Gazetamyszkowska.pl

Komu Ślęczka odpuszcza podatki

MyszPress | 2012-11-11 20:22

(Koziegłowy) Z powodu „trudnej sytuacji finansowej” w 2011 roku gmina zwolniła sześć podmiotów z płacenia podatków powyżej kwoty 500 zł. Największą ulgę – ponad 5 tys. zł - otrzymała karczma Czardasz z Koziegłów. Przez 3 lata burmistrz umorzył karczmie Czardasz ponad 25 tysięcy należnych podatków. Tymczasem na każdej sesji radni narzekają na pustki w gminnej kasie. Przewodnicząca Rady Gminy Joanna Kołodziejczyk, jak mantrę powtarza słowa, że budżet nie jest z gumy i się nie rozciągnie. W 2011 roku rozciągnął się o co najmniej 10 tysięcy złotych. „Decyzje umorzeniowe stanowią bardzo mały procent  w stosunku do dochodów własnych gminy pochodzących z podatków i opłat lokalnych” – tłumaczy rzecznik urzędu.

 

Burmistrz Koziegłów Jacek Ślęczka zwolnił 6 podmiotów z podatku od nieruchomości za rok 2011, na opiewającą kwotę powyżej 500 zł. Łączna kwota zwolnień to prawie 9 tys. zł. Natomiast przychody z podatku od nieruchomości wyniosły 1,1 mln zł. W większości ulgami obdarowano osoby prowadzące małe firmy – piekarnia, komis samochodowy czy warsztat. Z umorzenia podatku skorzystali: Tadeusz Puszczewicz - 826 zł, Krzysztof Jerz - 627 zł, Mariusz Paliga - 820 zł, Ewelina Myrcik- 531zł, Witold Kurzak- 596 zł. Wyróżnia się umorzenie podatkowe dla spółki Czardasz s.c. – prowadzącej Hotel/restaurację Czardasz. Burmistrz Jacek Ślęczka darował im 5430 zł podatku, należnego za 2011 rok. Gdy zapytaliśmy burmistrza o kryteria umorzeń podatkowych, redakcja nie otrzymała żadnego merytorycznego uzasadnienia. W odpowiedzi rzeczniczka urzędu przekazała nam… podstawę prawną (cytat z ustawy), pozwalającą burmistrzowi umarzać podatki.

 

Czardasz to hotel z restauracją, znajdujący się w dobrej lokalizacji, przy DK-1 w Koziegłowach. Z tego tytułu często zatrzymują się tam wycieczki. Sprawdziliśmy, do kasy w niedzielę trudno się dopchać. Zaciekawieni trudną sytuacją Czardasza (może to być jedyna podstawa do umorzenia podatku) postanowiliśmy zapytać właścicielkę o podstawy do ubiegania się o zwolnienia. Rozmawiać z nami nie chciała. Przypomnijmy, że Czardasz – dawniej Dwór Kasztelana spłonął w połowie, w maju 2009 roku. Wówczas można było mówić o trudnej sytuacji, choć pewnie pieniądze z ubezpieczenia pokryły odbudowę.

 

Zapytaliśmy z ciekawości sąsiadów – właścicieli Hotelu i Karczmy Stary Młyn czy i ich dosięgła urzędnicza łaska. Okazuje się, że nie. Podczas rozmowy współwłaścicielka Kinga Flacha była mocno zaskoczona wysokością ulgi dla konkurencji - Czardasza. Zapytana czy i im darowano ponad 5 tys. zł – odparła: nigdy w życiu. Ostatecznie poinformowała nas, że „chyba też jakąś tam ulgę dostali”.

 

