Gazetamyszkowska.pl

CENNY DESTRUKT ASFALTOWY MIASTO ODDAJE GRATIS I… ODKUPUJE!

Tomasz Urbański | 2018-05-31 12:20

(Myszków) Burmistrz Myszkowa Włodzimierz Żak co roku ogłasza w Zamówieniach Publicznych przetarg na wykonanie remontów dróg asfaltowych i gruntowych. Nie byłoby nic w tym dziwnego gdyby nie fakt zasługujący na szczególną uwagę, ze względu na wydatkowanie środków finansowych z budżetu miasta. Rzecz dotyczy destruktu asfaltowego, produktu powstającego z frezowanych starych nawierzchni asfaltowych, podczas remontu dróg. Otóż Gmina Myszków zarządzana przez Włodzimierza Żaka w dokumentacjach przetargowych cenny surowiec, jakim jest destrukt asfaltowy, oddaje… gratis wykonawcy robót drogowych (warunek zebrania destruktu), a w innych przetargach zleca utwardzenie ulic… tym samym destruktem asfaltowym. Bywa więc, że drugi przetarg wygrywa ta sama firma, która wcześniej dostała destrukt asfaltowy „w prezencie” od Miasta Myszkowa, by teraz mu to samo sprzedać!

 

Będąc pracownikiem UM wielokrotnie rozmawiałem z burmistrzem i mówiłem, że jest popełniany duży błąd przy przygotowywaniu Zamówień Publicznych na wyżej wskazane zadania do wykonania. Z reguły dzieje się tak, że UM na początku każdego roku ogłasza przetarg w Zamówieniach Publicznych w parze: czyli jeden - jak wspomniałem - na remont nawierzchni asfaltowych, drugi na remont dróg gruntowych.

 

W pierwszym UM pisze w przedmiarze robót, na podstawie którego oferent dokonuje wyceny inwestycji, że sfrezowany materiał ze starej nawierzchni asfaltowej, czyli tak zwany destrukt asfaltowy jest własnością wykonawcy i należy go wywieźć z miejsca budowy. Urząd Miasta Myszkowa płaci jeszcze za transport. W drugim przetargu - na remont nawierzchni gruntowych - UM wskazuje, że wykonanie równania dróg należy wykonać przy użyciu… destruktu asfaltowego. Czyli tego samego materiału, którego wcześniej urząd się pozbył. Absurdalna sytuacja.

 

Wykonawcy z reguły są bardzo zadowoleni kiedy inwestor oddaje im bardzo cenny materiał budowlany, ponieważ nie jest on odpadem w przypadku wskazania jego przeznaczenia. Może być dodawany do nowych asfaltów jako dodatek w ilości 20 % składu mieszanki lub wykorzystywany na pobocza i równanie dróg gruntowych. Jeszcze bardziej absurdalna sytuacja jest wtedy, kiedy ten sam wykonawca startuje do obydwu przetargów i sprzedaje UM jego własny materiał jako pełnowartościowy na równanie dróg gruntowych. A tak się zdarzyło w ubiegłym roku w budżecie partycypacyjnym na remont dróg ulic Ziemniaczanej i Pszennej, gdzie jak przypomnę nie doszło do skutku zrealizowanie inwestycji, ponieważ koszt ofert był wyższy niż przeznaczone środki finansowe na ten cel. I w tym momencie wiemy dlaczego. Wyrzuca się dobry materiał budowlany jako odpad i kupuje go ponownie jako materiał budowlany.

 

Możliwy jest też inny dodatkowo negatywny efekt działania miasta. Ilość destruktu asfaltowego na rynku jest ograniczona, a wykonawca w swoim interesie działa racjonalnie. Jeżeli więc potencjalny wykonawca ma wiedzę, że w okolicy tylko on ma odpowiednią ilość destruktu, może dodatkowo podnosić cenę usługi. Miasto zapłaci więc w pewnym sensie nawet potrójnie: najpierw oddając cenny materiał gratis, później za niego płacąc, po trzecie, płacąc wyższą cenę. Zupełnie inaczej mogłyby kształtować się ceny naprawy dróg destruktem asfaltowym, gdyby w warunkach przetargu były zapisy, że wykonawca użyje materiału, który ma zgromadzony Urząd Miasta Myszkowa.

 

Podobna sytuacja jest w tym roku. Jak wskazuje UM równanie dróg gruntowych odbywa się drogim materiałem kamiennym, a destrukt asfaltowy wyrzuca się jak wspomniałem,  jeszcze dopłacając wykonawcy za jego usunięcie.

 

Zgodnie z Ustawą o odpadach i ich definicją z dnia 14 grudnia 2012 r., oraz orzecznictwem sądów

 

IV SA/Wa 1587/15 - Wyrok WSA w Warszawie z 2015-10-02, destrukt asfaltowy jest pełnowartościowym materiałem budowlanym. Burmistrz ma odmienne zdanie na ten temat, a to kosztuje spory wypływ bezpowrotny środków finansowych z budżetu miasta.

 

Podobna sytuacja jest z budynkiem internatu przeznaczonym na mieszkania komunalne i socjalne, ponieważ nie tylko ja wskazywałem, ale również inni niezależni obserwatorzy z branży budowlanej, że gdyby burmistrz wyburzył stary, nie nadający się do zamieszkania obiekt i skruszył na materiał betonowy o odpowiedniej frakcji, mógłby on być wykorzystany na budowę dróg jako podbudowa pomocnicza i zasadnicza, a także jako podbudowa pod chodniki miejskie. Koszt zwrotu nowej inwestycji wybudowanej od podstaw byłby zredukowany o ok. 40-55 % rozłożony w czasie na ok 2-3 lata.

 

O tym także – przypomnę - wspominało dwóch radnych: Eugeniusz Bugaj i Adam Zaczkowski, którzy jako jedyni mają świeże spojrzenie na potrzeby miasta i realizację inwestycji.  A burmistrz jak widać oderwany jest od rzeczywistości i tworzy w mieście swoją wizję „kwadratury koła”. To wszystko poddaję pod refleksję przede wszystkim mieszkańcom, żeby mieli okazję analizować i wyciągać wnioski, jak są wydawane ich pieniądze. Także do analizy reszcie radnych, którym nad sposobem wydawania gminnych pieniędzy wyraźnie brakuje refleksji.

 

Andrzej Pałys

 



Galeria zdjęć

Komentarze