Gazetamyszkowska.pl

REKLAMA

30 LAT WOLNOŚCI, z tego 20 z burmistrzem Podlejskim

Tomasz Urbański | 2019-06-15 12:20

(Żarki) W całej Polsce, ale szczególnie w Gdańsku, gdzie rodziła się Wolność, 4 czerwca obchodzono 30-lecie demokracji w Polsce, 30-lecie Wolności, którą symbolizuje data 4 czerwca 1989r. Data pierwszych częściowo wolnych wyborów w Polsce, kiedy 99 ze 100 mandatów senatorskich i wszystkie dopuszczalne w częściowo wolnych wyborach do Sejmu mandaty zdobyli kandydaci związani z Komitetami Obywatelskimi. Znakiem rozpoznawczym wszystkich było zdjęcie z Lechem Wałęsą. W całej Polsce o tej dacie mówi się od kilku dni bardzo dużo, ale u nas zupełna cisza. Ani jednej akademii, panelu dyskusyjnego, czy wiecu. A przecież Komitety Obywatelskie działały i wygrywały nie tylko w Gdańsku, Warszawie, Katowicach. Również w Myszkowie, Poraju, Koziegłowach, Niegowie i Żarkach. W Myszkowie biuro Komitetu Obywatelskiego było w moim rodzinnym domu, dokładniej w sklepie, który rodzice Zofia i Eugeniusz Mazankowie zamknęli na dwa miesiące, oddając lokal Komitetowi Obywatelskiemu. Ulica 3 Maja, pod numerem 26. Bo miało być na głównej ulicy, kłuć komunistów w oczy. Jedyne zdjęcia jakie wtedy jako 18-latek zrobiłem gdzieś zaginęły, przy wywoływaniu kliszy. A być może nie zaginęły, tylko gdzieś tkwią w archiwach starej bezpieki… ?


 

Ponieważ w naszym powiecie z okazji 30 rocznicy wolnych wyborów nic się nie dzieje postanowiliśmy choćby częściowo nadrobić ten błąd, rozmawiając z jednym z uczestników tamtych wydarzeń, ale co ważniejsze, ważną postacią ostatnich 30 lat w funkcjonowaniu demokracji lokalnej. Rozmawiamy z Klemensem Podlejskim, burmistrzem Żarek, który z przerwą 8 lat już ponad 20 lat zarządza Gminą Żarki, niewątpliwie jest ważną postacią tych 30 lat Wolności.


 

Jarosław Mazanek, Gazeta Myszkowska. Od 1993 roku w tytule nosimy też nazwę Tygodnik Powiatowy, choć powiaty zostały przywrócone dopiero reformą z 1998 roku: -Ja 4 czerwca 1989 roku wchodziłem w dorosłość, pan miał… trzydzieści kilka lat. Jak pan wspomina ten czas? Atmosferę tych wyborów?


 

Klemens Podlejski, Burmistrz MiG Żarki: -Rok 1989. W roku 1988 powstawały Komitety Obywatelskie. Ja byłem członkiem Komitetu Obywatelskiego w Żarkach. Pamiętam olbrzymi entuzjazm, że Komuna się wycofuje. Związek Zawodowy Solidarność zaczął działać, wyszedł z podziemia, został zalegalizowany. Był temat pierwszych częściowo wolnych wyborów. Komuniści mieli zagwarantowane 65% mandatów w Sejmie, w pełni wolne były wybory do Senatu.


 

GM: -Ale wolałbym, żebyśmy mówili jak to był u nas, w Myszkowie, czy Żarkach.


 

-W Żarkach Komitet Obywatelski spotykał się tu w urzędzie gminy, na sali sesyjnej, ja byłem członkiem tego Komitetu. Duża część ludzi, którzy wtedy działali w KO już nie żyje. Był Zbigniew Płaczek, Jerzy Pompa- późniejszy Przewodniczący Rady MiG, Jerzy Sikorski, Zbigniew Nowakowski, Jerzy Surma, pan Jan Poznański. Część osób których wymieniłem już nie żyje. Później część z nas była mężami zaufania w obwodach wyborczych. Pilnowaliśmy, żeby te wybory były uczciwe. Była olbrzymia mobilizacja mieszkańców, żeby wykorzystać szansę, żeby skończyć komunę. I to się stało, komuna się skończyła, te wybory jednoznacznie pokazały, że jak ludzie mieli wybór, to jednoznacznie wybrali ludzi, którzy reprezentowali Solidarność.


 

Rok później mieliśmy 27 maja 1990 roku dla mnie równie ważne wybory, wybory samorządowe.


 

GM: -W Żarkach nie było dużego przemysłu, więc Solidarność miała tu głównie działaczy wśród rzemiosła?


 

-Solidarność była najmocniejsza w ZDZ-e, gdzie działał Zbigniew Płaczek, była też w POM-e, czyli Państwowym Ośrodku Maszynowym.


 

GM: Jak Żarki wykorzystały te 30 lat Wolności?


 

-Kolejną zdobyczą były pierwsze wybory samorządowe. Wolne, demokratyczne. Ludzie głosowali nie na delegatów Frontu Jedności Narodu, to była taka nazwa dziś już słabo rozumiana, był to projekt wyborczy starego systemu. Ludzie głosowali w sposób wolny, nieskrempowany, demokratyczny. Pierwsze w pełni demokratyczne wybory to właśnie wybory samorządowe w maju 1990 roku. W samorządach był wielki entuzjazm, żeby Polskę zmieniać. Ja w czerwcu 1990 roku zostałem wybrany burmistrzem (wtedy burmistrza wybierali radni- przyp. red.). Zaczęliśmy realizować tematy już wcześniej rozpoczęte, bardzo ważna była dla nas gazyfikacja gminy. Udało się to zrobić, mimo olbrzymich problemów finansowych, prawnych. Powstało w kadencji 1990-94, 100 km gazociągu, całą gminę zgazyfikowaliśmy. Myśmy się wtedy uczyli zarządzania gminą. Co możemy zrobić i jak. A trzeba pamiętać, że Polska choć dokonała wtedy przełomu politycznego, komuna upadła, to faktycznie jeszcze długo w tej komunie tkwiliśmy.


 

Był Zarząd Gminy, mieliśmy własne pieniądze, nie czekając co nam da Województwo,bo powiatów wtedy nie było. Była gmina i województwo (nie samorządowe-przyp. red.), taka wtedy była struktura administracyjna. I robiliśmy to, czego chcieli mieszkańcy: gazyfikacja, telefonizacja, wodociągi, drogi. Chcieliśmy dokonywać zmian. Myśleliśmy o kanalizacji sanitarnej, ale to już późniejsze lata.


 

W Żarkach była specyficzna sytuacja, że na terenie gminy były dwa zakłady zaopatrujące w wodę. W Żarkach inna firma zajmowała się zaopatrzeniem w wodę, na wioskach inna firma. Myśmy to skonsolidowali.


 

GM: Przez te dziś wspominane 30 lat wolności pan był burmistrzem, większą część tych lat. Kawał Historii i to Pańska historia.


 

-Przez te 30 lat nie byłem burmistrzem 20 lat. W latach 1990-94 i w latach 2002-18. Razem 20. Przez 8 lat gminą rządził pan Andrzej Lech.


 

GM: - Czy po tych 30 latach czuje się pan człowiekiem spełnionym?


 

-Tak. Gdy patrzę we wspomnieniach jak Żarki wyglądały w roku 1990 a jak teraz, jakie wtedy mieliśmy problemy, a jak te problemy udawało nam się wspólnie rozwiązać, to TAK. Jestem zadowolony, że główne problemy gminy zostały rozwiązane. Gmina zmieniła się cywilizacyjnie, zmieniła się mentalność mieszkańców. Nauczyliśmy się demokracji.


 

GM: -Nie chcę tu przytaczać danych liczbowych, ale przez te lata gmina Żarki zawsze bardzo dobrze wypadała w kategoriach „gospodarność”. Czy to w poziomie inwestycji, pozyskiwania środków unijnych, gdy te się pojawiły. Żarki nie mając nigdy dużego przemysłu, słabe rolnictwo, od kilkunastu lat stawiające na turystykę, zawsze były stawiane za wzór samorządności i gospodarności. Z czego wynika ta siła Żarek? Siła żareckiej Demokracji. W jakiejś części to pańska zasługa?


 

-Początek samorządu to była nauka. Wszystko było nowe. Znaliśmy Komunę, a pojawiły się nowe rozwiązania prawne, nowa ustawa o samorządzie. Duże zmiany nastąpiły w 2002, gdy odbyły się pierwsze wybory bezpośrednie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Mnie te wybory udało się wygrać. Wtedy gmina już aspirowała do Unii Europejskiej, pojawiły się pieniądze przedakcesyjne, ale już „unijne”. To był moment kiedy zaczęliśmy realizować projekty z wykorzystaniem tych środków. Później weszliśmy do Unii Europejskiej.


 

GM: -Powtórzę pytanie: w czym leży sukces tego, że Żarki dobrze wykorzystały ten czas?


 

-Utworzyliśmy Gminne Centrum Informacji, w którym uczyliśmy się pisania wniosków pomocowych, już w 2003 roku. Uczyliśmy się pisania wniosków, pozyskiwania funduszy. Mamy zdefiniowane potrzeby gminy. Wiemy czego chcemy, co nas boli. Ta wiedza i umiejętność pozyskiwania środków, pisania wniosków pozwoliły systematycznie te środki pozyskiwać.


 

GM: -Chyba do dzisiaj Gmina Żarki sama pisze wnioski pomocowe?


 

-Wnioski piszemy zawsze sami, my budujemy pomysł i założenia do projektu. Posiłkujemy się przy dużych projektach studiami wykonalności, które zlecamy zewnętrznym firmom.


 

GM: Jeżeli się mylę, proszę mnie sprostować, ale chyba pan zapowiadał, że obecna kadencja 2018-23 gdy jest pan burmistrzem, może być pańską ostatnią, że już nie będzie pan kandydował. Pytam o to nie dlatego, żeby pana wypychać na emeryturę, ale z innego powodu. Dałoby panu to komfort mówienia i czynienia nie tylko tego, co ludzie chcą usłyszeć, ale tego co najważniejsze, bez patrzenia na presję kolejnych wyborów. Porównam to do sytuacji Prezydentów RP, którzy w II kadencji, jeżeli rządzili 2 kadencje, bardziej dorastają do miana mężów stanu.


 

-Były takie deklaracje z mojej strony, że to moja kadencja raczej ostatnia. Mam 62 lata, zbliża się wiek emerytalny, pojawiają się sprawy zdrowotne. Za wcześnie żebym powiedział, że to na pewno moja ostatnia kadencja, ale biorę to pod uwagę. Składałem taką deklarację w czasie kampanii wyborczej, takie mam przemyślenia, również po rozmowach z żoną. Ostatnia kadencja była bardzo trudna i to wpłynęło na takie deklaracje.


 

GM: -Do końca kadencji jeszcze ponad 4 lata, więc nie przesądzajmy. Ale trzymając się tej perspektywy, chcę się odwołać do myślenia w kategoriach męża stanu. Dlatego poproszę o przeskok o prawie 30 lat, od Wyborów Czerwcowych do niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Czy wynik tych wyborów do PE jakoś pana zaskoczył? Bo dla mnie jest zastanawiający. Żarki pół roku temu gremialnie poparły pana i pana drużynę w wyborach samorządowych, w których jak nigdy był pan antypisowski, a 5 miesięcy później Żarki gremialnie poparły PiS w wyborach do PE. Jak pan rozumie te wyniki? Dla mieszkańców wybory samorządowe i ogólnopolskie, czy do PE to „dwa światy”?


 

-Często mieszkańcy mi mówili, i mówią, że ciebie popieramy, bo cię znamy, doceniamy efekty twojej pracy, ale będziemy w wyborach do PE głosować na PiS. Ja to akceptuję, jest demokracja, ludzie wybierają to, co ich zdaniem jest lepsze. Te wyniki na to wskazują.


 

Ja jestem bezpartyjny i na wybory staram się patrzeć z punku widzenia interesów gminy.


 

GM: -Też tak patrzę. Ale dobrze pamiętam też atmosferę roku 2018, 2017, gdy to pan i radni, jak nigdy tak głęboko weszliście w konflikt polityczny z partią rządzącą. Wtedy pojawiły się w pańskich ustach porównania działań rządu, urzędników rządowych do „metod rodem z PRL”, czy nawet stalinowskich, jawnie mówił pan o nagonce na gminę, o nasyłanych kontrolach. Chodziło oczywiście o różnicę zdań przy wprowadzaniu reformy oświaty polegającej na likwidacji gimnazjów, którą -reformę niechcianą- Żarki chciały wprowadzać po swojemu, a nie wg wytycznych pisowskiej Kurator Oświaty Urszuli Bauer. Pan, który zawsze był mistrzem negocjacji, poszedł Pan wtedy na polityczne zwarcie, konflikt z przedstawicielami rządu. Był pan „antypisowski”. I takiego burmistrza poparli mieszkańcy gminy. Pół roku później ci sami mieszkańcy w wyborach do PE głosują w ponad 50% na PiS.


 

-W programie wyborczym nie miałem postulatów antypisowskich. Po prostu nie podzielałem założeń reformy oświaty. Mieliśmy ukształtowany system oświaty, bazę, kadrę, piękne gimnazjum. Po 2015 roku podjęte były takie decyzje odnośnie oświaty, których nie akceptowałem. Ja tę reformę zrealizowałem, ale uważałem, że ustalenie sieci szkół to kompetencja samorządu, co potwierdził wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który potwierdził, że to gmina jest decydentem jak ma wyglądać sieć szkół. Tę (niechcianą) reformę wprowadziłem, a papierkiem lakmusowym tego, jakie są nastroje w oświacie, który potwierdza moje stanowisko z roku 2015, 2016 są strajki, które były w kwietniu tego roku. Skumulowały się wszystkie negatywne skutki tej reformy, w tym roku się kumulują. Będą zwolnienia, podwójne roczniki. To pokazuje, że ja miałem rację, ale niestety zdecydowała polityka. Strajki pokazały, że środowisko nauczycielskie, ale i uczniowskie jest niezadowolone jest z tych reform.


 

GM: -Za kilka tygodni kończy się rok szkolny. Trwa rekrutacja do szkół ponadpodstawowych. Nie boi się pan września, gdy gdy okaże się, dla kogo z gminy Żarki zabraknie miejsc w dobrych szkołach? Bo nie brakuje miejsc w zawodówkach, ale w dobrymi technikami, liceami już jest różnie. Choć bardziej drastycznie widać ten problem w dużych miastach. Ale najzdolniejsi absolwenci z naszego powiatu też tam chcą iść do liceów, a chętnych 2x więcej. Z powodu kumulacji rocznika.


 

-Tego akurat jako burmistrz tak nie przeżywam, bo gmina nie jest organem prowadzącym dla szkół ponadgimnazjalnych, ponadpodstawowych. Mnie absorbuje problem koniecznych zwolnień, po likwidacji gimnazjum. Tylko część budynku będzie wykorzystana na potrzeby żłobka i szkoły podstawowej, część nauczycieli, która ma umowy kontraktowe, będzie musiała odejść. Mniej będziemy potrzebować sprzątaczek, pracowników obsługi. Jest o jeden rocznik mniej, mieliśmy 9 oddziałów, teraz 8. Mniejsza będzie subwencja oświatowa. W podstawówkach, co jest skutkiem tych „reform” mamy aż 3 podstawy programowe.


 

Porównam obecną sytuację ostatnich rządów do Komuny. Obecna władza bardzo często mówi, że konsultuje, że słucha, organizuje spotkania, rozmawia z mieszkańcami. Tylko nic z tego nie wynika.

 

GM: -Nauczyciele mówili, że były spotkania z minister Zalewską, ale nie było wolno zadawać pytań…


 

-Samorządy zadawały pytania, tylko te pytania odbijały się od ściany. Czytam wypowiedź min. Zalewskiej, że te problemy jakie będą na jesień, podwójne klasy, że dzieci nie dostaną się z braku miejsc do wymarzonych szkół to wina samorządów. Tylko gdzie ta wina jest? Najlepsze szkoły mogą zwiększyć ilość klas, ale nie podwoją ilości najlepszych nauczycieli, bo ich nie będzie. Nauczyciele mają fizyczne ograniczenia ile mogą pracować, nie chcą pracować od 8-20. Słyszę, że nauczyciele tych szkół już mówią, że nie będą pracować w weekendy, nie będą pracować na 1,5 etatu. Że chcą pracować normalnie.


 

GM: -Jesteśmy w Żarkach. Stąd cała młodzież wychodząca z podstawówek i likwidowanego gimnazjum już szuka miejsc w szkołach średnich. I zderzy się z tym, co zafundował nam rząd w ostatnich latach. Już w wakacje zobaczą, czy starczy dla nich miejsca wymarzonych szkołach. We wrześniu wszyscy zobaczymy efekty. Ciekaw jestem jak to wpłynie na to, że w maju mieliśmy ogromne poparcie dla partii rządzącej w wyborach europejskich, a jesienią są wybory krajowe, dużo ważniejsze, które decydują o wszystkim. Ciekaw jestem czy za bałagan, w oświacie, który nieuchronnie będzie narastał będą winić rząd, czy samorządy? Jest pan ciekaw, jak to wpłynie na poglądy pańskich mieszkańców?


 

-Jestem bardzo ciekawy. Decyzje podjęte w roku 2015 i 2016 przez rząd owocują tymi problemami, o których mówimy. To są efekty tych decyzji wprowadzonych reformą oświaty: likwidacja gimnazjów, powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i problemy w szkołach średnich. Jak się zachowają mieszkańcy, nie wiem. To są emocje związane z losem ich dzieci. Czy rodzice będą pamiętać dlaczego tak się dzieje? To już 3 lata minęły. Ktoś te decyzje podjął.


 

GM: -Czyli kluczem będzie zrozumienie czyja to wina, tak? Bo nie tyle informacja, co propaganda rządowa będzie szła w tym kierunku, że to pana wina.


 

-Tak. Tak Zalewska powiedziała, że to wina samorządów, że nie przygotowały się do września tego roku. Ale do tego nie da się przygotować. Żarki budowały gimnazjum, to trwało. 20 lat temu wprowadzono gimnazja, dostosowywaliśmy się do tego szereg lat, poprawiając bazę. W tym roku, w 2019 spłacimy ostatnią ratę kredytu zaciągniętą na budowę budynku gimnazjum, a już musimy zmieniać jego funkcję.


 

GM: -Ostatni raz wspomnę niedawne wybory do PE. Wielu komentatorów oceniało, że z PiS-em który wydał ogromne środki publiczne na kupienie wyborców różnymi obietnicami socjalnymi wygrać się nie dało, z PiS-em wspieranym przez nachalną propagandę telewizji, dawniej określanej „publiczną”. Ale moja ocena jest inna. Nie wygrywa się wyborów nie prowadząc kampanii wyborczej! Ta była tylko ogólnopolska, liczące się partie, Koalicja Europejska była zupełnie niewidoczna w terenie. Do tego stopnia na Śląsku kampanii nie było, że byłem pytany kto tam w ogóle startuje. Jak mówiłem, że liderem KO jest premier Jerzy Buzek, to już kojarzyli. Pojawiał się jeszcze Balt, aktywniejsza była Wiosna. Ale ogólnie tej kampanii, w wydaniu opozycji demokratycznej w terenie nie było!


 

-Żarki odwiedził premier Jerzy Buzek, był na targowisku, rozmawiał z wyborcami. To było jedyne takie wydarzenie, był news na targu. Ale ma pan rację, sam nie kojarzę, żebym gdzieś widział baner z jego nazwiskiem. PiS wygrał, bo miał lepszą kampanię wyborczą.


 

GM: -Jaka przyszłość czeka Żarki panie burmistrzu?


 

-W jakim sensie?


 

GM: -W takim, jak to odnosi się do całej Polski, a nawet Europy. Wygrywają wybory partie eurosceptyczne, jak na Węgrzech, we Francji, w Wielkiej Brytanii. Widać, że w Europie coś się zmienia i nie wiemy jak się to skończy. Wszyscy dumnie mówią MY- Polacy, Węgrzy, Brytyjczycy. Triumfuje egoizm, a nie idea współpracy europejskiej. Świat się ewidentnie zmienia na naszych oczach i nie wiemy czy w dobrym kierunku.


 

-Ja się obawiam takich spraw, związanych z ryzykiem zmiany Konstytucji w Polsce, jak to się dzieje na Węgrzech. Obawiam, się, że mogą być zrealizowane te pomysły PiS-u w stosunku do samorządów, zmiany również konstytucyjne, które ogłaszano na razie jako pomysły już w 2015 roku: powrót do centralnego sterowania, wpływu partii rządzącej na decyzje samorządu, odbieranie nam kompetencji. Choćby to, o co już spieraliśmy się z Kuratorium Oświaty: kto decyduje o sieci szkół? Ten spór wygraliśmy w sądzie, ale zmiany Trybunale Konstytucyjnym, w sądownictwie, mogą wpłynąć na te decyzje, o których mówimy. Jak się zmieni Naczelny Sąd Administracyjny, jak zostanie podporządkowany władzy wykonawczej, to nie będzie szansy na takie orzeczenia, że to my mamy rację, tylko będzie wyrok, że rację ma Kuratorium. Takimi krokami zostanie zmieniony ustrój. Może to się stać małymi kroczkami administracyjnymi, zmianami ustawowymi, albo dużymi krokami przez zmianę konstytucji. Tego się obawiam. Burmistrzowie, wójtowie, prezydenci teraz mogą być tylko dwie kadencje. Ale była przecież próba uchwalenia, że w ogóle nie mogą kandydować, jeżeli już rządzili dwie kadencje, uchwalenia tego „do tyłu”. Mogę być burmistrzem jeszcze jedną kadencję. Ale może będzie tak, że uchwalą, że tylko 1 kadencja i nie będę mógł startować. Wszystko jest do przegłosowania. Jedna noc i już ja nie będę mógł kandydować, bo już byłem burmistrzem ileś kadencji.


 

GM: -W dwóch słowach sarkastycznie odniósł się pan do faktu, że często ważne ustawy, nawet ustrojowe głosowano nocą.


 

-Np. Prawo Wodne. Zostało zmienione „przy okazji”. Jest uchwalone, skomplikowana ustawa zmieniająca system zarządzania wodami, zmieniono w jedną noc, przy olbrzymich protestach samorządów. Podobnie z prądem. Płacimy około 44% więcej za oświetlenie ulic, obiektów gminnych, szkół, stadionu, ośrodka zdrowia. Płacimy, choć miało nie być drożej.


 

GM: Po 30 latach Wolności i 20 latach własnej pracy na stanowisku burmistrza zaczyna pan być pesymistą. Pojawia się pytanie, gdy za 4 lata, gdy będzie pan decydował, czy kandydować ponownie, czy będzie sens kandydować? Czy samorząd będzie za 4 lata jeszcze samorządem?


 

-Nie uwzględnia się opinii samorządu w większości spraw. Jest zantagonizowana sytuacja na linii samorząd-rząd. Poprzednio też były różnice zdań, ale nigdy do tego stopnia. Samorząd jest winny, samorząd nie stworzył warunków, samorząd niech dołoży do subwencji oświatowej. A samorząd ma masę innych wydatków.


 

GM: -Zakończyliśmy rozmowę chyba niezbyt optymistycznie, panie burmistrzu. Za 4 lata trzeba się będzie zastanowić, czy jest jeszcze sens być samorządowcem.


 

-Patrząc realnie, wyniki do PE pokazały pewną tendencję, i to się prawdopodobnie przełoży na jesień.


 

GM: -Ale mam nadzieję, że za 4 lata, gdy pan będzie podejmował decyzję: kandydować czy nie, będzie pan przynajmniej miał taką prawną możliwość. Będzie pan mógł sam decydować, czy warto, czy nie warto, a nie że system prawny będzie taki, który to uniemożliwi. Albo, że praca w samorządzie straci sens, bo jak za komuny, nie będzie samorząd miał żadnych kompetencji, będzie biernym wykonawcą decyzji rządowych.


 

-SA-MO-RZĄD. Sami się rządzimy. A nie jak za Komuny, co pan załatwił w województwie, czy wyżej, to pan dostał. Państwo było zbudowane centralistycznie. Decyzje schodziły na województwo, później na gminę. Powiatów nie było. Samorząd nie miał nic do gadania, co dostał, musiał zrealizować. Teraz my mamy wpływ na to, na co pieniądze wydajemy, w co się angażujemy. Taka jest istota samorządu, to jest sukces. Samorządy są mocne, również w sensie dorobku, doświadczeń cywilizacyjnych. W zakresie swoich kompetencji realizują politykę własną, bardzo często wbrew pomysłom aktualnie rządzących w kraju. A tych rządów od 1990 roku było bardzo dużo. Zmiany jakie nastąpiły w Polsce przez te 30 lat w dużym stopniu są wynikiem pracy samorządu, a nie rządu.


 

rozmawiał: Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze