Gazetamyszkowska.pl

GDZIE SĄ ORYGINAŁY PETYCJI?

Tomek | 2017-05-29 12:20

(gm. Poraj, Żarki Letnisko) Tydzień temu relacjonowaliśmy jak radny PiS-u z Żarek Letniska Tomasz Klimek fałszował podpisy, aby utrudnić zmiany w Planie Zagospodarowania Przestrzennego miejscowości. Rada Sołecka, Towarzystwo Przyjaciół Żarek Letniska, radny Tomasz Klimek i radna Zdzisława Polak zbierali podpisy pod sprzeciwem do poszerzenia zabudowy Żarek Letniska przy ulicach Porajskiej i Prostej. O dopuszczenie tych terenów do zabudowy, około 35 ha starali się właściciele gruntów, z których około 90% jest własnością Dionizego Oleksiaka. Wracamy do sprawy, gdyż wiele jej wątków po zapoznaniu się z aktami procesu (radny Tomasz Klimek i 5 innych osób było sądzonych za fałszowanie podpisów) wygląda inaczej, niż próbowali to przestawić radni Klimek i Polak cytowani w artykule: „Radny PiS podrabiał podpisy. Ale mandatu nie straci” GM nr 19. Wiele  wskazuje na to, że radna Zdzisława Polak kłamała, mówiąc do nas, że „tej akcji zbierania (podpisów) nie organizowałam”.  Zeznający w procesie świadkowie wskazali radną Zdzisławę Polak jako główną organizatorkę całej akcji! Czy mogła więc nie wiedzieć (jak twierdzi) o fałszowaniu podpisów? Sąd wydał wyrok opierając się na kserokopiach list i przyznaniu się radnego Klimka i innych do winy, gdyż nie wiadomo, gdzie są oryginały list zbieranych podpisów.

 

Przypomnijmy jeszcze, że radny Tomasz Klimek (PiS) jak i pięciu innych  oskarżonych nie poniosło kary, gdyż sąd warunkowo umorzył postępowanie. Są winni, ale odstąpiono od ukarania. Wszyscy musieli jedynie zapłacić koszty procesu i od 100 - 3000 zł na cel społeczny (T. Klimek). Wystąpiliśmy do Sądu Rejonowego w Myszkowie o dostęp do akt sprawy, gdyż jeszcze kilka wątków wydawało się wartych zbadania. Oto, co wynika z zeznań świadków i oskarżonych w kontekście ich wypowiedzi dla Gazety Myszkowskiej z ub. tygodnia:

 

Zdzisława Polak: główna organizatorka nic nie wie?

 

Radna Zdzisława Polak zaprzeczyła, aby to ona była organizatorką skompromitowanej akcji zbierania podpisów. Spora ich część jak dowiedziono, okazała się fałszywa. Zdzisława Polak w rozmowie z Gazetą Myszkowską odcięła się od tej akcji. Ale świadkowie w procesie wskazują ją jako główną organizatorkę całej awantury:

 

Anna Pakulska, wtedy Przewodnicząca Rady Sołeckiej Żarek Letniska, zeznała: „Najbardziej zaangażowana w tę sprawę byłą pani Polak, która zainicjowała tę sprawę.” Wcześniej pani Pakulska zeznaje też, że pisma opracowywali  Urszula Gwara z radną Zdzisławą Polak i sołtysem (Andrzej Kamiński).

 

Sama Zdzisława Polak zeznała, że „od 14 lat jest radną. Interesuje się dobrem mieszkańców”.  Jako autora pism, do których później dołączono listy ze sfałszowanymi podpisami wskazuje sołtysa Kamińskiego. Ale potwierdza, że podpisy zbierał też jej mąż.

 

Zaginione oryginały

 

Wszyscy oskarżeni przyznali się do winy  co sędziemu bardzo ułatwiło wydanie wyroku, inaczej, byłby niemały kłopot. W aktach sprawy nie ma bowiem oryginałów list ze sfałszowanymi podpisami. Radna Zdzisława Polak, jej mąż Andrzej i sołtys Kamiński zeznali, że zostały wysłane do Urzędu Wojewódzkiego.  Ale jak ognia unikają wskazania, kto wysyłał! Bo jak potwierdza Urząd Wojewódzki w Katowicach… dotarły kserówki.

 

Sołtys wsi Żarki Letnisko w rozmowie z Gazetą Myszkowską stwierdził, że nie pamięta, kto dokładnie wysyłał do Urzędu Wojewódzkiego pismo z podpisami mieszkańców:

 

Chcę zapytać o jeden szczegół z pańskich zeznań, w sprawie fałszowania podpisów. Pan i pani radna Polak zeznaliście, że oryginały podpisów były wysłane do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Kto to wysyłał? Bo dotarły kopie?

 

-Nie pamiętam, to było 3 lata temu. Nie będę mógł odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ewentualnie powiem jak politycy: nie potwierdzam i nie zaprzeczam.

 

-Zeznał pan wtedy, że „po zebraniu podpisów wykonałem ksero tych list i łącznie z pismem przewodnim zostały wysłane do Urzędu Gminy w Poraju, natomiast oryginały  zostały wysłane do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.” Czy to pan bezpośrednio wysyłał je  do UW?

 

- Było to wszystko podpisane przez sygnatariuszy i włożone do koperty. Ale czy to ja wysyłałem, czy ktoś inny pakował i wysyłał? Nie pamiętam.

 

-Ale skutek jest taki, że do Urzędu Wojewódzkiego dotarły kopie, nie oryginały. A pan i radna Polak zeznawaliście, że „wysłano oryginały”.

 

-Z tego co my wiemy, to one dotarły, bo była odpowiedź z Urzędu Wojewódzkiego.

 

-Dotarły kopie. Jest w aktach procesu potwierdzenie z Urzędu Wojewódzkiego, że dostali kopie.

 

-Na pewno wysłaliśmy oryginały i one się tam nadal znajdują. Nie wiem, co się stało po drodze. Proszę drążyć dalej, dziękuję za rozmowę.

 

Tomasz Klimek nie lubi „obcych”?

 

Radny PiS-u Tomasz Klimek przyznał się do winy, potwierdził, że fałszował podpisy. Ciekawie jednak tłumaczy, czym się kierował, dlaczego to zrobił. „Chciałem wstrzymać sprzedaż majątku w obce ręce, gdyż ten pan (Dionizy Oleksiak) (…) nie mieszka w Polsce.” Trudno o większy popis ksenofobii i głupoty, gdyż Dionizy Oleksiak jest Polakiem z Żarek Letniska. Faktycznie od prawie 30 lat mieszka w Kanadzie.

 

Reszta artykułu to już komentarz: Radny Tomasz Klimek to typowy produkt PiS-propagandy: ziemię obcym? Nigdy! Choć tym razem przestrzelił, bo Oleksiak to Polak, choć chwilowo z Kanady.  W imię tej durnej idei, która spowodowała, że na wsi Polak Polakowi hektara łąki sprzedać nie może (wiem, bo sam próbowałem kupić) radny Klimek sięgnął po oszustwo, fałszując podpisy, bo „chciał zablokować”. Radna Zdzisława Polak, która od 14 lat dba o dobro mieszkańców twierdziła, że ze zbieraniem podpisów nie ma nic wspólnego, choć świadkowie zeznali w procesie, że była główną jego organizatorką. Sprawa się rypła, kłamstwo wyszło na jaw. Oczywiście dla dobra mieszkańców. Przez 14 lat to ile tej diety radnej się zebrało?

 

Jarosław Mazanek

 


Komentarze