Gazetamyszkowska.pl

CZY MATKA ZNĘCAŁA SIĘ NAD CÓRKĄ?

Tomasz Urbański | 2018-04-30 12:20

9 kwietnia przed Sądem Rejonowym w Myszkowie odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Annie K., o znęcanie się nad 10-letnią córką Agnieszką i nękanie dyrektorki Rodzinnego Domu Dziecka w Myszkowie, gdzie dziewczynka trafiła decyzją Sądu Rodzinnego w czerwcu 2017. Zeznania składał mąż oskarżonej Andrzej K., który zaprzeczył, aby żona znęcała się nad dzieckiem. Podczas rozprawy nie mogło ujść uwadze dziwne zachowanie oskarżonej. Kobieta wstawała, machała rękami, gestykulowała, robiła dziwne miny. Kilkakrotnie prowadzący rozprawę sędzia Karol Gondro przywoływał oskarżoną do porządku.

 

Wcześniej jednak zeznania złożył Andrzej M., mąż dyrektorki Rodzinnego Domu Dziecka. W zeznaniach opisywał inwektywy i wyzwiska, jakie najpierw pod adresem dyr. placówki Urszuli M., a później do całej rodziny kierowała oskarżona: „buraki, nieuki, dno moralne”. Oskarżona miała też na profilu społecznościowym zadawać pytania, czy „też zostaliście skrzywdzeni przez takich M.”. Konto oskarżonej zostało zablokowane, ale po jakimś czasie chwaliła się nowym kontem „bo wcześniejsze jej „Ci” zablokowali”, „To złodzieje i bandyci M. zablokowali mi konto”. Zdaniem świadka Andrzeja M. nękanie jego rodziny przez Annę M., biologiczną matkę dziewczynki, nad którą Sąd powierzył im opiekę, trwa nadal. „Mam wrażenie, że oskarżona obciąża nas winą za to, że Sąd odebrał jej dziecko” - mówił świadek.

 

„Dziwna” decyzja Sądu

 

Jako „dziwną” określił świadek Andrzej M. decyzję Sądu Rodzinnego (postanowienie wydała sędzia Agnieszka Pieńkowska-Szekiel) o przeniesieniu dziewczynki do placówki w Żarkach Letnisku. Agnieszka trafiła tam 7 lutego. Świadek zeznał: -Żona pisała pismo do Sądu Rodzinnego o zbadanie rodziców Agnieszki pod kątem celowości spotkań z dzieckiem. Chodziło o problemy, jakie RDD miał od początku z zachowaniem Anny K. I przez osiem miesięcy nic się nie działo. W lutym sędzia Pieńkowska-Szekiel przeniosła dziewczynkę, mimo sprzeciwu jej samej, opinii RDD, za powód podając konflikt dyrektorki z matką podopiecznej. „Dla mnie to dziwne” - mówił świadek.

 

Świadek opisywał też zachowania oskarżonej Anny K. w stosunku do dziewczynki, zachowania przez nią relacjonowane: „Dziecko opowiadało, jak zostało uderzone butelką w głowę przez pijaną matkę, ciągłe krzyki, awantury. Matka często krzyczała, wtedy ojciec wychodził z domu. To słyszałem z ust dziecka”. Opisywał też stan dziewczynki, gdy do nich trafiła: „Była zaniedbana zdrowotnie. Leczyliśmy jej skórę, zęby, zostały jej dobrane okulary. Dziewczynka miała bóle brzucha, nocne koszmary w okresach kontaktów z matką. Dziecko bało się i boi się matki, w czasie gdy przebywało u nas. W ogóle nie chciała  z matką rozmawiać, ani widywać się. Pamiętam ostatnią wizytę w PCPR, kiedy zawiozłem dziewczynkę na spotkanie z rodzicami. Czekałem na korytarzu, a z pokoju dochodziły wrzaski, krzyki. Agnieszka wybiegła zapłakana, nie chciała rodziców widzieć na oczy. Całe spotkanie trwało może 7 minut”.

 

Chodzi o spotkanie rodziców z Agnieszką z 24.01.2018. PCPR sporządził z niego notatkę służbową, do której udało nam się dotrzeć. Cytowaliśmy ją we wcześniejszym artykule „Dobro dziecka nie istnieje. W Myszkowie”. PCPR rzeczywiście opisał spotkanie jako awanturę: „Rozmowa polegała na kłótni pomiędzy panią Anną, a Agnieszką. (…) pracownicy socjalni próbowali przerwać rozmowę, ta nie reagowała na upomnienia pracowników socjalnych (…). Agnieszka z płaczem poprosiła o możliwość wyjścia z pokoju i przerwanie spotkania”. Taki jest zapis notatki pracowników PCPR. Ale dziewczynka faktycznie „z płaczem poprosiła o przerwanie spotkania” jak to ładnie napisano, czy „wybiegła z płaczem” jak zeznał świadek Andrzej M.?

 

Dzień później PCPR pisze do Sądu Rodzinnego, załączając notatkę z 24.01.18: „Państwo Anna i Mirosław K. w dalszym ciągu pozostają w konflikcie z Panią Dyrektor RDDz w Myszkowie. Dziecko ma ograniczony kontakt telefoniczny rodzicami, a na spotkania przychodzi bardzo niechętnie”.

 

Cofnijmy się więc jeszcze raz do notatki PCPR ze spotkania z rodzicami (24.01.): „dziewczynka poinformowała pracownika, że nie rozmawia z rodzicami przez telefon, ponieważ zablokowała numery obojga rodziców”. Więc to nie dziecko ma „ograniczony kontakt telefoniczny”, tylko dziewczynka sama ten kontakt ograniczyła. PCPR jakoś dziwnie manipuluje tu sformułowaniami. W jakim celu? Czyżby była to robiona dokumentacja pod późniejszą decyzję, że dziewczynkę jednak należy przenieść z miejsca gdzie czuła się bezpiecznie do innej placówki, narażając ją na kolejny stres? Sędzia Agnieszka Pieńkowska-Szekiel musiała też mieć świadomość zarzutów karnych, jakie ciążą na matce dziewczynki, gdyż sygnaturę tego procesu przytacza w swoich postanowieniach. Przypomnimy: proces karny, z oskarżenia publicznego toczy się o znęcanie psychiczne i fizyczne nad  dziewczynką!

 

Pismo PCPR (data stępla) wpłynęło do Sądu 25.01.18. Sąd zdołał na nie odpisać… dzień wcześniej. Cytujemy: „Po raz kolejny zwracam się z prośbą o uregulowanie kontaktów Anny i Mirosława K.  z małoletnią. Zwracałam się o zobowiązanie dyrektora placówki (RDDz- przyp. redakcji) do nieuczestniczenia w awanturach z rodzicami małoletniej. Z przykrością stwierdzam, że sytuacja nie uległa zmianie”. Na koniec sędzia zaleca: „proszę o zorganizowanie przez dyrektora placówki regularnych kontaktów państwa K. z córką w miejscu neutralnym jak PCPR w Myszkowie”.

 

W notatce do Sądu (doręczonej 25.01.18) PCPR przecież opisał jak wyglądało spotkanie rodziców z dziewczynką, bez udziału dyrektor RDDz (jej mąż tylko przywiózł dziewczynkę, czekał na korytarzu), spotkanie opisane jako awantura, którą pracownicy PCPR nieudolnie próbowali przerwać. Zrobiła to za nich dziesięciolatka uciekając na korytarz. Pismo sędzi Pieńkowskiej-Szekiel to kolejne przeinaczenie faktów, za kilka dni skutkujące przeniesieniem dziewczynki.

 

Mąż oskarżonej zaprzecza zarzutom

 

Mirosław K. zeznając 9 kwietnia jako świadek zaprzeczył, aby Anna K. znęcała się nad córką: -Nieprawda, żona była wręcz nadopiekuńcza. Ale w „dobrej wierze”.

 

Oceniając obecną sytuację powiedział, że „pani Sylwia G. pracownik PCPR bardzo nam pomogła w sprawie kontaktów z córką, przyczyniła się do przeniesienia Agnieszki do Żarek Letniska. Od 7.lutego mieliśmy bardzo wiele miłych spotkań z Agnieszką”.

 

Czy rzeczywiście? 16.02.2018 Małgorzata Cesarz Dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Żarkach Letnisku napisała do PCPR (fragmenty): „Agnieszka bezpośrednio po przyjęciu do placówki (…) od pierwszych chwil mówiła, że nie chce się widywać z rodzicami i PCPR ją „zmusza”, że „PCPR kłamie”. (…) Podczas pierwszych odwiedzin rodziców dziewczynka odnosiła się do nich ze złością, zarzucając, że przez nich nie może być w klasie sportowej (pisaliśmy we wcześniejszych tekstach, że decyzja Sądu o przeniesieniu dziecka nie pozwoli mu kontynuować kariery sportowej).  Dyr. Cesarz pisze dalej: „Po wyjściu państwa K. Agnieszka powiedziała mi, że chciałaby, aby rodzice jej nie kochali i do kochania znaleźli sobie kogoś innego”.

 

Ciekawy jest też fragment notatki, gdy Małgorzata Cesarz pisze o radości dziewczynki, gdy ta dowiedziała się, że będzie mogła spotykać się z Urszulą Michniewicz, dyrektorką Rodzinnego Domu Dziecka w Myszkowie, i co się stało, gdy do dziewczynki dotarła informacja odwrotna: „Po tej informacji nastąpił wyraźny regres  w zachowaniu Agnieszki. Z radosnej dziewczynki, którą stawała się i której buzia się praktycznie nie zamykała, była na powrót smutna, zamknięta w sobie, milcząca”. (…) Gdy w sobotę przyjechali jej rodzice nie chciała się z nimi przywitać, weszła do łazienki, nie chciała wyjść, a gdy wyszła była zgięta w pół, jęczała, jakby brzuch ją bolał. Po wyjściu rodziców powiedziała, że „jej tata to myszkowski menel i rodzice są pijakami”. Podczas wypoczynku na nartach nie narzekała na ból brzucha, była bardzo uśmiechnięta.”

 

Nietrudno zauważyć, że dziecko nieufnie, wręcz bólem reagowało na samą myśl spotkania z rodzicami, a cieszyła je perspektywa spotkań z dziećmi i opiekunami z Myszkowa, z Rodzinnego Domu Dziecka. Co więc robi myszkowski PCPR? Upomina Urszulę Michniewicz, że „nie zaprzestała kontaktów z dzieckiem” (pismo do Sądu z 21.02.18).

 

16 marca 2018 sędzia Agnieszka Pieńkowska-Szekiel wydaje postanowienie, że należy zbadać przez biegłych psychologów zasadność kontaktów dyrektor Urszuli Michniewicz dyrektora Rodzinnego Domu  Dziecka w Myszkowie z Agnieszką, przebywającą  w pieczy zastępczej Małgorzaty Cesarz. „W opinii należy wyjaśnić, czy kontakty Urszuli Michniewicz z małoletnią są zgodnie z dobrem dziecka”. Urszula Michniewicz nie ma oczywiście zakazu kontaktowania się z Agnieszką, ale Sąd wyraźnie zasugerował, że byłoby to niewskazanie.

 

Nasz komentarz:

 

Czy ten Sąd stoi na głowie!

 

Nie pierwszy raz, i z pewnością nie ostatni mam powody krytykować postanowienia i działania sędzi Agnieszki Pieńkowskiej-Szekiel. Spotkały mnie za to nawet z jej strony groźby, że będzie żądała ścigania mnie przez prokuraturę za pomówienie, jeżeli nie opublikuję sprostowania, które nadesłała. Nie opublikowałem, choć przytaczaliśmy w Myszkowskiej, czego Sędzia domagała się od naczelnego gazety. Mamy sytuację, że decyzją Sądu Agnieszka została rodzicom odebrana, z czego dziecko bardzo się ucieszyło. W Rodzinnym Domu Dziecka szybko odnalazła spokój, naruszany tylko przez rodziców. Opiekunowie bronią dziecka przed nieodpowiedzialną matką, więc spotykają się z agresją i nękaniem. Nie oni pierwsi. W procesie karnym zeznawała wychowawczyni Agnieszki, też ofiara nękania, już 3 lata temu!

 

PCPR wspólnie  z Sądem zmusza dalej dziewczynkę do kontaktów z matką. Sędzia wydziału rodzinnego wie o toczącej się sprawie karnej o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dziewczynką, mimo tego upomina PCPR, że należy ułatwić kontakty rodziców z Agnieszką. Gdy Urszula Michniewicz staje zdecydowanie po stronie dziecka, PCPR i sędzia tak przedstawiają sytuację, jakby to w Urszuli Michniewicz, nie w Annie K., która nęka najpierw wychowawczynię, później Urszulę Michniewicz był problem. Przenoszą dziewczynkę, ale nawet dyrektor nowej placówki, Małgorzata Cesarz przyznaje, że kontakt dziecka z rodzicami „wywołuje bóle brzucha” i dziecko cieszy się na kontakt z dawną opiekunką. Gdy do spotkań z Urszulą Michniewicz nie dochodzi, Agnieszka ponownie staje się smutna i apatyczna.

 

Czy naprawdę nikt nie jest w stanie dostrzec kto tu stoi na głowie? Czy Zarząd Powiatu nadzorujący pracę PCPR nie widzi patologii w funkcjonowaniu tej instytucji? Czy nikt  nie dostrzega wariactwa w decyzjach Sądu Rejonowego w Myszkowie, który mimo wielu dowodów na to, z kim dziewczynka chce się kontaktować, kogo uważa za osoby bliskie, wydaje decyzje w celu „badania więzi”? Nie wiem, czy cały świat stoi na głowie, ale część wydziału rodzinnego Sądu Rejonowego w Myszkowie na pewno.

 

W artykule korzystałem z wielu dokumentów zdobytych wcześniej, ale również tych,  które Dyrektor PCPR Małgorzata Pawlik-Karcz załączyła do odpowiedzi na skargę złożoną na nią do Rady Powiatu Myszkowskiego. Radni uznali jednak, że „to nie do nich” i rozpatrzenia skargi odmówili”. Poncjusz Piłat też odpowiedział, że „to nie jego sprawa” i wiemy jak się tamta historia zakończyła. Jezusa z Nazaretu ukrzyżowano.

 

Jarosław Mazanek

 


Komentarze