Karczma Czardasz/Dwór Kasztelana od początku powstania ma wiele względów u burmistrza Koziegłów. Właściciele kupili działkę od gminy za 382 tys. netto w 2006 roku. Regionalna Izba Obrachunkowa uznała, że przy sprzedaży działki UGiM Koziegłowy złamał szereg procedur i przepisów. W największym skrócie (opisywaliśmy to szczegółowo w artykule „Koziegłowska afera gruntowa” GM  nr 20/2008 z 16.05.2008) nieprawidłowości polegały na tym: gmina najpierw podała cenę wywoławczą za działkę (w wykazie nieruchomości do sprzedaży), a dopiero 15 dni później otrzymała wycenę, co rodziło podejrzenie, że wycenę „ustawiono” pod uzgodnioną cenę sprzedaży. Nie dotrzymano 30-dniowego, obowiązkowego terminu, w jakim może odbyć się licytacja od daty publikacji ogłoszenia o przetargu. RIO we wnioskach z kontroli napisała, że „wszystkie zaniedbania mogły służyć celowemu ograniczeniu konkurencji, a co za tym idzie, gmina nie zadbała, aby stworzyć warunki do osiągnięcia najwyższej ceny ze sprzedaży”. Ostatecznie przetarg powinien – zdaniem RIO - być unieważniony, gdyż nabywca podbił cenę wywoławczą tylko o 2000 zł, a powinien o wartość minimalnego postąpienia, które wynosiło 3820 zł netto. W całej aferze, która – co wydaje się niemożliwe, by obyła się bez wiedzy czy udziału osób rządzących gminą – ukarano jedną urzędniczkę, Krystynę Rusek, rzuconą jako „kozła ofiarnego”.

 

Nieprawidłowości przy sprzedaży działki pod Dwór Kasztelana/Czardasza to nie ostatni moment, gdy firma wchodzi w dziwne relacje z gminą. Kilka lat później gmina Koziegłowy buduje chodnik w ulicy Częstochowskiej, która wtedy była jeszcze ulicą powiatową. Jak potwierdził nam ówczesny starosta Łukasz Stachera gmina nie uzgodniła tych prac z właścicielem ulicy, powiatem. Była to więc samowola budowlana. Później – być może, aby zatuszować wcześniejszą samowolkę - burmistrz Jacek Ślęczka wystąpił o przekazanie drogi gminie. Dla powiatu było to rozwiązanie korzystne, o jedną ulicę starosta miał mniej do utrzymania, remontów.

 

Do burmistrza Ślęczki ponownie wysłaliśmy żądanie udostępnienia informacji komu umorzył podatek w latach 2010,2009 i jakie stosował kryteria przy umorzeniach. W obowiązkowym BIP urzędu są tylko umorzenia za rok 2011 i 2007.

 

W środę 31.X otrzymaliśmy odpowiedź:

 

„Jeżeli chodzi o firmę „Czardasz” s.c. to w latach 2009-2010 w związku z pożarem (w dniu 19.05.2009 r.) podatnik wystąpił z wnioskiem o umorzenie zaległości podatkowych, ze względu na poniesione nakłady finansowe w celu odbudowy spalonego obiektu. W 2011 r. w związku  z przebudową drogi – ul. Częstochowska w Koziegłowach brakiem dojazdu  i spadkiem obrotów firma „Czardasz” s.c. wystąpiła  z wnioskiem o umorzenie zaległości podatkowych.

 

Nadmieniam, że w 2011 r. w związku z przebudową drogi wnioski o umorzenie zaległości podatkowych złożyły również inne osoby prowadzące działalność gospodarczą przy ul. Częstochowskiej.

 

W latach 2009-2011 r. zostało złożonych 305 podań o umorzenie zaległości podatkowych, rozłożenie na raty, przesunięcie terminu płatności. Jedno podanie zostało rozpatrzone odmownie, siedemnaście podań zostało bez rozpatrzenia w związku z nieuzupełnieniem wniosku o stosowne dokumenty.” – pisze Bożena Kolasa Inspektor d/s komunikacji społecznej UGiM Koziegłowy.

 

Z wykazu, który otrzymaliśmy wynika, że spółka Czardasz s.c. w roku 2009 uzyskała umorzenie 9048 zł podatku, a w roku 2010 10.864zł. Przez 3 lata burmistrz darował firmie ponad 25 tysięcy.

 

Za lata 2009 i 2010 burmistrz Jacek Ślęczka umorzył podatki osobom: Tadeusz Puszczewicz - 1664 zł, Bogdan Puszczewicz - 511 zł, Tomasz Walo - 599 zł, Beata Okularczyk - 612 zł, Witold Torbus - 632 zł, Ryszard Filipczyk - 906 zł, Włodzimierz Kopacz - 616 zł, Zdzisław Bereza - 677 zł, Elżbieta Kosydarska - 746 zł, Marian Wilk - 1513 zł, Zenon Bajor - 551,80 zł, Jan Gocyła - 753 zł, Mirosław Kulak - 1000 zł, Wanda Nowak - 781 zł. (kk, JotM)



Galeria zdjęć

Komentarze