Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

HOMO PIĄTEK W LO MYSZKÓW

Tomasz Urbański | 2018-11-09 12:20

Miał być Tęczowy Piątek, wyszedł homofobiczny skandal. Dyrektor myszkowskiego LO Jacek Trynda najpierw zgodził się na akcję Tęczowy Piątek na terenie liceum, później ze zgody zaczął się wycofywać. Akcja, która w Myszkowie miała się odbyć i tak w bardzo okrojonej formie, tylko poprzez wyrażenie wsparcia dla osób LGBT, umieszczenie plakatów, przypięcie przez uczniów kolorowych wstążek, została przez dyrektora odwołana na terenie szkoły. A plakaty dyrektor Trynda sam zrywał z drzwi pracowni. Dyrektor mówi jednak, że „szkoła jest tolerancyjna”, zaprzecza, aby sam był dyrektorem-homofobem.


 

Zaczęło się od wpisu na FB, w którym pochwaliłem, że jest ciekawa akcja ucząca tolerancji, Tęczowy Piątek, organizowana przez Kampanię Przeciw Homofobii. I spytałem z ciekawości, czy któraś ze szkół w Myszkowie, Zawierciu czy okolicy uczestniczy w akcji. Odezwali się byli i obecni uczniowie LO Myszków. Że tak, miał być Tęczowy Piątek w „Sucharze”, ale dyrektor… odwołał.


 

„Otóż chcę Panu powiedzieć, że taka akcja miała zostać zorganizowana w LO im. Sucharskiego w Myszkowie. Niestety dyrektor pod naciskami różnych osób kilkakrotnie odwoływał i przywracał organizację tego wydarzenia we wrześniu i w październiku. Ostatecznie wczoraj nakazał zerwać nauczycielom plakaty z drzwi do ich pracowni i zakazał udziału uczniom w tej akcji. Dzisiaj Ci uczniowie którzy nie zgodzili się na te słowa przyszli do szkoły i w geście solidarności przypięli tęczowe wstążki do ubrań” - pisze jeden z uczniów.


 

„Plakaty zostały zdjęte przez nauczycieli ponieważ dyrektor nakazał je ściągnąć, więc zostały one po prostu ściągnięte pod presją dyrektora.


 

Nadmieniając; jakaś godzinę temu była kontrola z kuratorium gdzie dyrekcja wraz z urzędnikiem kuratorium sprawdzali frekwencję, ile osób nie przyszło do szkoły ze względu na tęczowy piątek”- dodaje nasz rozmówca przez Messenger.


 

Pytamy dyrektora LO im. mjr. H. Sucharskiego o powody odwołania „Tęczowego Piątku” w jego szkole: Najpierw zgodził się pan na taką akcję w szkole, później zgodę pan wycofał. Wisiały plakaty, ale kazał je pan pozrywać. Głupio to wyszło.


 

Jacek Trynda, dyr. LO: - Plakatów nie było nigdy na szkole.


 

GM: - Mam zdjęcie dokumentujące, że były.


 

J.T.: - To znaczy, jeśli któryś z nauczycieli wywiesił, to prawdopodobnie dlatego, że późnej zaczął lekcje.


 

GM: - W czym problem? Kurator mazowsza zagroziła, że będzie karać szkoły, jej dyrektorów czy nauczycieli, jak włączą się w tą akcję.


 

J.T.: - Były protesty rodziców, którzy nie wyrazili zgody na taką akcję, uważają oni, że taka akcja wymaga ich zgody.


 

GM: -A jak będzie Boże Narodzenie i ktoś z rodziców napisze skargę, że nie życzy sobie Jasełek, to Jasełka zostaną odwołane?


 

J.T.: - Nie wiem. Tego nie wiem. Proszę mnie nie pouczać, podjąłem taką decyzję.


 

GM:- Ilu szkoła ma uczniów?


 

J.T.: - 460.


 

GM: Ilu rodziców zgłosiło sprzeciw?


 

-To nie jest istotne.


 

GM: Bardzo istotne. Bo nawet gdyby uczniów było 400, a 399 rodziców zgłosiłoby sprzeciw, to co z tym jednym uczniem, którego rodzice chcieliby rozmowy o sprawach dot. mniejszości seksualnych?


 

J.T.: - Rozmawiać zawsze możemy, my tego nie unikamy.


 

GM: -Ale kazał pan zrywać plakaty?


 

J.T.: - Nie, nikomu nie kazałem ich zrywać.


 

GM: To dlaczego nie wiszą? Mam zdjęcie, że plakaty poparcia dla uczniów LGBT wisiały w szkole?


 

Jacek Trynda: - Ja to zrobiłem sam. Podjąłem decyzję i sam to zdjąłem.


 

GM: I wyjdzie pan na homofoba. Zakazując akcji, na którą wcześniej wyraził pan zgodę, usuwając plakaty naraża się pan na taki komentarz. Nie bardzo rozumiem, powtórzę pytanie: jeżeli jest 460 uczniów, to ilu rodziców wyraziło sprzeciw i w jakiej formie?


 

J.T.: - Pisemnie. Ale nie udostępnię pisma, nie mam takiego obowiązku.


 

(do dyrektora szkoły wystąpimy więc pisemnie w trybie dostępu do informacji publicznej, o udostępnienie pisma, które stało się podstawą odwołania Tęczowego Piątku. W przypadku odmowy, której się spodziewamy, zaskarżymy decyzję dyrektora do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.)


 

Wpłynął do mnie protest, dezaprobata. Ci rodzice nie wyrażają zgody na tego typu działania w szkole.


 

GM: - Jakiego typu, jakie działania?


 

J.T.: - Nie będę tego komentował.


 

GM: - Nie proszę o komentarz, tylko o informację, jakie padły argumenty za odwołaniem Tęczowego Piątku. Chcę wiedzieć jakich argumentów użyli rodzice, którzy sprzeciwiają się akcji mającej poszerzać tolerancję. Takie podejście, jak pan prezentuje, oznacza, że w szkole nic nie może się odbyć, żadna uroczystość, akcja społeczna, gdy wpłynie jakikolwiek protest.


 

J.T.: - Dlaczego? Będziemy po prostu, troszkę w inny sposób,.. jeżeli będą tego typu działania….


 

GM: - Wrócę do przykładu z Jasełkami. Będzie próba ich zorganizowanie w szkole. Ktoś zaprotestuje, bo jest ateistą. Co pan zrobi?


 

J.T.: - Nie wiem. Powiem szczerze. Nie miałem nic przeciwko akcji (Tęczowy Piątek), wstępnie były tam przygotowanie formy tej akcji, plakaty, gadżety wpięte.


 

GM: Ale akcję pan odwołał. Uczniowie podobno zbuntowali się i wielu przyszło z kolorowymi przypinkami, tęczowymi torbami na książki?


 

J.T.: - Ja tego nie widziałem.


 

GM: - Mieliście podobno dziś kontrolę Kuratorium Oświaty (ŚKO; jego szefem jest Urszula Bauer, kandydatka PiS na burmistrza Myszkowa). Czego dotyczyła kontrola, czy miała związek z Tęczowym Piątkiem?


 

J.T.: - Tak, kontrola dotyczyła dzisiejszego dnia w kontekście tej akcji.


 

Rafał (imię zmienione) jest gejem. I absolwentem LO w Myszkowie. Pracuje w Amnesty International. Studiuje prawo.


 

Z liceum ciągle czuje się mocno związany, dlatego włączył się w organizację Tęczowego Piątku: - Od kilku lat aktywnie działał w naszej szkole wolontariat. Organizowaliśmy akcję krwiodawstwa, Szlachetną Paczkę, rejestrację dawców szpiku kostnego, odwiedzaliśmy schronisko w Zawierciu. We wrześniu koło wolontariatu zaczęło rozmawiać z dyrektorem Tryndą o Tęczowym Piątku. Zebrała się grupa uczniów, nie tylko z koła wolontariatu. Dopieliśmy szczegóły z dyrektorem. Nasz pomysł polegał na nagraniu filmu, z nauczycielami i uczniami, którzy by trzymali kartki typu, podaję przykładowo „Jestem sojusznikiem osób LGBT”. Był pomysł przypinania tęczowych wstążek, plakaty, przypinki, które Kampania Przeciw Homofobii zapewnia do Tęczowego Piątku.


