Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

KŁOPOTLIWY REMONT DACHU W SZPITALU

Tomasz | 2019-10-31 08:20

(Myszków) Kolejnym tematem, który tak mocno emocjonował radnych podczas sesji Rady Powiatu 22 października, był remont dachu na stacji TRAFFO ST-2 w Szpitalu Powiatowym w Myszkowie. Gorąca dyskusja rozpoczęła się już dzień wcześniej, w trakcie posiedzenia Rady Społecznej przy SP ZOZ w Myszkowie. Najniższa oferta złożona przez potencjalnego wykonawcę na remont dachu wynosiła 35 tys. zł, kolejne były prawie dwukrotnie wyższe. - Mieliśmy nieco różne zdanie w stosunku do dyrekcji SP ZOZ-u, co do tego czy można tą ofertę odrzucić. Zdaniem dyrekcji można było tą ofertę odrzucić, jako rażąco niską – tłumaczył Janusz Romaniuk, Przewodniczący Rady Społecznej. Powodem wątpliwości, poza niezłożeniem przez oferenta jednego z wymaganych załączników, był fakt, że kosztorys inwestorski z marca br. opiewał na kwotę zbliżoną do tej zaoferowanej przez najtańszego wykonawcę. Koniecznym okazało się zatem zweryfikowanie wysokości aktualnych cen, w związku z czym szpital zlecił aktualizację kosztorysu inwestorskiego. Czas mija, a warto dodać, że stacja traffo w chwili obecnej zabezpieczona jest jedynie plandeką, co jest ochroną raczej średnią.


 

W wyniku trzeciego zapytania ofertowego na zadanie „Remont dachu stacji TRAFFO ST-2 w Szpitalu Powiatowym w Myszkowie” wpłynęły 4 oferty. Najtańszą ofertą złożyła firma Solowej Sp. z o.o. (35 tys. zł brutto), przy czym firma nie załączyła wraz z ofertą wymaganego kosztorysu ofertowego. Kolejne oferty opiewały na zdecydowanie większe kwoty – STEBUD (62.101,43 zl brutto), „REM” (65.502,04 zł brutto) oraz „BRAMOSTAL” (69.052,64 zł brutto). Szacunkowa kwota, jak wynika ze zbiorczego zestawienia ofert, jaką Szpital zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia wynosiła 78.480,00 zł brutto.


 

Na temat przebiegu Rady Społecznej wypowiedział się jej przewodniczący, Janusz Romaniuk.


 

- Ja powiem pokrótce o przebiegu wczorajszej rady, bo ona w zasadzie została przerwana i nie zakończona, gdyż stwierdziliśmy jako członkowie rady, że nie mamy wystarczającej wiedzy na temat postępowania dotyczącego dachu. W związku z ostatnim postępowaniem ofertowym wpłynęły 4 oferty. Jedna z ofert dość znacząco różni się na korzyść ewentualnych wydatków ponoszonych później w konsekwencji tego przez SP ZOZ. Mieliśmy nieco różne zdanie w stosunku do dyrekcji SP ZOZ-u, co do tego czy można tą ofertę odrzucić. Zdaniem dyrekcji można było tą ofertę odrzucić jako rażąco niską. Nie mamy takiej pewności, ponieważ nie mamy wystarczającej wiedzy fachowej, czy rzeczywiście jest to możliwe do zrobienia. Kiedy skorzystaliśmy z kosztorysu inwestycyjnego pochodzącego z pierwszej połowy tego roku, to ten kosztorys pierwszy opiewał właśnie na kwotę zbliżoną do trzydziestu kilku tysięcy złotych, czyli odpowiadał tej najniższej obecnie ofercie. Poprosiliśmy o zweryfikowanie tego, czy te ceny rzeczywiście dzisiaj na tyle wzrosły, że możemy uznać tą ofertę za niewłaściwą i odłożyliśmy podjęcie stosownej decyzji do czasu, kiedy zostaniemy zaopatrzeni w stosowną wiedzę, czyli do czasu kiedy zostaną zaopiniowane te kosztorysy bądź zostanie zweryfikowany kosztorys inwestycyjny – tłumaczył Janusz Romaniuk.


 

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Rada Społeczna przy SP ZOZ-ie jest organem jedynie opiniującym i doradczym, a jej decyzje w żaden sposób nie są wiążące dla dyrektora szpitala. Mimo to, o terminy kolejnego posiedzenia Społecznej Rady dopytywała radna Dorota Kaim-Hagar.


 

- Pytam dlatego, że zima za pasem, a jeśli ta inwestycja nie zostanie wykonana, to może być niebezpiecznie, bo jest to budynek traffo, chodzi o energetykę dla szpitala, więc uważam, że należy się spieszyć – dopytywała Dorota Kaim-Hagar.


 

Janusz Romaniuk podkreślił, że stacja traffo została tymczasowo, z pomocą straży, zabezpieczona plandeką.


 

- Oczywiście nie uważamy tego za wystarczający sposób zabezpieczenia, jesteśmy tego samego zdania, że chcemy żeby ta inwestycja została zrobiona jak najszybciej i jak najrzetelniej – mówił Janusz Romaniuk.


 

Odnośnie działań szpitala w zakresie remontu dachu wypowiedział się również Dariusz Jorg. Dodał także, że kosztorys inwestorski w stosunku do nierozstrzygniętych postępowań, które były prowadzone w sierpniu i we wrześniu, powstał pół roku wcześniej.


 

- Wpłynęły 4 oferty w tym jedna odbiegająca znacząco od kwot. Dyrekcja już podjęła czynności wynikające z wczorajszej dyskusji na komisji. Będzie przeanalizowany kosztorys inwestorski czy był właściwy, bo kosztorys inwestorski, który służył do postępowania był wykonany w marcu tego roku. Aktualnie kosztorys jest weryfikowany (...) To jest już trzecie postępowanie ofertowe. W pierwszych dwóch nie zgłosił się nikt. W tym trzecim zgłosiły się 4 firmy. Po uzyskaniu zaktualizowanego kosztorysu inwestorskiego komisja rozstrzygnie, w jaki sposób będzie to zrealizowane. Na pewno uda się to zrobić przed zimą tego roku, czyli budynek zostanie właściwie zabezpieczony – tłumaczył doradca z myszkowskiego szpitala, Dariusz Jorg.


 

Zdzisława Polak dopytywała Dariusza Jorga, którą ofertę by wybrał, gdyby taki remont robił u siebie w domu. Jednocześnie w dość specyficzny sposób odniosła się również do procedur zamówień publicznych.


 

- Stawiane są tam jakieś dziwne zarzuty i niedopełnienie procedury formalnej polegającej na tym, że osoba nie złożyła kosztorysu. Nie musiała złożyć kosztorysu, przecież kosztorys zrobiła sobie dla siebie prywatnie i przedstawiła ofertę, do jakiej kwoty wykona. I oferuje kwotę 35 tys. zł. I powinniśmy z wielkim uznaniem tę ofertę przyjąć i ten dach wykonać w trybie natychmiastowym, bo widzimy że zbliżamy się do zimy. A my tu szukamy jakiś wykonawców, którzy dają nam ofertę dwukrotnie wyższą – mówiła w trakcie sesji Zdzisława Polak.


 

Radna wypowiedziała się również odnośnie samego kosztorysu inwestorskiego.


 

- Tego kosztorysu nie wykonała firma niezależna, tylko wykonał wykonawca, z którym dyrekcja szpitala już podpisała umowę i teraz ją rozwiązała. Po prostu jest tu tyle wiele nieścisłości.(…) Jeszcze usłyszałam wczoraj taką informację, a dzisiaj pan starosta był uprzejmy to powtórzyć, że opinie Społecznej Rady to nic nie znaczą. Jeżeli tak, to może rozwiążmy tą Społeczną Radę – komentowała Zdzisława Polak.


 

Dariusz Jorg tłumaczył, że szpital musi postępować zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych.


 

- Jakbym robił w domu, to zgadzałbym się z panią w 100%. Różnica polega na tym, że szpital nie jest pracą chałupniczą. (…) Jeśli jest postępowanie zgodne z przepisami o zamówieniach publicznych, jeśli zrobiłem zapytanie, w którym każda z firm musi przedstawić porównywalną co do treści ofertę, to obowiązkiem rozstrzygającego jest porównać 4 podobne oferty. Ta jedna została odrzucona, gdyż brakowało jednego dokumentu. I można by powiedzieć, że po gospodarsku w domu wybrałoby się najtańszą. Ale w służbie zdrowia obowiązują przepisy i zgodnie z przepisami trzeba rozstrzygać postępowanie. (…) Mamy zasady, które obowiązują w samorządzie i niestety nie można tak sobie chałupniczo podjąć decyzję o rozstrzygnięciu czy też nie – tłumaczył Dariusz Jorg.


 

Do dyskusji włączył się również Przewodniczący Rady, Wojciech Picheta.


 

- Zamawiający ma prawo wezwać oferenta do uzupełnienia. I myślę, że tutaj idąc tym tokiem rozumowania, biorąc pod uwagę, że jest to oferta bardzo dla nas korzystna, o połowę tańsza, należałoby dokonać wszelkich starań, by wezwać oferenta by dołożył ten kosztorys – stwierdził Wojciech Picheta.


 

Dorota Kaim-Hagar pytała z kolei jaka i z kim podpisana została umowa, o której wspomniała Zdzisława Polak, gdyż dyrektor SP ZOZ-u musiał mieć zabezpieczone środki na realizację tej inwestycji.


 

- Pan dyrektor szpitala nie miał prawa podpisać umowy z wykonawcą, jeżeli nie miał na to środków przeznaczonych w budżecie. Bo kwota, którą miał na to zadanie wynosiła 35 tys. zł. A do Społecznej Rady, a potem do Zarządu zwrócił się o zmianę tej kwoty na 65 tys. zł, jednak taka decyzja nie została jeszcze wydana. W momencie podpisywania umowy z wykonawcą, nie miał środków zabezpieczonych w budżecie i wskazywałam, że jest to naruszenie dyscypliny finansów publicznych – tłumaczyła Zdzisława Polak.


 

Również Anna Socha-Korendo dopytywała, czy jeśli nie ma zabezpieczonych środków można podpisać umowę, bo jej zdaniem na 99,9% takie działanie jest niezgodne z prawem.


 

- Ja mam dobre przygotowanie i mogę pani powiedzieć, że nie nastąpiło naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Po drugie, ma pani racje, jeśli środki nie są zabezpieczone na dane zadanie inwestycyjne, które jest enumeratywnie wymienione w zadaniach inwestycyjnych to należy zabezpieczyć środki i do momentu zabezpieczenia środków nie powinno się rozpocząć zobowiązania w stosunku do szpitala. Rozpocząć zobowiązania. Natomiast jeśli jest to w grupie środków bez enumeratywnego wymienienia zadania, jest to kwota x wymieniona w planie, to wszystko zależy jak jest wymieniony plan, czy remontowy czy inwestycyjny, do momentu kiedy jest to enumeratywnie wymienione jako zadanie inwestycyjne, to wtedy Zarząd Szpitala musi czekać do rozpoczęcia zadania i zabezpieczenia pełnych środków. Natomiast w momencie nie rozpoczęcia, nie ma naruszenia. Umowa została podpisana, ale i rozwiązana – skomentował Dariusz Jorg.


 

Na ten moment kluczową kwestią, która będzie determinowała podjęcie jakiejkolwiek decyzji odnośnie wyboru wykonawcy remontu dachu, będzie zatem aktualizacja cen w kosztorysie inwestorskim szpitala.


 

Adam Bugaj


 


Komentarze