciańskiego, w tym miasta Zawiercie oraz sąsiadujących gmin. Dotychczas zebrane podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie w/w referendum zostaną zniszczone w trybie określonym przez właściwe przepisy prawa, o czym powiadomię niezwłocznie po zakończeniu tej czynności – czytamy w piśmie, które wpłynęło do magistratu 15 maja i zostało podpisane przez Tomasza Dudka (pełnomocnik inicjatora referendum w sprawie budowy kopalni).

 

- Inicjatorem referendum był komitet, nie pan Dudek. Odwołać referendum powinni również ci, którzy podpisy złożyli pod wnioskiem o powołanie tej inicjatywy. Dla mnie ten papier nie jest odwołaniem (inicjatywy referendalnej – przyp. red.). Według mnie on nie ma żadnej mocy prawnej. Na ostatniej sesji, na której wszyscy byliśmy słyszeliśmy deklaracje radnych NAW-u i pani Barbary Kozioł (była członkinią pierwszego i tzw. „kopalnianego” komitetu referendalnego – przyp. red.), którzy twierdzili, że złożą oświadczenia o wycofaniu się z tej inicjatywy. Nie nastąpiło to. Gdyby nawet to (pismo w sprawie odwołania pierwszej inicjatywy referendalnej- przyp. red.) miało moc prawną, a według mnie nie ma, wpłynęło już po fakcie, kiedy w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego została ogłoszona uchwała o zainicjowaniu referendum. Inicjatorzy referendum społecznego mieli czas, żeby się z tego wycofać. Nie zrobili tego w odpowiednim momencie. Moim zdaniem jest już za późno. Nie możemy zachowywać się nieodpowiedzialnie. Nie możemy teraz zmieniać zdania tylko dlatego, że ktoś przysłał do nas informację, która według mnie niczym nie skutkuje. Moim zdaniem sprawa jest już zamknięta – powiedziała Ewa Mićka.

 

REFERENDUM: SZANSA, A MOŻE STRATA PIENIĘDZY?

 

- Rada Miejska w Zawierciu to nie przedszkole. Trzeba być odpowiedzialnym. Nie możemy robić śmiechu z siebie i z mieszkańców. (…) Czas minął 7 maja, aby można było podjąć jeszcze jakieś działania i wycofać się z inicjatywy referendum. Ja osobiście takiej możliwości na ten moment nie widzę. A jeśli chodzi o referendum z inicjatywy rady, odbieram to w ten sposób, że jest szansą dla mieszkańców Zawiercia na bezpłatną komunikację dla dzieci i dla młodzieży do ukończenia 18 roku życia. Jest szansą na poznanie stanowiska mieszańców naszego miasta w sprawie zapłonienia pozaustrojowego – powiedział przewodniczący Kaziród.

 

Zauważył jednocześnie, że jeżeli chodzi o temat kopalni być może za wcześnie, by o niego pytać, ale wywoła go grupa komitetu społecznego referendum.

 

- Według mnie proszę poprosić prawnika, niezależnie od tego jak państwo będziecie głosowali – przekazał radny Zbyszek Wojtaszczyk.

 

Obecność na sali prawnika i jego stanowisko rozwiałoby wątpliwości radnych i rozsądziło, czy odwołanie inicjatywy referendalnej przez społeczny komitet ma moc prawną.

 

- Odnośnie złożenia tego oświadczenia ja nie powiedziałam, że każdy z nas takie oświadczenie doniesie, dostarczy – tylko, że zostanie oświadczenie w naszym imieniu dostarczone w formie papierowej. A oświadczenie woli, to przepraszam już się nie liczyło? Przecież nie jesteśmy tak jak zaznaczył przewodniczący Kaziród dziećmi w przedszkolu, jesteśmy poważnymi ludźmi. Przed prasą, kolegami i koleżankami (radnymi – przyp. red.) powiedzieliśmy, że się wycofamy. Tak też zrobiliśmy – wskazała radna Barbara Kozioł.

 

- Z państwa strony brakowało trochę dobrej woli, aby z tego referendum wydaje mi się wycofać w odpowiednim czasie – mówiła.

 

Radna Mićka wtrąciła, że trzeba poprosić o opinię prawną na piśmie. Przewodniczący rady zauważył, że nie jest to przedmiotem tej uchwały. Padły deklaracje, że na sesję 30 maja taka opinia zostanie przygotowana.

 

- Od 15 (wtedy do UM wpłynęło pismo o rezygnacji z zamiaru przeprowadzenia referendum – przyp. red.) do 21 maja (dzień sesji nadzwyczajnej – przyp. red.) spokojnie można było opinię odnośnie tego oświadczenia napisać. Bardzo źle się stało, że takiej opinii nie ma – mówił Edmund Kłósek.

 

- Z tego, co mi wiadomo, to komitet powstał po to, by zapytać ludzi, czy chcą referendum. Taka była treść na listach do podpisu. (…) Jeżeli chodzi o referendum w sprawie in vitro, to ja proponuję jeszcze dopisać naprotechnologię (metoda naturalnej prokreacji – przy. red.) – powiedział Jerzy Gębala.

 

- Co by się stało, gdybyśmy nie powołali tej komisji? – pytał z kolei radny Jarosław Chłosta.

W odpowiedzi usłyszał, że powstanie komisji warunkuje dalsze prace. - Czyli jak nie ma komisji, to nie ma referendum? – pytał dalej Chłosta, który chciał najwyraźniej ustalić, czy można jeszcze z referendum zrezygnować, skoro po obu stronach była wola wycofania się z tej inicjatywy.

 

O MOWIE CIAŁA I TAJEMNICZYM UŚMIECHU

 

- Słyszę często zdania, czy nie lepiej rozdać te pieniądze i przeznaczyć dla potrzebujących. Ze 130 tysięcy tak naprawdę większość tej kwoty wpłynie do mieszkańców naszego miasta, którzy będą zasiadali w komisjach obwodowych (…). Możemy jako radni zachęcać tych mieszkańców (najbardziej potrzebujących) żeby oni zgłaszali swój akces, by uczestniczyć w tych komisjach. Będzie to dodatkowe wsparcie. Zawiercie stoi w tym momencie przed szansą bezpłatnej komunikacji, jak również wypowiedzenia się co do pozostałych pytań. Nie myśmy wywołali to referendum. Wszystko zaczęło się od komitetu referendalnego. Ja wszystkich państwa radnych bardzo szanuję. Nie wiem, dlaczego jest taki uśmiech ze strony radnej Barbary Kozioł. My możemy się różnić często w poglądach, różnić w zdaniach, ale głosujemy wszystko większością – próbował uspokajać Paweł Kaziród.

 

Część radnych wyraźnie chciała wyjaśnienia, czy rzeczywiście prawo nie pozwala wycofać się z pomysłu referendum.

 

- 130 tysięcy to jest tylko koszt referendum. Ja bym bardzo prosiła, żeby pan prezydent Borowik (zastępca prezydenta do spraw gospodarczych – przyp. red.), który jest tutaj „ministrem finansów” poniekąd powiedział nam jakie skutki finansowe wywoła odpowiedź na „tak” w tych dwóch pytaniach (komunikacja, in vitro – przyp. red.) – pytała radna Benc.

 

Marek Borowik wyjaśnił, że ulgi dla dzieci i młodzieży, to koszt oszacowany na nie mniej milion złotych (rocznie). Środki takie dodatkowo musiałyby zostać przyznane Zakładowi Komunikacji Miejskiej.

 

- Powstała grupa, która zbierała podpisy odnośnie referendum w sprawie kopalni rud cynku i ołowiu. Było dobrze. Nie mówiono wtedy o pieniądzach, że trzeba te pieniądze wdać. Teraz rada zadecydowała, aby odbyło się referendum i dołożone zostały następne pytania i tutaj in vitro. Wiem, że pani radna reprezentuje grupę, czyli partię polityczną PiS, która wygasza i nie będzie za tym (prawdopodobnie chodziło o temat in vitro – przyp. red.). Czy państwo nie chcecie poznać opinii mieszkańców Zawiercia? Czy chcą, żeby najmłodsi mogli korzystać z bezpłatnej komunikacji? – pytał wiceprzewodniczący rady Grzegorz Kwiecień, który można odnieść wrażenie nawiązał do polityki na najwyższym szczeblu.

 

Grzegorz Przybysz zauważył, że referendum można byłoby przeprowadzić w czasie nadchodzących wyborów samorządowych, co zminimalizowałoby koszty.

 

- Trzeba byłoby się idealnie wstrzelić z zainicjowaniem referendum, żeby te terminy, które są tam założone, które są sztywne akurat trafiły w wybory samorządowe. Ta machina już ruszyła tego się już nie da tak po prostu zatrzymać – uważa Ewa Mićka.

 

- Jarosław Chłosta mówi, że wszystko się da. Może w NAW-ie, ale nie w radzie. Państwo zainicjowali referendum – komentował Paweł Kaziród i sugerował, że referendum zdaniem oponentów jest złe bo ma odbyć się z inicjatywy całej rady.

 

- Powtarzam jeszcze raz nie byłem inicjatorem – wtrącił Chłosta.

 

- I to jest ten szacunek? – dało się słyszeć z sali w kierunku przewodniczącego.

 

- Moim zdaniem jesteśmy już na takim etapie, jeżeli chodzi o samo miasto i mieszkańców, gdzie ludzie otwierają już dyskusję, pytają mnie o temat referendum. Uważam, że jest niekompetentne i niewłaściwe żebyśmy na tym etapie wycofywali się z referendum. (…) Za daleko to zabrnęło – stwierdził radny Michał Szota.

 

W przypadku uchwały o powołaniu miejskiej komisji do spraw referendum lokalnego 9 głosów oddano „za”, 2 radnych „wstrzymało się” i 6 radnych było „przeciw”.

 

W skład miejskiej komisji zgodnie z uchwałą wejdą: Anita Czajkowska–Łukasik, Zbigniew Fujak, Marcin Gruszczyński, Artur Smędek, Katarzyna Molęda i Sławomir Brożek.

 

Monika Polak-Pałęga

 



Galeria zdjęć

Komentarze