Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

NAUCZYCIELE WALCZĄ O GODNE ZAROBKI

Tomasz Urbański | 2019-04-19 12:20

(powiat zawierciański) Długo zapowiadany ogólnopolski strajk nauczycieli rozpoczął się w poniedziałek, 8 kwietnia – dwa dni przed rozpoczęciem egzaminów gimnazjalnych. Większość placówek z terenu powiatu strajkowała, a dzieci nie przychodziły do szkół. Nieliczni podopieczni, którzy w poniedziałek lub we wtorek rano przyszli do szkoły, mieli zapewnioną opiekę przez dyrekcję szkoły. Dzieci nie miały normalnych lekcji – brały udział w zajęciach opiekuńczo-wychowawczych. Uczniami mogli zajmować się niestrajkujący, którymi najczęściej byli dyrektorzy i katecheci.


 

Na początku tygodnia w całej Polsce rozpoczął się strajk nauczycieli. Przystąpiła do niego większość pedagogów z placówek oświatowych na terenie powiatu zawierciańskiego. Strajkujący nauczyciele są w szkole w godzinach swojej pracy, ale tej pracy nie wykonują, nie prowadzą zajęć. Dyrektorzy szkół mają obowiązek zapewnić uczniom opiekę, gdy przyjdą do szkoły. Jeszcze w tygodniu poprzedzającym strajk poszczególne szkoły informowały rodziców o tym, że szkoła przystępuje do akcji protestacyjnej. Wyjaśniały również, że w wyniku strajku mogą wystąpić kłopoty z zapewnieniem dzieciom i młodzieży opieki – dziećmi zająć mogą się niestrajkujący (najczęściej są to jedynie dyrektorzy i katecheci), a każdy opiekun może zająć się grupą liczącą maksymalnie 25 osób.


 

W NIEKTÓRYCH SZKOŁACH NIE POJAWIŁ SIĘ ANI JEDEN UCZEŃ


 

Wydaje się, że większość rodziców – zarówno młodszych, jak i ciut starszych dzieci – okazała zrozumienie dla strajkujących nauczycieli i zadbała o to, by dzieci miały zapewnioną opiekę w domu. Do szkół przychodziło niewielu uczniów, najczęściej kilku. Nie brakowało też placówek, do których w poniedziałek rano nie przyprowadzono ani jednego ucznia. Każdego dnia strajku dyrektorzy szkół przesyłali do organów prowadzących (urzędów gmin lub starostwa) raporty z przebiegu strajku, informując na bieżąco ilu nauczycieli strajkuje i ile dzieci zostało przyprowadzonych do szkoły.


 

EGZAMINY BYŁY WYZWANIEM, ALE NIE BYŁY ZAGROŻONE


 

Jedną z najważniejszych kwestii w obliczu strajku były kwietniowe egzaminy – najpierw gimnazjalny (10-12.04), a następnie ósmoklasisty (15-17.04). Większość szkół zapewniała, że egzaminy gimnazjalistów zostaną przeprowadzone i nic im nie zagraża. Jeszcze przed rozpoczęciem strajku tworzono zastępcze komisje egzaminacyjne. Martwienie się o egzaminy spadło przede wszystkim na barki dyrektorów – w rozmowach z nami przedstawiali kilka różnych pomysłów na ewentualny kryzys egzaminacyjny.


 

Po pierwsze w komisjach w gimnazjach mogli pojawić się np. niestrajkujący nauczyciele z innych placówek – np. szkół średnich lub tych szkół, które nie przyłączyły się do strajku. Ponadto możliwe jest to, by strajkujący nauczyciele przerwali strajk na czas egzaminów, by móc pracować w komisjach – takie zapewnienie od pojedynczych nauczycieli otrzymała dyrekcja jednej ze szkół podstawowych w Zawierciu.


 

Na początku strajku, a tym samym na chwilę przed rozpoczęciem egzaminów gimnazjalnych dyrektorzy uspokajali – przeprowadzenie egzaminów nie jest zagrożone. Niektóre ze szkół, w których widmo kryzysu komisyjnego było największe (bo np. liczba osób niestrajkujących w żaden sposób nie mogła zapełnić komisji), ustalały strategię działania z organami prowadzącymi, czyli urzędami – w komisjach mogą również zasiadać osoby, które nie pracują w szkołach, ale mają przygotowanie pedagogiczne (a zdarzają się takie osoby wśród np. urzędników). Niemałą trudność stanowiło skompletowanie składów komisji na trzeci dzień egzaminów, tj. język obcy, który zazwyczaj odbywał się nie na auli, ale w mniejszych salach lekcyjnych, a co za tym idzie konieczne było zaangażowanie większej liczby członków komisji.


 

Od przedstawicieli związków zawodowych w jednej ze szkół podstawowych usłyszeliśmy, że niektórzy zastanawiali się również nad tym, by uczniowie pisali egzamin w drugim terminie – czerwcowym. Wszyscy zgodnie mieli nadzieję, że strajk uda się zakończyć do środy, 10 kwietnia, czyli pierwszego dnia egzaminów gimnazjalnych. Ale nauczyciele czekali na informacje płynące z góry, czyli krajowej centrali ZNP. Zgodnie powtarzali, że im też zależy na dzieciach i zdają sobie sprawę z tego, jaki jest to dla uczniów stres, a często nawet niezrozumienie dla sytuacji strajkowej, czyli spraw dorosłych. Przypadkowym „ratunkiem” dla niektórych szkół okazały się rekolekcje, które w niektórych parafiach np. w Zawierciu wypadły w tym samym czasie co początek strajku. Na przykład w szkole podstawowej nr 9 rekolekcje trwały od poniedziałku (8 kwietnia) do środy (10 kwietnia), więc niezależnie od strajku zajęcia lekcyjne i tak się nie odbywały.


 

Kuratorium Oświaty w Katowicach poinformowało, że w przeddzień egzaminów gimnazjalnych, czyli we wtorek 9 kwietnia dyrektorzy poinformowali, że wszystkie placówki na terenie naszego województwa są gotowe na przeprowadzenie egzaminów. – (…) wszystkie gimnazja i szkoły z klasami gimnazjalnymi są przygotowane do przeprowadzenia egzaminu. (…) Wszyscy dyrektorzy wywiązali się z obowiązku powołania zespołów nadzorujących, które czuwają nad prawidłowym przebiegiem egzaminu – czytamy w komunikacie kuratorium z ubiegłej środy (10 kwietnia).


 

OGRODZIENIEC


 

W Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Ogrodzieńcu do strajku nie przystąpili – oprócz dyrekcji - katecheci oraz jeden nauczyciel emerytowany, pracujący na godziny. Żaden z uczniów gimnazjum, ani szkoły podstawowej nie przyszedł do szkoły na początku tygodnia. W poniedziałek do przedszkola przyprowadzono pięcioro, a we wtorek dziesięcioro dzieci. We wtorek, na początku strajku nauczycieli szkoła zapewniała, że egzamin gimnazjalny nie jest zagrożony i na pewno zostanie przeprowadzony zgodnie z harmonogramem.


 

Bardzo podobnie wygląda sytuacja w szkole podstawowej w Ryczowie – tutaj nie strajkuje jedynie dyrektor i katecheta. Pierwszego dnia strajku, w poniedziałek 8 kwietnia do szkoły przyszło pięcioro dzieci, którym szkoła zapewniła opiekę. Dzieci nie przyszły do szkoły podstawowej w Gieble, gdzie też strajkują wszyscy nauczyciele (oprócz dyrekcji i katechety). Tutaj dyrekcja szkoły również uspokajała, że egzamin ósmoklasisty na pewno zostanie przeprowadzony. Nauczyciele są na tyle odpowiedzialni, że nie dopuściliby do sytuacji, w której ich uczniowie mieliby nie mieć przeprowadzonych egzaminów. W razie kłopotów z obsadzeniem komisji egzaminacyjnych pomocni mogliby również okazać się ci, którzy nie strajkują – dyrektorzy i katecheci, którzy w ramach współpracy pomiędzy placówkami mogą pomóc przy egzaminach.


