Gazetamyszkowska.pl

ŁUKASZ KONARSKI: „NIE BĘDĘ TOLEROWAŁ ŻADNEJ FORMY NIEUCZCIWOŚCI”

Tomasz Urbański | 2018-07-29 12:20

(Zawiercie) W Zawierciu zrobiło się głośnio o tym, że odwołany jesienią ubiegłego roku ze stanowiska zastępcy prezydenta Zawiercia Łukasz Konarski chce powalczyć o władzę w stolicy powiatu. Pojawiały się także spekulacje, że Ł. Konarski został odwołany, ponieważ nie zgadzał się na podwyżkę opłat za śmieci. Czy to możliwe, że były wiceprezydent Konarski mógł stanowić polityczne zagrożenie? Nieoficjalnie mówi się, że obecnie urzędującego prezydenta Witolda Grima może poprzeć koalicja PO i SLD. W wywiadzie dla Kuriera Zawierciańskiego Ł. Konarski przyznaje, że stara ekipa w Zawierciu od lat wymienia się krzesełkami i że czas z tym skończyć. Jedno jest pewne - nadchodzące wybory samorządowe zapowiadają się bardzo ciekawie.
 

Przypomnijmy Łukasz Konarski na początku obecnej kadencji krótko pełnił funkcję radnego powiatowego. W ostatnich wyborach samorządowych startował z list PO. Radni powiatowi jeszcze w 2014 roku jednogłośnie przyjęli uchwałę w sprawie rezygnacji radnego Konarskiego z funkcji członka Zarządu Powiatu Zawierciańskiego. Rezygnacja wiązała się właśnie z powołaniem na stanowisko zastępcy prezydenta miasta Zawiercie do spraw społecznych. Łukasz Konarski w przeszłości był także radnym miejskim (2006–2010). Pracował również jako kierownik biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Będzinie.

 

Jako wiceprezydentowi Konarskiemu podlegały prace prowadzone przez Wydział Spraw Obywatelskich, Wydział Promocji, Kultury i Sportu oraz przez Urząd Stanu Cywilnego; podlegał mu MOK, OSiR, ZGM, Agencja Rozwoju Zawiercia, MOPS. Opiekował się Młodzieżową Radą Miasta i Radą Seniorów, przewodniczył komitetowi rewitalizacji i komitetowi rozwiązywania problemów społecznych w Zawierciu. Ze stanowiska zastępcy prezydenta (można odnieść wrażenie cieszący się sporym uznaniem lokalnej społeczności) Konarski został odwołany 18 października ubiegłego roku.
 

Kurier Zawierciański: - Czy będzie Pan walczył o fotel prezydenta Zawiercia? Jeśli tak, to co ostatecznie przesądziło o podjęciu takiej decyzji?

 

Łukasz Konarski: - Tak, będę się ubiegał o urząd Prezydenta Miasta Zawiercie w najbliższych wyborach. Bardzo zależy mi na tym, aby nasze miasto wreszcie ruszyło do przodu i zaczęło się rozwijać. Decyzję o starcie w wyborach podjąłem po rozmowach z moją rodziną i przyjaciółmi, którzy dobrze mnie znają i wiedzą, na co mnie stać. Ostatecznie, o podjęciu takiej decyzji przesądziło również ostatnio zdobyte doświadczenie związane z pracą w urzędzie miasta. Wierzę, że można robić więcej, można lepiej dbać o nasze miasto i mieszkańców. Jestem kandydatem niezależnym, bezpartyjnym.
 

KZ: - Dlaczego został Pan odwołany z funkcji zastępcy prezydenta do spraw społecznych? Ostatnio jako powód podawał Pan „różnice zdań tak daleko idące, że uniemożliwiały dalszą współpracę”. Czy dziś może pan powiedzieć więcej na ten temat?
 

Ł. K.: - To nie moje słowa, proszę o nie spytać obecnego prezydenta, to jego decyzja i jego argumentacja. Rzeczywiście, różniliśmy się w wielu sprawach podejściem, wizją i wyborem możliwych rozwiązań, ale to przecież pozytywna wymiana opinii pozwala na wybór najlepszego rozwiązania. Nie bójmy się rozmawiać! W Zawierciu potrzeba dialogu, mądrych decyzji i słuchania wszystkich na uczciwych zasadach. Różnice poglądów nie powinny decydować o zmianach personalnych. Sztuką jest kompromis i umiejętność rozmawiania.

 

KZ: - Czy hasło jakie Pan wybrał „Zawiercie OdNowa” oznacza odcięcie się od polityki prowadzonej przez obecne władze miasta?

 

Ł. K.: - Przez 3 lata byłem Zastępcą Prezydenta Zawiercia. Pozwoliło mi to dokładnie zobaczyć, jak wygląda zarządzanie Zawierciem. Miałem nieco inne wyobrażenie na ten temat. Ani studia politologiczne, ani lata działalności samorządowej, politycznej nie dały mi właściwego obrazu. Będąc w środku miałem okazję stwierdzić, co można zrobić inaczej. Zobaczyłem, jak „od podszewki” to wszystko w mieście wygląda. Wiem, że chcę bardziej odważnych decyzji, zabiegania o inwestycje i fundusze zewnętrzne. Chcę aktywnej prezydentury. Wiem, że w pracownikach urzędu i mieszkańcach jest ogrom energii, potrzeba tylko właściwych narzędzi, żeby ją wydobyć. Chcemy z grupą osób, którym zależy na Zawierciu, od nowa rozbudzić nasze miasto, aby ruszyło do przodu. I już nigdy się nie zatrzymywało.

 

KZ: - Co chciałby Pan zmienić w Zawierciu?

 

Ł. K. - Mam dwa priorytety: Mieszkańcy - zwiększenie ich udziału w życiu miasta, żeby nie byli tylko odbiorcami, a współtworzącymi miasto. Zaangażować ich można za pomocą m.in. budżetu obywatelskiego, inicjatywy obywatelskiej, stworzenia narzędzi kontroli i poprzez audyty. Równocześnie trzeba oddać miasto i jego przestrzeń mieszkańcom poprzez np. strefy odpoczynku, ciekawe place zabaw i rekreacji. Mieszkańcy zawsze powinni czuć się w Zawierciu dobrze, a ja chcę dążyć do tego, aby chcieli do niego wracać, a nie z niego uciekać. Powinni mieć poczucie współodpowiedzialności za Miasto, ale również traktować je jako swój Dom. Drugi priorytet to Odnowa Zawiercia – w naszym mieście są miejsca zaniedbane, niedoinwestowywane przez lata, jak np. Osiedle TAZ czy ulica Marszałkowska. Te miejsca mogłyby być wizytówkami Zawiercia. Uważam, że możemy zrewitalizować te obszary z pomocą funduszy unijnych. Trzeba dużo bardziej aktywnie i skutecznie aplikować w kolejnych programach. Nie godzę się z informacjami o braku środków. Czasami trzeba tych środków poszukać, a europejskie fundusze społeczne dają szansę na rewitalizacje zabytkowych budynków. Chcę dodać, że rewitalizację traktuję całościowo. Ładne kamienice, odremontowane elewacje muszą współgrać z aktywizacją społeczną mieszkańców. Z animowaniem społeczności. Chcę odejść od stereotypów naznaczających miejsca, które dla Zawiercia mają charakter środowiskowy i historyczny.
 

KZ - Pojawiła się plotka sugerująca, że jest Pan popierany przez NAW. Jak się pan do tego odniesie?
 

Ł. K. - Nie odnoszę się do plotek. Zawsze wybieram fakty. Proszę zatem o pytania o sprawdzone fakty.
 

KZ - Całe Zawiercie mówiło o sprawie zawierciańskiej afery korupcyjnej, gdy razem z byłym prezydentem Zawiercia Ryszardem M. na ławie oskarżonych zasiadł także jego ówczesny zastępca Marek K. Ten ostatni obecnie jest dyrektorem Miejskiego Zespołu Obsługi Ekonomiczno-Administracyjnej Szkół w Zawierciu. Jakie działania podjąłby Pan jako prezydent, by oczyścić wizerunek gminy?
 

Ł. K. - Nie pomogą tu żadne zabiegi PR-owe. W oczyszczeniu wizerunku gminy pomoże tylko rzetelna i uczciwa praca następców. Czas na młodych. Dajmy im szansę wprowadzać świeże pomysły. Stara ekipa w Zawierciu od lat wymienia się krzesełkami. Czas z tym skończyć. W Zawierciu nie będę tolerował żadnej formy nieuczciwości czy niesprawiedliwości. Urząd i każda jego komórka mają być krystalicznie czyste. Każdy mieszkaniec będzie miał możliwość sprawdzenia tego w każdej chwili.
 

KZ - W przeszłości pytaliśmy, czy miasto zamierza przeprowadzić audyt, który pozwoliłby wyjaśnić np. to jak w rzeczywistości wyglądała procedura przyznawania mieszkań komunalnych w czasie, gdy wiceprezydentem był Marek K. Miasto uznało, że audyt dokonany przez pracowników urzędu mógłby być podważony przez każdą ze stron, a wynajęcie zewnętrznej firmy do przeprowadzenia kontroli wiązałoby się natomiast z kosztami obciążającymi budżet miasta. Co Pan o tym sądzi? Czy Pan taki audyt by przeprowadził?

 

Ł. K.: - Nie audyt, a audyty, liczba mnoga. To powinny być stałe narzędzia bieżącej kontroli tzw. osób u władzy. W naszej świadomości audyt funkcjonuje jako próba złapania kogoś na błędzie, że to działanie przeciwko komuś. Tymczasem każdy pracownik jest po prostu rozliczany z pracy i wyników. Audyty powinny być przeprowadzane regularnie, bez względu kto w danym momencie będzie rządził miastem. Wyniki powinny być regularnie publikowane i zawsze dostępne dla mieszkańców. Audyty są w interesie dobrej władzy – potwierdzają sensowność i uczciwość podejmowanych działań. Są też swoistą odpowiedzią dla rządzących na pytania dotyczące jakości władzy. Władza jest nie tylko przywilejem, ale przede wszystkim obowiązkiem. Nie jest dana raz na zawsze i każdy rządzący powinien mieć tego świadomość. Każdy też powinien sam przed sobą umieć się rozliczyć. A tym bardziej dać rozliczyć swoją pracę przed mieszkańcami!

 

Z Łukaszem Konarskim rozmawiała Monika Polak-Pałęga

 

Foto: mat. prasowe



Galeria zdjęć

Komentarze


REKLAMA