Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

NACZELNY „MYSZKOWSKIEJ” SKAZANY

Tomasz Urbański | 2019-04-02 12:20

(Myszków) 27 marca Sąd Rejonowy w Myszkowie ogłosił wyrok w procesie karnym, jaki Śląska Kurator Oświaty Urszula Bauer, polityczka PiS, która niedawno chciała być burmistrzem Myszkowa, wytoczyła dziennikarzowi Gazety Myszkowskiej. Sąd uznał (w sprawie orzekała sędzia Magdalena Mastaj) że doszło do naruszenia dóbr osobistych, uznał naszego dziennikarza winnym i nałożył na niego obowiązek zapłaty grzywny 1000 zł, nawiązki na cel społeczny (na rzecz PCK) 4000 zł i koszty procesu. Wyrok jest nieprawomocny i zdecydowanie należy zapowiedzieć wniesienie apelacji. Sąd uznał za zniesławiające zdanie: „Gmina Żarki to nowy cel rażenia demokratycznej, od kiedy gmina postawiła się PIS-owskiej Kurator Oświaty (myszkowianka Urszula Bauer) nie chcąc reformy oświaty wg PiS. Wtedy do żareckich szkół wkroczyły wszystkie możliwe kontrole”- jednocześnie Sędzia podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że zdanie to w kategoriach „prawda-fałsz” jest prawdziwe.


 

Wyrok ten uważamy za błędny, a nałożone kary drakońskie. Sąd potwierdził, że napisaliśmy prawdę, ale swobodnie zinterpretował „wydźwięk”, znaczenie zdania. W lutym br. media opisywały inny przypadek skazanego dziennikarza (po apelacji grzywna 3000 zł) Wojciecha Biedronia (dziennikarz „Sieci” i wPolityce.pl), gdzie za drobny błąd wytoczono mu sprawę o zniesławienie Sędziego Łączewskiego; inny Sąd uznał dziennikarza winnym. Tak komentowało ten wyrok Centrum Monitoringu Wolności Prasy (cytujemy za wirtualnemedia.pl): „Stanowczy protest przeciw skazaniu Wojciecha Biedronia wyraziło Centrum Monitoringu Wolności Prasy działające przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Organizacja w oświadczeniu oceniła, że wyrok ten „narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa, ponieważ poza wyjątkowo dotkliwą dla dziennikarzy sumą odszkodowania, jaką ma zapłacić Autor spornego artykułu, orzeczenie to zawiera element dodatkowy tzn. ma na celu zniechęcanie dziennikarzy do przedstawiania w postaci publikacji istotnego, wymagającego publicznego wyjaśnienia problemu, jakim jest zawsze próba wywierania nieformalnego wpływu na wydarzenia polityczne przez osoby do tego nieuprawnione”. - Zdumienie budzi przy tym fakt skazania dziennikarza, mimo iż w oczywisty i nie budzący wątpliwości sposób działał on w interesie publicznym. Traktowanie dziennikarzy w taki sposób prowadzi do uruchomienia i upowszechnienia w pracy dziennikarskiej mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się także innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich trudnych i kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich - czytamy w oświadczeniu CMWP.


 

Czytaj więcej na: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wojciech-biedron-skazany-z-art-212-za-blad-w-tekstach-o-sedzim-laczewskim-opinie-diziennikarze-to-skandal-i-absurd


 

W Myszkowie tak samo?


 

Sędzia Magdalena Mastaj tak uzasadniała ustnie treść wyroku (omówienie z notatek oskarżonego) skazującego dziennikarza Gazety Myszkowskiej: „Co do zasady zdanie (będące podstawą aktu oskarżenia) jest prawdziwe, kontrole się odbyły. Śląska Kurator Oświaty nie zaprzeczyła, że spór (z gminą Żarki) istniał. Kurator oświaty musiała wydać opinię, wykorzystując przepisy wprowadzające zleciła, zwróciła się do odpowiednich podmiotów. Stąd namnożenie kontroli, również przez samych pracowników Kuratorium. Sąd zwrócił uwagę, że ŚKO Urszula Bauer przedstawiała merytorycznie swoje działania. Oskarżony nie zarzucał ŚKO przekroczenia kompetencji czy naruszenia prawa.


 

Zdaniem Sądu ważny jest WYDŹWIĘK spornego zdania. Sąd tak to odczytuje, taki jest wydźwięk u przeciętnego czytelnika, ze oskarżony dokonał oceny motywów postępowania (ŚKO) nie dając czytelnikowi pola manewru. Że motywem (postępowania ŚKO) był odwet, zastraszenie. Nie wskazał jednoznacznie, czy chodziło mu o aspiracje polityczne, czy może ambicjonalne oskarżycielki posiłkowej.


 

Wbrew temu co mówiła (w zeznaniach) pokrzywdzona, to Urszula Bauer zleciła „niezwłoczne dokonanie kontroli”, choć temu zaprzeczała. Dowodzą tego pisma ŚKO z 8.02.2017, w dwóch z trzech tych pism zwróciła się o kontrole.”


 

Ciekawe jest zdanie z uzasadnienia, kiedy Sąd mówi: „w ocenie Sądu oskarżony nie wykazał, ze zrobiła to złośliwie, tego oskarżony nie wykazał”. To ciekawa interpretacja Sądu, że oskarżony miał wykazać coś (rzekomą intencję, kierowanie się złośliwością) skoro nie przypisał Śląskiej Kurator Oświaty takich intencji.


 

Dlaczego należy nagannie ocenić zachowanie oskarżonego? -rzucił Sąd. Sąd nadmienił, że oskarżony nie przedstawił „stanowiska drugiej strony”, nie pytał ŚKO o ocenę, komentarz. Z tego zdania Sąd wywiódł, że „nie dochował należytej staranności”. Być może więcej dowiemy się o motywach, dlaczego zdaniem Sądu autor zdania nie dochował należytej staranności, z uzasadnienia pisemnego, o które będziemy wnioskować. Sąd przytoczył tu kilka orzeczeń Sądu Najwyższego, dot. obowiązku zachowania należytej staranności przez dziennikarza. „Informacja nierzetelna jest w istocie dezinformacją, co prawda rozstrzygnięcie prawda-fałsz nie odnosi się o ocen (tylko do faktów), Ale swoboda oceny (również przez dziennikarza) nie jest nieograniczona. Przytoczymy więc na koniec zdanie, które zdaniem Sądu zniesławiło oskarżycielkę posiłkową: „Gmina Żarki to nowy cel rażenia demokratycznej, od kiedy gmina postawiła się PIS-owskiej Kurator Oświaty (myszkowianka Urszula Bauer) nie chcąc reformy oświaty wg PIS. Wtedy do żareckich szkół wkroczyły wszystkie możliwe kontrole”.


 

Na początku odczytywania uzasadnienia wyroku skazującego Sędzia Magdalena Mastaj stwierdziła, że sporne zdanie jest… prawdziwe.


 

Odczytując wysokość kary (grzywna +nawiązka) Sędzia odniosła się do tego, że w ocenie Sądu artykuł (sporne zdanie) wywołać mogło skutek w formie utraty zaufania nauczycieli do ŚKO. Że jak będą mieć np. inną wizję, inne poglądy, niż Śląska Kurator Oświaty, to będą „działania odwetowe”.


 

Przypomnijmy sprawę nauczycielek z Zabrza


 

Śląska Kurator Oświaty (Urszula Bauer) zainicjowała postępowanie dyscyplinarne wobec 10 nauczycielek z Zespołu Szkół Specjalnych w Zabrzu, zarzucając im „publiczne manifestowanie poglądów” (cytat z z pisma Rzecznika Praw Obywatelskich do Anny Gamalczyk Rzecznika Dyscyplinarnego przy Wojewodzie Śląskim) „podczas zorganizowanego w tym dniu na terenie całego kraju protestu dotyczącego zmian przepisów w zakresie prawa do aborcji”.


 

„Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie przypomnieć, że wolność wyrażania poglądów oznacza wolność wszelkich zachowań (działań i zaniechań) stanowiących formę ekspresji własnych myśli, zarówno zwerbalizowanych, jak i posługujących się innym niż słowo kodem znaczeniowym. Poglądy bowiem można wyrażać w różny sposób, nie tylko słownie (mówiąc lub pisząc), lecz także za pomocą obrazów, w tym różnego rodzaju plakatów, a nawet nosząc określony ubiór lub odznaki. Wymaga również podkreślenia, że swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje”. Jak widać ŚKO miała inne zdanie i zainicjowała wspomniane wyżej postępowania dyscyplinarne. Rzecznik dyscyplinarna dla nauczycielek domagała się kary nagany z ostrzeżeniem. Komisja Dyscyplinarna wojewody uniewinniła nauczycielki. Miejmy nadzieję, że już samo przypomnienie tej historii żaden Sąd nie zinterpretuje, że przypisuję Śląskiej Kurator Oświaty konkretne intencje (oczywiście niegodne, np. powody polityczne, ambicjonalne), dlaczego wnioskowała o postępowania dyscyplinarne.


 

Jarosław Mazanek


 


Komentarze