Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

MOST NA GRUCHLI JUŻ PRZEJEZDNY

Tomasz Urbański | 2018-04-22 12:20

(Myszków) Najpierw miał być gotowy na 21 grudnia 2017, ale ten termin od początku wydawał się nierealny. W styczniu pisaliśmy w Myszkowskiej, że most na Gruchli, który jest ważną przeprawą pomiędzy dzielnicą Mrzygłód i Centrum może nie być gotowy nawet do końca kwietnia 2018. Ale jest dobra widomość. W tym tygodniu, mimo trwających prac wykończeniowych piesi, rowerzyści, motocykliści mogli już swobodnie przejechać. Na koniec tygodnia most może być przejezdny dla samochodów, choć nie oznacza to jeszcze jego końcowego odbioru i informacje o objazdach raczej nie znikną. „Miejscowi” z pewnością szybko odkryją  przejezdną ulicę Gruchla.

 

We wtorek pracownicy „Nowak- Mosty” z Dąbrowy Górniczej, -firmy, która wygrała przetarg na budowę mostu i kładki dla pieszych, wykonywali ostatnie prace. Most ma już bariery, końcową nakładkę asfaltową.

 

Zamknięta dla ruchu ulica Gruchla to spory kłopot dla jej mieszkańców, którzy muszą bardzo nadkładać drogi, by dostać się do innych części miasta. Przejście i przejazd uniemożliwia rozebrany most nad Potokiem Parkoszowickim. Do 21 grudnia – za blisko milion 135 tysięcy złotych - miał tu powstać m.in. nowy most i kładka pieszo – rowerowa. Umowa z wykonawcą inwestycji, firmą Nowak - Mosty sp. z o.o. z Dąbrowy Górniczej, została podpisana 12 października ubiegłego roku. Z terminem ukończenia prac początkowo na 21.12.2017. Zdaniem wielu specjalistów, termin nałożony przez miasto był z góry nierealny. Miasto Myszków próbowało „opóźnienie” zrzucić na inspektora nadzoru: - Zatrudniony u nas inspektor nadzoru, ku naszemu zaskoczeniu nie podpisał umowy przedłużającej jego zatrudnienie, stawiając Gminę wobec wstrzymania inwestycji, które nadzorował. To jedna z przyczyn przedłużenia prac. Wśród pozostałych, niezawinionych ze strony wykonawcy przeszkód znalazły się m.in. oczekiwanie na dodatkową stal, braki w projekcie dodatkowych łożysk pod konstrukcją stalową kładki pieszo - rowerowej oraz warunki pogodowe, które wymusiły na wykonawcy dodatkowe zabezpieczenia konstrukcji przed i po betonowaniu. Przychylając się do prośby wykonawcy Gmina wydłużyła termin robót do kwietnia br. -wyjaśniała w styczniu br. dla Gazety Myszkowskiej rzecznik UM Myszków Małgorzata Kitala - Miroszewska.

 

Ten „inspektor nadzoru” to Andrzej Pałys, który jest autorem zawiadomienia do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o tym, że - jak sam odkrył -  w Urzędzie Miasta Myszkowa normą była realizacja inwestycji i remontów bez wymaganych pozwoleń lub zgłoszeń. Przypominał też, że to nie on nie przedłużył umowy o pracę urzędzie, tylko burmistrz Włodzimierz Żak „kluczył”, aż nie doszło do przedłużenia umowy: - To nie jest prawda. Ja nie mówiłem, że nie chcę pracować w Urzędzie Miasta, że nie przedłużę z magistratem umowy o pracę. Umowę o pracę miałem do 1grudnia 2017 roku.  Rozmawiałem jeszcze 30 listopada z burmistrzem, i nowa umowa nie była jeszcze dla mnie przygotowana. Burmistrz dopuścił mnie mimo tego do pracy. (…) Od początku ostrzegałem, że termin 21 grudnia jest nierealny. Przy przekazaniu placu budowy mówiłem wykonawcy: „Zdaje Pan sobie sprawę, że Pan nie zdąży?” Jakieś 2 - 3 tygodnie później, podczas spotkania, w którym uczestniczył burmistrz Włodzimierz Żak, wiceburmistrz Iwona Franelak i kierowniczka działu inwestycji powtórzyłem, że termin jest niemożliwy do zrealizowania, m.in. ze względu na technologie stosowane przy inwestycji i porę roku, kiedy miała być stosowana.  Moim zdaniem miasto dało za krótki termin wykonania prac, a wykonawca „dał się w to wpuścić”, ryzykując, że miasto przedłuży mu termin i nie nałoży kary finansowej. Wiceburmistrz Franelak podczas spotkania pytała mnie: „Panie Andrzeju, to kiedy jedziemy przecinać wstęgę?” Ja jej mówiłem: Jaką wstęgę? Oni w życiu nie zrobią tego do 21 grudnia. Mówiłem to już w październiku - mówił w styczniu dla Gazety Myszkowskiej Andrzej Pałys.

 

Długo wyczekiwane przez mieszkańców ukończenie remontu cieszy, choć efekt końcowy już budzi wątpliwości mieszkańców. Jeden z nich zwrócił nam uwagę jak wygląda „wejście” na kładkę dla pieszych, ew. rowerzystów:  - Chciałbym Państwa zainteresować sprawą nowego mostu na Gruchli. Most ma być podobno gotowy w czwartek (12.04) natomiast ciekawostka na moście to przejście dla pieszych od strony Mrzygłodu. Zrobione jest tak, aby osoby niepełnosprawne, osoby na rowerach oraz piesi mieli dobry tor przeszkód z grysu i krawężników. W celu  przedostania się  na przejście trzeba będzie się nieźle pogimnastykować. Sprawa wygląda już na ukończoną, jak zwykle czysta głupota urzędnicza. Pozdrawiam, i zapraszam do obejrzenia tego „wynalazku nowoczesnej inżynierii drogowej” – napisał w mailu do naszej redakcji czytelnik.

 

Od dłuższego czasu pokazujemy na różnych przykładach, jak myszkowscy urzędnicy z miasta mają problem z planowaniem, a więc myśleniem perspektywicznym do przodu. Oczywiście obejrzeliśmy most  i kładkę. Krawężnik nie wydaje się wysoki, nie powinien stwarzać problemu, ale dlaczego tuż przed kładką zrobiono osobno wydzielony wjazd do przepompowni ścieków? Możemy się tylko domyślać, że wysypany grysem wjazd zostanie wkrótce pokryty asfaltem i sytuacja się poprawi. Na tym odcinku ulicy przed i za mostem nie ma chodnika, ale pewnie nie byłoby przesadnym wysiłkiem pomyśleć, że jest tu potrzebny i kiedyś powstanie. Przejście przez kładkę można było zaprojektować i zrobić jako część późniejszego chodnika, a nawet ścieżki pieszo - rowerowej. Ale to - jak wcześniej zaznaczyłem - wymagałoby perspektywicznego myślenia. Albo po prostu myślenia.

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze