Gazetamyszkowska.pl

CO NOWEGO U KOLEKCJONERA Z PIŃCZYC?

Tomasz Urbański | 2017-12-07 12:20

(Pińczyce) Na naszych łamach staramy się regularnie pisać o stale powiększającej się, unikatowej kolekcji gromadzonej przez Marcina Będkowskiego, druha ochotnika z jednostki OSP w Pińczycach. Jego zbiór uniformów i elementów strażackiego umundurowania  cały czas się powiększa. Dzięki nawiązywanym kontaktom docierają do niego ciekawe eksponaty z niemal każdego zakątka świata.

 

Odznaczonego Złotym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa” byłego naczelnika pińczyckich ochotników interesuje wszystko, co dotyczy straży pożarnej. Zdobyte w różny sposób elementy strażackiego umundurowania, sprzęt używany podczas akcji, fotografie czy dokumenty prezentował już podczas licznych wystaw o charakterze lokalnym i na spotkaniach kolekcjonerów w różnych miejscach Polski. Jego kolekcja zbliża się nieuchronnie do około 2000 eksponatów, sporą jej częścią jest ponad 100 kompletnych mundurów, na które składają się spodnie, bluzy, nakrycia głowy, pas, czasem specjalne buty, do tego różnego rodzaju odznaki, dokumenty itp. elementy. Kolekcja stale rośnie. Właściwie nie ma tygodnia, żeby Marcinowi Będkowskiemu czegoś do niej nie przybyło. O pasji Marcina Będkowskiego z Pińczyc pisaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie. To człowiek, który o swoim hobby mógłby opowiadać godzinami, w sposób niezwykle ciekawy. Równie ciekawe są zgromadzone przez niego zbory, których starczyłoby na wcale niemałe muzeum. To póki co jego marzenie. Swoje bogate zbiory prezentuje w muzeum …internetowym, które od momentu powstania odwiedziło już ponad 47 tysięcy osób.

 

CO PRZYBYŁO DO KOLEKCJI?

 

- Jakiś czas temu uczestniczyłem w XIV Zawodach Sikawek Konnych, które odbyły się w Szemrowicach w województwie opolskim. Zawodom towarzyszył pokaz zabytkowych motopomp oraz pokazy w wykonaniu grup rekonstrukcji historycznej Straży Pożarnych. Same zawody były przeznaczone dla młodzieżówek, wykorzystano w nich XIX-wieczną ręczną sikawkę. Było sprawiedliwie, bo wszyscy startowali na tym samym „sprzęcie, korzystali z tej samej sikawki. Zorganizowano przy okazji konferencję popularno-naukową poświęconą „Dziejom pożarnictwa na Górnym Śląsku do 1945 roku”, podczas której sporo miejsca poświęcono umundurowaniu strażackiemu śląskich Ochotniczych Straży Pożarnych.

 

Podczas imprezy swoje kolekcje prezentowali kolekcjonerzy, m.in. Andrzej Kotlicki, opiekun zbiorów w Pożarniczym Centrum Historyczno–Edukacyjnym Ziemi Łódzkiej w Wolborzu. Ja oprócz mundurów śląskich, pruskich i niemieckich zaprezentowałem także polskie umundurowanie noszone do lat 50-tych. Co ciekawe, na konferencji byli też hobbyści z Niemiec, którzy pomagali nam rozszyfrować z jakich okresów pochodzą niektóre mundury (…) Jeśli chodzi o nowe eksponaty w mojej kolekcji, to otrzymałem m.in. przesyłkę z Indii, a w niej mundur ochronny ,,Nomex”’produkcji Japońskiej. Udało mi się też zdobyć polski płaszcz zawodowej straży z lat 40-tych, oraz czapki korpusu technicznego zawodowej straży, wzór 1951 oraz z 1958 w stopniu kapitana. Czapki należały do jednej osoby. To bardzo poszukiwane czapki na rynku kolekcjonerskim. Złamanie nogi w kostce spowodowało, że miałem dużo czasu na nawiązanie nowych kontaktów, m.in. z kolekcjonerami z Mołdawii (być może uda się pozyskać jakiś mundur) i z Meksyku (jeden z hobbystów z tego kraju kolekcjonuje hełmy, miałbym kilka dla niego, może zatem dojdzie do jakiejś wymiany). W planach mam jeszcze zamiar nawiązać kontakt  z kolekcjonerami ze Słowacji, Hiszpanii, Portugalii i Hongkongu – opowiada Marcin Będkowski.

 

Zbiory Marcina Będkowskiego można oglądać na stronie internetowej www.muzeum.pl.tl.

 

Robert Bączyński

 



Galeria zdjęć

Komentarze