Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

CHOĆ NIE MA ZA CO MUSI PODŁĄCZYĆ SIĘ DO KANALIZACJI

Tomasz Urbański | 2017-11-19 12:20

(Myszków) Czy można zmuszać mieszkańca do przyłączenia się do miejskiej sieci kanalizacyjnej, a w przypadku odmowy grozić mu wysoką grzywną? Myszkowska Straż Miejska twierdzi, że nie zastrasza i nie zmusza mieszkańców, innego zdania jest jednak nasza czytelniczka, mieszkanka jednej z ulic w dzielnicy Ciszówka, regularnie – jak mówi - odwiedzana przez przedstawicieli magistratu i „straszona” ogromną dla niej karą finansową.

 

- Ja już naprawdę nie wiem co mam robić. Nie jestem osobą zamożną, nie mam oszczędności, wiele trudu kosztuje mnie, by związać koniec z końcem. Dlatego widmo wysokiej kary jaką „straszy” mnie Urząd Miasta w Myszkowie napawa mnie przerażeniem – mówi nasza czytelniczka. Razem z mężem i dziećmi mieszka w domu na ulicy Odlewniczej. To droga równoległa do ulicy Jedwabnej, odbijająca w bok od Krótkiej. – Zajęliśmy nieduży domek po mojej zmarłej w 2015 roku babci. Stał pusty, dlatego w tym roku w nim zamieszkaliśmy. My byliśmy tam wcześniej zameldowani, ale tylko po to, by mieć adres. Faktycznie to mieszkaliśmy gdzie indziej. U mojej mamy, trochę u teściowej, trochę w wynajmowanych mieszkaniach. Dopiero niedawno, po małej adaptacji zamieszkaliśmy w domu po babci. Jest przy nim zbudowane betonowe szambo i z niego korzystamy.  Niedawno odwiedziła nas Straż Miejska, a jej wizyta skończyła się mandatem, że niby nie wywozimy szamba. Bo mogłam przedstawić jedynie rachunek za wrzesień, a według Straży Miejskiej powinnam mieć też wcześniejsze rachunki. Ale skąd, skoro tam nie mieszkałam, tylko byłam zameldowana? Dom dwa lata nie był zamieszkany. W ulicy jest wybudowana kanalizacja i od pewnego czasu jestem nękana przez Urząd Miasta, by się do niej przyłączyć. Koszt takiego przyłączenia u mnie,  to jak mi tłumaczą urzędnicy ok. 3 tysięcy złotych, które mogę rozłożyć na raty. Tylko, że przy naszych dochodach to nawet te raty po 300 złotych to za dużo. Nie stać nas na to. Dlatego chcemy korzystać z szamba, które już przecież mamy. Nie wiem co mam robić, tym bardziej, że były u nas niedawno panie z urzędu i powiedziały, że jak się nie przyłączymy do kanalizacji to możemy dostać karę nawet w wysokości 50 tysięcy złotych. Tak powiedziały. 50 tysięcy złotych! – żali się nasza czytelniczka. – Czy miasto albo Straż Miejska mogą nas zmuszać nas do przymusowego przyłączenia się do kanalizacji? – zastanawia się.

 

Pytanie tej treści przekazaliśmy Komendantowi Straży Miejskiej w Myszkowie Sławomirowi Pabiaszowi. - Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (…) reguluje obowiązki właściciela nieruchomości. W tym: „przyłączenie nieruchomości do istniejącej sieci kanalizacyjnej lub w przypadku, gdy budowa sieci kanalizacyjnej jest technicznie lub ekonomicznie nieuzasadniona, wyposażenie nieruchomości w zbiornik bezodpływowy nieczystości ciekłych lub w przydomową oczyszczalnię ścieków bytowych, spełniające wymagania określone w przepisach odrębnych. Przyłączenie nieruchomości do sieci kanalizacyjnej nie jest obowiązkowe, jeżeli nieruchomość jest wyposażona w przydomową oczyszczalnię ścieków, spełniającą wymagania określone w przepisach odrębnych”. W związku z tym (na podstawie obowiązujących przepisów – przyp. red.) Burmistrz wydaje decyzję nakazującą właścicielowi nieruchomości podłączenie się do istniejącej sieci kanalizacyjnej. W dalszej kolejności, w przypadku zaniechania wykonania obowiązku podłączenia do kanalizacji takiej posesji, Burmistrz prowadzi postępowanie egzekucyjne zobowiązania o charakterze niepieniężnym tzn. wystawia upomnienie, tytuł wykonawczy, a następnie wydaje postanowienie o nałożeniu grzywny. Odpowiadając na pytanie, Straż Miejska w Myszkowie nie zmusza mieszkańców do przyłączenia się do kanalizacji sanitarnej. Pracownicy Straży Miejskiej w ramach swoich obowiązków służbowych oraz posiadanego upoważnienia Burmistrza Miasta Myszkowa przeprowadzają kontrole posesyjne w granicach miasta. W roku 2017 takich kontroli odbyło się już 1608. W trakcie kontroli jednym ze sprawdzanych obszarów jest wywóz nieczystości ciekłych. Przed kontrolą uzyskujemy informację z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, co do ilości zużytej wody i porównujemy to z ilością wywiezionych ścieków (…) Ilość odprowadzonych ścieków ustala się na podstawie wskazań urządzeń pomiarowych, natomiast w razie braku urządzeń pomiarowych ilość odprowadzonych ścieków ustala się na podstawie umowy (…) Właściciele nieruchomości, którzy pozbywają się z terenu nieruchomości nieczystości ciekłych (…) są zobowiązani do udokumentowania (tego –przyp. red.) przez okazanie umów (z gminną jednostką lub przedsiębiorcą posiadającym zezwolenie na prowadzenie działalności w zakresie opróżniania zbiorników bezodpływowych i transportu nieczystości ciekłych – przyp. red.) i dowodów uiszczenia opłat za te usługi. Na tej podstawie Straż Miejska dokonuje kontroli posiadanych przez właściciela posesji rachunków na wywóz nieczystości ciekłych i może ukarać mandatem karnym właściciela nieruchomości za popełnione wykroczenie przewidziane w art. 10 ust. 2 Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, – „Kto nie wykonuje obowiązków wymienionych w art. 5 ust. 1 – podlega karze grzywny”.  Przepisy regulują też zużywanie wody do innych celów takich jak np. podlewanie ogródków czy wykorzystywanie wody do basenów – „w rozliczeniach ilości odprowadzonych ścieków, ilość bezpowrotnie zużytej wody uwzględnia się wyłącznie w przypadkach, gdy wielkość jej zużycia na ten cel ustalona jest na podstawie dodatkowego wodomierza zainstalowanego na koszt odbiorcy usług.”  W przypadkach, gdy pracownicy Straży Miejskiej ujawniają możliwość nieszczelności szamba, informacja taka jest przekazywana do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Myszkowie. Na obecną chwilę, techniczną możliwość podłączenia się do kanalizacji miejskiej może posiadać jeszcze od 100 do 150 nieruchomości, głównie w dzielnicach Centrum, Pohulanka oraz Mijaczów (są to dane szacunkowe). Gmina ze swej strony prowadzi postępowania w sprawie nakazu do podłączenia nieruchomości do istniejącej kanalizacji sanitarnej, w stosunku do właścicieli / użytkowników nieruchomości widniejących w „wykazach” uzyskanych od Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Myszkowie. Interwencja opisywana w pytaniu wg. naszych przypuszczeń dotyczy posesji w dzielnicy Ciszówka, w obrębie której Gmina respektując prawo, chce w ten sposób wyegzekwować zadeklarowaną wcześniej przez mieszkańców wolę przyłączeń do kanalizacji. Nasze działania związane są z koniecznością wywiązania się z umowy o realizację projektu na tym obszarze – tłumaczy obszernie Komendant Myszkowskiej Straży Miejskiej Sławomir Pabiasz.

 

W jego słowach można dostrzec pewną niespójność. Bo niby „Straż Miejska w Myszkowie nie zmusza mieszkańców do przyłączenia się do kanalizacji sanitarnej”, ale z drugiej strony „Gmina respektując prawo, chce wyegzekwować zadeklarowaną wcześniej przez mieszkańców wolę przyłączeń do kanalizacji”.

 

 – Tylko, że ja nic nie deklarowałam, nic nie podpisywałam. Ja tam nie mieszkałam wtedy – twierdzi nasza czytelniczka, której przekazaliśmy powyższą odpowiedź. Według słów naszej czytelniczki na ulicy Odlewniczej do kanalizacji nie są przyłączone trzy posesje. Ta, na której mieszka ona sama, gospodarstwo jej rodziców oraz jednej z sąsiadek z początku ulicy.

 

 -Mama wiem, że coś podpisywała, jak chodzili i załatwiali tę kanalizację. Z tym, że rodzice też mają obecnie ciężką sytuację. Mama nie pracuje, tato jest na zasiłku, a kosztorys podłączenia ich posesji do kanalizacji jest wyższy niż mój, bo wynosi 6 tysięcy. Nie mają z czego na to wyłożyć. Rodzice otrzymali właśnie dziś (rozmawiamy we wtorek 5 grudnia) nakaz komorniczy w sprawie przyłączenia się do kanalizacji. Sąsiadka chyba też. Ona z tego co wiem już nie chcąc mieć kłopotów umówiła sobie robotników na podłączenie na styczeń, ale nie dano jej wyboru, ma się podłączyć do końca grudnia i koniec. Nikogo nie obchodzi, że śnieg… Tato jutro wybiera się do burmistrza i będzie rozmawiał. A ja czekam, bo jeszcze nie dostałam żadnego listu z nakazem komorniczym. Może jutro, na ”Mikołajki”? – zastanawia się. I zaraz deklaruje: - Ja się nie „poddam”. Ja zwyczajnie nie mam pieniędzy na przyłączenie. Nie jestem przeciwna ekologii. Jeśli miasto mnie przyłączy za darmo, proszę bardzo. Nie mam nic przeciwko temu. Nie jestem na nie, bo „nie”, tylko, na „nie” bo mnie na to nie stać. Jest mi przykro, że burmistrz nie patrzy jaką ktoś ma sytuację, tylko rzuca kłody pod nogi. Bo ta kanalizacja to dla mnie właśnie taka kłoda.

 

Robert Bączyński

 

Tytułem uzupełnienia:

 

Gmina jeżeli w ulicy ma wybudowaną kanalizację, ma prawo żądać przyłączenia się do kanalizacji. Ale za odmowę, trzeba to powiedzieć jednoznacznie NIE GROŻĄ ŻADNE KARY FINANSOWE CZY GRZYWNY. W tym sensie urzędnicy gminy, czy Straż Miejska mówiąc mieszkańcom o takim zagrożeniu, wprowadzają ich w błąd. Karę grzywny do 5000 zł można nałożyć na kogoś, kto bez umowy podłączy się do sieci wodociągowej  i do 10.000 zł grzywny lub ograniczenia wolności za nielegalne podłączenie się do kanalizacji (art. 28 Ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę). Za odmowę przyłączenia się do kanalizacji, gdy mamy szczelne szambo i rachunki nic nam nie grozi! Wchodząc w spór z gminą trzeba być jednak pewnym, że szambo jakie posiadamy jest faktycznie szczelne. Jeżeli tak, kar nie ma się co obawiać. W sytuacji naszej czytelniczki, która zapewnia, że mieszka krótko, posiadała rachunek za wywóz szamba, moim zdaniem celowa była odmowa przyjęcia mandatu. Już samo jego wystawienie, jeżeli opisane okoliczności były prawdziwe, można by odebrać jako nękanie. Bardzo prawdopodobne, że gdy sprawa o wykroczenie trafiłaby do sądu, ten uznałby rację naszej Czytelniczki. Ale niestety przyjmując mandat, zgodziła się, że do wykroczenia doszło. W wyjaśnieniach na początku tekstu komendant Straży Miejskiej Sławomir Pabiasz prawidłowo wyjaśnił procedurę, że gdy mieszkaniec odmawia przyłączenia, gmina może wydać nakaz przyłączenia w formie decyzji. Ale ta podlega zaskarżeniu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA może uznać rację mieszkańca, że np. koszty przyłączenia są za wysokie w stosunku do możliwości ekonomicznych mieszkańca (np. bardzo długie przyłącze). W takiej sytuacji burmistrz przegra i będzie można dalej korzystać z szamba. Może być też taka sytuacja, że WSA podtrzyma nakaz przyłączenia się do kanalizacji, ale zmieni np. termin, dając rodzinie dłuższy czas na przyłączenie. Mieszkaniec wcale nie jest bez szans i mimo generalnego nakazu przyłączenia (tu prawo gminy zapisane w Ustawie jest jednoznaczne) w przypadku sporu nie pozostaje bez szans. Ci mieszkańcy, którzy dostali nakazy egzekucyjne zmuszające do wykonania decyzji burmistrza, prawdopodobnie nie skorzystali z możliwości jej zaskarżenia do sądu administracyjnego, więc gmina przystąpiła do egzekucji decyzji. Niestety, stare powiedzenie „biednemu wiatr w oczy” w przypadku rządów Włodzimierza Żaka wydaje się bardzo pasować. W mojej opinii miasto pod rządami tego burmistrza wykorzystuje niewiedzę mieszkańców, czasem działając wręcz na ich szkodę. Jak nie skorzystanie z prawa pierwokupu działki wjazdowej do kamienic przy ul. Kościuszki.

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze