Gazetamyszkowska.pl

KAROLINA PACAN JEDNAK ZAŚPIEWAŁA W MYSZKOWIE

Tomek | 2017-07-14 12:20

(Myszków) W poniedziałek 3 lipca mieszkająca w Belgii myszkowianka Karolina Pacan, wokalistka zespołu Skeptical Minds, którego występ na Dniach Myszkowa w sposób skandaliczny odwołał Myszkowski Dom NieKultury, spotkała się na zaproszenie Gazety Myszkowskiej z fanami i sympatykami w Pizzerii Capri. Wraz z Karoliną na spotkaniu był obecny gitarzysta zespołu, Grek Michael Stiakatis oraz Jack Wiliams, fan i przyjaciel zespołu, który na odwołany przez miasto koncert przyleciał specjalnie z USA. Rozmawialiśmy o głupocie polityków, zwłaszcza myszkowskich, z uwzględnieniem burmistrza Włodzimierza Żaka, o muzyce, wolności artystycznej i Wolności przez duże „W”. Karolina zaśpiewała kilka piosenek zespołu Skeptical Minds, wszyscy którzy przyszli na spotkanie otrzymali płyty z autografem. Karolina opowiedziała nam też oraz zaśpiewała piosenkę ze swojego solowego projektu śpiewanego po polsku, w stylu folk, z muzyką Michela Stiakatisa. A Dni Myszkowa, według wielu opinii, okazały się kompletną artystyczną i frekwencyjną klapą.

 

Jarosław Mazanek: Witam naszych gości oraz publiczność. Spotkaliśmy się, żeby porozmawiać o muzyce, albo też o tym dlaczego jakaś muzyka jest nielubiana, nieznana. O czym śpiewacie, że tak podobno zabolało w Myszkowie burmistrza, że nie chciał, żebyście zagrali na Dniach Myszkowa?

 

Karolina Pacan: W sumie co ich tak najbardziej zabolało, to trzeba zapytać ich. Bo dla nas nasza muzyka opiera się głównie na zagadnieniach psychologii, psychiatrii i greckiej mitologii. Dla nas jest to coś, co można spotkać na co dzień w życiu - schizofrenia, depresja. Coś, co się zdarza praktycznie wszędzie.

 

JM: Czy zarzut, że zespół gra muzykę satanistyczną ma jakiekolwiek podstawy?

 

KP: Nie, absolutnie nie. W naszej muzyce nie ma nic, co by się mogło wiązać z satanizmem. Jak już mówiłam, nasza muzyka jest tylko o psychologii, psychiatrii i o greckiej mitologii. Ktoś sobie po prostu coś ubzdurał i poszło.

 

Michel Stiakakis: W naszej muzyce zwłaszcza kobiety mogą się dobrze odnaleźć, ponieważ kobiety są często poniżane, miażdżone i trzymają wszystkie swoje emocje w środku. A my prezentujemy to otwarcie do ludzi. Pomagamy im się otworzyć. Wiele dziewczyn, które doświadczyły przemocy w związkach przyszły do nas i powiedziały: „Dzięki wam wiem, że nie jestem z tym sama”.

 

JM: Na pytanie co było przyczyną tego problemu, my – podobnie do was - też nie dostaliśmy odpowiedzi. Jestem muzycznym ignorantem i w ogóle nie wiedziałem co gracie, ale gdy zobaczyłem, że w jakikolwiek sposób jesteście dyskryminowani, co zaburza moje poczucie wartości, to wywołało to mój sprzeciw. Nawet gdybyście grali muzykę satanistyczną, to mnie by to nie przeszkadzało. Najwyżej bym jej nie słuchał, gdyby mi się nie podobała.

 

MS: Nie tylko tutaj dochodzi do takich sytuacji. Podobnie bywało w takich krajach jak Francja czy Belgia.

 

KP: Mieliśmy program w Belgii w telewizji krajowej, gdzie zaproszono nas, by zaprezentować naszą muzykę ludziom, którzy jej nie znali. Zaproszeni goście wywodzili się z nurtu muzyki klasycznej. Każda grupa na koniec programu wypowiadała się co nowego odkryła. Zarówno grupa klasyczna, jak i nasi chłopcy wypowiedzieli się na ten temat. Było pytanie czym w sumie muzyka metalowa jest, czym się charakteryzuje. Powiedzieli, że wibracją, a przede wszystkim wolnością słowa - o to chodzi w muzyce metalowej. Dlatego muzyka metalowa jest wciąż miażdżona, ponieważ metalowcy nic sobie nie robią  z ograniczeń. Jeśli na przykład nie podoba mi się system, to ja będę o tym śpiewać. Po prostu muzycy metalowi nie przejmują się opinią publiczną. Piszą w sumie tak samo jak wy - jak wam się coś nie podoba, to o tym mówicie jasno. Wykładacie kawę na ławę. We wspomnianym wywiadzie telewizyjnym ucięto nasze wypowiedzi, pozostawiono tylko muzyków klasycznych. Nie wiem czemu - żebyśmy nie mogli przekonać do muzyki metalowej, wyrazić sprzeciwu wobec systemu? Nie wiem.

 

MS: We wszystkich krajach demokratycznych, jak tylko próbujesz wyjść i powiedzieć ludziom „obudźcie się, zróbcie coś ze swoim życiem” - zaraz cię uciszają. Dyskryminacja jest w sumie wszędzie.

 

JM: I chyba o niej możemy najwięcej mówić. Padliście ofiarą dyskryminacji, którą łączę też z głupotą i niewiedzą.

 

MS: Ludzie boją się tego, czego nie znają.

 

KP: Dwa lata temu graliśmy w Bolkowie na Castle Party. To właśnie na Castle Party przyjeżdżała cała publika gotycka i metalowa. W początkowych latach mieszkańcy Bolkowa zamykali się w domach, bo się tak bali - wszyscy na czarno ubrani, jakieś niecodzienne stroje i muzyka „jakaś taka mocarna” - bo nie znali tego. A byli tak „wyprani mózgowo”, że uznawali, że wszystko co jest inne, to musi być na pewno złe. Festiwal organizowany jest już od wielu lat i teraz w co drugim domu można wynająć pokój, wszyscy normalnie ze sobą rozmawiają. Chodzi po prostu o to, żeby się otworzyć na chęć poznania czegoś, nie siedzieć zamkniętym w skorupie, tylko poznać coś nowego.

 

JM: Pytanie do Jacka - czy przyjaźń z zespołem to była najpierw przyjaźń z muzykami, czy fascynacja twórczością zespołu?

 

Jack Williams: Odkryłem Skeptical Minds poprzez Facebooka. Zaprzyjaźniłem się z Michelem i Karoliną. Pojechałem do Belgii, by ich zobaczyć. Staliśmy się dobrymi przyjaciółmi. Reprezentują coś, w co wierzę -  wolność słowa i wyrażania siebie.

 

JM: Wolność jest wartością, której też bronicie, a sporo się mówi o tym, że ona jest w Polsce zagrożona. Ciekaw jestem jak wy to postrzegacie. Ty jako Polka mieszkająca w Belgii, Michel, który jest Grekiem – jakie jest Wasze obecne postrzeganie Polski? Widzicie jakieś zagrożenia, macie obawy, że tracimy wolność?

 

MS: W zasadzie Polska nie jest krajem bardzo znanym np. w Belgii, mało się o niej mówi. Ludzie bardzo mało wiedzą o Polsce za granicą.

 

KP: Wśród ludzi, którzy nie przyjeżdżają do Polski, wciąż spotyka się przekonanie, że w Polsce są same pola, lasy i farmerzy. Już się parę razy z tym spotkałam, że ktoś mnie zapytał: „a wy macie elektryczność?”

 

MS: Odkąd Polska weszła do Europy, to ludzie mają więcej możliwości podróżowania i odkrywają Polskę jako kraj nowoczesny, w którym jest co zobaczyć. O Polsce i o Węgrzech dużo się ostatnio mówi, bo są przeciwni migrantom i w sumie Polska i Węgry są przedstawiani jako rasiści.

 

JM: Grecja i Włochy ponoszą główny ciężar przyjmowania imigrantów i ja się po prostu wstydzę za to, co się dzieje w Polsce. Za to, że się nic nie dzieje. Ja się imigrantów nie boję. Mam nadzieję, że ten strach jest nieuzasadniony. Najgorsze jest to, że ten strach jest budowany i podsycany przez polski rząd i polskie elity.

 

MS: Ludzie w Europie teraz tak bardzo zaczynają się bać, że zaczynają mówić przeciwko Europie. Chodzi o to, by rozdzielić ludzi i zrobić taką wojnę domową - to jest bez sensu.

 

JM: Dodam, że najbardziej wstydliwe zwłaszcza jest to, że nie chcemy przyjmować Syryjczyków, a to Syria podczas II wojny światowej przyjęła 107 tysięcy Polaków. A my nie chcemy przyjąć nie tylko 7 tysięcy, ale nawet 7 Syryjczyków.

 

MS:  Grecja – skąd pochodzę - robi tyle, ile może i pomaga, żeby chociaż nawet i 5 osobom pomóc. Kiedyś sami byliśmy migrantami i pomogli nam ludzie.

 

JM: Pojawił się pomysł, żeby zrobić jakiś większy koncert waszego zespołu.  Z wielką przyjemnością bym go zorganizował, tylko zastanawialiśmy się czy ma on być w wersji kameralnej czy plenerowej. Co wy o tym sądzicie? Co jest lepsze dla was?

 

KP: Obie wersje są dobre. Graliśmy już wszędzie, nawet w kościele w Holandii. Wszystko się da zorganizować. Pracowałam teraz nad swoim solowym projektem, który nazywa się Rusałka Project. Jest to projekt oparty na polskich legendach. Zaczyna się od rusałki - dziewczyny, która zanim wyszła za mąż, to zginęła. W tajemniczy sposób została rusałką i uwodziła mężczyzn i ich zjadała. Dodaliśmy do tego jeszcze inne legendy polskie - o królach, o smoku wawelskim. Wszystkie teksty są po polsku. Muzyka jest taką mieszanką polskiej muzyki i muzyki z Krety, dlatego, że my jesteśmy głównymi kompozytorami - ja i Michel. A płytę już można kupić w Internecie.

 

JM: Michel - by pisać muzykę do polskich słów, musisz rozumieć tekst, albo czuć język polski?

 

KP: Muzyka jest takim językiem, który łączy ludzi. Możesz mówić po francusku, holendersku, arabsku, hiszpańsku czy polsku, ale muzykę albo czujesz, albo nie.

 

MS: Gdy komponujesz, łączysz emocje z muzyką i to ją właśnie tworzy - emocje. 

 

KP: Chciałam zaśpiewać po polsku, bo jestem Polką, a od lat śpiewam już w języku angielskim. Następne płyty z mojego solowego projektu też będą w języku polskim, ale będę robiła też wstawki po grecku - będziemy po prostu mieszać teraz różne legendy i mitologie z całego świata.

 

JM: Wrócę trochę do polityki i społeczeństwa. Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, to byłem z tego dumny. Pamiętam, że wtedy - 1 maja 2004 roku - gdy wyjeżdżałem do Wielkiej Brytanii, to jeszcze sprawdzali mi paszport, a jak wracałem to już nie, bo już byłem obywatelem Unii. Mam przyjaciół w Wielkiej Brytanii, którzy długo tam mieszkają i nie mieli potrzeby zmieniać obywatelstwa. Co ciekawe, gdy teraz jest Brexit, to mówili, że trochę „obciachowo” jest w Wielkiej Brytanii i myślą o zmianie kraju. Przez to, co my obserwujemy, co teraz się dzieje w Polsce, co nam się często nie podoba, że rząd otwiera wojny na wszystkich frontach i to wojny raczej takie ideologiczne - z moich informacji oraz rozmów z Polakami mieszkającymi w Wielkiej Brytanii wynika, że to widać, że bycie Polakiem zaczyna być trochę „obciachowe” na Zachodzie z powodu m.in. podejścia do imigrantów, tego jaki mamy obciachowy rząd, z powodu tego, że nam wyrzynają puszczę - jedyną jaką mamy w Europie. Czy Ty jako Polka mieszkająca w Belgii też to widzisz? Czy też zaczęłaś to odczuwać, że obciachem jest mówić, że jesteś Polką?

 

KP:  Ja Polskę tak czy siak kocham. Tylko w głowie mi się nie mieści co politycy robią z Polską - narzucanie jakichś nowych przepisów, wyrzynanie lasów. Właśnie ta puszcza jest czymś ważnym i  bogatym dla naszego kraju. Ja nie mogę tego pojąć, jak można wyciąć takie wiekowe drzewa i w ogóle o co im chodzi - przecież drzewa nikomu nie przeszkadzają. Według mnie szacunek dla własnego kraju powinien być na pierwszym miejscu. Nie powinno się wchodzić pod czyjś pantofel i robić coś, żeby się komuś podlizać. Polska tyle wojen wygrała (a ile jeszcze wygramy), husaria tylu ludzi pokonała. W całej w sumie Europie mieszkają takie szaraczki jak my z różnych krajów, tak samo odbierają działania polityczne ich krajów. Kolega tutaj jest z Grecji, z Krety. To piękny kraj, ludzie tam mieszkający są fantastyczni, ale to co zawsze niszczy kraj, to rząd.

 

JM: Grecja chyba tak jak Polska nie ma szczęścia do rządów. Stąd np. zadłużenie Grecji, przykre dla Greków podejście niektórych krajów europejskich, że Grecy żyją na koszt bogatej północy.

 

MS: Wszystkie kraje idą w tym samym kierunku. Grecy są bardzo smutni widząc to co się dzieje ogólnie, ale mimo wszystko cieszą się z każdego dnia. Mimo tego, że jest źle, to nie będą siedzieli, nie będą płakali. Jeśli mogą spędzić dzień z bliskimi, przyjaciółmi i cieszyć się swoją obecnością, to dla nich jest to dobry dzień. Reszta - co możemy zrobić?

 

KP: Starają się. Jak my wszyscy, chcą dobrze dla swojego kraju, ale - co my możemy?

 

JM: I wy, i ja pracujemy słowem. Słowa mogą ranić, mogą działać jak pistolet. Źle używane czasami zabijają. Problemem jest to, że język stał się brutalny zarówno w formie jak i w samym przekazie, w Polsce przynajmniej to obserwujemy. Brutalność i kłamstwa ze strony polityków. W Polsce mamy chyba spory problem z tym, że pewne słowa tracą swoje pierwotne, słuszne znaczenie. I jest na to taki ciekawy przykład na fałszowanie znaczenia słów i język nienawiści. Teraz proste pytanie do was: co to jest?

 

MS: Dla mnie róże są symbolem miłości i szacunku.

 

JW: Dla mnie róże są dowodem szacunku i sympatii

 

KP: Dla mnie również jest to dowód szacunku i sympatii. Dla mnie ważne jest to dlaczego ktoś daje kwiaty, szczerość danej osoby. Kwiaty mogą mieć wiele znaczeń, ale najważniejsze jest to kto i dlaczego nam je daje.

 

JM: Zgadzam się z tym, co powiedzieliście. To jest sympatia, szacunek, empatia. Róże to moje ulubione kwiaty, zawsze je daję żonie. Natomiast białe róże, to specyficzny symbol w Polsce. Białe róże, jak się kiedyś dowiedziałem są symbolem skrajnej nienawiści. Nie wiem, czy wiecie o czym mówię. Na demonstrację przeciwko miesięcznicom smoleńskim Obywatele RP i KOD przyszli z białymi różami w ręku, na co Jarosław Kaczyński powiedział, że białe róże to symbol skrajnej nienawiści. Ja te kwiaty daję Ci z sympatią, przy okazji wskazując przewrotność znaczenia białych róż. Mam nadzieję, że tym trochę żartobliwym akcentem możemy pokazać, że chcemy pracować nad tym, żeby słowa miały właściwe znaczenie, żeby rzeczywistość nie była przeinaczana, ani przekręcana. Ja jako dziennikarz staram się to robić całe życie, myślę, że wy również poprzez muzykę wyrażacie swoją wrażliwość. Róbmy to razem i może świat nie upadnie.

 

KP: Pragnę podziękować przede wszystkim Gazecie Myszkowskiej za to, że tak dzielnie podjęła się tematu, bo jest to dla mnie bardzo ważne. Dziękuję za okazane serce i rozum.

 

MS: Dziękuję bardzo za okazaną sympatię, jest to dla mnie wyjątkowe. 

 

KP: Kochani, dla nas jesteście bohaterami. Nie dajmy się.

 

JM: Ja również dziękuję za tę wyrażoną do mnie sympatię. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli. Mam nadzieję, że będziemy mogli się jeszcze spotkać kiedyś w Myszkowie. Co prawda oficjalnie powiedzieliście, że nigdy nie zagracie dla miasta Myszkowa, ale może jak się burmistrz zmieni…?

 

KP: Trochę by się musiało pozmieniać. Dla Myszkowa jak najbardziej chcemy grać, bo my do ludzi nic nie mamy, ludzi bardzo lubimy. Pewne sytuacje musiałyby się po prostu pozmieniać, bo my jak najbardziej jesteśmy otwarci na to, żeby z osobami niezależnymi stąd współpracować.

 

JM: Podchwycamy ten pomysł - będziemy rozmawiać z zespołem, może uda nam się coś wymyśleć. Jest z nami kolega Adam Zaczkowski, który kiedyś już kandydował na burmistrza i pewnie to powtórzy. Adamie - jeżeli zostaniesz burmistrzem, czy Skeptical Minds zagra w Myszkowie?

 

Adam Zaczkowski: Jako pierwsi (śmiech). Jeżeli doszłoby do zmian, to musielibyśmy zacierać złe wrażenie. Ja się wstydzę bardzo za władzę, którą też w jakiś sposób reprezentuję, bo jestem radnym miejskim, ale to, co się stało, to moim zdaniem niewyobrażalna sytuacja. Oby nigdy więcej do takich w mieście nie dochodziło.

 

JM: Zapewne przyglądałeś się Dniom Myszkowa. Czy Twoim zdaniem słabo wypadły?

 

AZ: Nie przyglądałem się Dniom Myszkowa, bo na wezwanie Gazety Myszkowskiej zbojkotowałem je, ale z informacji, które do nas docierają wynika, że wyszły słabo - był bardzo mały odzew. Myślę, że w ogóle całokształt działań i podejścia do ludzi przez obecnego burmistrza pozostawia wiele do życzenia. A ludzie łatwo się obrażają i nie łatwo wybaczają takie sytuacje.

 

W redakcji Gazety Myszkowskiej dla naszych czytelników mamy kilka płyt zespołu z autografem Karoliny i Michela.  Odbiór w myśl zasady „kto pierwszy ten lepszy”.

 

Rozmawiał:

Jarosław Mazanek

edaktor naczelny Gazety Myszkowskiej

Współpraca:

Ewelina Kurzak,

Edyta Superson



Galeria zdjęć

Komentarze