Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

MYSZKÓW (RO)ZWIJA MOŻLIWOŚCI?

Tomasz Urbański | 2018-08-07 12:20

(Myszków) Rada Miasta Myszkowa, zwykłą większością głosów uznała za bezzasadną skargę na Kierownika Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Myszkowie, który odmówił przedłużenia umowy najmu podlegającej sobie nieruchomości, z jej dotychczasowym, wieloletnim najemcą. Trzeba od razu przyznać, że wspomniana odmowa odbyła się w zgodzie z literą - twardego w tym przypadku - prawa, ale sam sposób odmowy, towarzyszące jej okoliczności i cały kontekst sprawy pozostawia duży niesmak i wątpliwości. Biznesmen, który od lat inwestował w wynajmowany lokal, został bez choćby jednego słowa wytłumaczenia „wyrzucony” z wynajmowanego lokalu. Takie działanie miejskich urzędników to tak naprawdę prawdziwa antyreklama Myszkowa, zniechęcająca do prowadzenia biznesu w mieście, które w pięknym haśle obwieszcza, że „Rozwija możliwości”. Czy właśnie w ten sposób? Odstraszając potencjalnych przedsiębiorców?
 

We wtorek 17 lipca w błyskawicznym tempie przeprowadzona została nadzwyczajna Sesja Rady Miasta Myszkowa. W jej programie znalazła się m.in. skarga na Kierownika Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Myszkowie, Grażynę Dorożyńską.

 

Większość z obecnych na sali 17 radnych uznała, że składający ją mieszkaniec miasta nie ma racji, a skarga jest bezzasadna. Jedynie czworo rajców (Iwona Skotniczna, Mirosława Picheta, Norbert Jęczalik i Dariusz Muszczak) miało w tej sprawie wątpliwości i wstrzymało się od głosu.
 

„TO BYŁO TAKIE FAJNE MIEJSCE”…
 

Na Grażynę Drożyńską poskarżył się Andrzej M., któremu kierowany przez nią Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej nie przedłużył umowy najmu na lokal przy ulicy 1 Maja w Myszkowie, w której znajdowała się popularna wśród sporej części mieszkańców Myszkowa, a nawet powiatu, herbaciarnia – pub – w przeszłości kawiarenka internetowa. Lokal „ewoluując” pod względem świadczonych usług (dziś nie ma tam np. wspomnianej kawiarenki internetowej) funkcjonował przez 18 lat! Teraz prawdopodobnie zostanie zamknięty. Nie wiadomo, w jaki sposób zostanie zagospodarowany budynek, w którym mieściła się herbaciarnia. Mieszkańcy, których spotkaliśmy w jej pobliżu, i z którymi rozmawialiśmy o tej sprawie, nie kryją zaskoczenia i żalu. – Lubiłam tam chodzić, bo to był lokal inny niż podobne tego typu w mieście. Nie potrafię tego dokładnie opisać, ale miał swój „klimat”. Można tam było kupić takie herbaty czy kawy, których próżno szukać na sklepowych półkach, sprzedający je pan potrafił o nich opowiadać, instruował jak je przygotować. Ostatnio można było tam też napić się piwa, ale nie jak w innych knajpkach. Tu do wyboru były takie gatunki, jakich nigdzie indziej nie było, np. z małych lokalnych browarów, można powiedzieć: „rzemieślnicze”. To nie była typowa knajpa z „lanym” piwem, ze wstawionym towarzystwem, tu zawsze była kultura, w tle cicha muzyka, naprawdę fajne miejsce. Można tu było bez wstydu przyprowadzić znajomych – mówi jedna z mieszkanek Myszkowa. – Kupowałem tu torebeczki z herbatami z całego świata, na prezent dla żony, bo ona jest jej miłośniczką i bardzo lubi w tej kwestii „eksperymentować”. To był jedyny w mieście i chyba jedyny w okolicy tego typu punkt. Dlatego jego zamknięcie to wielka strata. Po prostu żal takiego miejsca. Nie wiem czy właściciel będzie chciał kontynuować działalność w innym miejscu, tym bardziej, że ludzie przez tyle lat już przyzwyczaili się do tej lokalizacji Kiedyś, kiedy jeszcze dworzec nie był wyremontowany, jak „uciekł” mi pociąg, mogłem tu poczekać na następny. Bardzo żałuję, że to miejsce prawdopodobnie zniknie z mapy myszkowskich lokali – dodaje inny mieszkaniec, bywalec herbaciarni.
 

JEŚLI NIE WIADOMO, O CO CHODZI, TO CHODZI… NO WŁAŚNIE, O CO?

 

Mówiąc o rozpatrywanej przez radnych skardze w wielkim skrócie: Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Myszkowie wypowiedział umowę najmu administrowanej przez siebie nieruchomości jej dotychczasowemu najemcy, Andrzejowi M. KZGM nie zgodził się także na to, by Andrzej M. podnajął część lokalu firmie, która prowadziłaby z nim działalność gospodarczą. Nie chodziło tu o czerpanie korzyści z podnajmu, ale zmniejszenie kosztów prowadzenia działalności i zwiększenie rentowności lokalu. KZGM odmówił. Wypowiedzenie umowy najmu odbyło się oczywiście zgodnie z prawem, ale w sposób, delikatnie mówiąc, mało elegancki. Najemca poskarżył się zatem burmistrzowi miasta Włodzimierzowi Żakowi. - Lokal ten został objęty przez moją firmę w dniu 1 marca 2000 roku. Na przestrzeni tych minionych lat kilkakrotnie były udzielane zgody na podnajem innym podmiotom, prowadzącym wespół z moją firmą działalność gospodarczą, polegającą m.in. na prowadzeniu herbaciarni, sklepu z herbatą i kawą, kawiarenki internetowej, pubu itd. W związku z likwidacją działalności gospodarczej prowadzonej w podnajmowanym przeze mnie części lokalu przez firmę „H…” (skrót nazwy pochodzi od redakcji), postanowiłem ponownie kontynuować tego typu działalność handlowo usługową, ale wraz z (inną – przyp. red) firmą (…), której współwłaścicielem jest córka mojej wspólniczki (…) Wierząc, że – jak dotychczas – taka zgoda będzie szybko wyrażona, w marcu rozpoczęliśmy kolejny już gruntowny remont pomieszczeń, aby spełnić wiele ciągle zmieniających się wymagań, w tym sanitarno epidemiologicznych. Np. w związku z tzw. „walką ze smogiem” postanowiłem zlikwidować kominek opalany drewnem oraz zainstalować promowane i ekologiczne ogrzewanie gazowe. Panie Burmistrzu, jest Pan człowiekiem, który z pewnością doskonale rozumie, że tylko poprzez połączenie sił i środków przeróżnych podmiotów można sprostać rosnącym kosztom i niewielkiej rentowności działalności handlowo-gastronomicznej w takim mieście, jak Myszków. Moja prośba o podnajem (…) została jednakże odrzucona pismem z 20 marca 2018 roku. Decyzja ta nie została poparta jakimkolwiek sensownym argumentem, czy też zarzutem prawnym. Nie, bo nie! W związku z tą odmowną decyzją, firma ta (ewentualny podnajemca – przyp. red) wycofała się z tejże inwestycji, podejrzewając, iż przyczyną odmowy były osobiste animozje. Szukając kolejnego wspólnika, w dniu 30 maja br. złożyłem do KZGM kolejną prośbę o podnajem części wynajmowanego przez mnie lokalu (…) i jak dotąd (na dzień 22 czerwca r. – przyp. red.) nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Zgody takiej udzielał kilka razy poprzedni administrator, czyli Prezes Zarządu MTBS. Z kolei, będący od 2015 roku kolejnym administratorem tego lokalu, KZGM także wyrażał zgodę na podnajem, pismem w dniu 2 grudnia 2016 roku. Wtedy tak, a dzisiaj już nie?! Przez te dotychczasowe ponad 18 lat, lokal ten wymagał wielu prac remontowo-budowlanych. Wszelkie prace finansowane były tylko z naszych nakładów. Polegało to na wymianie okien, drzwi, założeniu rolet antywłamaniowych, montażu kominka spełniającego rolę centralnego ogrzewania, zrobieniu nowej posadzki i kafelków, poprawieniu tynków, zmodernizowaniu instalacji elektrycznej, wodno-kanalizacyjnej oraz wentylacyjnej. Ponadto ponieśliśmy wiele wydatków na zewnątrz wynajmowanego budynku, mających na celu poprawienie wyglądu zdewastowanego otoczenia. Przy pomocy naszych środków także często naprawialiśmy dach i malowaliśmy elewację budynku. W trudnym dla nas okresie budowy ronda Flagi RP i przebudowy parkingu oraz ulicy 3 Maja zanotowaliśmy olbrzymie straty finansowe. Nie otrzymaliśmy z tego tytułu żadnej rekompensaty (…) Nigdy nie zdarzyło się, abym kiedykolwiek nie zapłacił w terminie czynszu tytułem najmu tego lokalu lub podatku od nieruchomości! Tymczasem, w dniu 18 czerwca br. odebrałem kuriozalne i pełne niedbalstwa oświadczenie o wypowiedzeniu umowy najmu mojego lokalu – co ciekawe – wysłane, jak moja prośba o podnajem, także 30 maja (…) Gdyby nawet uznać to nagłe i nieudolne wypowiedzenie za wystarczająco merytoryczne i zgodne z prawem, chciałbym wiedzieć, jaki jest jego prawdziwy powód… Czy po tylu latach najmu nie zasługuję na trochę bardziej empatyczny sposób traktowania? W tej chwili wstrzymałem już wszelki remont i pytam, kto zwróci mi moje dotychczasowe nakłady na ten obiekt? Zgodnie z zasadami najmu, powinienem teraz doprowadzić ten lokal do stanu nie gorszego niż ten, gdy go obejmowałem w 2000 roku, powinienem skuć podłogi, tynki, wstawić spróchniałe okna i drzwi, zdemontować rolety antywłamaniowe, itd. (…) A swoją drogą współczuję Panu i także mieszkańcom mojego miasta poziomu merytorycznego (i nie tylko) niektórych urzędników. Czasem arogancja u takich osób, mieniących się władzą, pełniących przecież służbę dla obywateli, odbiera jej rozum… - napisał w skardze do burmistrza Włodzimierza Żaka Andrzej M.
 

O co chodzi ze wspomnianym „niedbalstwem” i „poziomem merytorycznym niektórych urzędników”? Skarżący się Andrzej M. ma prawdopodobnie na myśli oświadczenie o wypowiedzeniu umowy najmu (z 30 maja 2018 roku), składające się z zaledwie …jednego (!) zdania, a i tak zawierającego podstawowy błąd. Podano w nim niewłaściwą datę zawarcia umowy KZGM z Andrzejem M., opiewającą na 2 maja 2015 roku. – Jako osoba fizyczna nigdy nie zawierałem żadnej umowy najmu w dniu 2 maja 2015 roku (…) Prowadząc działalność gospodarczą (…) wynajmuję gminny lokal użytkowy w Myszkowie przy ulicy 1 Maja 3 od 1 marca 2000 roku, którego administratorem do końca 2014 roku był MTBS. W związku z przejęciem tejże administracji przez KZGM (chociaż – gwoli ścisłości umowy z MTBS dotychczas nikt nie rozwiązał) została między nami zawarta kolejna umowa najmu w dniu 2 lutego 2015 roku – zwrócił uwagę Andrzej M. w piśmie do KZGM 21 czerwca.
 

DYSKUSJI NAD SKARGĄ NA SESJI NIE BYŁO
 

Podczas sesji nadzwyczajnej odczytano tylko projekt uchwały Rady Miasta, uznającej skargę za bezzasadną, nie dyskutowano nad nią. Radnym prawdopodobnie wystarczyła wymiana poglądów na komisjach, które zapoznawały się ze skargą. Ale mieszkaniec, który mógłby uczestniczyć w sesji i nie znający meritum wspomnianej skargi, nie wiedziałby, dlaczego radni głosują tak, jak głosują. Przytoczymy zatem wyjaśnienie Kierownika Komunalnego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Myszkowie, które znalazło się także w uzasadnieniu uchwały. - Umowa najmu została zawarta (…) w dniu 2 lutego 2015 r. (w materiałach sesyjnych data została już zmieniona na prawidłową – przyp. red.) (…) pomiędzy Gminą Myszków - Komunalnym Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej w Myszkowie, a panem Andrzejem M. Umowa została zawarta na czas nieoznaczony z możliwością jej rozwiązania za trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Wypowiedzenie umowy najmu nie wymaga uzasadnienia (…) W celu przejrzystości gospodarowania mieniem Gminy zdecydowano o rozwiązaniu umowy najmu za wypowiedzeniem i oddanie lokalu w najem w trybie przetargowym na czas oznaczony do lat trzech (…). Dalej – w odpowiedzi na skargę - KZGM swoją decyzję o nie przedłużeniu umowy najmu z Andrzejem M. KZGM tłumaczy tym, że w orzecznictwie sadów administracyjnych pojawiają się dwie sprzeczne wykładnie, jak interpretować pojęcie „nieruchomości”, a w konsekwencji, jakie stosować wobec nich zasady i czynności prawne. Mówiąc „bardzo na skróty”: KZGM przychylił się do prawnego poglądu, który mówi o tym, że „wszelkie sytuacje wydzierżawiania lub najmu pomieszczeń na okres dłuższy niż trzy lata, to kompetencja rady gminy”. - Wyrażanie zgody na podnajem nie jest obowiązkiem Wynajmującego. Zgodę wyrażono tylko raz w dniu 2 grudnia 2016 roku i wyjątkowo (…) Zwrócić należy uwagę, że podnajem zawsze wiąże się z ryzykiem czerpania przez najemcę korzyści z podnajmu, a nie takie jest przeznaczenie mienia gminnego – dodaje Grażyna Drożyńska, Kierownik KZGM. Dla wyjaśnienia dodajmy jeszcze, że w grudniu 2016 podnajemcą był …syn Andrzeja M., na którym, jak uważa KZGM, ten mógł chcieć „zarobić”.
 

Ocenę opisanej sytuacji pozostawiamy naszym czytelnikom.
 

Robert Bączyński



Galeria zdjęć

Komentarze