 

Większość, mnóstwo nauczycieli entuzjastycznie podeszło do naszej akcji. Tylko jeden nauczyciel był jednoznacznie przeciw i trzech księży. Jeszcze dzisiaj poszliśmy do pokoju nauczycielskiego z kwiatami, podziękować nauczycielom za to, co zrobili w piątek, część z nich jednak wywiesiła plakaty (które później dyrektor Trynda zrywał- przyp. Red.). Spotkaliśmy się z nauczycielami, przekazaliśmy bukiet kwiatów z tęczowymi akcentami.


 

GM: Ale w którymś momencie dyrektor Trynda zaczął się wycofywać…


 

-Było to dokładnie 5.X. Dyrektor rano powiedział opiekunce tej akcji pani Marcie Miełek, akcja nie będzie zorganizowana, ponieważ były u niego jakieś osoby, które w bardzo wulgarny sposób wypowiadały się na temat tej akcji i dlatego on ją odwołuje. Nie podał powodów, czy chodzi np. o względy bezpieczeństwa, czy jego własne przekonania, tylko że akcję odwołuje. Młodzież w tym jeszcze dniu się zebrała, ja też przyjechałem i razem z uczniami poszliśmy do dyrektora porozmawiać. Powiedzieliśmy, że z osobami niechętnymi akcji możemy się spotkać, porozmawiać. Podjąć dialog. Wyjaśniliśmy też dyrektorowi, na czym polega akcja. Dyrektor użył wtedy takich słów, że „szkoła jest na to obojętna”. Uraziło mnie to sformułowanie, powiedziałem, że szkoła nie może być obojętna, szkoła edukuje, ale również wychowuje. Później dyrektor w prywatnych rozmowach z nauczycielami miał mówić, że czuł się pouczany.


 

GM: -O jaki rodzaj obojętności mogło chodzić? Jak ktoś leży na ulicy, to mamy przejść obojętnie obok, nie sprawdzając, dlaczego leży?


 

-Tak to trochę wyglądało. Dyrektor zaczął nagle stać na stanowisku, że nauczyciele mają tylko uczyć, skupiać się tylko na podstawie programowej. A wcale tak nie jest. To był piątek lub czwartek, dyrektor przez weekend miał się zastanowić. Spotkał się z kołem wolontariatu we wtorek, powiedział, że swojego zdania nie zmienia. Wtedy łączyliśmy to trochę w domysłach z kampanią wyborczą. Dyrektor startował na radnego, może nie chciał, aby ktoś odbierał to, co miało się stać w szkole jako jakieś manifesty. Może nie chciał konfliktów. Daliśmy dyrektorowi czas na zastanowienie i podjęliśmy temat już po wyborach, 23 X. Spytaliśmy, czy możemy to zorganizować, chcemy to zorganizować, to ważne dla całej społeczności LGBT w szkole, dla jej sojuszników.


 

GM: -Spytałem dyrektora o to, ilu jest uczniów, powiedział, że 460, więc statystycznie ilość osób LGBT w myszkowskim LO to przynajmniej kilkadziesiąt osób. Z własnych, pana doświadczeń, jak liczne jest środowisko LGBT w myszkowskim LO?


 

-Jest spore, oczywiście jest to mniejszość, ale jest to bardzo duża grupa. Trzy lata chodziłem do liceum w Myszkowie. Przez 2 lata byliśmy podzieleni na grupy. W mojej grupie trafiły się cztery takie osoby, w tym ja. Cztery osoby LGBT. Nauczyciele o tym oczywiście nie wiedzieli, bo nikt się przed nauczycielem nie otworzy, czuje jakieś prywatne granice. Podam konkretny przykład. Rozszerzona historia. Naszej rozszerzonej grupy, nauczycielem była obecna wicedyrektor pani Monika Pniakowska. Była dziewczyna, która gdzieś starała się szukać swojego miejsca w społeczeństwie. Ta dziewczyna miała swoją partnerkę życiową już od około 2 lat. Była taka sytuacja, że pani Monika, zobaczyła tę dziewczynę zasmuconą i podjęła rozmowę. Mnie po lekcjach zapytała o tę dziewczynę, pani Monika była bardzo troskliwa, pytała czy ta koleżanka nie ma jakichś kłopotów, czy ma chłopaka. Czyli nie wiedziała o jej orientacji seksualnej, że dziewczyna od 2 lat ma partnerkę życiową. To pokazuje, że do mojej grupy rozszerzonej chodziło około 20 osób, a 1/5 to osoby LGBT. Do mojej klasy chodziły też osoby o konserwatywnych poglądach. Ja kolegowałem się z chłopakiem, który miał bardzo konserwatywne poglądy, narodowościowe, nacjonalistyczne. A on dobrze wiedział, że jestem pierwszym lewakiem w klasie i nigdy nie mieliśmy sporów. Największy problem był w tym, że osoby LGBT nie miały w szkole wsparcia nauczyciela. Nie mogły o sobie opowiedzieć nauczycielom, bo nigdy nie wiedziały te osoby, jak nauczyciele zareagują.


 

Pamiętam taką nauczycielkę z mojego byłego gimnazjum, która kiedyś mi powiedziała, że gdyby się dowiedziała o TAKIM uczniu, to wysłałaby go na terapię konwekcyjną. Jest to duży problem w szkole, bo uczeń LGBT nigdy nie wie, jak zareaguje nauczyciel. A uważam, że moglibyśmy mieć duże wsparcie ze strony dyrekcji, utożsamianej z partiami liberalnymi.


 

GM: -Dyr. LO, choć radnym jest z Koalicji Obywatelskiej, na pewno reprezentuje konserwatywne skrzydło PO. A w sprawie Tęczowego Piątku okazał się raczej homofobem. Choć gdy z dyrektorem rozmawiałem, mówił że on jest tolerancyjny, że szkoła nikogo nie dyskryminuje. Czy można powiedzieć, że LO Myszków jest szkołą tolerancyjną?


 

-Wysłałem do kilku osób w tym do pani wicedyrektor zdjęcia osób, które w tym dniu zmieniły zdjęcia profilowe na popierające akcję. Ale pod takimi deklaracjami pojawiły się i nienawistne komentarze: „Dobrze, że odwołano akcję, pedały się wystraszyły”. To wpis ucznia, którego znam. Nie można więc powiedzieć, że społeczność szkolna jest w 100% tolerancyjna. Dyrektor może mieć takie przeświadczenie, że szkoła jest tolerancyjna, bo do nauczycieli nie dochodzą takie sygnały, gdy ktoś jest dyskryminowany w szkole. Pomijam nawet kwestie osób LGBT, do szkoły chodzi uczeń innej narodowości. I też dochodzą do mnie sygnały, że taka osoba jest dyskryminowana.


 

GM: - Podaje pan przykłady typowej mowy nienawiści.


 

- Przeczytam to panu, co napisałem do wicedyrektor. Nie odpisała na tę wiadomość: „takie słowa padają w internecie i w rzeczywistości ze strony uczniów LO w Myszkowie. Dyrekcja „Suchara” przyzwoliła na takie zachowanie.” Sporo napisałem mocnych, ale kulturalnych słów, ale nie otrzymałem odpowiedzi.


 

Dziwię się, że wszystkie osoby ze szkoły, które zaangażowały się w Tęczowy Piątek nawet nie otrzymamy od dyrekcji słowa „przepraszam”.


 

GM: -Czy może być tolerancyjna szkoła, która nie chce dyskutować?


 

-Wydaje mi się, że nie. Szkoła, która zamiata sprawy pod dywan, nie może się utożsamiać z jakimikolwiek pozytywnymi cechami.


 

GM: -W naszych rozmowach pojawia się postać jednego nauczyciela. Nie będziemy mówić którego, czego uczy. Ale ma to być przykład typowego homofoba. Mówi się też o jego seksistowskich zachowaniach wobec uczennic.


 

-Z tego co pamiętam, choć nawet nie chcę pamiętać wszystkich jego słów, przytoczę jedną z jego łagodniejszych „odzywek”. Dziewczyny wchodziły do klasy, jeszcze nie zdążyły usiąść, a on powiedział, cytuję: „siad płaski wszystkie laski”. Również zdarzały mu się często komentarze polityczne, np. „uciekł do Brukseli, bo go tutaj nie chcieli”. Pozwala sobie na bardzo seksistowskie komentarze, neguje lewą stronę sceny politycznej w bardzo brutalny sposób. Prywatnie jest bardzo związany z Kościołem, pewnie stąd jego poglądy. Ale uważam, że nie powinien sobie pozwalać na takie słowa i komentarze podczas lekcji. Słowa ironiczne, aroganckie, chamskie, wulgarne i seksistowskie. Mój kolega, też gej, był przez niego uczony, a mówił w taki specyficzny, delikatny sposób. Ten nauczyciel chyba nie wiedział o jego orientacji, ale wyśmiewał jego sposób mówienia.


 

GM: To szokujące, że nauczyciel wyśmiewa się. Ale dziwi mnie brak reakcji na takie zachowanie.


 

- Gdybym teraz zadzwonił do mojej dawnej klasy, powiedział, żeby przyszli tu do redakcji potwierdzić moje słowa, to zjawiliby się w przeciągu pół godziny. Dobrze wiedzą co się działo na tych lekcjach.


 

GM: Ciśnie się pytanie, czy coś się zmieni? Zrobiło się zamieszanie, szkoła odwołała Tęczowy Piątek. To, co jest pozytywne, to dobry oddźwięk na akcję, wśród nauczycieli i uczniów. Ci pierwsi, przynajmniej niektórzy wywiesili plakaty o Tęczowym Piątku, dyrektor musiał je zrywać. Niektórzy uczniowie przyszli z przypinkami popierającymi akcję, choć dyrektor twierdzi, że ich nie widział.


 

-Ten nauczyciel od homofobicznych zachowań powiedział, że jak zobaczy tęczowe torby czy przypinki u uczniów, to nie wpuści do klasy. Ale wiem od uczniów, że weszli tak na jego lekcję, nie zareagował, nikogo z klasy nie wyrzucił. A ci uczniowie wcale nie chowali tych tęczowych emblematów. Ale czy coś się zmieni po tej akcji? Mówiłem niedawno mojemu koledze narodowcowi: tak chętnie śpiewacie Rotę. A kto ją napisał? Powiedział, że Maria Konopnicka. Kiedy mu powiedziałem, że Maria Konopnicka przez ostatnie 20 lat swojego życia współżyła z Marią Dulębianką, swoją partnerką życiową i była lesbijką, myślałem, że mi gardło wydrapie. Ale sprawdził i potwierdził, że tak było. Głową muru nie przebijesz. Ja pochodzę z domu, w którym mama jest katechetką, a tata pochodzi z gór, górale są bardzo mocno związani z Kościołem, z PiS-em i cieszę się, że oni mnie akceptują. Ale nigdy tacie nie przetłumaczę, na czym polega lewicowość, liberalność, bo on jest zamknięty w tej swojej sferze. Niestety, te środowiska narodowościowe, nacjonalistyczne są bardzo oporne na wiedzę.


 

Tęczowy Piątek w myszkowskim LO w jakimś sensie jednak się odbył. Parę plakatów wisiało, uczniowie przyszli z tęczowymi przypinkami i torbami. Może to wszystko trochę po kryjomu, trochę w konspiracji, ale było. Nauczyciele najpierw ochoczo wsparli akcję, po zakazie wycofali się, ale kwiaty od koła wolontariatu świadczą, że jednak uczniowie nie mają o pretensji, że doceniają chęci, wcześniejsze zaangażowanie. Był jeszcze jeden przykry incydent. Mieliśmy publikować też rozmowę z opiekunem koła wolontariatu, nauczycielką Martą Miełek. Umówiliśmy się na rozmowę, ale ta ostatecznie odwołała spotkanie, tłumacząc się nieprzyjemnościami, jakie już spotkały ją ze strony dyrektora LO Jacka Tryndy. Ten miał ją zaatakować pretensjami, sugerując, że moja wizyta w LO, niewygodne dla dyrektora pytanie o powody odwołania akcji o zrywanie plakatów to jej sprawka. Panie dyrektorze, jest pan -w mojej ocenie- homofobem i tchórzem, ale niech pan chociaż nie będzie mściwy, wobec osób, które nie zawiniły w niczym. Pańskie obawy i uprzedzenia naprawdę oburzyły więcej niż jedną osobę i szukanie winnych, zwłaszcza wśród nauczycieli, zależnych od pana pracowników, szacunku panu nie przyniesie.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze