Gazetamyszkowska.pl

15 lat zabiegów o ul. Myszkowską. Budowa ruszyła

Tomek | 2017-08-20 12:20

Z Burmistrzem Żarek Klemensem Podlejskim o ważnych dla gminy inwestycjach, głównie drogowych, ale i polityce i własnych planach burmistrza na przyszłość rozmawia Jarosław Mazanek.

 

Gazeta Myszkowska: - Pod koniec sierpnia gmina Żarki spotka się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym z przeciwnikiem- Śląską Kurator Oświaty i sąd rozstrzygnie, kto ma rację w sporze o system oświaty w gminie Żarki. Czy gmina podjęła zgodną z nowym prawem oświatowym decyzję, wybierając jedną szkołę podstawową, czy rację ma kuratorium, które forsowało dwie podstawówki. Obawia się pan o wynik procesu?

 

Klemens Podlejski: - Rozprawa odbędzie się 29 sierpnia w WSA w Gliwicach. Na pewno jakieś obawy mam, gdyż sąd orzeka w sposób niezależny i zgodnie z literą prawa na rozstrzygnięcie musimy poczekać. Podobne sprawy, które WSA rozpatrywał innych samorządów, samorządy te wygrały.  Argumenty jakie podnosiło Kuratorium zostały już rozwiane, drobne usterki które zostały nam wytknięte co do stanu budynku zostały naprawione. Wydałem zarządzenie wprowadzające sieć szkół w gminie Żarki: jednak szkoła w Żarkach przy ul. Częstochowskiej, w Przybynowie, w Zawadzie i w Jaworzniku. Od 1 września nie ma naboru do gimnazjum, dzieciaki zostają w tych czterech szkołach. W pomieszczeniach budynku gimnazjum już trwają prace na parterze, nad powiększeniem przedszkola. Zamówione są okna, niezbędne wyposażenie, aby przedszkole mogło funkcjonować od 1.09.2017. Jednocześnie przygotowujemy się do uruchomienia żłobka, ale nie od 1 września, w późniejszym terminie. Może od 1 stycznia 2018 lub nieco później. Chcemy przy organizacji żłobka skorzystać z pieniędzy unijnych, gdy pojawi się taka możliwość. Możliwe jest uzyskanie dotacji w granicach 800.000 zł netto, z vat-em to w granicach 1 mln zł. Żłobka na terenie gminy Żarki nie mamy, to byłby pierwszy.

 

- Aby nie było żadnych wątpliwości: co się stanie, gdyby WSA nie przyznał racji gminie, tylko Kuratorium? Reforma oświaty ruszy i tak zgodnie z rozporządzeniem burmistrza, czyli jedna podstawówka w Żarkach przy ul. Częstochowskiej?

 

- Tak, ponieważ ruch kadrowy już się rozpoczął. Nauczyciele, którzy pracowali w gimnazjum zwłaszcza w I klasie, już są pozatrudniani w innych szkołach, na fragmenty etatów, w szkole w Żarkach i 3 szkołach na wioskach. Będą mieli część godzin w 2 i 3 klasie gimnazjum i w 4 szkołach podstawowych. Stają się w okresie likwidacji gimnazjum nauczycielami „objazdowymi”.

 

- Rozmawiamy  8 sierpnia, czyli w dniu, w który rusza największa inwestycja drogowa, czyli przebudowa drogi wojewódzkiej od Myszkowa do Żarek. Z najważniejszym dla Żarek odcinkiem, czyli przebudową ulicy Myszkowskiej w Żarkach. Zabiegały o tę inwestycję gminy Myszków i Żarki, Powiat Myszkowski, ale chyba nie będzie przesadą, gdy powiem, że to pan od kilkunastu lat zabiegał, aby ta inwestycja doszła do skutku.

 

- Od 15 lat, od 2002 roku gdy zostałem wybrany burmistrzem interesowałem się tym tematem. I w kolejnym roku po wyborach, w roku 2003 fragment ulicy Myszkowskiej, pobocze od Żarek w kierunku Myszkowa po prawej stronie został utwardzony frezem. Z pieniędzy samorządów gmin Żarki, Myszków i powiatu została wykonana dokumentacja przebudowy całej ulicy, ale dokumentacja ta stała się „pułkownikiem”, nie została wykorzystana. Nie było pieniędzy, dokumentacja straciła ważność. Od 2003 roku była robiona następna dokumentacja, ale inwestycja też nie została zrealizowana. Po 15 latach udało się rozpocząć tę inwestycję. Inwestycja zaczęła się w terenie dzisiaj, wprowadzono ruch wahadłowy, światła na odcinku od Żarek w kierunku Myszkowa. To pierwszy etap. Po 15 latach udało się przeprowadzić całą procedurę: uzyskać pozwolenie na budowę, przeprowadzić przetarg, wyłonić wykonawcę. I tu duża zasługa Zarządu Dróg Wojewódzkich, że udało się to sfinalizować, w postaci pozyskania środków unijnych, środków z budżetu województwa i rozpocząć inwestycję.

 

- Oczywiście inwestycję realizuje Zarząd Dróg Woj., bo to ich droga. Ale chyba nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że to gmina Żarki najbardziej pilnowała przez te 15 lat, aby o tej drodze nie zapomniano, aby ponownie nie skończyła na półce?

 

- Taki przełom był 2 lata temu, gdy Zarząd Województwa Śląskiego planował realizację przebudowy całej drogi 793 w większym zakresie od Siewierza przez Myszków, Żarki do Złotego Potoku. Cały ten długi odcinek. Myśmy się bardzo mocno sprzeciwili, gdyż poza odcinkiem Żarki - Myszków pozostałe etapy nie były przygotowane do realizacji. W 2015 roku była już dokumentacja techniczna, decyzje środowiskowe na nasz odcinek do uzyskania pozwolenia na budowę. Po moim proteście popartym uchwałą Rady Gminy Żarki, odstąpiono od realizacji całego tego wielkiego zadania Siewierz - Złoty Potok i podzielono to na etapy. I pierwszy etap Żarki - Myszków oraz Złoty Potok - Janów zostały skierowane do realizacji w pierwszej kolejności, bo te odcinki drogi miały gotową dokumentację. I dlatego dzisiaj możemy się cieszyć, że modernizacja drogi Żarki - Myszków właśnie rusza, nie czekamy na projektowanie pozostałych odcinków. Na pozostałe odcinki drogi 793: Myszków - Siewierz i Żarki - Złoty Potok jest wykonywany projekt. Nie wiem na jakim jest etapie. My uczestniczyliśmy w projektowaniu na etapie uzgodnień przebudowy skrzyżowania ulic Myszkowska i Strażacka i dalej do granic gminy. To, że udało nam się przekonać decydentów Urzędzie Marszałkowskim, radnych województwa do podzielenia tej dużej inwestycji na etapy, uważam za sukces. Inaczej nie było pewne, czy będą środki unijne, i na pewno inwestycja 8 sierpnia 2017 by nie ruszyła. Wartość zadania to ponad 36 mln zł, z czego 30 mln to dofinansowanie, a 6 mln zł to środki Województwa Śląskiego. Nie wiem, czy do inwestycji by w ogóle doszło, czy byłyby środki unijne, gdyby nie podjęto tych słusznych decyzji o podzieleniu zadania na etapy.

 

- Inwestycja wyczekiwana przez dziesiątki lat, po jej zakończeniu można chyba liczyć na to, że przestaną głupio ginąć rowerzyści na tej drodze. Ale chyba słusznie napisaliśmy w GM, że z powodu zakresu robót, czekają nas 2 lata koszmaru drogowego? Inwestycja najbardziej uciążliwa będzie właśnie dla mieszkańców Żarek, dla firm które są przy ul. Myszkowskiej.

 

- Na pewno musi być gorzej, żeby było lepiej. Inwestycja nie będzie trwała 2 lata na szczęście, tylko do X 2018. Rzeczywiście teren przy ul. Myszkowskiej w Żarkach jest bardzo mocno zurbanizowany, jest szkoła, kilkadziesiąt dużych zakładów przemysłowych: produkcji akumulatorów, piekarnia, zakłady szewskie, skład budowlany, firma produkująca łańcuchy i wiele innych, firma produkująca zbiorniki na ścieki, dyskont spożywczy. Mnóstwo firm. Ruch na tej drodze jest bardzo intensywny, 12 tys. samochodów na dobę. W okresach weekendowych, targu w środę i sobotę, ta ulica to jeden wielki korek.

 

- Rozmawiamy we wtorek, ale jutro (środa) w Żarkach dzień targowy. Korki będą pewnie ogromne, czeka nas „czarna środa? co tydzień?

 

- Te korki na pewno będą, bo światła spowolnią ruch. Asfalt jest frezowany i ruszy budowa kanalizacji deszczowej.

 

- Częściową poprawą sytuacji byłoby uruchomienie ruchu na ulicy Koziegłowskiej do Nowej Wsi. Ale zakaz ciągle obowiązuje. Tu niestety Zarząd Dróg Wojewódzkich nie popisał się, nie koordynując początku prac na Myszkowskiej z zakończeniem robót na Koziegłowskiej.

 

- Ja, jak rozmawiam ze znajomymi, również z dalszych gmin, Lelowa, Przyrowa to im radzę, żeby omijali Żarki, żeby w cudzysłowie „nie pchali się w Żarki”. Staramy się, żeby mieszkańcy ponosili uciążliwości jak najmniejsze, ale te trudności będą nieuniknione. Do piekarni mąkę trzeba dowieźć i chleb wywieźć. W składzie budowlanym jak ktoś będzie widział, że ma utrudniony dojazd, może zrezygnować z  zakupów. I te problemy dotyczą wszystkich firm przy ul. Myszkowskiej. Sporo jest mieszkańców, którzy wyjazd mają przy tej drodze. Ale nie ma innego wyjścia. Musi być gorzej, żeby było lepiej. Inaczej się tego nie zrobi. Nie ma przy tej drodze kanalizacji deszczowej, woda zalewa Olesiów od dziesiątków lat, mieszkańcy tej dzielnicy domagają się kanalizacji, ale tego nie dało się zrobić bez budowy kanalizacji w ul. Myszkowskiej.

 

- Pozytywnie patrzy się na ul. Koziegłowską, widać, że jest zrobiona „kompleksowo”. Ulica Myszkowska po zakończeniu prac będzie wyglądała tak samo dobrze?

 

- Jeszcze lepiej, gdyż będzie ścieżka rowerowa, a chodnik będzie dłuższy. Cały odcinek Żarki - Myszków będzie oświetlony.

 

- Wybiegnę nieco w przyszłość: gmina Żarki wspólnie z Powiatem Myszkowskim, przy - co zaskakujące - niechęci gminy Myszków zaangażowała się w budowę ścieżki pieszo-rowerowej od Żarek Letniska do Żarek, wzdłuż ulicy Koziegłowskiej, właśnie kończonej. I budowa tej ścieżki ma szanse na realizację w późniejszych latach. Jest już porozumienie w tej sprawie z Zarządem Województwa Śląskiego. Przy okazji podpisywania umowy  na modernizację torów z Myszkowa do Poraja, wicewojewoda Mariusz Trepka powiedział, że zaawansowane są rozmowy dotyczące budowy wiaduktu w Nowej Wsi. Razem ze ścieżką rowerową tworzyłoby to całą sieć ścieżek rowerowych do Poraja, od zalewu aż do Żarek i dalej na Janów. Dla Żarek budowa samego wiaduktu ma może mniejsze znaczenie, ale budowa ścieżki rowerowej już tak. W moim pytaniu idę jeszcze dalej, gdyż jest inne zagrożenie dla Żarek, które może być jednocześnie szansą. Gdy skończy się budowa obwodnicy Myszkowa, która obwodnicą faktycznie nie jest, bo połączy się z ulicą Wolności za Leśniczanką i dalej w kierunku Żarek już Myszkowa nie omija. Pojawiła się koncepcja, aby przedłużyć obwodnicę w kierunku Żarek, budując most na Warcie w okolicach oczyszczalni ścieków, dalej łącząc z ulicą Koziegłowską. To pewnie odległy projekt, ale jaka jest puenta: w ten sposób powstałaby pełna obwodnica Myszkowa, ale cały ruch tranzytowy utknie w Żarkach.

 

- Poprowadzenie drogą 789 obwodnicy Myszkowa, budowa wiaduktu nad torami kolejowymi w Nowej Wsi, a również wybudowanie autostrady, odcinka od Pyrzowic do Częstochowy spowoduje, że ruch z tej strony się zwiększy. I podzielam pana zdanie, że obecny budowany odcinek obwodnicy Myszkowa to może ¼ potrzebnej obwodnicy. Główne natężenie ruchu to kierunek Żarki – Myszków, a kończony odcinek obwodnicy niewiele tu zmienia. U nas w Żarkach, w projekcie przebudowy skrzyżowań Myszkowskiej i Strażackiej, przewidziane są 2 ronda, żeby upłynnić ruch w kierunku Janowa na skrzyżowaniach tych dwóch dróg wojewódzkich: 789 i 793.

 

- Ronda czasem wręcz spowalniają ruch, generując korki. Widać do przy rondzie w Myszkowie. Nie marzyłaby się panu prawdziwa obwodnica, jak w Jędrzejowie?

 

- Marzyłaby mi się, tylko w Jędrzejowie jest to droga krajowa. W planie zagospodarowania przestrzennego gminy mamy wyznaczone tereny pod budowę obwodnicy łączącej drogi 789, 793 i 792 od strony południowej, aż do drogi na Kroczyce, czyli drogi 792. To są obwodnice papierowe, blokujemy ten teren od wielu, wielu lat. Ale to są drogi wojewódzkie.

 

- Tak po ludzku, to jak by szła ta obwodnica?

 

- Od ulicy Koziegłowskiej, przechodzi przez ulicę Młyńską, dalej pomiędzy Parchowodką i cmentarzem. Kiedy mogłaby powstać taka obwodnica, to jestem ostrożny. Ale my mamy inny projekt, bardziej realny. Jesteśmy w trakcie projektowania drogi gminnej, łączącej drogę Żarki - Koziegłowy ulicą Jagodową, Młyńską z ulicą Myszkowską. I to de facto stanie się obwodnicą tej części Żarek (burmistrz pokazuje na mapie Żarek). Bardziej stanie się to objazdem dla mieszkańców gminy, bez ruchu samochodów ciężarowych. Jesteśmy na etapie projektowania tej drogi, w roku przyszłym chcemy ją zgłosić do „schetynówki”. Będzie to budowa ok. 2,5 km nowej drogi, po nowym śladzie, z wykupem gruntów, budową kanalizacji.

 

- Kończąc tematy gospodarcze, przejdę do nieco „politycznych”. Inni samorządowcy często z sympatyczną zazdrością patrzą na pana, jak umiejętnie porusza się pan w każdej sytuacji politycznej. Niedawno, Prezydent RP Andrzej Duda wręczył panu Złoty Krzyż Zasługi, a odznaczenia te nie są wręczane przeciwnikom politycznym. Za to teraz w punkcie „oświata” poszedł pan z władzą rządową na zderzenie. Co zaważyło?

 

- Tak, zdecydowanie jest to zderzenie. Ilość kontroli przeprowadzonych w szkole, która od lat jest kontrolowana, w tej szkole nie była normalna. Kuratorium zachowało się tak, jakby nie znało tej szkoły. Zaczęli wszystko sprawdzać, to samo, co już było wielokrotnie sprawdzane. Tak samo przez Sanepid, nadzór budowlany, państwową straż pożarną.

 

- Czy to nie złośliwość ze strony kuratorium, podkreślanie, że to „stuletnia szkoła”? W kontekście, że stara, więc wymagająca kontroli czy bezpieczna dla dzieci?

 

- Ja jestem dumny, że w Żarkach od 100 lat funkcjonuje szkoła w tym budynku, wybudowana w okresie międzywojennym. Piękny budynek, nowoczesny na tamte czasy, wybudowany ze szlachetnych materiałów,  co świadczy o mądrości naszych przodków. Była piękna sala gimnastyczna, która spłonęła w czasie wojny. My oczywiście przez lata sukcesywnie tę szkołę modernizowaliśmy i rozbudowywaliśmy. Powstał Orlik, plac zabaw, drogi dojazdowe i szereg innych prac.

 

- Ale gdy Wasza uchwała o jednej szkole kuratorium się nie spodobała, przeszliście „ścieżkę zdrowia”. Jak się wysyła kontrolę, to kontrola zawsze coś znajdzie. Czy rządząc gminą kilkanaście lat, ma pan sobie coś co zarzucenia? Czegoś pan w zaniedbał, w trosce o tę szkołę?

 

- Podam jeden przykład kuriozalności tych kontroli i ich zasadności. Przyjechał nadzór budowlany na wniosek pani kurator, żeby sprawdzić bezpieczeństwo, stan tego budynku. Stwierdził, że 100-letnia staruszka szkoła jest w dobrym stanie budowlanym. Sprawdził wszystko: dach, piwnice, kotłownie. Wszystko. Tak napisał w protokole z kontroli. Dyrektor otrzymał mandat za to, że książka obiektu nie była prowadzona odpowiednio. Wszystkie dokumenty były, ale nie wpisane w książkę obiektu. Zarzut pani kurator, że budynek jest stary, nieodpowiedni, stwarza zagrożenie, nie znalazł poparcia w tych ponawianych kontrolach. Sanepid był kilka razy.

 

Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Mogę tylko powiedzieć, że słowo samorząd tak rozumiem, że gmina sama się rządzi. To rozwiązanie  wprowadzone w 1991 roku się sprawdziło, gmina w granicach prawa rządzi się sama, taka jest istota samorządu.  Jeżeli obecne władze będą to chciały zmienić, staniemy się częścią systemu, który w 1990 roku pożegnaliśmy, systemu podobnego do Komuny.

 

- Będzie nadużyciem stwierdzenie, że obecny rząd niszczy samorządy w Polsce, odbiera im po kawałku samodzielność?

 

- Ze stwierdzeniem, że „niszczy” bym się nie zgodził, jest za daleko idące. Ale, że marginalizuje rolę samorządów, już bym się zgodził. Propozycja dwukadencyjności, bardzo mocno akcentowana, została na szczęście wycofana…

 

- To może bardzo konkretne pytanie: skoro z zamiaru dwukadencyjności wójtów/burmistrzów rząd się wycofał, a taki zapis dotknąłby również pana: kandyduje pan za rok?

 

- Jeżeli nie będzie przeszkody obiektywnej, jakieś problemy zdrowotne,  to TAK, będę chciał kandydować. Żarki się zmieniły, jest dużo sukcesów, gmina ma stabilną sytuację finansową, kredyty bierzemy nie na przejedzenie, tylko na inwestycje, które są wszystkie albo w zdecydowanej większości realizowane ze środków unijnych albo krajowych, uzupełniane o udział gminy ze środków własnych lub pożyczek i kredytów.

 

Dawniej oczyszczalnię budowano 5 lat, ze środków własnych. Teraz inwestujemy środki unijne, oczyszczalnię budujemy w pół roku i efekt jest szybki. Tak działamy.

 

- Gmina Żarki jest od lat liderem w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Dlatego tym bardziej może pan wiarygodnie ocenić, czy to prawda, że strumień tych pieniędzy został zatrzymany. Politycy komentują, że przez nagonkę na urzędników urzędów marszałkowskich. Do wszystkich biur marszałków w Polsce, we wszystkich województwach weszli agenci CBA, więc urzędnicy się boją decydować o czymkolwiek, żeby później nie mieć prokuratora na głowie. Czy to sparaliżowało wydawanie środków unijnych? Czy to już w gminach widać? Strumień pieniędzy został wstrzymany lub spowolniony?

 

- Na pewno został wstrzymany. Jestem członkiem komitetu sterującego. W ubiegłym roku obecny rząd wprowadził nowe kryteria do wydatkowania środków unijnych i to już spowodowało, że konkursy zostały opóźnione. Co najmniej o rok czasu. Drugi powód opóźnień, to kontrole we wszystkich w Urzędach Marszałkowskich wydatkowania środków w poprzednim okresie programowym i nowe regulacje, zalecenia, co do konkursów. Procedury trwają dłużej, zasady są nowe. My widzimy w samorządach, że z roku na rok przesuwany niektóre inwestycje. Przykład odnawialnych źródeł energii (OZE). Powinniśmy wszystko mieć to zamknięte, powinniśmy to już realizować. A solary są w trakcie, fotowoltaik a - dopiero się organizujemy, może ruszymy w IV kwartale. To wina ciągłym zmian prawnych, zmian reguł gry wprowadzanych co chwilę. Ustawa o OZE od 2015 roku zmieniła się już 2 razy, zmiany dotyczą prosumentów, zielonych certyfikatów. Tak wielu spraw, że my w samorządzie nie możemy realizować tych inwestycji, wykorzystać czekających środków unijnych.

 

Rozmawiał:

Jarosław Mazanek



Galeria zdjęć

Komentarze