 

KROCZYCE


 

Na terenie gminy Kroczyce do strajku przystąpili nauczyciele ze wszystkich placówek oświatowych – szkół podstawowych w Pradłach i Kroczycach, gimnazjum oraz przedszkola w Kroczycach. Dzieci nie były przyprowadzane do szkół na początku strajku, a egzamin gimnazjalny rozpoczął się w ubiegłą środę zgodnie z harmonogramem. Nie było poważnego kryzysu w skompletowaniu komisji egzaminacyjnej dla gimnazjalistów.


 

WŁODOWICE


 

Na terenie gminy Włodowice do strajku nie przystąpiła jedynie szkoła podstawowa w Rudnikach. W tych placówkach, w których nauczyciele podjęli akcję protestacyjną dzieci miały zapewnioną opiekę. W gimnazjum egzamin nie był zagrożony – jak na początku tygodnia zostaliśmy poinformowani przez włodowickich urzędników, egzamin rozpoczął się zgodnie z harmonogramem w środę i udało się wcześniej skompletować komisję egzaminacyjną.


 

ŁAZY


 

W Łazach strajkuje pięć placówek (w tym jedno przedszkole). Jedyną szkołą, dla której organem prowadzącym jest gmina, której nauczyciele nie podjęli strajku była szkoła podstawowa w Chruszczobrodzie – tutaj nie funkcjonuje ognisko ZNP. W placówkach do strajku przyłączyli się wszyscy nauczyciele, od akcji odstąpili jedynie pracownicy administracyjni (początkowo zapowiadali, że będą strajkować). Do poszczególnych szkół przyprowadzano ok. 2-3 uczniów. W przedszkolu, z łącznej liczby 170 podopiecznych, rodzice przyprowadzili sześcioro dzieci. Najwięcej dzieci przyszło do podstawówki w Niegowonicach – w poniedziałek do tutejszego oddziału przedszkolnego przyprowadzono dwudziestu czterech uczniów, a na świetlicę szkolną przyszło osiemnaścioro dzieci. We wtorek przyszło ich już mniej. Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miejskim w Łazach, gmina przygotowała się na strajk z wyprzedzeniem i tutaj egzaminy nie były zagrożone. Skompletowano zastępcze komisje egzaminacyjne.


 

PORĘBA


 

Na terenie Poręby wszystkie placówki strajkowały (dwie szkoły podstawowe i przedszkole). W szkołach podstawowych do strajku nie przystąpili dyrektorzy i katecheci. Do SP nr 2 w poniedziałek, ani we wtorek nie przyprowadzono żadnych uczniów. Tutaj – tak, jak w większości strajkujących szkół na terenie powiatu – nie strajkowała jedynie dyrekcja i katecheci.


 

ZAWIERCIE


 

W stolicy powiatu do strajku nie przystąpiły: szkoła podstawowa nr 3, przedszkole nr 2, przedszkole nr 4, przedszkole nr 5. Wszystkie inne szkoły i przedszkola, dla których organem prowadzącym jest gmina, przystąpiły na początku tygodnia do ogólnopolskiego strajku. W przypadku kilku strajkujących przedszkoli – nr 6, 7 oraz 15 – zajęcia zostały zawieszone, a rodzice dzieci uczęszczających do tych placówek byli poproszeni o przyprowadzenie dzieci w czasie strajku do innych przedszkoli. Dyrektorzy strajkujących szkół zapewniali opiekę dzieciom, które przyszły do szkół, organizując zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.


 

W poszczególnych placówkach liczba odsetek strajkujących nauczycieli był różny – wszyscy strajkowali np. w przedszkolu nr 3, nr 6, nr 7 oraz nr 15. W większości szkół podstawowych kilku nauczycieli nie strajkowało – np. w szkole podstawowej nr 1 strajkowało 17, nie strajkowało 4, w szkole podstawowej nr 4 strajkowało 30 pracowników, nie strajkowało 9, w szkole podstawowej nr 9 do akcji protestacyjnej włączyło się 44 pracowników, nie strajkowało natomiast 7. W dwóch placówkach liczba strajkujących i niestrajkujących była bardzo zbliżona lub równa – w szkole podstawowej nr 6 strajkowało 30 nauczycieli, przy 36 niestrajkujących, a w przedszkolu nr 1 liczba strajkujących i pracujących była równa – po 5 nauczycieli. W przypadku jednej placówki z terenu Zawiercia liczba strajkujących była czterokrotnie niższa od liczby tych, którzy zdecydowali się pracować. Było tak w przedszkolu nr 8, gdzie strajkowało 4 nauczycieli, podczas gdy 16 nie przyłączyło się do strajku.


 

Edyta Superson


 

Nasz komentarz:


 

KROWA+ I ŚWINIA+ OBRAZIŁA NAUCZYCIELI


 

Rząd jak na razie przegrał emocje zarówno nauczycieli, jak i rodziców, a nawet uczniów, którzy wyraźnie poparli w tym sporze nauczycieli, nie rząd. Chyba wszystkich tylko rozwścieczyły nowe propozycje, kierowane nie do nauczycieli, tylko rolników, czyli zapowiedź dopłat do krów (500zł) i tuczników (100 zł). Nie ma pieniędzy na niepełnosprawnych, nie można nowelizować budżetu, jak chodzi o nauczycieli czy służbę zdrowia, ale można jak chodzi o krowy i świnie.


 

Osobiście, o problemach nauczycieli, szkół piszę od początku 2018 roku, a nawet wcześniej. Początek 2018 to etap wprowadzania przez rząd na siłę, bez konsultacji społecznych „reform”, które dzisiaj wywołują falę strajków. Wyraźnie widać, że postulaty nie są tylko płacowe. Nauczyciele strajkują przeciwko zbiurokratyzowaniu szkoły, przeładowanym podstawom programowym, ideologizacji i fałszowaniu historii, co już widać w programach np. do historii. Czytałem jak jeden z nauczycieli alarmował, że z programu dla IV klasy zniknęła Unia Lubelska, która połączyła w jeden organizm państwowy Polskę i Wielkie Księstwo Lubelskie. Może zniknęła, bo obecnie rządzącym źle się kojarzy z Unią Europejską. Podobno. Za to jest w podręczniku nie wiadomo po co, bez historycznego znaczenia pielgrzymka króla Łokietka. Nawet nie pamiętam gdzie, bo to bez znaczenia. Klasztor jakiś. Trwa programowe wywyższanie Żołnierzy Wyklętych, wśród których byli też pospolici bandyci, i jak „Bury” na Podlasiu, w Chajnówce, oskarżany o mordy na ludności prawosławnej, a coraz mniej w podręcznikach o Polskim Państwie Podziemnym i Armii Krajowej. Wypadek lotniczy pod Smoleńskiem pewnie też będzie za kilka lat ważniejszy niż mordy w Smoleńsku dokonane na polskich oficerach…


 

Chichotem historii jest też, że sam zostałem przez polski Sąd skazany na grzywnę i nawiązkę (5000 w sumie) za rzekome zniesławienie Kuratorium Oświaty w Katowicach pisząc o konflikcie Śląskiej Kurator Oświaty (Urszula Bauer) z gminą Żarki (Powiat Myszkowski), która (cytat ze spornego zdania) „nie chciała reformy oświaty wg PiS” A chciała? Przecież to było sedno sporu przedstawicieli gminy, ale też nauczycieli, rodziców, którzy publicznie (ok. 90% tego środowiska) było zdania innego niż pani Kurator. O tym, że zdanie to jest prawdziwe, potwierdziła też sędzia Magdalena Mastaj w ustnym uzasadnieniu wyroku. Redakcja czeka na uzasadnienie pisemne, wtedy będziemy przygotowywać apelację, gdyż wyrok jest nieprawomocny.


 

Porównamy jeszcze ten wyrok, który w okresie Strajku Nauczycieli dotknął mnie osobiście i kilku wybranych wyroków, gdzie dzienikarze pracujący w Kurierze Zawierciańskim i Gazecie Myszkowskiej odegrali ważną rolę ujawniając fakty, które później stały się treścią aktu oskarżenia, albo procesów, w których też byliśmy stroną:


 

1. Zniesławienie Kurator Urszuli Bauer. Przegrywamy. Wyrok: łącznie 5000 zł do zapłacenia + koszty. Razem ok. 6600 zł Wyrok nieprawomocny.


 

2. Redakcja przegrywa proces cywilny z firmą REKO. To firma, do której jechała masa koksownicza, która zniszczyła ulicę Kościuszki w Myszkowie, kilka lat temu. Sąd I instancji oddala powództwo (firma żądała 300.000 zł), ale Sąd Apelacyjny w Katowicach dopatruje się jednego błędu i nakłada obowiązek nawiązki. Płacimy 15.000 zł. W tym procesie zeznania uznane za fałszywe składa Patryk H. wtedy kierownik placu w REKO. Sąd Rejonowy w Częstochowie skazuje go na…. 2000 zł grzywny. Dodam, że składanie fałszywych zeznań jest uznawane za ciężkie przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, zagrożone karą aż do 8 lat więzienia. Ale w tej sprawie wyrok w mojej ocenie niezwykle łagodny, to tylko 2000 grzywny. Wyrok jest nieprawomocny, została złożona apelacja.


 

I najciekawszy przypadek do porównania: Wojciech P., były poseł RP, łączony wcześniej ze sprawą skazanej posłanki PO Beaty S. (skazanej prawomocnie). Sąd Rejonowy w Myszkowie (ten wyrok akurat prawomocny) warunkowo umorzył wobec Wojciecha P. postępowanie karne. Przypomnijmy co nabroił: kilka razy wpisał nieprawdę w oświadczeniu majątkowym, nie wpisując lewych dochodów z badań kandydatów na kierowców, tę lewiznę ukrył też przed Urzędem Skarbowym, Sąd przyznał, że Wojciech P. faktycznie prowadził „na lewo” działalność gospodarczą, w zeznaniach były relacje wielu świadków (zwłaszcza młodzieży), że badania były „ekspresowe”, w 5-10 minut, choć dokładne wypełnienie dokumentów jak mówili nam lekarze mający uprawnienia do badań kierowców zajmuje co najmniej 20 minut. Ale Wojciechowi P. mogło zająć chwilkę gdyż -to też wynika z analizy akt procesu- żadnej dokumentacji badań nie prowadził, przynajmniej do czasu kontroli Wydziału Zdrowia, na zlecenie Prokuratury. W aktach procesu są nawet zeznania świadków, którzy zeznali, że nigdy lekarza Wojciecha P. nie widzieli, żadnych badań nie mieli, nawet nie wiedzieli, że zaświadczenie jest im wydane. Ale zaświadczenia Wojciech P. wydawał…. Wiemy, że Wojciech P. jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku umarzającego postępowanie miał do wręczenia zarzuty w nowej sprawie, tym razem o oszustwo. To śledztwo trwa, przedłużone do końca maja.


 

Nie chcę się żalić, że Wojciech P. zdaniem Sądu zasłużył na warunkowe umorzenie, a ja na wyrok skazujący, gdyż gdyby w sprawie z oskarżenia kurator Bauer Sąd Rejonowy w Myszkowie aktem łaski sprawę wobec dziennikarza warunkowo umorzył, też złożyłbym apelację. Takie czasy, nie jest to pojedynczy przypadek, że sądy, coraz częściej za słowo skazują, a za firmanctwo, ukrywanie dochodów, składanie fałszywych oświadczeń lub zeznań proces umarzają lub dają relatywnie niską grzywnę. Czas się przekwalifikować z dziennikarza na oszusta lub polityka? Najlepiej „dobrej zmiany”.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze