Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

NA ŚWIĘTA POZWIEMY TO MIASTO!

Tomasz Urbański | 2019-01-08 12:20

(Myszków) 14 grudnia mieszkańcy Myszkowa, którzy po 2010 roku podpisali umowy najmu mieszkań komunalnych płacąc wcześniej nie swoje długi, które Urząd Miasta Myszkowa zapisywał jako „ciążące na lokalu” spotkali się w Pizzerii Capri z adwokat Katarzyną Wysocką-Krzymińską. W ten sposób oficjalnie ruszyła akcja zorganizowana przez Gazetę Myszkowską, w której chcemy odzyskać pieniądze mieszkańców, wpłacane jako warunek uzyskania umowy najmu. Kwoty były niebagatelne, od kilku do nawet 25 tysięcy złotych. W wyniku naszej akcji do redakcji zgłosiło się 19 rodzin, które łącznie wpłaciły 267 tysięcy. Burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak przez wszystkie te lata uzależniał często przyznanie mieszkania komunalnego od uregulowania nie swoich długów. Robił to na podstawie Uchwały Rady Miasta Myszkowa nr XL/352/2010 „w sprawie przyjęcia wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy oraz ustalania zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy”. Identyczne regulacje już w 2009 roku za niezgodne z prawem uznał WSA we Wrocławiu, wyrok ten został podtrzymany przez NSA.


 

Sprawę płacenia nie swoich długów jako warunek uzyskania mieszkania od miasta Myszkowa opisaliśmy przed wyborami samorządowymi w artykule „Spłać cudze długi. Dostaniesz mieszkanie” (GM 40/18). W kolejnym zapowiedzieliśmy ze po zebraniu wstępnej listy poszkodowanych lokatorów, odbędzie się zebranie z udziałem prawnika. Od początku tej sprawy współpracę podjęliśmy z adwokat Katarzyną Wysocką-Krzymińską, którą czytelnicy Gazety Myszkowskiej znają od kilku miesięcy z artykułów poradniczych dotyczących popularnych problemów prawnych.


 

Zadzieramy z gminą. Czy jest się czego bać?


 

- Czy nie stracę mieszkania, jak pozwę gminę?- pytali mieszkańcy podczas spotkania. Już to, że mieszkańcy mają takie obawy, świadczy o moralnej kompromitacji burmistrza Włodzimierza Żaka. Przez 8 lat stworzył system, w którym mieszkańcy boją się „władzy”, obawiają się jej arogancji, złośliwości. Wyjaśnialiśmy wspólnie z panią adwokat, że jedyne powody, kiedy gmina może próbować rozwiązać umowę najmu, to zadłużenie lokalu lub np. jego podnajmowanie innej osobie.


 

Jak będziemy odzyskiwać pieniądze?


 

Aby w ogóle adwokat Wysocka-Krzymińska mogła formalnie reprezentować lokatorów, każdy z nich musiał udzielić jej pełnomocnictwa procesowego i podpisać umowę. Na zakończenie zebrania część osób podpisało dokumenty od razu, część wzięło umowy do domu. Co ważne, podpisane muszą być w obecności prawnika, ale można je też osobiście podpisać w redakcji Gazety Myszkowskiej. My dopilnujemy ich prawidłowego wypełnienia, podpisania i umowy przekażemy do kancelarii.


 

Krok I


 

W imieniu lokatorów adwokat Wysocka-Krzymińska jako pełnomocnik mieszkańców wezwie Gminę Myszków do unieważnienia uchwały nr XL/352/10 jako sprzecznej z prawem. Uchylić uchwałę może tylko Rada Miasta Myszkowa. Czy to zrobi? Raczej wątpliwe. Skład rady jest podobny jak w kadencji 2010-14, problem nielegalności uchwały, na podstawie której miasto ściąga od przyszłych lokatorów nie ich długi, przestawiliśmy radnym pod koniec kadencji, rozmawialiśmy o problemie z przewodniczącym Rady Miasta Myszkowa Jerzym Woszczykiem. Pod jego kierownictwem radni nawet nie zająknęli się nad tematem. Trudno więc oczekiwać od radnych refleksji teraz, że warunki przyznawania lokali przez Gminę Myszków są niejasne, korupcjogenne, nieuczciwe i po prostu niezgodne z prawem.


 

Krok I- wezwanie gminy do unieważnienia uchwały zostanie wykonany w najbliższych dniach. Wtedy Gmina będzie miała 30 dni na ustosunkowanie się do wezwania. Radni uchylą uchwałę i jej skutki (co mało prawdopodobne), albo nie zrobią nic. Wtedy możliwy będzie


 

Krok II


 

W imieniu mieszkańców adwokat Wysocka-Krzymińska do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach zaskarży uchwałę z 2010 roku jako niezgodą z prawem. Wniosek do WSA trafi pod koniec stycznia. Od tego czasu przyjdzie nam czekać na rozstrzygnięcie sądu administracyjnego. Realnie, wyroku WSA można się spodziewać w połowie 2019 roku. Gdy uzyskami uchylenie uchwały wraz z uchyleniem skutków jej obowiązywania od 2010 roku, gmina Myszków, reprezentowana przez Burmistrza Włodzimierza Żaka będzie stała na pozycji praktycznie przegranej. Wtedy, w imieniu każdego z mieszkańców osobno, adwokat Wysocka-Krzymińska do Sądu Rejonowego w Myszkowie złoży pozew o zapłatę kwoty wpłaconej przed podpisaniem umowy najmu. Były to wpłaty tytułem czynszu (kilka do kilkunastu tysięcy, choć lokator jeszcze nie miał mieszkania), tytułem „kosztów sądowych” (choć lokator nie miał z gminą żadnej przegranej sprawy) i „za media” (choć lokator jeszcze nie korzystał z mieszkania, więc nie było podstawy do ponoszenia kosztów wody, czy wywozu śmieci).


 

Dług spłacony, gmina ściąga dalej


 

Choć burmistrz Żak uzależniał w pismach do lokatorów przyznanie mieszkania od spłaty długów po poprzednim lokatorze, nie ma na przejęcie długu żadnych dokumentów, umów cesji, NIC. To stworzyło nie tylko niejasną, ale wręcz patologiczną sytuację. Nowy lokator spłaca dług, nawet koszty sądowe nie swojego postępowania, ale nawet nie wie po kim spłaca zadłużenie. Gmina nie przenosi na nowego lokatora praw do długu, który czasem może udałoby się odzyskać. Robi to zresztą sama gmina, która choć odzyskała pieniądze, w wielu przypadkach prowadzi dalej egzekucję z dłużnika. W niektórych przypadkach mogło być tak, że gmina Myszków pod rządami burmistrza Żaka odzyskała dług.. 2 razy!


 

Mogłaby tym tematem zainteresować się Komisja Rewizyjna Rady Miasta Myszkowa. Jeżeli oczywiście tropienie nieuczciwości gminy, będzie w obszarze zainteresowania radnych…


 

Policja interesuje się łapówkami


 

-Odwiedza nas policja, pyta o panią X z Urzędu Miasta Myszkowa, czy dawaliśmy jej prezenty w zamian za obietnicę podpisania umowy. Skąd mają nasze adresy? - padło pytanie podczas spotkania 14 grudnia. Wyjaśniliśmy, że również redakcję Gazety Myszkowskiej odwiedził policjant z Wydziału Przestępstw Gospodarczych KPP w Myszkowie, pytając o informacje z naszego artykułu, gdzie opisaliśmy relacje kilku osób, jak w Urzędzie Miasta Myszkowa spotkali się w propozycją „odwdzięczenia się”. Opisaliśmy 3 przypadki, gdzie 2 skończyły się odmową wręczenia łapówki (ale propozycja - jak twierdzą te osoby- wyszła od urzędniczki), w jednym przypadku - wg. relacji mieszkańca- „dowód wdzięczności” w formie butelki wina, kawy, czekoladek został wręczony. Ale odmówiliśmy policji udostępnienia danych tych lokatorów, gdyż są one objęte tajemnicą dziennikarską. Listę osób, z którymi od 2010 roku gmina Myszków (poprzez MTBS lub KZGM) podpisała umowę najmu dla policji z pewnością nie była trudna do uzyskania. Policja ma uprawnienia, aby o takie dokumenty wystąpić do burmistrza miasta i tak zapewne było w tym przypadku.


 

Burmistrz odmawia mieszkania… łamiąc prawo?


 

Podczas spotkania z mieszkańcami podaliśmy też inny przykład, pokazujący jak krzywdzące mogą być zapisy uchwały, na podstawie której burmistrz Myszkowa przyznaje, ale też czasem odmawia przyznania mieszkania komunalnego. Jeden z przykładów przedstawionych przez Adwokat Katarzynę Wysocką-Krzymińską dotyczył sytuacji (jak mówiła, zwróciła się w tej sprawie do niej klientka, z prośbą o pomoc prawną), której burmistrz Myszkowa odmówił przyznania mieszkania komunalnego powołując się właśnie na regulamin z 2010 roku. A regulamin ten zawiera wybiegające poza ustawę dodatkowe kryteria, których gminie nie wolno było przyjmować. Np. że nie może ubiegać się o mieszkanie komunalne osoba, która w ciągu ostatnich 5 lat sprzedała mieszkanie, albo ma inną nieruchomość. Takie warunki są niezgodne z przepisami, gdyż kryterium przyznawania mieszkania mogą być tylko sytuacja rodzinna i dochody.


 

-Zażądałam od burmistrza w imieniu mojej klientki odmowy przyznania mieszkania w formie decyzji, którą można zaskarżyć do sądu- mówiła mec. Wysocka-Krzymińska.


 

Ten przykład pokazuje, że krąg osób poszkodowanych przez Gminę Myszków, wobec których źle stosowano prawo, może być większy. To nie tylko osoby, od których gmina ściągnęła cudze długi, jako warunek podpisania umowy najmu, ale również osoby, które mieszkania nie dostały, a spełniały kryteria ustawowe. Jeżeli wykażą konkretną szkodę, mogą rozważyć złożenie przeciwko gminie pozwu o odszkodowanie.


 

Wygląda na to, że dla Rady Miasta Myszkowa kadencji 2018-23 i 9 roku rządzenia burmistrza Włodzimierza Żaka rok 2019 będzie stał pod znakiem procesów z mieszkańcami. I nie wygląda na to, żeby włodarz miasta zamierzał w tym temacie zmienić postępowanie. Włodzimierz Żak nie odpowiada w tym temacie na żadne pytania, naruszając tym samym normy Kodeksu Postępowania Administracyjnego. 6 listopada do burmistrza Żaka wysłaliśmy szereg pytań:


 

Po artykule w GM „12 rodzin i 158.372,60 zł” oraz wcześniejszym dot. tego tematu, Gazeta Myszkowska otrzymała informację od zainteresowanych mieszkańców, że pracownicy Urzędu Miasta Myszkowa lub prac. Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej dzwonią do zainteresowanych, z prośbą o zgłoszenie się do UM Myszków celem omówienia warunków zwrotu kwot wynikających z wpłat dotyczących nie ich długów (warunek przyznania lokalu komunalnego stawiany w pismach od burmistrza). Proszę o potwierdzenie informacji i odpowiedź:


 

1. Czy to prawda, że pracownicy UM/KZGM wykonywali takie telefony?


 

2 Czy to oznacza, że Burmistrz Miasta Myszkowa po np. własnej analizie prawnej, zgadza się z argumentacją przedstawioną w naszych artykułach, że uzależnianie przyznania mieszkania komunalnego od deklaracji uregulowania nie swoich długów (przypisanych do lokalu) odbywało się z naruszeniem prawa i UM Myszków/burmistrz chce ten błąd naprawić?


 

3. Jeżeli tak, to jakie UM Myszkowa proponuje mieszkańcom warunki zwrotu wpłaconych kwot? (terminy zwrotu, ew. inne warunki)


 

4. Wg naszych informacji wiele tych osób aby spełnić żądania UM Myszków zaciągnęło kredyty, które ciągle spłacają. Czy jeżeli UM Myszków zwróci lokatorom wpłacone kwoty, to czy z odsetkami od dnia wpłaty?


 

Od wysłania pytań minął już pełny miesiąc. Do akcji obdzwaniania mieszkańców, obiecywania im zwrotu wpłaconych pieniędzy bez procesu nikt jak widać nie chce się przyznać. Telefony miały być wykonywane przed II turą wyborów na burmistrza Myszkowa. Jeżeli tak faktycznie było, brak odpowiedzi na pytania redakcji tylko wzmacnia spekulacje, że celem dzwoniących mogło być wprowadzenie mieszkańców w błąd, co do planów walczącego o reelekcję burmistrza.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze