Gazetamyszkowska.pl

1. ODDAĆ DZIECI AGNIESZCE! 2. AGNIESZKI… NIE ZWRACAĆ MATCE!

Tomasz Urbański | 2018-02-06 12:20

(Myszków) 30 stycznia przed Sądem Rejonowym w Myszkowie może zapaść decyzja czy Agnieszka Piętak z Nowej Wsi odzyska swoje dzieci, decyzją Sądu Rodzinnego od 23 listopada ub. r. przebywające w rodzinach zastępczych. W XII 2017 r. pisaliśmy o historii Agnieszki w artykułach: „Nie wie czy zobaczy dzieci na święta” oraz  „Nie odzyskała dzieci. Sędzia nie przyszła do pracy”. Dzisiaj zestawimy historię Agnieszki Piętak, która wraz z mężem stara się o odzyskanie Nadii, Mai i Damiana, z historią… dziesięcioletniej Agnieszki z Myszkowa, która… nie chce wracać do mamy. Woli zostać w Rodzinnym Domu Dziecka. Jak łatwo się domyślić, obie historie: dorosłej Agnieszki, która walczy o odzyskanie dzieci, i 10-letniej Agnieszki, która woli pozostać w placówce zamiast wrócić do matki łączy jedno: w obu sprawach orzeka sędzia (także Agnieszka!) Pieńkowska - Szekiel.

 

Tuż przed Wigilią odebrałem alarmujący telefon. Mój rozmówca to ponad 70-letni pan Eugeniusz: - Panie redaktorze, błagam pana tu wspólnie z żoną. Niech pan pomoże. Nasza wnuczka Agnieszka (lat 10) przebywa w Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie (placówka przy ul. 11 Listopada prowadzona przez Powiat Myszkowski, jej dyrektorem jest Urszula Michniewicz - przyp. red. ) I wnuczka dzwoni do nas zapłakana, że myszkowski Sąd wydał decyzję, żeby na całe święta Agnieszka była z matką. A ona nie chce. Córce wcześniej Sąd odebrał dwoje starszych dzieci, później zwrócił, znowu odebrał. Od czerwca nasza najmłodsza wnuczka Agnieszka jest w tym domu dziecka i jest jej tam dobrze. Ona boi się na te święta być z matką, a Sąd ją do tego zmusza! Ja jestem inwalidą, poruszam się na wózku. Trudno mi to mówić, ale moja rodzona córka, a matka Agnieszki, to bardzo zły człowiek.

 

Kto ma rację? Dzień przed  Wigilią nie byliśmy w stanie choćby pobieżnie ocenić, po czyjej leży ona stronie. Dopiero później dotarliśmy do dokumentów, które Sądowi były znane przed Bożym Narodzeniem, a które zmuszają nas do krytycznego spojrzenia na decyzję Sądu. W zarządzeniu z 21.12.2017 r. czytamy: „Została wyrażona zgoda na urlopowanie małoletniej Agnieszki (tu pada jej nazwisko) w okresie 24-26.12.2017 r. do domu rodziców”. W aktach sprawy musiały być opinie, które pozwalają co najmniej podważać słuszność takiej decyzji.

 

25.08.2017  roku lek. Adam Pietrulewicz, specjalista psychiatrii dzieci i młodzieży napisał: „Dziewczynka w trudnej sytuacji rodzinnej. Ujawniono objawy zespołu stresu pourazowego. WSKAZANY ZAKAZ KONTAKTÓW RODZICÓW BIOLOGICZNYCH Z DZIEWCZYNKĄ”. 24.10.2017 r. specjalista ds. psychologii z Publicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Myszkowie napisała: „W trakcie spotkania Agnieszka samorzutnie ujawnia silny niepokój przed spotkaniem z rodzicami biologicznymi. Poinformowano o reakcjach dziecka dyr. Rodzinnego Domu Dziecka. Adaptacja Agnieszki w Rodzinnym Domu Dziecka prawidłowa. Opiekunowie rozpoznają właściwie potrzeby dziecka”. Sędzia Agnieszka Pieńkowska- Szekiel  mimo tych opinii zmusiła Agnieszkę do pobytu w domu rodzinnym w Boże Narodzenie.

 

Ale na początku 2018 roku temat powrócił. Sędzia Agnieszka Pieńkowska-Szekiel 3.01.2018 r. wydała postanowienie, że ze względu na konflikt matki dziewczynki z dyrektorem Rodzinnego Domu Dziecka (nie oceniamy kto ma rację w tym sporze i czy konflikt istnieje) dziewczynkę trzeba przenieść… do Żarek Letniska, do placówki socjalizacyjnej. Placówki, gdzie powinny trafiać dzieci trudne, mające trudności z przystosowaniem się. A Agnieszka chce zostać w Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie. - Jest mi tu dobrze i nigdzie nie chcę się przenosić. Chodzę do tej samej szkoły nr 5, uwielbiam grę w siatkówkę (SP nr 5 specjalizuje się w tej dyscyplinie sportu) - mówi dziewczynka. Rozmawiamy z nią w dniu jej 10-tych urodzin.

 

W zażaleniu na postanowienie Sądu napisano: „Dziecko po usłyszeniu o przenosinach do innej placówki stało się bardzo nerwowe i bardzo płakało. Jest w bardzo złej kondycji psychicznej i grozi, iż po przeniesieniu jej z Rodzinnego Domu Dziecka „skoczy z dachu”.

 

Były urodziny dziewczynki, gdy o 17.00 pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie mieli przyjść po Agnieszkę w celu wykonania decyzji Sądu. Interweniowaliśmy u dyrektor PCPR Małgorzaty Pawlik-Karcz i w Starostwie Powiatowym w Myszkowie, które nadzoruje Rodzinne Domy Dziecka i rodziny zastępcze. Kluczowa była zdecydowana, odważna postawa Wicestarosty Anny Sochy-Korendo: - Po zapoznaniu się ze sprawą, zdecydowałam, że nie należy w interesie dziecka wykonywać decyzji Sądu. Poleciłam dyrekcji PCPR, aby nie wykonywać decyzji, bo jest zła. Biorę odpowiedzialność na siebie. Jutro będę chciała rozmawiać z sędzią, która wydała decyzję i będziemy argumentować, za jej zmianą - podkreślała.  I rzeczywiście. Wicestarosta Anna Socha –Korendo i dyrektorka PCPR spotkały się z sędzią Agnieszką Pieńkowską- Szekiel. Skutek był taki, że decyzja o zmianie miejsca pobytu dziewczynki z Rodzinnego Domu Dziecka w Myszkowie na placówkę w Żarkach Letnisku została uchylona. Postanowieniem Sądu spotkania rodziców i Agnieszki od tego dnia odbywają się w PCPR na Światowicie.

 

A teraz wracamy do sprawy Agnieszki Piętak z Nowej Wsi, która walczy o odzyskanie Nadii, Mai i Damiana. Tym razem za jej zgodą podajemy jej pełne nazwisko. Dzieci decyzją sędzi Agnieszki Pieńkowskiej - Szekiel od 23.11.2017 r.  przebywają w rodzinie zastępczej. Dzięki wsparciu mieszkańców Nowej Wsi matkę reprezentuje w Sądzie radca prawny Monika Stańczyk-Mroczko. Sąsiedzi „zrzucili się” na koszty obrony, wierząc, że decyzja o odebraniu jej dzieci była błędna. „Murem” za matką stanęła dyrektor szkoły w Nowej Wsi, miejscowy proboszcz. O sprawie rozpisywaliśmy się bardzo obszernie. 22 grudnia ub.r. w GM ukazał się artykuł „Nie odzyskała dzieci. Sędzia nie przyszła do pracy”. Już po publikacji tego artykułu poznaliśmy treść kolejnej decyzji sędzi Pieńkowskiej - Szekiel. Na wniosek matki o urlopowanie dzieci na czas świąt, w swoim postanowieniu Sędzia… jeszcze bardziej ograniczyła matce kontakt z dziećmi. Ale tylko na czas Bożego Narodzenia. Po 3 godziny w Wigilię, w I i II dzień Bożego Narodzenia. Po świętach Agnieszka Piętak godząc obowiązki zawodowe i dzięki zrozumieniu rodziców zastępczych z Wysokiej Lelowskiej, gdzie rodzeństwo przebywa, ma częsty i możliwie swobodny kontakt z własnymi dziećmi. Nam też udało się odwiedzić Nadię, Maję i Damiana kolejny raz, poznaliśmy rodziców zastępczych, sympatyczne i serdeczne małżeństwo z Wysokiej Lelowskiej. Oni też wystawiają Agnieszce Piętak jak najlepszą opinię.

 

30.01.2018 r. sędzia Agnieszka Pieńkowska - Szekiel podczas rozprawy może rozstrzygnąć, czy możliwy jest powrót Nadii, Mai i Damiana do rodzinnego domu w Nowej Wsi.

 

Na zdjęciu: Maja, która w tym roku przystępuje do I Komunii Świętej, po przymiarce sukienni komunijnej mogła na chwilę odwiedzić rodzinny dom. Prawie nie odstępowała ukochanej babci. Z tatą żegnała się z pięć razy, za każdym nie mogąc się od niego „odkleić”. Łzy, tłumaczenia, że jeszcze nie może zostać w domu, że nie ma zgody Sądu… Czy będzie 30 stycznia?

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze