Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

DALEKO IDĄCA REORGANIZACJA MA POPRAWIĆ ŚWIADCZENIA MEDYCZNE

Tomasz Urbański | 2019-05-02 12:20

(powiat zawierciański) W połowie kwietnia zwołana została nadzwyczajna sesja Rady Powiatu Zawierciańskiego. Jej tematem była obecna sytuacja szpitala powiatowego w Zawierciu oraz plany i zamierzenia nowego zarządu. O lecznicy mówili p.o. dyrektora Piotr Zachariasiewicz oraz doradca ds. rozwoju dr n. med. Dariusz Jorg. Głównym i nadrzędnym celem ich pracy ma być zmiana szpitala i świadczenie usług medycznych na możliwie jak najwyższym poziomie, bez podziałów politycznych. Obaj zgodnie powtarzali, że ich zadaniem nie jest dokonywanie oceny poprzednich władz szpitala, a jedynie przeanalizowanie miejsca, w którym obecnie znajduje się lecznica, w celu wypracowania strategii dalszych działań i rozwoju.


 

Na obrady we wtorek 16 kwietnia przybyli m.in. przewodnicząca Rady Miejskiej w Zawierciu Beata Chawuła, prezydent Zawiercia Łukasz Konarski, burmistrz Ogrodzieńca – i do niedawna dyrektor zawierciańskiego szpitala – Anna Pilarczyk-Sprycha, burmistrz Poręby Ryszard Spyra oraz posłanka Anna Nemś.


 

Piotr Zachariasiewicz, obecnie pełniący obowiązki dyrektora Szpitala Powiatowego w Zawierciu, ma ponad 10-letnie doświadczenie w zarządzaniu w służbie zdrowia. Ma wykształcenie ekonomiczne oraz medyczne. Przedstawił on krótko radnym dwóch pozostałych członków zarządu – Iwonę Srokę oraz Dariusza Jorga. Iwona Sroka od 10 kwietnia pełni funkcję dyrektora ds. technicznych. Ma wykształcenie techniczne i ekonomiczne, w służbie zdrowia pracuje od ponad 20 lat. Z kolei dr n. med. Dariusz Jorg od kilkunastu lat zarządza największymi szpitalami. W Zawierciu pełni funkcję doradcy ds. rozwoju.


 

- Misja jest taka, aby szpital mocno stał na nogach i świadczył jak najlepsze usługi dla społeczeństwa powiatu zawierciańskiego. Myślę, że jeśli wspólnie uda nam się taką drogę wytyczyć i ją zrealizować, to będzie to sukces ponad podziałami politycznymi i każda rzecz, która się dzieje na sesji rady powiatu – wszyscy nas obserwują, wszyscy oceniają i każde złe słowa, które nieraz padają w ferworze walki politycznej, w emocjach powodują obniżenie autorytetu szpitala. Naszym celem wspólnym tak rozumiemy ten cel i zadanie, które przed nami stoi to podwyższyć jakość udzielanych usług, zmienić obraz szpitala, ale tak naprawdę świadczyć właściwie usługi medyczne na najwyższym poziomie – mówił na początku sesji dr n. med. Dariusz Jorg.


 

P.o. dyrektora Piotr Zachariasiewicz mówił z kolei o wyniku finansowym lecznicy w ostatnich kilku latach, wskazując, że od 2015 roku przychody szpitala wzrastały. Również wynik finansowy szpitala poprawiał się w tym czasie, ale w 2018 roku odnotowano dwumilionowy spadek. Wynik wciąż pozostaje dodatni, jednak odnotowana na działalności medycznej strata jest – jak mówił P. Zachariasiewicz – zagrożeniem dla szpitala. - Oddział chorób wewnętrznych generuje we wszystkich badanych latach zysk, ten zysk był około 2 mln złotych, natomiast w 2018 roku pomimo oczywiście dodatniego wyniku finansowego on się o ponad milion złotych pogorszył. Więc to już wpływa na pogorszenie całej sytuacji szpitala. Oddział anestezjologii i intensywnej terapii to znowu jest oddział, który na przestrzeni lat generował dodatni wynik finansowy jako oddział, natomiast o 300 tysięcy pogorszyła się różnica w 2017 do 2018. Oddział opieki paliatywnej - bardzo podobna sytuacja. Jedynym z oddziałów z tej grupy, który poprawił swój wynik finansowy jest oddział neurologii, który zanotował zysk na poziomie 160 tysięcy, a w 2018 roku ponad 300. Oddział dermatologii praktycznie wyszedł „na zero”. I mamy grupę tych oddziałów szpitalnych, które miały ujemny wynik finansowy w 2018 roku i proszę popatrzeć jakie oddziały są w tej grupie: oddział okulistyczny. Chyba jest to jedyna okulistyka w województwie śląskim, która przyniosła straty. (…) Oddział noworodków to jest kolejny oddział, który we wszystkich szpitalach równoważy straty jakie przynosi ginekologia. Tu mamy sytuację, w której minus prawie 300 tysięcy i pogorszenie wyniku finansowego w 2017 o 370 tysięcy. Więc mamy sytuację, w której kolejny oddział, który powinien przynosić zyski i być tym motorem napędowym dla szpitala, przynosi stratę. Oddział rehabilitacji neurologicznej pomimo tego, że ma 400-tysięczną stratę jest znowu jednym z tych niewielu oddziałów, które poprawiły swój wynik finansowy. Natomiast nadal ta strata była na poziomie 400 tysięcy złotych. (…) Natomiast po raz kolejny oddział, który powinien być motorem napędowym szpitala, czyli oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej minus 800 tysięcy i to jest jeden z czterech oddziałów szpitalnych, które na przestrzeni 2015-2018 roku zawsze był na stracie. A chirurgie urazowo-ortopedyczne w innych szpitalach, dobrze zarządzanych szpitalach przynoszą zyski (…) – wyjaśniał Piotr Zachariasiewicz. Sytuację dalej tłumaczył Dariusz Jorg, który wskazał, że kilka oddziałów nie wykonało w całości ryczałtu. Dla porównania „wywołał” szpital w Czeladzi (w którym również pracował), gdzie w godzinach ordynackich w ortopedii przerobiono 7,2 miliona złotych, a w Zawierciu (na dwóch salach operacyjnych) niespełna 5,6 miliona. Wskazał również, że przy większej liczbie łóżek na oddziale w Zawierciu koszt hospitalizacji w porównaniu do Czeladzi jest dużo wyższy, a to przekłada się dalej na rentowność poszczególnych zabiegów.


 

- No to porównajmy co się dzieje głębiej w tej ortopedii. Jednym z najbardziej popularnych zabiegów na ortopedii to cieśń nadgarstka. Mało skomplikowany zabieg, trwający od 5-10 do czasami 15 minut w znieczuleniu miejscowym. O dziwo w Zawierciu mimo zaleceń NFZ, że powinno się te zabiegi realizować w części ambulatoryjnej, w Zawierciu realizuje się go na sali operacyjnej. Podwyższa się poziom stresu pacjenta, musi się przebrać, wjechać na blok. Rozumiem, że to ma jakiś akcent jak to ciężki zabieg musi przejść pacjent. Natomiast proszę zobaczyć, że jeśli w szpitalu realizuje się zabieg cieśni nadgarstka, to wtedy fundusz płaci za taki zabieg 2076. Co robiono w szpitalu w Zawierciu? W Zawierciu nie przyjmowano pacjentów do szpitala. Przyjmowano ich w poradni, ale traktowano ich jak pacjentów szpitalnych. I rozliczano w funduszu tak jak pacjenta poradnianego, czyli braliśmy zamiast 2076, bo przeszedł cały proces hospitalizacji czyli przyjęcia na jeden dzień, braliśmy 841 złotych. Na samym jednym zabiegu. Strata 177 tysięcy. Na jednym tylko wybranym zabiegu, na jednej grupie zabiegów dotyczących cieśni nadgarstka – mówił dr n. med. Dariusz Jorg. Dalej wskazał, że w ubiegłym roku nie udało się wykonać 13 endoprotez kolana z powodu braku anestezjologa. Anestezjologa, który bierze udział w zabiegu cieśni nadgarstka, wykonywanego na bloku operacyjnym, a nie w części laboratoryjnej. A to powoduje kolejne straty finansowe. Doradca ds. rozwoju przybliżył również przynoszący straty oddział chirurgii, na którym wykonuje się za mało operacji specjalistycznych, zabiegów „drogich” – na takie operacje pacjenci wyjeżdżają poza powiat. - Czy trafiły zabiegi poważniejsze do szpitala? Tak. W roku 2018 wykonano takich zabiegów 37. Jak państwo widzicie po wartości tych zabiegów, to są zabiegi za 15, 10, 12 tysięcy. W Czeladzi takich zabiegów po 12, 15 tysięcy dziennie się robi przynajmniej trzy. Tutaj 37 w skali roku. Ale to nie jedyny kłopot chirurgii, że operujemy drobnicę. Kolejnym kłopotem tej chirurgii jest jeszcze jeden, ważniejszy problem – na chirurgii okazuje się, że mamy internę. 37% pacjentów nie przyszło na chirurgię do zabiegu operacyjnego. Przyszli się przebadać. Nie zostali nigdy zoperowani – mówił D. Jorg, tłumacząc, że na chirurgii są przyjęcia zachowawcze, ale ich wskaźnik z reguły nie przekracza 10%. Chirurgia powinna przeprowadzać operacje, do których pacjent powinien być przygotowywany w poradniach (w przypadku zabiegów planowych) lub na SOR lub izbie przyjęć (w razie nagłych przypadków).


 

Wśród kolejnych przykładów Dariusz Jorg wymieniał m.in. wąski zakres świadczonych usług na ginekologii, brak pacjentów onkologicznych, niewystarczające wykorzystanie istniejących sal operacyjnych, zbyt długie kolejki do operacji zaćmy (ok. roku, podczas gdy w innych szpitalach czas oczekiwania wynosi 3-4 miesiące), kolejki do 2021 lub nawet 2023 w ortopedii, błędne (za niskie) ceny przyjęte za badanie RTG, liczne badania tomografii komputerowej bez pozostania pacjenta w szpitalu na obserwacji. - EMG to takie podstawowe badanie w neurologii. Ponieśliśmy koszty realizacji tych badań w 2015 i 2018 niby nieduże – 66 tysięcy, wysyłając pacjentów aż do Tarnowskich Gór. Ponieśliśmy także koszty transportu. Często są to pacjenci naszych oddziałów – neurologii lub udarów. Koszt wyniósł nas 78 tysięcy. Nie realizowano tych badań mimo, że są to podstawowe badania, z powodu braku aparatu. Rozmawiałem z ordynatorem – on się starał, ale zawsze mu odmawiano. Kupiono wreszcie aparaty w lipcu 2018 za 42 tysiące. Szybko się spłaci, dużo wydajemy. Ale aparatu nie rozpakowano. Nie jest używany do dzisiaj. Badania realizowane dla mieszkańców są realizowane na terenie powiatu, ale w prywatnym podmiocie. I tam są kierowani pacjenci. No nie ma szpital, trzeba iść prywatnie. To nie jest dobra obsługa mieszkańców, to jest podstawowe badanie w neurologii. Ściągnęliśmy firmę, aby obejrzała i osobę, bo oczywiście jedyną osobę, którą mieliśmy w tym szpitalu, która umiała wykonać i miała papiery do EMG zwolniono. Nie chcę poszukiwać z jakiego powodu, zostawiam to, bo nie moim zadaniem jest oceniać różne zachowania. Przyjechała firma, żeby ocenić ten aparat i osoba, która będzie wykonać świadczenia w tym szpitalu, tak jak to jest należne mieszkańcom. Okazuje się, że aparatem można się pobawić, a nie zrobić nim badania. Dlaczego tak się wydarzyło? Bo jedyna osoba, która się znała w czasie zakupu nie była już w szpitalu – opisywał Dariusz Jorg. W temacie zatrudnienia wyliczył, że w ostatnim czasie zatrudnienie zostało zwiększone o ponad 100 etatów. Od 1 września 2018 roku zatrudniono 51 osób, czyli połowę nowych pracowników z całego roku. D. Jorg wspomniał również, że szpital powinien postarać się o rezydentów – młodych lekarzy opłacanych przez ministerstwo, którzy po studiach tutaj mogliby się uczyć, pracować i rozwijać. Zmian wymaga również ścieżka pracy z pacjentami onkologicznymi, którzy powinni otrzymać pomoc w Zawierciu – tutaj być leczeni i operowani.


 

Piotr Zachariasiewcz przybliżał również prace nad projektem 10.1. Jak tłumaczył, do przygotowania projektu wybrano najtańszą ofertę za 22 tysiące złotych. Po jego przygotowaniu wystawiono fakturę na 32 tysiące złotych. Z informacji, które przedstawił P. Zachariasiewicz wynika, że wybrana firma nie miała odpowiedniego doświadczenia w szpitalnictwie. W projekcie nie ujęto np. pionów wodno-kanalizacyjnych, elektryki. - Nie ujęto w samym programie tak jak wspomniałem wcześniej ani pionów wodno-kanalizacyjnych, ani instalacji elektrycznej, która jest naprawdę w fatalnym stanie. Często to są aluminiowe przewody, które powodują to, że sprzęt medyczny m.in. np. na neonatologii po prostu się pali, w ostatnim tygodniu spaliły się dwa inkubatory. Źle mówię – nie spaliły się, zepsuły się, bo było przepięcie elektryczne, natomiast stan infrastruktury szpitala powoduje to, że ona musi zostać poprawiona i musi zostać uzupełniona. Proszę popatrzeć jak wyglądają rury, pod które miały być podłączone nowe łazienki, które zostały zaprojektowane, m.in. na chirurgii ogólnej. Jeżeli wiele nowych łazienek zostałoby wpiętych, to tak naprawdę wszystko to tam by się pozatykało. Nie można projektować poprawy szpitala i poprawy infrastruktury bez tego serca, bez tych pionów, o których tak naprawdę projektant zapomniał. Pracownia rezonansu magnetycznego, która również w projekcie 10.1 nie została ujęta. Również umiejscowiona w miejscu starej pralni, która nie ma żadnego kontaktu z pozostałą częścią szpitala, ani z SOR-em. Jedyną droga dostępu do pięknej, nowoczesnej pracowni rezonansu magnetycznego byłyby tak naprawdę piwnice. (…) Jaka jest realna wycena wszystkich rzeczy, które zostały ujęte w programie 10.1? A między innymi było to przebudowa chirurgii ogólnej, pododdział kardiologii na oddziale wewnętrznym, przeniesienie i przebudowa ginekologii i położnictwa, zakładu RTG, laboratorium, rezonansu i windy. W projekcie 10.1 ta część budowlana jest wyceniona na 4,5 miliona, natomiast realna wycena przez architekta, który ma bardzo duże doświadczenie w szpitalnictwie, bo od 20 lat pracuje, projektuje inwestycje medyczne, to jest 11,5 miliona złotych. Różnica tylko i wyłącznie na tym zakresie robót budowlanych, które zostały ujęte to jest ponad 7 milionów złotych – mówił Piotr Zachariasiewicz. Roboty budowlane to wierzchołek góry lodowej wszystkich wydatków związanych z projektem. W sumie brakująca kwota to nawet 21,5 miliona złotych.


 

Wskazał również koszty zarządu – poprzedniego i obecnego. Wyliczył, że w ubiegłym roku miesięczne koszty zarządu wynosiły ponad 80 tysięcy złotych, a obecnie – 58 tysięcy złotych. Podczas sesji padły również zapewnienia, że teraz pracujący 3-osobowy zarząd jest w zupełności wystarczający i nie zostanie powiększony o kolejne osoby.


 

Dariusz Jorg przybliżył również dokonywane zmiany kadrowe. Wskazał np. połączenie działu statystyki i kontraktowania (zlikwidowanie jednego stanowiska kierowniczego), likwidację zbędnych komórek organizacyjnych, utworzenie z dwóch odrębnych jednego działu administracyjno-organizacyjnego, zlikwidowano dział kontroli wewnętrznej. Jak zapewniał Dariusz Jorg, restrukturyzacja zatrudnienia ma dotyczyć osób ostatnio zatrudnionych – dyrekcja szpitala nie zamierza przedłużać umów zawartych na czas określony. Wśród działań, jakie zamierza podjąć dyrekcja szpitala są również zmiana systemu leczenia, diagnostyka w trybie laboratoryjnym, dostosowanie składu personelu do wymogów NFZ, wprowadzenie procedur wysokospecjalistycznych, reorganizacja pracy laboratorium. - Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie. Przyszliśmy państwu pomóc tworzyć przyszłość. Wspólnie z państwem. Mam nadzieję, że wspólnie osiągniemy to, czego państwo oczekują dla mieszkańców powiatu zawierciańskiego. Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro. Dlatego my już zaczęliśmy pracę, zmieniając rzeczywistość – podsumował dr n. med. Dariusz Jorg.


 

Po prezentacji radni mieli kilka pytań do dyrekcji szpitala – m.in. o to, czy połączenie szpitala ze ZLA wpłynęło na zwiększenie przychodów. Przychody zwiększyły się o kontrakt, który posiadało ZLA. Utrzymuje on cały czas dodatni wynik finansowy, przy szpitalu, który pogorszył swój wynik finansowy o ponad 4 miliony w ciągu roku. Na pytania dotyczące projektu 10.1 Dariusz Jorg zapewniał, że szpital zrobi wszystko, by nie stracić tych środków i że koncepcja zostanie tak przygotowana, by możliwa była realizacja wniosku. Maria Milejska poprosiła o uszczegółowienie cennika badań RTG, pytała również o kwestie dotyczące niewykonanego ryczałtu: - Mówimy o ryczałcie w 2018 i jego wykonaniu. Podał pan drugie półrocze. A nie podał pan odniesienia do całości roku, bo ryczałt był wykonany jak należy. Nic się nie stało, fundusz zapłacił tyle ile potrzeba.


 

W odpowiedzi D. Jorg wyjaśniał, że w I półroczu wykonanie było większe, natomiast wykonano ryczałt w 98%. W 2018 ocena realizacji ryczałtu była oceną półroczną, a nie roczną. M. Milejska poprosiła również o wskazanie jaki wpływ miała amortyzacja na straty na sprzedaży w szpitalu. Strata wyniosła 4,3 miliona złotych, a po uwzględnieniu amortyzacji 3,3 miliona – odpowiedział Dariusz Jorg. Dalej Maria Milejska odniosła się do zmian na oddziale okulistycznym (bez dyżurów całodobowych) wskazując, że zmianom tym nie towarzyszy aktualizacja regulaminu organizacyjnego. D. Jorg odparł, że regulamin organizacyjny czeka jeszcze wiele zmian i dyrekcja zamierza przeprowadzić kompleksowe, całościowe zmiany dokumentu, a nie poprawiać go „po kawałku”. Radna Milejska stwierdziła, że najpierw powinna zostać dokonana zmiana w dokumentach, a potem rzeczywiste zmiany. D. Jorg zapewnił, że świetnie zna przepisy prawa i wszystkie działania podejmowane przez dyrekcję są zgodne z prawem. Kolejną kwestią podnoszoną przez radną Milejską była okulistyka – pytała gdzie mają się udać pacjenci w godzinach popołudniowych, np. z ciałem obcym w oku. D. Jorg stwierdził, że szpital nigdy nie był przygotowany do wykonywania takich poważnych zabiegów, a planowane zmiany organizacyjne mają dać szansę na to, by do szpitala w Zawierciu przyjeżdżał witrektomista. Radna Milejska uznała, że nie każde ciało obce w oku wymaga takiego specjalisty, na co Dariusz Jorg odparł, że rzęsa nie jest ciałem obcym, do którego konieczny jest witrektomista.


 

Jarosław Kleszczewski pytał z kolei m.in. o pododdział kardiologii inwazyjnej. W projekcie 10.1 zawarto kardiologię, ale bez kardiologii inwazyjnej. Najbliższe ośrodki kardiologii inwazyjnej, które wymienił Dariusz Jorg znajdują się w Dąbrowie Górniczej, a drugi ma powstać w Myszkowie. Zbigniew Rok nawiązał z kolei do zabiegów wykonywanych przez lekarzy i zaproponował, by może porozmawiać z lekarzami, którzy nie zarządzają placówką. - Ja oceniałem stan realizacji zabiegów, a nie lekarzy. Jesteśmy po rozmowach z ordynatorami. Indywidualnie każdy z ordynatorów na bieżąco jest informowany o tym, w jaki sposób powinien zmienić charakter pracy oddziału – zapewniał D. Jorg.


 

Na koniec głos zabrała Anna Pilarczyk-Sprycha, obecnie burmistrz Ogrodzieńca, w latach 2016-2018 była dyrektorem Szpitala Powiatowego w Zawierciu. - Ja zastałam szpital w sytuacji, o której państwo dzisiaj nie macie bladego pojęcia. Komornicy byli na kontach, nie było pieniędzy na zapłacenie za leki, trzy lata do tyłu faktury były niepopłacone. Nie miałam na nici chirurgiczne, nie miałam na rękawiczki, na środki higieniczne podstawowe. O tym nie mówiłam, bo o tym się nie mówi, bo trzeba jak najlepiej umieć zabezpieczyć pacjenta w takiej sytuacji, jaką się otrzymało. Zostawiając państwu szpital, zostawiłam 4 miliony na koncie i zysk ponad 2 miliony złotych. Program restrukturyzacji nie trwa 2,5 roku czyli tyle, ile ja byłam dyrektorem, ale trwa lata. Oczywiście, ja nie zrobiłam nawet połowy tego co powinnam była zrobić, bo był to za krótki czas. Natomiast była to trudna praca, która kosztowała mnie wiele nerwów, energii i nikomu nie życzę takiej pracy na co dzień, bo to jest jednak dbałość o życie ludzkie – mówiła Anna Pilarczyk-Sprycha. Odnosząc się do projektu 10.1, była dyrektor mówiła, że nie dostała ani jednego telefonu w sprawie projektu, którego była głównym autorem. - Państwo skrytykowali całkowicie projekt nie pytając o jego zamiary. Jeśli chodzi o instalacje, to one w ogóle nie były brane pod uwagę, bo ten projekt musiałby mieć zupełnie inne kwoty. Nie szukałam nowych klamek, ale małymi kroczkami próbowałam dostać tu dotację, tu dotację, żeby małymi krokami zmieniać ten szpital na lepsze. Jeżeli chodzi o pierwszy projekt dotyczący budowlanki, to został unieważniony. On miał prawo zostać unieważniony, bo dostaliśmy 7 dni na rozpisanie tego projektu przed podpisaniem umowy z Urzędem Marszałkowskim. I wiadomo było z góry, że ten przetarg będzie unieważniony, bo nie został przygotowany należycie. Później mnie już nie było. Oddział neurologiczny wyremontowaliśmy schludnie, kosztował 300 tysięcy remont oddziału, a tu jest 5 oddziałów. Przyjęłam ok. 500 tysięcy na każdy oddział – mówiła Anna Pilarczyk-Sprycha zapewniając, że jest gotowa w każdej chwili bezinteresownie pomóc przy projekcie.


 

- Oceniam szpital, a nie pani pracę. Nie jestem organem uprawnionym do oceny dyrektorów i byłych zastępców. To nie jest indywidualna ocena pani. Rozumiem, że pani chciała pokazać kilka elementów nie mówiąc o niczym w finale. Projekt unijny jak wiedzą ci, którzy realizowali kiedyś projekt unijny, tam najdrobniejszy błąd spowoduje nie uznanie części zadania. To nie jest zabawa. Cieszę się, że pani wzięła na swoje braki przygotowanie tego projektu. Efekt tego przygotowania jest widoczny, w takim stanie nie mógł być rozliczony. Członkowie zarządu szpitala to nie byli nasi członkowie zarządu, ja rozumiem, że pani już nie było, ale ci członkowie zostali i realizowali projekt dalej – odpowiedział Dariusz Jorg wskazując, że ci członkowie zarządu już się w nim nie znajdują.


 

Dyrekcja została również zapytana o wynik finansowy szpitala za pierwsze dwa miesiące bieżącego roku. D. Jorg wyjaśnił, że kwartał zamykany jest do 20 dnia miesiąca następującym po danym kwartale, a więc w dniu sesji (16 kwietnia) bilans taki nie był jeszcze gotowy do przedstawienia. Dodał również, że wyniki kwartalne będą przekazywane radnym. Obraz finansowy będzie również widoczny w obowiązkowych sprawozdaniach wykonywanych co pół roku.


 

Edyta Superson


 



Galeria zdjęć

Komentarze