Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

KILKANAŚCIE LAT CZEKANIA CHOĆ PROBLEM BŁAHY

Tomasz Urbański | 2019-03-31 12:20

(Myszków) To już kilkanaście lat, jak Urząd Miasta Myszkowa nie rozwiązał problemu wiecznie tworzącego się rozlewiska w ulicy Pułaskiego, dokładnie w jej odnodze do Urzędu Skarbowego, Mrówki i wielu innych firm. O problemie pisaliśmy obszernie w Gazecie Myszkowskiej w roku 2013. Burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak był wtedy 17 czerwca na otwarciu nowej hali produkcyjnej firmy VIG. Jak wszyscy goście, musiał przedostać się przez rozlewisko zajmujące całą szerokość drogi. Minęło 6 lat, przeszły dwie kadencje burmistrza Żaka. W sprawie rozlewiska, które tworzy się tuż za Urzędem Skarbowym nie zmieniło się nic. Rozlewisko tworzy się po każdym, nawet małym deszczu. Właściciele firm wyręczając miasto niedawno sami załatali dziury, które tworzą się w miejscu często stojącej wody.


 

Największy problem z wiecznym rozlewiskiem ma firma KOMA produkująca obuwie. Rozlewisko tworzy się wzdłuż firmy należącej do Marka Konofalskiego. On też z górą od 10 lat pisze do Urzędu Miasta pisma ponaglające do rozwiązania problemu. A problem powstał, gdy wzdłuż drogi, która dawniej prowadziła tylko do Urzędu Skarbowego i magazynów na końcu uliczki, zaczęły powstawać kolejne przedsiębiorstwa. Zasypany został staw, który w sposób naturalny zbierał wodę z całej okolicy. Teraz w tym miejscu są firmy: Market MRÓWKA, VIG zajmujący się recyklingiem, betoniarka Włodar. Nie znaczy to, że za pogarszającą się sytuację odpowiadają któreś konkretne firmy. Przybyło terenów utwardzonych. Wody opadowe zamiast zbierać się w dawnej sadzawce, płyną na ulicę. Szczątkowa kanalizacja deszczowa regularnie się zapycha, gdyż to teren intensywnie użytkowany przemysłowo. Choć -zdaniem Burmistrza Włodzimierza Żaka- „nie bez winy” są firmy prowadzące tu działalność: „w związku z notorycznie powtarzającym się zalewaniem wodami opadowymi drogi zmuszeni jesteśmy kolejny raz do podjęcia działań w celu likwidacji tego stanu. (…) uważamy, że jedną z przyczyn zalewania drogi jest zły stan techniczny oraz brak właściwego utrzymywania przez Państwa (…) odwodnienia na wjazdach. Ponadto droga jest zanieczyszczona pyłem cementowym i kruszywem, co zanieczyszcza istniejące wpusty uliczne”- pisze W. Żak w piśmie z 7.04.2017.


 

2 lata minęły i.. NIC


 

A nawet jest gorzej. Właściciel jednej z firm zwrócił uwagę, że dodatkowo wody z rynien Urzędu Skarbowego przy remoncie elewacji zostały wyprowadzone na ulicę. Nawet krawężnik w tym celu ktoś ładnie przyciął, montując rynienkę. Jak pada, rozlewisko za „skarbówką” powiększa się szybciej. Spytaliśmy rzeczniczkę Urzędu Miasta Myszkowa czy Urząd Skarbowy uzyskał zgodę miasta na zrzut wód opadowych na ulicę. Pytamy też, czy Urząd Miasta ma jakiekolwiek plany trwałego zlikwidowania rozlewiska?


 

26 lutego otrzymaliśmy odpowiedź rzeczniczki UM Myszków; pisownia oryginalna: -W budżecie na ten rok mamy zaplanowane fundusze na wykonanie dokumentacji oraz na roboty budowlane. W I kwartale tego roku planujemy ogłosić przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej i specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych wraz ze sprawowaniem nadzoru autorskiego. Kolejnym etapem będzie przetarg na roboty budowlane i wyłonienie wykonawcy. Mamy nadzieję, że realizacja zadania rozwiąże problem rozlewiska i jego uciążliwości dla właścicieli posesji. Nic nam nie wiadomo o jakimkolwiek sprzeciwie firmy KOMA.


 

Nie wydawaliśmy decyzji na zrzut wód opadowych z rynien Urzędu Skarbowego. Rzecznik Prasowy U Małgorzata Kitala-Miroszewska.”


 

I kwartał 2019 kończy się za kilka dni. Może burmistrz zdąży, ale na razie w Biuletynie Informacji Publicznej UM Myszków ani śladu po przetargu na „wykonanie dokumentacji projektowej i spec. technicznych”. Skoro rzecznik Urzędu Miasta potwierdziła, że miasto nie wydawało zgody na odprowadzanie wody deszczowej z rynien skarbówki na ulicę (na zdjęciu pokazujemy jak to ładnie zrobiono), to czy miasto zamierza podjąć w tej sprawie kroki administracyjne? Odpowiedź rzeczniczki jaką dostaliśmy jest co najmniej dziwna: „Pytanie czy Urząd Skarbowy posiada odpowiednie dokumenty powinno być skierowane do Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Katowicach jako administratora budynku. Do nas było tylko pytanie o wydanie decyzji, na które odpowiedzieliśmy.” No właśnie! Urząd Miasta przez rzeczniczkę, potwierdził, w odpowiedzi na nasze pytanie, że nie wydawał decyzji pozwalającej na takie odprowadzenie wód opadowych z dachu Urzędu Skarbowego. Skoro wykryliśmy samowolkę, właściciel drogi, czyli miasto powinno zadbać o swoją własność. Np. zażądać wyjaśnień od wywołanego Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach.


 

Wszystko przez KOMĘ? Właściciel firmy oburzony zrzucaniem winy na niego!


 

Marek Konofalski, właściciel firmy KOMA jak już pisaliśmy najintensywniej domaga się rozwiązania problemu rozlewiska. Jego firma jest najniżej. Rozlewisko ma wzdłuż całej firmy. Od lat też proponuje tanie, konkretne rozwiązanie: wybudować odpowiednio szeroki kanał przez jego posesję, który odprowadzi wody do rowu za Urzędem Skarbowym. Tego, który zbiera wody z ulicy Rolniczej. Niedawno jednak dowiedział się, że burmistrz w swoich wypowiedziach obciąża… jego, za nierozwiązanie problemu od lat: -Podczas przypadkowej rozmowy dowiedziałem się od bezpośrednich świadków, którzy słyszeli słowa burmistrza Włodzimierza Żaka, że to ja rzekomo blokuję rozwiązanie problemu, że nie zgadzam się na przepuszczenie odwodnienia przez moją posesję. Burmistrz miał tak powiedzieć, gdy na uroczystości, chyba z okazji 40-lecia Klubu M-2 (klub turystyki rowerowej prowadzony przez Mariana Kotarskiego) i wręczaniu dyplomów spytano burmistrza, dlaczego przez tyle lat problem rozlewiska nie jest rozwiązany. Uczestnicy zebrania -co kilka osób potwierdziło mi słowa burmistrza, mieli usłyszeć, że przyczyną nierozwiązania problemu jest sprzeciw lub postawa właściciela firmy KOMA. Oświadczam, że jeżeli burmistrz tak powiedział, to kłamie -mówi Marek Konofalski. I na dowód pokazuje korespondencję wysłaną do Burmistrza W. Żaka jeszcze w 2015 roku, dokładnie 15.09: „Cieszę się, że Gmina planuje poprawić odwodnienie i nie mam nic przeciwko temu, żeby przez moją działkę”.


 

20.02 w pytaniach do burmistrza poprosiliśmy o komentarz: Czy burmistrz Włodzimierz Żak faktycznie winą za nierozwiązanie przez dekadę problemu rozlewiska obciąża właściciela firmy KOMA?


 

Na to pytanie burmistrz Włodzimierz Żak, ani rzeczniczka magistratu nie udzielili nam dotychczas żadnej odpowiedzi.


 

Cofnijmy się ponownie do roku 2013


 

To wtedy od inwestycji firmy VIG zaczął się rozwój strefy przemysłowej. 17 czerwca na otwarcie nowej hali VIG-u, wszyscy goście zmuszeni byli jechać przez kompromitujące miasto rozlewisko. Zwłaszcza, że problem nie był nowy, lecz już znany do lat. I od lat logiczny pomysł na likwidację rozlewiska wydawał się jeden: poprawa odwodnienia ulicy i zrzut wody do rowu za Urzędem Skarbowym i firmą KOMA. Ta sama rzecznik prasowa UM Myszków przyczyny rozlewiska i sposób jego likwidacji widziała inaczej: -Problem z wodą nie polega tylko na ich spływaniu z „pól będuskich”, ale także z wyżej położonej drogi wojewódzkiej. Budowa kanalizacji w ul. Pułaskiego rozwiązałaby problem, lecz o tym na razie nie ma mowy.” Odczytaliśmy tę informację, że Urząd Miasta Myszkowa (wypowiedź z 2013 roku) rozwiązanie problemu rozlewiska za skarbówką widzi w puszczeniu wody pod górę, do ulicy Pułaskiego. 1 lipca 2013 ponowiliśmy (ustnie) pytania co oznacza określenie „nie ma mowy” i jak urząd chce problem rozwiązać. Podajemy dokładną datę, gdyż od 1 lipca 2013 do… 20 marca 2019 odpowiedzi na tak postawione pytanie nie otrzymaliśmy. Zainteresowanych odsyłamy do archiwum Gazety Myszkowskiej, gdzie jest cały artykuł z roku 2013: http://gazetamyszkowska.pl/artykul/do-strefy-przez-wode-i-dziury.


 

Kończy się I kwartał 2019 roku. W poniedziałek 18 marca burmistrz W. Żak na chwilę spotkał się z właścicielami firm, których problem dotyczy. Ale się śpieszył, był może 20 minut, jak relacjonuje nam spotkanie właściciel KOMY: „-Rozmowa z pracownikiem Urzędu, który był z burmistrzem i został dłużej była rzeczowa. Nasze uwagi zanotował”.


 

Czy miasto wreszcie, po kilkunastu latach poważnie podejdzie do problemu? Wiara nasza słaba w tym temacie, po latach spychologii. Urząd Miasta, już 9 rok zarządzany przez burmistrza W. Żaka nawet nie bardzo się orientuje, co w tym miejscu należy do miasta, a co do działających tu firm. Właściciel jednej z nich niedawno dostał wezwanie do rozbiórki starego płotu (na zdjęciu). Odpowiedział, że płot stoi nie na jego terenie, więc nie może być jego. Nie byliśmy tam z geodetą, ale przeczucie podpowiada, że płot stoi raczej w pasie drogowym, więc burmistrz wezwanie do jego rozbiórki powinien wysłać… do siebie.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze