Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

KOŁODZIEJCZYK PIOTR - STAROSTA OD REKORDOWEGO ZADŁUŻENIA

Tomasz | 2020-01-02 08:20

(Myszków) Na czwartek 19 grudnia Rada Powiatu Myszkowskiego zaplanowała przyjęcie budżetu na rok 2020 i prawdopodobnie został on uchwalony w wersji zaproponowanej przez starostę Piotra Kołodziejczyka z PiS. O szczegółach napiszemy już w pierwszym wydaniu roku 2020, w roku, w którym -wszystko na to wskazuje- Powiat Myszkowski będzie najbardziej zadłużony w historii.


 

Projekt budżetu Powiatu Myszkowskiego, jaki radni planowali zatwierdzić zakłada dochody wraz z wszystkimi subwencjami w wysokości 77 mln zł. Ale wydatki aż o 10 mln przekraczają przychody. Propozycja Zarządu Powiatu jest taka, aby zaciągnąć kredyty w kwocie 8 mln, 2 mln przeznaczyć z topniejących rezerw, które powiat ciągle ma. Z 15 mln „w gotówce” jakie na koncie starostwa zostawił odchodzący starosta Dariusz Lasecki zostało już niewiele…


 

Zadłużenie powiatu w poprzedniej kadencji 2014-18 spadło o 6 mln z 17 na 11 mln. Po dojściu PiS-u do władzy samorządy w całej Polsce szybko jednak zaczęły popadać w długi. Coraz częściej słychać opinie, że w 2020 roku biedniejsze gminy mogą mieć problemy z płynnością finansową, że zabraknie im pieniędzy na podstawowe wydatki, jak prąd, pensje. Sytuacja Starostwa Powiatowego w Myszkowie na pewno nie grozi takim scenariuszem już w roku 2020, ale niewątpliwie starosta Piotr Kołodziejczyk z PiS będzie tym, który skokowo najbardziej zadłuży powiat. Na koniec 2019 roku wg planu zadłużenie powiatu ma wynieść 14,7 mln zł. Na koniec 2020 już 21 mln zł. Ale do tego trzeba doliczyć kilka milionów na pokrycie strat SP ZOZ Myszków. Ile dokładnie? Dyrektor SP ZOZ Dariusz Kaczmarek, podczas niedawnej narady z radnymi nt. planu naprawczego dla szpitala (nie został uchwalony; propozycje dyrektora skrytykowano) nie chciał ujawnić straty szpitala na koniec października 2019. My liczyliśmy ją szacunkowo na ok. 3 mln zł. Okazało się, że jest dużo więcej 3,98 mln zł. I jak wynika ze słów dyrektora Kaczmarka zadłużenie szpitala rośnie w tempie 300.000 zł miesięcznie. Ile wyniesie na koniec 2019? Tym razem będziemy bardziej pesymistyczni. Naszym zdaniem deficyt w finansach szpitala przekroczy 5 mln. A w roku 2020 będzie wzrastał. Długi powiatu wraz ze szpitalem na koniec 2020 mogą „dobić” do 30 mln zł!


 

Na co powiat wyda pieniądze z kredytów?


 

W dużym uproszczeniu na wkład własny w szereg inwestycji drogowych. Starosta jest z PiS-u, nie było więc większych problemów z tym, że wnioski powiatu do Funduszu Dróg Samorządowych zostały zatwierdzone. Ale trzeba dołożyć 40% środków własnych. To jest właśnie te 10 mln zł, o które się zadłużamy. Powiat miał to szczęście, że nie dotknęły go skutki bałaganu z reformami oświaty, na których powiat w roku szkolnym 2019/20 zyskał. Do szkół średnich wszedł podwójny rocznik. Jest ciasno, ale wzrosła subwencja oświatowa. Na drugim biegunie tych zmian są gminy, które na zmianach w oświacie tylko traciły. W ubiegłym tygodniu pokazaliśmy skutki finansowe reformy oświaty na przykładzie gminy Żarki. Na początku 2020 pokażemy jak wydatki na oświatę rosną w pozostałych gminach powiatu.


 

Ale wracając do sytuacji finansowej Powiatu Myszkowskiego, to teraz o tym, że stwierdzenie, iż za rządów starosty Piotra Kołodziejczyka zadłużenie powiatu będzie rekordowe, jest jak najbardziej uprawnione. Co gorsze, tendencje są też negatywne. Powiat choć nie stracił na oświacie, też jest dotknięty skutkami tzw. „Piątki Kaczyńskiego”. Obniżenie niektórych podatków odbija się na niższych wpływach samorządów, którym koszty funkcjonowania rosną szybciej, niż wpływy podatkowe i subwencje. Paradoksalnie rekordowe zadłużenie jakie funduje powiatowi starosta Kołodziejczyk przynajmniej w połowie nie jest winą jego, lecz rządu PiS, który samorządom dokłada pracy, ale nie daje na nowe zadania odpowiednich środków. Stąd wzięło się powiedzenie, że rząd Morawieckiego chce „zagłodzić samorządy”.


 

Rada Powiatu Myszkowskiego w styczniu zajmie się programem naprawczym SP ZOZ, który po skorygowaniu ma przedstawić dyrektor Kaczmarek. Na razie jedyna pewna zmiana w SP ZOZ to podwyżka pensji dyrektora, która miała wzrosnąć z 10 na 13 tys. Byłoby uzasadnione nawet 20.000, ale pod warunkiem, że byłby to efekt przeprowadzenia udanych zmian, albo zaproponowania wiarygodnego, możliwego do realizacji planu naprawczego. A wiemy, że nawet starosta Kołodziejczyk najważniejsze pomysły dyrektora uznał za nierealne. Za co więc ta podwyżka? Zastanawialiśmy się, czy uzasadnione będzie stwierdzenie, że również Szpitalowi Powiatowemu w Myszkowie grozi rekordowe zadłużenie? Na szczęście nie. To zasługa tego, że jeszcze w 2016 roku szpital przynosił zyski. Dyrektorem był Khalid Hagar. Sytuacja zmieniła się w roku 2017, gdy weszła już na dobre forsowana przez Ministra Radziwiłła sieć szpitali. Miała być lekarstwem, okazała się groźną chorobą. Szpitale, zwłaszcza powiatowe, zaczęły popadać w długi. Radni PiS, poprzedniej kadencji, zwłaszcza Bańka, Ośmiałowski, każdą prawie dyskusję o służbie zdrowia kwitowali stwierdzeniem „Hagar musi odejść”. Dzisiaj, gdy starosta jest z PiS, długi szpitala szybko skoczyły o kilka milionów złotych. Ale ciągle nie są to długi rekordowe. Największe zadłużenie myszkowski SP ZOZ miał do roku 2003. Wtedy, dokładnie 1.06.2003 dyrektorem szpitala został Ryszard Burski. Długi szpitala wynosiły wtedy 17 mln! Mniej więcej tyle wynosiły też roczne przychody szpitala. Burski przeprowadził wtedy trudną restrukturyzację szpitala, wiele osób straciło pracę. W tym samym czasie np. Szpital Powiatowy w Zawierciu nie zdecydował się na program oddłużeniowy i jego długi do dzisiaj wynoszą kilkadziesiąt milionów.


 

Podsumowując: sytuacja SP ZOZ Myszków nie jest tak tragiczna jak w roku 2003, jednak szybko zmierzamy w tym kierunku.


 

Wśród radnych opozycji słychać o najnowszym pomyśle radnych PiS: trzeba podwyższyć diety. Pada nawet konkretna propozycja, że radni chcieliby dostawać miesięcznie więcej o 250 zł. Jak mówi nam jedna z radnych opozycji: „-Jesteśmy w tej sprawie sondowani przez radnych PiS-u, czy zagłosujemy za podwyżką diety, bo oni wyraźnie prą do tego, żeby mieć więcej kasy. Zależałoby im na jednomyślności, że chcieliby więcej kasy, ale chcą żeby była jednomyślność. Ja powiedziałam, że będę na pewno przeciwko podwyżkom diet. To mój rozmówca z Zarządu Powiatu, powiedział, że też zagłosuje przeciw, albo się wstrzyma.”


 

Za kilka dni Boże Narodzenie, życzymy więc wszystkim radnych „Wesołych Świąt”, ale bez podwyżki diet. Chyba, że usłyszymy, że „wam się te podwyżki po prostu należały”.


 

Jarosław Mazanek


 


Komentarze